Pięć dziwnych i denerwujących rzeczy u Nawałki

Adam Nawałka nie okazał się cudotwórcą co było akurat do przewidzenia. Prowadzony przez niego Lech Poznań zaliczył na razie 3 porażki i 3 wygrane z rzędu, które zamazały trochę obraz jego pracy. W zwycięskich spotkaniach wiele było mankamentów w grze Kolejorza, które stały się jeszcze bardziej widoczne w zimowych sparingach. Wiosną na razie nic się nie zmieniło.



Jak zwykle po przyjściu kolejnego trenera fatalne nastroje panujące wokół Lecha Poznań od kilku miesięcy na chwilę się poprawiły, a optymizm u chociaż części kibiców był trochę większy. Czar nowego szkoleniowca szybko prysł. W ostatnich latach nie było jeszcze w Kolejorzu trenera za którego kadencji zespół Lecha Poznań już tak szybko wyglądałby aż tak źle przez co nowy szkoleniowiec szybko zaczął tracić zaufanie nawet wśród swoich zwolenników. Na razie Adam Nawałka nie odmienił Lecha Poznań, drużyna gra nawet gorzej niż za kadencji Ivana Djurdjevicia, a na pewno słabej niż wtedy kiedy tymczasowo prowadził ją Dariusz Żuraw.

Adam Nawałka w ostatnim czasie jest coraz mocniej krytykowany zarówno przez kibiców jak i media, które nie współpracowały z nim przy okazji prowadzenia reprezentacji, zatem mogą zachować się obiektywnie nie licząc na informacje prosto z szatni. Krytyka byłego selekcjonera jest jak najbardziej słuszna. W Lechu Poznań nie występują tak dobrzy piłkarze, jak w reprezentacji Polski, dlatego dopiero teraz w Kolejorzu widać wątpliwy warsztat, którym dysponuje Nawałka. Dziwnych czy denerwujących rzeczy u Adama Nawałki jest coraz więcej. Pięć z nich o których najczęściej piszą ostatnio kibice opisujemy poniżej.



Zaskakujące zimowe przygotowania

Trener Adam Nawałka sam ustalił sobie zimowy plan przygotowań. Wpływu na niego mieli ani zarząd ani też piłkarze, którzy dostali najdłuższe urlopy w Ekstraklasie. Lech do zimowych zajęć wrócił dopiero 14 stycznia, czyli nawet o 7 dni później niż inni ligowcy. Według trenera nie był to problem, gdyż zawodnicy tzw. „suche bieganie” mieli zrealizować podczas przerwy świątecznej. Czy tak było? tego nikt nie wie. Nawałka zaplanował też 5 gier kontrolnych w krótkim czasie z którymi był problem ze względu na pogodę panującą w Turcji. Niektóre spotkania trzeba było przekładać lub zmieniać miejsce ich rozegrania. Od początku późny start zimowych przygotowań budził wiele kontrowersji. Teraz kibice jeszcze mocniej wypominają Nawałce zimowy okres przygotowawczy do rundy wiosennej.

Brak rozeznania w szatni

Trener Adam Nawałka wszedł do szatni Lecha bez jakiejkolwiek wiedzy na temat zasad tam panujących, sytuacji zawodników oraz ich możliwości. Na wstępie skreślił Dimitrisa Goutasa ze względu na słabą komunikację, którą na środku obrony nowy trener bardzo ceni. Jego ulubieńcem nie jest też Thomas Rogne, ale za to Rafał Janicki wraz z Nikolą Vujadinoviciem już tak. Komunikacja po polsku z tymi zawodnikami jest bardzo dobra, a sam Adam Nawałka postanowił odbudować tych graczy identycznie jak Macieja Gajosa, który już kilka miesięcy temu odrzucił ofertę nowego kontraktu informując o odejściu z klubu najpóźniej latem 2019 roku. Nikt Adamowi Nawałce nie kazał odbudowywać Gajosa czy Vujadinovicia. Jest to tylko i wyłącznie wybryk trenera, który był i nadal nie jest świadom umiejętności niektórych zawodników, ich podejścia do gry w Kolejorzu oraz sytuacji w klubie.

Dziwne wybory personalne

Ten punkt łączy się z powyższym punktem. Adam Nawałka próbując na siłę zrobić z Vujadinovicia i Janickiego solidnych obrońców naraża się na śmieszność. Przykładowo Vujadinović, który zwiedził już kilkanaście klubów nie stanie się nagle dobrym stoperem czy ostoją defensywy Kolejorza. Nawałka od dawna irytuje kibiców dziwną sympatią do tego piłkarza, który po prostu nie nadaje się do gry w naszym klubie. Jest to słaby obrońca mogący mieć co jedynie pojedyncze przebłyski dobrej gry, by po nich zawalić kolejne gole. Usilne wystawianie Czarnogórca z Janickim kosztem głównie Thomasa Rogne jest działaniem na niekorzyść Lecha Poznań. Sam trener zimą nie naciskał zarządu na transfer przede wszystkim defensywnego środkowego pomocnika czy skrzydłowego, którzy pierwotnie byli planowani. Efekty są widoczne coraz mocniej. Skrzydła Lecha praktycznie nie istnieją, na „6” nadal występuje Pedro Tiba, a na „8” po pauzie za kartki i tak mało wnoszącego do gry Łukasza Trałki wystąpi w najbliższą sobotę znużony Lechem Poznań Maciej Gajos.

