Analiza meczu z Legią + statystyki

Sobotni mecz Lecha Poznań z Legią Warszawa był typowym spotkaniem walki. Mimo optycznej przewagi legionistów, to lechici zdobyli 2 gole, stworzyli więcej groźnych sytuacji do strzelenia bramek i zasłużenie sięgnęli po 3 punkty. Poznaniacy dobrze ustawili sobie ten mecz szybko zdobywając gola na 1:0.



Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Ricardo Sa Pinto nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Legią Warszawa.

Obrona (ocena: 4)

Mecz z Legią był jednym z najlepszych spotkań w wykonaniu Lecha w defensywie od dobrych kilku miesięcy. Bardzo dużo dał powrót do składu pewnego w destrukcji Roberta Gumnego oraz Thomasa Rogne dla którego ławka tydzień temu była wielkim błędem Adama Nawałki. Norweg był wczoraj ścianą nie do przejścia wyłączając z gry bezbarwnego, niewidocznego Carlitosa. Wynik 15 wygranych pojedynków 1 na 1 na 18 stoczonych (aż 8 na 10 w powietrzu) mówi wiele o bardzo udanym występie Rogne, który był cichym bohaterem wczorajszych zawodów. Sporo pracy miał Rogne oraz Robert Gumny. Legia w sobotę zdecydowanie częściej grała swoją lewą flanką przez co „Guma” miał z tyłu wiele okazji do potwierdzenia swoich wysokich umiejętności. Spośród graczy typowo defensywnych stoczył najwięcej pojedynków 1 na 1 (21) wygrywając 14 z nich. Obrońcy Lecha zagrali wczoraj czujnie, byli bardzo skupieni, dobrze się ustawiali, wzajemnie asekurowali, krótko kryli i nie popełnili żadnego kosztowanego w skutkach błędu. W końcu. W końcu obrona Lecha faktycznie była obroną na którą mógł liczyć również pewnie interweniujący w meczu z Legią nasz bramkarz Jasmin Burić. Za mecz z Legią defensywa Lecha może dostać bardzo mocną czwórkę.

Pomoc (ocena: 3)

Lech dość szybko zdobywając gola na 1:0 świetnie ułożył sobie ten mecz co było bardzo dobrą wiadomością. Poznaniacy od początku byli optycznie słabsi od Legii, która w środku pola grała szybciej, miała w tej formacji szybszych zawodników mając głównie dzięki Martinsowi i Cafu optyczną przewagę. Pierwszy kwadrans spotkania, które świetnie rozpoczęło się dla Kolejorza zakończył się z 59% procentowanym posiadaniem piłki na korzyść warszawian. Legia prowadziła atak pozycyjny, Lech się cofnął, nastawił na kontry co było dobrą decyzją. Już wiele razy oglądaliśmy poznaniaków prowadzących w nieudolny sposób atak pozycyjny po którym rywale kontrowali Kolejorza. Wczoraj było odwrotnie. To Lech kontrował Legię i często robił to bardzo udanie. Gdyby Jóźwiak czy Makuszewski mieli trochę więcej zimnej krwi pod bramką przeciwnika, to w 60 minucie Kolejorz prowadziłby 2 a może nawet 3:0. Lechici w sobotni wieczór nastawili się na grę z kontry, choć szczególnie w środku pola nie było przecież sprinterów. Dużo pracy przy okazji kontr wykonywali Tiba, Gytkjaer oraz najszybszy z grupy pomocników Kamil Jóźwiak. Na pewno więcej można było spodziewać się po Macieju Makuszewskim, który wyjątkowo grając na lewej pomocy miał problemy z obrońcami rywala notując tylko 35% udanych pojedynków 1 na 1 (najgorszy wynik w drużynie obok Kostevycha). W sobotę widzieliśmy inną ofensywę niż zwykle. Lech w drugiej linii grał inaczej, twardo, nieustępliwe, popełnił aż 21 fauli, nie odpuszczał, walczył a przy tym wszystkim od czasu do czasu wyprowadzał groźne kontry. Druga linia stanęła na wysokości zadania. Pomocnicy postawili wczoraj na futbol efektywny, który pozwalał groźnie kontrować Legię i stworzyć więcej groźnych sytuacji niż przeciwnik. Każdy z drugiej linii dał z siebie wszystko. Nie zawsze wszystko wszystkim wychodziło, lecz nikt ani na moment nie zwiesił głowy tylko biegał walcząc do ostatnich sekund. Jakości momentami brakowało, dlatego mocna trójka wydaje się być odpowiednia.

