Sonda: Wracasz na stadion?

W nowym sezonie 2019/2020 jednym z głównych zadań Lecha Poznań będzie odbudowanie zaufania kibiców po tylu przegranych latach i przyciągnięcie ich na stadion. W ubiegłych rozgrywkach frekwencja spadła z 20696 widzów na mecz do ligowej średniej 11953 kibiców na mecz. Odpływ aż 8743 kibiców pokazuje najlepiej, jak dużo muszą zrobić wszystkie osoby tymczasowo tworzący klub pod względem sportowym, żeby na Bułgarską znów przychodziło więcej osób.

Wykorzystując tzw. „sezon ogórkowy” i oczekiwanie na początek nowych rozgrywek ruszamy na KKSLECH.com z nową okazjonalną sondą rozwijając temat, który pojawiał się niedawno w Waszych dyskusjach. Dziś pytamy Was czy wracacie w nowym sezonie 2019/2020 na stadion?

Ankieta potrwa przez tydzień i będzie dostępna tutaj oraz w „Śmietniku Kibica”. Jej wyniki przedstawimy w osobnym newsie w przyszły czwartek. Wszystkich internautów zachęcamy do wyrażenia swojej opinii na ten temat. W sondzie jest aż 11 możliwości odpowiedzi w tym 5 na TAK i 5 na NIE.



Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







60 komentarzy

  1. Luna23 pisze:

    Po co? Napychać Rutkom kieszenie? Przecież jest bojkot…

    • Rafik pisze:

      Może po to aby wspierać Lecha?

    • Pawel1972 pisze:

      Rafik
      Kolejny płatny troll w ramach akcji sprzedaży karnetów?

    • Rafik pisze:

      Pawel1972
      Myśl co chcesz. Nazywaj jak chcesz. Ja mam swoje przekonania od lat i nikt i nic tego nie ZMIENI.

    • Luna23 pisze:

      Oczywiście Rafik, że po to żeby tylko i aż wspierać swój team! Moje pytanie bylo ironiczne, redakcja już dawno namawia do bojkotu wronieckich, trupa i grupy trzymajacej władze w szatni- nie dla Lecha Rutkowskich, taka ich racja stanu…

  2. Ostu pisze:

    Odpowiedziałem „nie wiem” – w lipcu i sierpniu na pewno nie pójdę, potem zobaczę czy będą grać Młodymi – jeśli będą obejrzę ich na żywo by wyrobić sobie ostateczne zdanie…

    • Rafik pisze:

      Kibicem się jest a nie bywa!

    • Sp pisze:

      Rafik, jak znam życie, ludzie tu piszący i czytający, mają wiekszy staż jako kibic i życiowy. Powiedz właścicielom by przed monitorem też dawał dłuższe przerwy bo widać upał ryje beret

  3. inowroclawianin pisze:

    Stanowcze NIE! Jedynie wyjazdy.

  4. Zlapany na ofsajdzie pisze:

    Jakim trzeba być sezonowcem, żeby zaznaczyć odpowiedź „NIE. Najpierw niech Lech robi coś na boisku, by mnie odzyskać”… Przerażające. Rozumiem bojkot za działania zarządu- niewłaściwi „specjaliści”, kiepska polityka, minimalizm- ok, to może być argumentem, by nie pojawiać się na stadionie i protestować w ten sposób. Ale to wszystko można ocenić już dzisiaj i każdy już teraz może ocenić, czy to, co robi zarząd, odpowiada mu na tyle, żeby chadzać na stadion. A jak ktoś czeka na wyniki i na ich podstawie stwierdzi, czy chce być z Lechem- lepiej niech ktoś taki nie przychodzi już nigdy. Po prostu :)

    • Biniu pisze:

      Właśnie miałem coś takiego napisać. Albo bojkotujesz zarząd, albo chodzisz jedynie dla wyniku. Jeżeli twierdzisz, że ten zarząd nigdzie Lecha nie zaprowadzi, zabija zapał, sto razy nazwałeś ich qrwami, złodziejami, to nie przychodź Twoje prawo, rozumiem. Jeśli wierzysz przyjdź i drzyj ryja. Ja nie głosuje, bo nie muszę nigdzie wracać, zawsze tam byłem, nawet w gorszych czasach.