Nad czym pracował Lech?

Nad czym zimą pracował Lech? tego nikt nie wie. Już w sparingach Kolejorz spisywał się fatalnie, a jego wyniki osiągane w meczach towarzyskich i tak były lepsze od gry. Mimo 4 porażek w grach kontrolnych i 2 przegranych w wiosennych spotkaniach o stawkę poznaniacy i tak nie mogli narzekać na wyniki. Lech w starciach z Zagłębiem czy Piastem mógł przegrać znacznie wyżej gdyby tylko rywale byli bardziej skuteczni. Jakiekolwiek schematy zarówno z przodu jak i z tyłu w Lechu nie funkcjonowały. Nikt nie wiedział jak grać, jak bronić, jak atakować, w jaki sposób ustawiać się przy defensywnych fragmentach gry, jak stosować pressing, odbiór piłki, jak grać z kontry czy prowadzić atak pozycyjny. Lech od pierwszego sparingu dosłownie przerażał swoją postawą. Na boisku było tylko 11 zawodników, którzy nie umieli ze sobą współpracować. Byli słabi, nieudolni w defensywie oraz wolni i bez pomysłu w ofensywie. Każde kolejne spotkanie tej zimy jest w wykonaniu Kolejorza coraz gorsze. W miniony piątek hańbą był wynik 0:4, a dramatem tragiczna gra. Lech oddał tylko 4 strzały w tym 2 celne (1 z rzutu karnego). Kolejorz od ładnych paru tygodni sprawia wrażenie drużyny, która nie rozpoczęła jeszcze przygotowań do rundy wiosennej. W tym przypadku nie zarząd tylko właśnie Adam Nawałka odpowiada za grę zespołu, który na tle przeciętnego kadrowo Zagłębia czy Piasta wyglądał żenująco. Skład Kolejorza na pewno nie jest aż tak słaby, by być tłem dla lubinian czy gliwiczan.

Słabe przygotowanie fizyczne

Adam Nawałka zarabiający bardzo dużo pieniędzy otoczył się całym sztabem ludzi, którzy zajmują się różnymi rzeczami. Jak na razie nie widać pracy wszystkich jego asystentów i tak naprawdę nie wiadomo po co byłemu selekcjonerowi aż tylu pomocników? Lech w tym sezonie ligowym raptem 2 razy pokonał podczas meczu więcej kilometrów od rywala, a było to we Wrocławiu oraz w Sosnowcu. Tej wiosny Lech jeszcze bardziej snuje się po boisku. Piłkarze sprawiają wrażenie zupełnie nieprzygotowanych do rundy zarówno siłowo jak i motorycznie. W meczu z Zagłębiem zespół Lecha przebiegł o 4 kilometry mniej od rywala, natomiast w spotkaniu z Piastem o 3 kilometry. W obu starciach zaliczył też mniej szybkich biegów niż przeciwnicy oraz mniej wygranych pojedynków 1 na 1 (po 41%). Na dodatek Zagłębie w pojedynczym kwadransie miało 75% posiadania piłki, a Piast najwięcej 69%. Liczby nie kłamią. Lech fizycznie leży.

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na 3 portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

INSTAGRAM (nowość)
TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 24

  1. Angus pisze:

    Bardzo trafne podsumowanie A.N. i tylko chyba Rutki nie chcą tego widzieć. Wątpię aby było lepiej a wręcz może być jeszcze gorzej. Znając podejście właścicieli A.N. pewnie jeszcze długo zostanie a praktycznie należy się go pozbyć wraz z całą ekipą jak najszybciej.

  2. Kagame pisze:

    Ale jak to z tym przygotowaniem? @wagon przecież mówił, że skoro nie ma kontuzji przeciążeniowych, to są dobrze przygotowani.