Atak (ocena: 4)

W meczu walki w którym to Legia w aż 4 z 6 kwadransów częściej utrzymywała się przy piłce Christianowi Gytkjaerowi nie było łatwo. Duńczyk albo musiał angażować się w odbiór piłki nawet na połowie Lecha i do tego bronić przy stałych fragmentach gry albo rozgrywać piłkę przy okazji kontr. Wczoraj wykonał mnóstwo pracy oraz zostawił wiele zdrowia na boisku. W sobotę miał 58% udanych zagrań i 42% wygranych pojedynków 1 na 1 co jak na niego jest niezłym wynikiem. Christian Gytkjaer był też 3 razy faulowy i co najważniejsze – 1 strzał jaki miał w tym meczu zamienił na bramkę z rzutu karnego, która zakończyła emocje w meczu z Legią. 29-latek za grę przeciwko Legii zasługuje na czwórkę. Dzięki 11 trafieniu w tym sezonie indywidualnie cały czas walczy o tytuł króla strzelców LOTTO Ekstraklasy.

Ogólne wrażenie (ocena: 4)

Piłkarskich fajerwerków wczoraj nie było. Legia ma lepszych zawodników w środku pola, szybszych pomocników od Lecha, prowadziła grę, ale nie potrafiła sforsować w końcu dobrze ustawiającej się, skoncentrowanej i czujnej defensywy Kolejorza. Za to poznaniacy braki szybkościowe nadrabiali walką oraz ambicją. Od pierwszych minut Lech był nastawiony na kontry, na walkę, prawdopodobnie celowo nieco się cofnął mając mimo wszystko pomysł na Legię. Pojedyncze kontry poznaniaków były dużo, dużo groźniejsze od nieudolnych akcji warszawian w ataku pozycyjnym. Goście przez 90 minut oddali raptem 1 celny strzał i to po rzucie rożnym autorstwa Cafu. Z kolei Lech najgroźniejszy był w drugiej połowie, kiedy wciąż grał z kontry wykorzystując luki głównie w środkowej strefie, a także po stratach Legii na naszej połowie. Z upływem spotkania koncentracja w szeregach Kolejorza o dziwo nie spadała, natomiast Legia zaczęła popełniać coraz to więcej strat na naszej połowie po których lechici wyprowadzali kontry z wykorzystaniem 2-3 piłkarzy. Było widać, że to ich umacnia, pojedyncze kontry napędzają zespół, który dał z siebie wszystko notując nawet 3 spotkanie w tym sezonie ligowym w którym podczas 90 minut pokonał więcej kilometrów od rywala. Lech wygrał w sobotę, gdyż był skuteczniejszy, wyłączył z gry najlepszych piłkarzy Legii w tym Carlitosa, zostawił mnóstwo zdrowia na boisku i w końcu zagrał efektywnie zamiast prowadzić atak pozycyjny w wolnym tempie. Być może z tą kadrą gra z kontry faktycznie będzie dla Lecha lepsza niż prowadzenie ataku pozycyjnego? To się dopiero okaże. Na razie Lech pokonał bezbarwną Legię w pełni zasłużenie, choć momentami gra nie powalała na kolana. Nikt jednak nie oczekiwał dużej poprawy w porównaniu z poprzednimi 2 spotkaniami, które wyglądały fatalnie. W sobotę Lech zmienił styl, więcej walczył co wystarczyło na taki zespół, jak Legia.



Składy

1-4-2-3-1

Burić – Gumny, Rogne, Vujadinović, Kostevych – Tiba, Gajos – Jóźwiak (87.Marchwiński), Jevtić (79.De Marco), Makuszewski (85.Wasielewski) – Gytkjaer.