    • Jack pisze:

      @Złapany na ofsajdzie Nikogo to już nie rusza że będzie wyzywany od sezonowca .Zaznaczyłem odpowiedz Nie bo od kilku lat nie mogę patrzeć co Rutkowscy robią z Lechem.Mam dość ciągłego okłamywania kibiców że jest dobrze jak większość działań zarządu jest podporządkowane wyciągnięciu jak największej kasy z Lecha i kibiców. Ale jeśli zobaczę że coś się zmieniło w ich myśleniu (może jakiś piorun trafi w łeb starego Rutkowskiego ) To pierwszy przybiegnę z biletem w zębach na Bułgarska. A tak właściwie cytując klasyka ” kim ty ku… jesteś żeby wyzywać kibiców od sezonowców :)

    • kilo82 pisze:

      No już bez przesady, to że ktoś czeka, czy gra Lecha będzie wyglądała lepiej niż w zeszłym sezonie (kiedy od oglądania Kolejorza bolałby oczy, zęby i miało się ochotę pociąć) nie czyni z niego sezonowana. I niekoniecznie musi chodzić tu o nie wiadomo jakie wyniki, ale po prostu atrakcyjną i ofensywną grę. To normalne, że jest to czynnik, który przyciąga ludzi na stadiony.
      Ktoś może nie być zagorzałym przeciwnikiem zarządu, może nie być zniechęcony otoczką wokół klubu, ale może mieć dosyć „stylu” jaki drużyna prezentowała na boisku w minionych rozgrywkach i też ma do tego prawo.

    • anonimus pisze:

      Złapany na ofsajdzie to cóż ja jestem sezonowcem.wg Twojej teorii. Czekam na lepsze wyniki i wtedy pojawię się na Bułgarskiej.. Wywalono pozorantów nie licząc może Makiego ale jeden ujdzie, nowym daję szansę a na odejście Rutkowskich nie mam żadnego wpływu i nie zanosi się na nic takiego.

    • Zlapany na ofsajdzie pisze:

      Ależ oczywiście, że oznacza to sezonowców. A kim jest niby sezonowiec, jak nie człowiekiem, który decyduje, na ile będzie wspierał zespół w zależności od tego, jak będzie się on prezentował na boisku?
      Zarządzanie zespołem przez włodarzy, a postawa drużyny na boisku to dwie rzeczy, które należy rozgraniczyć grubą kreską. Bywa, że kompletnie nie idą ze sobą w parze. Zdarza się tak, że zupełnie źle zarządzany zespół trafi na fajną grupę piłkarzy, jest ten tzw. Team Spirit i gra wygląda fajnie. Oczywiście może być też na odwrót.
      Jeśli ktoś ma dosyć ludzi zarządzających Lechem- ma do tego prawo. Ale jeśli odwraca się ze względu na słabą grę – to jest właśnie sezonowiec. I gdyby światowe „kibicowanie” tak właśnie wyglądało, to po ostatnim sezonie Santiago Bernabeu też by teraz świeciło pustkami.

    • anonimus pisze:

      Samo życie. Włodarze traktują mnie jak klienta więc i ja wymagam. Stosownej ceny biletu czy karnetu plus nowych twarzy i zwykłego zapi…lania na boisku. Wtedy to ja zdecyduję jak wydam swoją kasę..Co do Realu już widzę te tłumy bez transferow choćby Hazarda. Choć tam szybciej odszedłby Perez po 2 tak słabym sezonie

    • Zlapany na ofsajdzie pisze:

      @anonimus- Serio uważasz, że nawet bez tych transferów kibice Realu przestaliby chodzić na stadion? No rozbawiłeś mnie teraz, udało Ci się :)
      Jeśli potrzebujesz lepszych argumentów to odpal sobie Serie A w Eleven w któryś wrześniowy wieczór i zerknij, jak na meczach beznadziejnego od paru lat Milanu stadion „świeci pustkami”.
      Cały czas natomiast piszesz trochę nie o tym, co poruszyłem. Oczywiscie, że masz prawo decydować o tym, na co wydasz kasę. Dziś, jak widzę, stwierdzasz, że polityka Rutków nie jest godna Twojej wypłaty. Ok, nikt nie ma do Ciebie pretensji, masz do tego prawo. Ale to będzie po prostu przezabawne jeśli w październiku Lech znalazłby się na pierwszym miejscu, a Ty przybiegniesz na stadion. Co, nagle stwierdzisz, że polityka Rutków jednak jest dobra? Czy może przemilczysz, tylko wrócisz na jakiś czas pocieszyć się sukcesami?