    • wagon pisze:

      bo są dobrze przygotowani, słuszne są uwagi do ustawienia zespołu, ten Tiba z tyłu całkiem nie pasuje,

  3. Grossadmiral pisze:

    W ogóle panuje taktyczny chaos nikt nie wie co ma robić Chris czeka na jakieś dogranie którego nie ma skrzydła nie pracują środek pola nie pracuje w obronie chaos może nawet nie tyle co stoperzy są słabi ( chociaż asami nie są) ale wasielewski to naprawdę nie ten poziom kryć nie umie trochę ambicji i szybkości to za mało w walce o wyższe cele. Amaral też niby indywidualnie dobry ale mało mu podają a sam też egoistycznie się zachowuje może tez wychodzi z założenia ze co bedzie grał z cieniasami jak nic mądrego nie zrobią. Swoją drogą do stoperów zawsze jest wiele pretensji grał Kadar i Kamiński co druga bramka wyglądała tak samo niskie dośrodkowanie między nich i ktoś dokładał nogę a dziś grają w lepszych klubach na niezłym poziomie grał Paulus też nie mobilny zawodnik przykro stwierdzić ale przez ostatnie 10 lat to chyba mieliśmy dwóch dobrych stoperów Arboledę w formie i Dilavera a co do Nawałki jak trenował Górnika to naprawdę Górnik grał świetną piłkę szybką wybieganą a wirtuozów też szczegolnych nie miał. Trzeba dać mu czas kadra też grała na początku fatalnie

  4. Bart pisze:

    A w ogóle to co dokładnie nie pasuje Fakenowi u Rogne? Piłkarz żeby grać ma musi być ulubieńcem trenera, musi być tylko najlepszy, a tu chyba nie ma wątpliwości że spośród asiorów z naszej obrony to Rogne jest najlepszy. Zdrowy Thomas Rogne nagrywa czapką duet Vujanicki. Z zamkniętymi oczami. Jedną ręką dłubiąc w nosie, a drugą drapiąc się po jajach.

    • Bart pisze:

      nie musi być ulubieńcem trenera*

    • Kagame pisze:

      Nie ma co owijać w bawełnę – widać, że Nawałka faworyzuje ludzi umiejących rozmawiać po polsku. W przypadku Janickiego to jedyny argument piłkarski – Polak umiejący rozmawiać po polsku.

    • Gadzuki pisze:

      Rogne jednak jest szklany za często wypada, może dlatego.

    • Bart pisze:

      Dlatego napisałem „zdrowy Thomas Rogne nakrywa czapką duet Vujanicki”. Też mnie irytuje że Rogne jest podatny na kontuzje i uważam że właśnie ze względu na liche zdrowie nie jest to obrońca na którym można coś budować (widzę generalnie to tak – liderem obrony kozak o jakości Dilavera a jego partnerem Rogne gdy tylko jest zdrowy), ale jednak jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Zdrowy Thomas Rogne to nasz najlepszy obrońca który o lata świetlne przerasta patafianów typu Vujadinović czy Janicki. Sadzanie na ławce najlepszego obrońcy kosztem obrońców którzy prezentują poziom pierwszoligowy to zwykłe sabotowanie własnego zespołu. Znajomość języka jest ważna, ale ważniejsze są umiejętności pokazywane na boisku. Wolę żeby grał ktoś kto dobrze gra w piłkę ale gorzej mówi po polsku, niż żeby grał ktoś kto dobrze mówi po polsku ale słabo gra w piłkę.

    • Bart pisze:

      Skoro dla Nawałki ważniejsze jest że ktoś mówi po polsku niż to że na boisku odpierdala manianę i seryjnie zawala bramki swoimi babolami, to nic tylko pogratulować i życzyć smacznej kawusi i miłego dnia.

  5. Tadeo pisze:

    Trudno komentować postępowanie i zachowanie Nawałki .Myślę że odzwierciedleniem jego umiejętności i warsztatu trenerskiej będzie właśnie mecz z Legią. Po tym meczu przekonamy się czy Nawałka coś zrozumiał, czy okaże się zwykłym bufonem, i czy dalej będzie brnął w ciemną uliczkę, pogrążając w tej swojej upartosci coraz bardziej Lecha

  6. J5 pisze:

    To wszystko w tym klubie jest dziwne. Rozumiem gdyby Rutkowski chciał zaczaić się na lechową kasę, ale on z niej chyba za bardzo nie korzysta, oprócz chyba niektórych kwot za transfery. Ale ta polityka właściciela działa ewidentnie na szkodę klubu. Pomimo stabilnego budżetu, wynik sportowy, i już nawet jakość tego co pokazują piłkarze jako drużyna, jest porażająca, a brak systemów naprawczych powoduje powstawanie różnych wniosków. Mnie zastanawia, czy poprzez zniechęcenie do Lecha najwierniejszych kibiców, stworzenie atmosfery obojętności na to co dzieje się z pierwszą drużyną nie jest wstepem do wykonania pewnej wolty, w której byly selekcjoner mialby swoją rolę. Zastanawiam się, wiem że to teoria z kosmosu, czy Rutkowski nie chce czasem licencji przeprowadzić z powrotem do Wronek, gdzie ze starą Amicą Wronki móglby bez presji żadnych kiboli z Poznania i Wielkopolski, czerpać zyski z rozbudowanej akademii. A Nawałka mógłby zajmować się wprowadzaniem młodzieży do pierwszej drużyny, bez żadnej presji wyniku. Sądzę że z takim budżetem byloby stać ten twór na grę w eliminacjach. A Lech, a w zasadzie nazwa która by po nim zostala, byłby odcięty od wronieckiego tworu wraz z bagażem niesfornych, wymagających i żądnych trofeów kiboli. Wroniarze mogliby spokojnie spocząć w cieniu swojego ” Fryzjera”