1-4-2-3-1

Majecki – Vesović, Wieteska, Jędrzejczyk, Hlousek – Cafu, Martins (80.Medeiros) – Kucharczyk (80.Kulenović), Szymański, Agra (64.Nagy) – Carlitos.

Statystyki meczu Lech – Legia 2:0

Bramki: 2 – 0
Strzały: 8 – 8
Strzały celne: 4 – 1
Strzały niecelne/zablokowane: 4 – 7
Faule: 21 – 16
Żółte kartki: 4 – 2
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 1 – 5
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 0 – 2
Posiadanie piłki: 48% – 52%
Celne podania: 80% – 81%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Lechowe statystyki meczu Lech – Legia 2:0

Strzały z pola karnego: 4
Strzały z dystansu: 4
Strona najczęstszych ataków: prawa
Procent wygranych pojedynków: 53%
Najlepszy piłkarz Lecha według InStat: 320 – Kamil Jóźwiak
Najsłabszy piłkarz Lecha według InStat: 230 – Marcin Wasielewski

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na 3 portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

INSTAGRAM (nowość)
TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 20

  1. Angus pisze:

    Po poprzednich meczach nie wierzyłem w zdobycie punktów w tym meczu. Tymczasem zostałem zaskoczony grą Lecha. Nie był to może występ błyskotliwy ale solidny z pozytywnym zaskoczeniem. Nie będę nikogo wyróżniał, bo każdy zagrał dobry mecz ale błędy też były. Nasuwa się tylko pytanie dlaczego chociaż solidnie nie zagrali w poprzednich 2 spotkaniach. Chciałbym wierzyć, że ta przynajmniej solidność zostanie utrzymana w kolejnych spotkaniach a błyskotliwych występów doczekamy się w najbliższej przyszłości.

  2. inowroclawianin pisze:

    Brawo szczególnie dla obrony i niech Nawalka nie robi już tam żadnych eksperymentów. Legła była kompletnie wyłączona w ofensywie. Żeby tak zawsze grali to MP by było, ale oni mecze sobie wybierają.

  3. Grossadmiral pisze:

    Obronie to bym nawet dał 5

  4. sas pisze:

    Jeszcze nigdy Legia nie była tak słaba praktycznie wczoraj nie stworzyli żadnej sytuacji a nasza drużyna panowała 7 pola co się zdarza bardzo bardzo rzadko. Byłem jestem przeciwnikiem Gajosa w zespole ale wczoraj mi zaimponował Gdyby tak grał dalej można pomyśleć o przedłużeniu kontraktu

  5. mario pisze:

    tak, piłkarskich fajerwerków wczoraj nie było, ale gra o niebo lepsza od maja ubiegłego roku. Przyznaję się – straciłem u buka 3 dychy, ale tak to ja mogę przegrywać co tydzień. Papa śmieje mi się od wczoraj bez przerwy. Mam nadzieję, że Rogne póki będzie zdrowy nie usiądzie już na ławie, a Jóźwiak będzie coraz lepszy, bo widać było, że wczoraj tak jaby zaczął się odnajdywać. Tylko ten środek pola. Mimo, że Tiba zagrał fajnie, to jednak wolałbym go wyżej. Nawet Gajos wczoraj był ok. Szkoda tylko, że Makuszewski coś nie może wejść na dobrą ścieżkę. Za tydzień zobaczymy, czy jest to początek zwyżkowego trendu, czy tylko pojedynczy wyskok. Tak, czy siak mam banana na gębie przez cały weekend i tak pewnie pozostanie do kolejnego meczu.