    • anonimus pisze:

      Ok z Realem czy Milanem masz rację ale ile masz takich klubów na świecie?? Mea culpa. Na palcach 2 rąk można policzyć. Co do Lecha czekam na wyniki pierwszych meczy i to ja decyduję kiedy idę a nie posty kogokolwiek. Za dużo razy zostałem zrobiony przez szanownych piłkarzy i włodarzy w 4 litery.

    • Zlapany na ofsajdzie pisze:

      Wszyscy zostaliśmy przez nich zrobieni w 4 litery. Zostaliśmy, jesteśmy nadal robieni i będziemy robieni dalej. Takie prawo właścicieli. Nie myśl, że ludzie, którzy chodzą na stadion bez względu na wszystko, nie dostrzegają mankamentów w zarządzaniu Lechem :) No dobrze, może nie powinienem pisać za wszystkich, ale ja w każdym razie dostrzegam ich wiele.

    • kilo82 pisze:

      No to mamy trochę inne pojęcie bycia sezonowym kibicem. Dla mnie sezonowiec to ktoś, to interesuje się klubem, bo jest akurat taka moda, bum, bo są wyniki, ta „miłość” trwa tylko chwilę.
      Ja wiem, że kibicem się jest, a nie bywa i z drużyną powinno być się na dobre i złe, że nie zawsze się wygrywa. Ale nie oznacza to, przynajmniej dla mnie, że nie można mieć żadnych wymagań co do samej gry, pomysłu, zaangażowania. Zaznaczam, że nie mam ny myśli wyników i miejsca w tabeli, tylko grę. Po takim sezonie jak ten poprzedni można poczuć się zniechęconym, dawno Lech nie grał tak beznadziejnie.
      Nie jesteśmy w Anglii, gdzie na każdym meczu jest komplet, niezależnie kto z kim gra i jak gra. Może pod tym względem akurat szkoda, ale po prostu mamy inną kulturę kibicowania. Dla mnie to jak najbardziej naturalne, że ofensywna i atrakcyjna gra przyciąga na stadion więcej kibiców. W czasach, kiedy każdy mecz można obejrzeć w necie czy tv niektórzy takiej zachęty potrzebują żeby wybrać się na mecz.

  5. Pawel1972 pisze:

    Nie. Zanoszenie kasy Rutkom, to jak pożyczanie alkoholikowi na wódkę – nic sensownego z tego nie będzie, a patologia będzie się pogłębiać.

    • Luna23 pisze:

      Większego debilizmu dawno nie czytałem… cieszę się że nie spotkam takiego pajaca jak ty na stadionie

    • Siodmy majster pisze:

      @Luna23-debilizmu powiadasz? Tak się składa ,że są to akurat bardzo sensownie dobrane słowa do padaki panującej w Kolejorzu . Ale jak Tobie wszystko pasuje to szczęść Boże .

    • Pawel1972 pisze:

      Luna23
      Spierdalaj zarządowy przygłupie. Myślisz, że nikt się nie połapie, że za parę groszy tu się produkujecie? Cały rok was nie było, nagle zawsze w okresie sprzedaży karnetów roicie się jak muchy.

    • Luna23 pisze:

      Pawleku1972 pzeczytaj jeszcze raz ze powoli i ze zrozumieniem-napisałem ze ciesze się że nie spotakam cie na stadionie, gdybym był zarzadowym przyglupem jak podejrzewasz to napisalbym-przyjdz na stadion pajacu, bedzie mocny team, nsnp i mocni razem… pisze ci wprost- nie przychodź!!! Pojemaju?

  6. KibicWojttin pisze:

    Nie wiem. Wszystko zależy od wyników.