  7. wagon pisze:

    dodać można, że w meczu z Piastem Lech miał więcej sprintów oraz sprintem przebiegł dłuższy dystans Piast miał 1,53 km a Lech 2,04 czyli nie w każdym elemencie był słabszy,
    Jak zaczną wygrywać to dziwne i denerwujące rzeczy nie będą przeszkadzały,

  8. arek z Debca pisze:

    Nawalka wygląda na połączenie szaleńca Bakero z dobrym wujkiem Jankiem. Zmierza to wszystko do gry w strefie spadkowej. Czy właścicielowi jest na rękę płacenie 300 tys na miesiąc za jawny sabotaż? Przecież to się nadaje do Monty Pythona….Jedyny obrońca nie gra bo mówi słabo po polsku??!! Bo jak nazwać takiego Vuja czy Janickiego? Ja też umiem po polsku, to może się zgłoszę do Nawalki i z takim samym skutkiem będę robił za snopa na murawie?

  9. Pawel1972 pisze:

    Jak czytam tę stronę, to widzę ciągłe obarczanie winą trenerów – z jednym wyjątkiem, ten najsłabszy (Ivan) był tu pod ochroną.

    • Pszczolka pisze:

      Ivan nie koniecznie był pod ochroną tylko nikt mu takich pojazdów nie robił jak Ty i mr.unknow. Potrafiłeś zrównać z ziemią poprzednika, używając bardzo wulgarnego i ostrego języka. A teraz mam wrażenie że Nawałka jest pod Twoją ochroną. Czyż nie??

    • Pawel1972 pisze:

      Czyż nie. To redakcja jest od tego, żeby równoważyć glosy czytelników, czy od uczciwego oceniania rzeczywistości? Bo kopani tu byli znacznie lepsi trenerzy od Ivana.

      To po pierwsze. A po drugie – od początku nie podobał mi się pomysł z Ivanem, bo to nie jest w ogóle trener, kilka lat pracy w cieplarnianych warunkach (zero wymagań wobec niego) na IV szczeblu rozgrywek nie czyni z niego trenera. Ale i tak się powstrzymywałem długo z komentowaniem. Zacząłem dopiero, kiedy po przerwie reprezentacyjnej okazało się, że nie jest w stanie ugasić pożaru.

      Nawałka nie jest pod moją ochroną – już po nim też tu jechałem, ale uważam, że ten sezon zarząd spisał na straty, a przed Nawałką postawiono inne zadania niż dobre wyniki. Więc nie widzę sensu w krytykowaniu go za brak wyników czy grę zespołu, skoro nie to jest jego zadaniem. Moim zdaniem, wiosną Nawałka ma zrobić przegląd kadry i próbować reanimacji piłkarzy-zombie, bo klub na dziś nie jest w stanie unieść finansowo zadania pt. poprawa jakości drużyny (czyt. przeprowadzić transferów w odpowiedniej ilości i jakości).

      Być może zimowe przygotowania też były już prowadzone pod kątem przyszłego sezonu. Oczywiście nikt nam uczciwie nie powie „odpuszczamy sezon”, bo to oznaczałoby spadek frekwencji na stadionie.

      Podsumowując: pomysł z Ivanem był totalnie poroniony (podobnie jak wcześniej z Bakero i Rumakiem) – praktykant dostał pierwszy zespół. A czy coś wyjdzie z Nawałką, nie wiem i nieprędko się dowiem.

  10. Tata pisze:

    Smutna prawda, piłkarze biegają bardzo słabo, są zajechani

  11. Tata pisze:

    Spotkałem Djukę w Avenidzie – chwilę pogadaliśmy – spoko gość. Jak teraz patrzę na wyniki i grę to w stosunku do tego co było u Ivana i Żurawia to jest to regres. Tylko młodzi a na zmiany reszta.

  12. mr_unknown pisze:

    Trudno oceniać trenera gdy nie wiadomo jakie zostały przed nim postawione cele. Jeśli miał walczyć o podium to ewidentnie daje dupy, jeśli miał sobie przygotowywać drużynę przed nowym sezonem to wyniki są mniej ważne. Do tej drugiej teorii pasuje przesunięcie większości środków z zimowego okienka na letnie.

Dodaj komentarz