  6. Biniu pisze:

    To był bardzo dobry mecz Lecha. Najlepszy od dawna. Zwłaszcza w obronie. Obrona nie zrobiła żadnego błędu w ustawieniu. Pojedyncze indywidualne błędy, zdarzają się każdej obronie, w każdym meczu na świecie. Ile warty dla drużyny jest Gumny tego nie da się przecenić. Podobnie Rogne. Legia grała jak Lech za późnego Rumaka. Bez idei, klepała do najbliższego, stąd procent posiadania większy niż Lech. Dla mnie obrona (szeroko pojęta) spokojnie 5. Do dziś nie mogę uwierzyć jak ta sama drużyna może tak zagrać tydzień po meczu z Piastem. Wiem, że inny skład defensywy ale drużyna ta sama. Ktoś się może przekona, że Rogne to najlepszy SO w Poznaniu. Wiem też, że w Gliwicach grali innymi schematami, ale ktoś te schematy wymyśla. Trzeba było na wyjeździe z ciężkim przeciwnikiem grać podobnie jak z Legią. Może jestem trochę niesprawiedliwy bo po meczu każdy mądry, ale sztab pracuje po to żeby takie rzeczy wiedzieć także przed meczem.

  7. WybrzezeKlatkiSchodowej pisze:

    Ciekawe czy spieli tyłki tylko na ten jeden mecz, czy coś może więcej ruszy już teraz.

  8. Grimmy pisze:

    Kolejne mecze będą prawdziwym testem mentalności dla naszych. Jeśli poziom woli walki, determinacji, zaangażowania, motywacji i chęci wygrywania będzie na podobnym poziomie jak w meczu z Legią, to znaczy że coś się u nas ruszyło. Łatwo się zmotywować na taki mecz jak z Legią (medialny, główny rywal, okno wystawowe – obecność skautów z klubów zagranicznych itd), ale za tydzień gramy z Arką, potem mamy Miedź, Górnik, Koronę – tutaj oczekuję takiej samej determinacji, bo dobrze wiemy, że nasi nie mają wystarczających umiejętności piłkarskich, żeby te mecze wygrywać samą piłkarską jakością. Dopiero wtedy będziemy mogli powiedzieć, że idzie w dobrym kierunku. To zwycięstwo niczego nie zmienia, niczego nam nie da, jeśli nie pójdą za nim kolejne zwycięstwa. Również mam nadzieję, że to zwycięstwo nad Legią trochę odblokuje głowy piłkarzom. W drugiej połowie widać było większy luz u naszych, większą wiarę w swoje umiejętności, większą pewność siebie. I wtedy zaczęliśmy dominować nad Legią. Oby to był początek stałego trendu, a nie jednostkowy wyskok. W meczu z Arką chcę widzieć więcej piłki w piłce.

  9. Erwin pisze:

    Jest czas na krytyke i jest na pochwały. Teraz jest czas, żeby pochwalić drużyne. Po ciężkim okresie fatalnej postawy zespołu, nadszedł dzień przełamania i to z największym rywalem. Szczerze, sam byłem przed meczem nastawiony na kolejną kompromitację i to z taką słabiutką Legią. Cieszy, że w piłkarzach wkońcu było widać chęć zwycięstwa za wszelką cene, szczególnie zaskoczył mnie Vujadinović czy gajos, pozytywnie oczywiście. Całej drużynie należą się słowa pochwały jak również trenerowi. Przed nami mecz z Arką która ostatnio chyba w dołku i miejmy nadzieję, że nasi pójdą za ciosem i zaczną systematycznie punktować. Nareszcie chociaż trochę radości nam dali, niech zwycięża Lech :)

  10. 07 pisze:

    Cały zespół zagrał zdecydowanie lepiej niż w 2 pierwszych meczach. Ten mecz pokazał, że jak chcą to potrafią, co oznacza, że na słabszych przeciwników muszą popracować nad koncentracją, bo na Legię nikogo motywować nie trzeba było. O tym czy to był przełomowy mecz pokaże kolejny z Arką. Mam nadzieje,że pójdą za ciosem.