  7. Dawid1922 pisze:

    Zdecydowane NIE ze względu na brak zmian w zarządzie. Ja się nie poddam ;) a przede wszystkim nie dam oszukać kolejny raz

  8. Al pisze:

    Piłkarze którzy wyjdą na boisko serce tam zostawią. Gdy nawet jeden z drugim nie podoła wyzwaniom, to i tak nie ich wina. Każdy z nas mając możliwość gry w Lechu ani chwili by się nad tym nie zastanawiał. Większość to nowi gracze i wiele od nas zleży. My również budujemy i burzymy atmosferę w zespole.
    Negowanie wszystkiego jak leci to złośliwość. Odmłodzona kadra Lecha zasługuje na kredyt zaufania i wsparcie, stworzenie dobrej aury też leży w naszym interesie. Ten kto czeka na zmianę właściciela ma do tego prawo niech czeka, ale to nie powód by gnoić piłkarzy trenera czy sztab szkoleniowy.

  9. Rafik pisze:

    Macie prawo do tak zwanego ,,bojkotu” co kolwiek to znaczy! Możecie nie chodzić na mecze, ale jak za kilka miesięcy lub kilka lat Lech będzie na szczycie to proszę zostańcie w domu, bo takich Kiboli Lech nie potrzebuje. Ja byłem, jestem i zawsze będę nie ważne od wyników!

    • Pawel1972 pisze:

      Tak, takich potrzebuje jak ty – którzy za nic dadzą Rutkom kasę i przez to utrwalają patologię.

    • Rafik pisze:

      Tak sobie to tłumacz! Masz do tego prawo.

    • Zlapany na ofsajdzie pisze:

      Paweł, zastanawiam się czasem, jak tacy jak Ty postrzegają całą sytuację. Mówię bez złośliwości, ale zapanowała tu moda na hasło „nie zapychac Rutkom kieszeni!”, a chyba nikt nie zastanawia się nad konsekwencjami decyzji.
      Wyobraźmy sobie bojkot – co mecz tysiąc – dwa tysiące osób. Co ma on zmienić? Właściciela? No nie, bo jeśli wpływy meczowe będą tak niskie, to niby kto miałby chcieć odkupić Lecha? Mając świadomość, że nie ma gwarancji stałego zarobku, bo kibice są zdolni do bojkotów. W Polsce w ogóle mało kto chce inwestować w futbol, a w takiej sytuacji, to już w ogóle chętny nie do znalezienia. Zresztą, czemu Rutkowski miałby chcieć oddać klub za bezcen, skoro go kupował?
      No to dalej- co ma dać bojkot? Zmianę polityki, zarząd? Nikt tego nie zrobi, prosta psychologia – jeśli Rutkowski senior np wywaliłby że stanowiska syna (byłoby pięknie, ale nie do zrobienia) , to w pewien sposób dałby do zrozumienia kibicom, że mogą wpływać na jego decyzję. Ma tego świadomość, zatem nie zdecyduje się na to.
      No to może transfery? No też nie. Bo przecież wiemy, że nie będzie walił swojej prywatnej kasy w Lecha. Niskie wpływy – brak gotówki na sensownych piłkarzy, przeciętność na następne 10 lat, tyle w temacie.
      Może przestań się więc łudzić, że to nieprzychodzenie na stadion ma jakiś głębszy cel i coś się przez to osiągnie. Bo to naprawdę nic nie zmieni. Nie chcesz- nie przychodz, masz do tego prawo.

    • Pawel1972 pisze:

      Zlapany na ofsajdzie
      Następny,m którego przed sezonem sprzedaży karnetów tu nie było.

      Dla mnie program minimum, to zabranie przez Papę swojej nieudolnej latorośli z Kolejorza i stworzenie zarządu z fachowców.

      I tak, masz rację – Rytki nie będą ładować prywatnej kasy. Więc na jaki chuj nam Rutki? Lech się samofinansuje, a często jeszcze zysk przynosi. To nie Wisła, żeby był problem z nowym właścicielem.

    • Zlapany na ofsajdzie pisze:

      Gwoli ścisłości- byłem. Owszem, piszę nie za często, ale jestem tu od dość dawna.