  11. Michu73 pisze:

    Na chłodno (ha ha), trzeba powiedzieć, ze w końcu zgraliśmy pod przeciwnika, także trzeba tutaj pochwalić Nawalkę, ze rzeczywiście wyciągnął wnioski po porażkach, przeanalizował przeciwnika i pod niego ustawił grę zespołu. Dawno już tego nie było. Zwykle „graliśmy swoje nie patrząc na przeciwnika” i kończyło się to nie najlepiej. Oczywiście, ambicja, zaangażowanie, agresja była wczoraj po naszej stronie, ale moim zdaniem to praca i rola trenera zrobiła w tym meczu różnicę. Cieszę się, chciaz wiem, ze ten jeden mecz niewiele zmienia. Mam jednak nadzieję, ze będzie to początek odbudowy zespołu. Również przy wsparciu właściciela, który musi cały czas myśleć o wzmocnieniu naszych słabych pozycji. Bez wymiany słabych ogniw daleko nie zajedziemy.

  12. mario pisze:

    niestety atak pozycyjny w naszym wykonaniu leży i kwiczy. Tak długo, jak długo nie będziemy w ataku pozycyjnym grać w trójkątach i szybko nie będziemy wychodzić na pozycje – nie będziemy w tym elemencie dobrze wyglądać. To samo z agresją – zdecydowanie za późno doskakujemy do rywala i pozostawiamy mu zbyt dużo wolnego miejsca nawet w bezposredniej bliskości pola karnego. W tym elemencie szmata była od nas lepsza przez większość meczu.

    • Michu73 pisze:

      Mario, co do agresji to moim zdaniem wczoraj było ok. Nie pozwoliliśmy na nic przeciwnikowi właśnie min. z tego powodu. Zobacz statystyki fauli.

    • mario pisze:

      bardziej mi chodzi o agresję w odbiorze piłek, o ten doskok do przeciwnika, gdy dostaje piłkę. To u nas kuleje, jesteśmy zbyt wolni i wycofani.

  13. J5 pisze:

    Szczerze mówiąc myślałem że będzie łomot, i jeśli za tydzień gra będzie wyglądać podobnie, trzeba będzie uczciwie odszczekać cale swoje wątpliwości. Przede wszystkim była wczoraj walka, wreszcie biegali więcej od rywala i mądrzej. Mądrą grą lechici nadrabiali wszelkie swoje mankamenty. Ewidentnie widać, że w naszej lidze wystarczy wybieganie, koncentracja i konsekwentne wykonywanie założeń taktycznych. Widać bylo trochę gry w trójkątach, z pierwszej pilki i wtedy to Legia nie dość że nie wiedziala co się dzieje, to jeszcze musiala biegać za piłką. Wczoraj kontratak leżał lechitom, a wykonanie rzutu rożnego po ziemi przez chyba Gajosa zaskoczylo rywali i umożliwilo zdobycie pierwszej bramki. Do czasu dojścia do optymalnej formy, taka gra powinna teraz obowiązywać. Wreszcie przyjemnie bylo oglądać grę Lecha, zakończoną dodatkowo zwycięstwem nad bezbarwną Legią

  14. leftt pisze:

    Wygraliśmy ten mecz wyprzedzaniem przeciwnika i przechwytami. Szmata bardzo niedokładna, Kazio Węgrzyn bardzo niewidomy.

  15. niewojnie pisze:

    Miłe zwieńczenie miłego weekendu. Oby teraz tylko w górę, a nie jak po ostatnim 3:0

  16. ryszbar pisze:

    Przypomnę, że w obronie grał jeszcze Vuja. Pytanie czy on się poprawił, czy legia jest aż tak słaba że wyglądał i interweniował dobrze?

    • Michu73 pisze:

      Vuja się nie poprawił i się już nie poprawi, po prostu z Rogne obok i Gumą na boku obrony i dodatkowo z niezłym (w poprownaniu do tego co grali ostatnio) wsparciem środka pomocy, dał radę. Nie miejmy jednak złudzeń, ze jest to piłkarz na poziom mistrzostwa kraju czy rywalizacji w pucharach europejskich.

  17. tolep pisze:

    Ten mecz był nieznacznie lepszy w naszym wykonaniu niż 20 maja. Legia byla odrobinę słabsza niż wtedy, my nieco lepsi niż wtedy no i mieliśmy szczęście na samym początku.