      A jeśli pytasz po co nam Rutki, to pokażę Ci analogiczną sytuację- kupujesz za zarobione przez siebie pieniądze nowe Audi. Ale widać na kilometr, że nie masz pojęcia o jego eksploatacji- piłujesz sprzęgło, nie dbasz o olej ani właściwie o nic. I co, przyjdę i powiem Ci, żebyś mi je oddał, bo Audicy będzie lepiej w moich rękach? Byłoby jej lepiej u mnie, ale to Ty ją kupiłeś, więc nie ma sensu zastanawiać się, kto hipotetycznie byłby lepszym właścicielem. Ta sama sytuacja jest z Rutkowskim seniorem. Klub jest jego i kropka.

      Jeśli nie akceptujesz tego faktu i chcesz wyrazić sprzeciw- zgoda, bojkotuj mecze, rozumiem to. Ale po prostu nie liczmy na to, że nie przychodząc uzdrawiasz Lecha, czy dajesz szansę na dobre zmiany. Bo niczego takiego nie osiągasz.

    • inowroclawianin pisze:

      Nie porównuj Audi do Lecha bo Lech to dobro społeczne, styl życia, tradycje, miłość, emocje itd. Rutkowski senior powinien mieć świadomość, co kupił, to nie był zwykły zakup.

  10. El Companero pisze:

    zobaczymy co pokażą na początek rozgrywek, ale linia ataku mnie nie przekonuje, Tomczyki i Timury będą kolejnymi Thomalami i Tchibambami. Cienko widzę tą formację.

  11. ArekCesar pisze:

    Rok mnie nie było. Na razie się zastanawiam, ale być może jednak zawitam na stadion.

  12. Piasek pisze:

    Z racji dużej odległości i sporych (jak na możliwości studenta) kosztów takiego wypadu na mecz i tak w Poznaniu bywam maksymalnie 3 razy w sezonie, więc trudno w moim przypadku mówić o jakiejś zmianie nastawienia czy bojkocie, gdy w ubiegłym sezonie byłem tylko na meczu z Genkiem. Mimo wszystko chciałem symbolicznie okazać swoją dezaprobatę wobec działań zarządu i popisów większości przegrywów z boiska, świadomie rezygnując z jakiegokolwiek meczu Lecha do końca sezonu. Jednocześnie postanowiłem, że ze swojej strony dam szansę trenerowi Żurawiowi i jego nowej, młodej ekipie i w miarę możliwości przyjadę na jeden z pierwszych domowych meczów. Może i wyjdę na minimalistę, ale nie oczekuję cudów w tym sezonie. Chcę po prostu widzieć fajną, zgraną i walczącą na maksa ekipę, która będzie się ze sobą scalać z kolejki na kolejkę, która będzie w stanie wzbudzić we mnie na nowo emocje podczas oglądania meczów, i z którą po prostu będę mógł się utożsamiać. Taką ekipę, która da nadzieję na lepsze jutro.
    Zdaję sobie sprawę jak potencjał tego klubu jest rozmieniany na drobne od ładnych paru lat, ale według mnie i tak jesteśmy bezsilni w związku z tak mocnymi podziałami wśród kibiców i nie widzę perspektyw na zmiany w zarządzaniu Kolejorzem przez Rutkowskich. Dla lepszego stanu zdrowia psychicznego lepiej jest chyba nieco obniżyć wymagania i po cichu łudzić się, że przy pełnym wsparciu dla tej nowej drużyny, ta cała (r)ewolucja w Lechu dziwnym zbiegiem okoliczności wypali. Na pewno lepsze to niż permanentna frustracja, którą ostatnio przeżywaliśmy…

  13. leftt pisze:

    Na początku wyjaśnię, żeby Paweł nie musiał pisać: jestem płatnym trollem Rutków i płacą mi 5 zł od posta na umowę o dzieło. Na szczęście mogę zaliczyć koszty uzyskania w wysokości 50% i jakoś da się przeżyć. Ale ad rem.
    W zeszłym roku nie chodziłem na mecze bo nie dało się tej padaki oglądać. Byłem tylko na Genku, raczej z ciekawości niż mając nadzieję na dobry wynik. Pisząc „padaka” nie mam na myśli tylko wyników, lecz przede wszystkim styl gry. Lech kompromitował się mniej więcej w co drugim meczu – dla porównania za wczesnego Bjelicy pierwszym kompromitującym występem był finał PP, a i to bardziej ze względu na efekt końcowy niż samą grę. Zarząd popełnił wiele błędów, miotał się od jednej ściany do drugiej. Jednakże ostatecznie to nie Rutek wychodzi na boisko. A poza Rutkami mieliśmy Ivana ze swoją dziwną koncepcją gry trzema obrońcami, Nawałkę, który uj wie co tu wyczyniał, szklanych Gumnego i Rogne, Janickiego, który zaliczył zjazd, Makuszewskiego, który zaliczył jeszcze większy zjazd, Jevticia – obiboka, Gajosa, który nie chciał tu grać, coraz słabszego Trałkę i wiele innych słabych punktów. Każdy z tych zawodników potrafił kiedyś grać dużo lepiej niż w zeszłym sezonie. Oczywiście: zarząd powinien czasem umieć pierdalnąć pięścią w stół. Ukarać tego czy innego zawodnika za ewidentne lecenie w kulki. Poprzeć trenera przeciw gwiazdkom. Padnie również argument, że to zarząd zatrudniał Nawałkę i innych. Oczywiście, racja. Ale tak naprawdę to wiecie, jak to powinno wyglądać? Tak, że przeciętny Tomasik czy inny Klupś widzi Rutka poza meczami kilka razy w roku, bo pierwsza drużyna jest osobnym bytem. I jest kilkunastu dorosłych facetów plus najdroższy trener w Polsce – po czym ta grupa dorosłych facetów zwyczajnie nie umie się dogadać. Przedszkole i nic więcej. I nie żadna presja, bo kiedy po dwóch porażkach przyszedł mecz z Legią, czyli presja teoretycznie była bardzo wysoka – nagle ci paralitycy potrafili zagrać zupełnie przyzwoicie. Po czym padaka wróciła. Dlatego też dobrze, że szatnia została oczyszczona. Nie wiem, co tam się działo i z czyjej winy, ale akurat ta grupa ludzi nic by już nie osiągnęła.
    Dlatego też, jak prawdziwy sezonowiec, zaznaczyłem odpowiedź, że wrócę jak Lech zacznie coś robić na boisku. I nie chodzi o seryjne zwycięstwa. Chodzi mi o brak kompromitacji i człapania na początek. Bo ostatecznie wszystko weryfikuje się na boisku.
    A nabijanie kabzy Rutkom? Proszę Was, Rutki i tak już kabzę mają nabitą i to niekoniecznie na Lechu.
    No, 5 złotych do przodu.

    • leftt pisze:

      Chociaż w zasadzie powinienem zaznaczyć inną odpowiedź: wrócę na stadion, kiedy zobaczę, że wszyscy w Lechu, począwszy od zarządu a skończywszy na piłkarzach – szanują kibiców. Czyli starają się wykonywać swoją pracę jak najlepiej w celu osiągnięcia adekwatnego do potencjału wyniku sportowego, przy czym ten potencjał powinien rosnąć a nie spadać.

  14. tylkoLech pisze:

    @leftt- jak zawsze ??
    Mądrego dobrze poczytać

  15. tolep pisze:

    Pytanie z tezą zawsze dają tyle radości. Nie przestałem chodzić na Lecha, więc nie mogę „powrócić”.

    Mogę chodzić częściej, jeśli gra się poprawi.

    A ta banda żałosnych pajaców która nie dopuszcza do siebie innego podejścia niż ich własne dziwaczne wyobrażenia, i próbuje wszystkich zakrzyczeć, nikogo nie reprezentuje.

    • leftt pisze:

      Wtedy zaznaczasz odpowiedź: „TAK. Już w zeszłym sezonie byłem/am na wszystkich meczach/większości meczów”. Nie ma za co.

  16. leftt pisze:

    Wtedy zaznaczasz odpowiedź: Tak. Już w zeszłym sezonie byłem/am na wszystkich meczach/większości meczów. Nie ma za co.

  17. tolep pisze:

    Byłem na trzech w 2019. Nie pasuje. Oczy bolały przeważne. Będzie lepsza gra, będę przychodził częściej. Będzie lepsze żarcie, będę przychodził częściej. A gdyby jeszcze klub wyeliminował pewne patologiczne zachowania na trybunach… no, to już by była bajka.

    • kilo82 pisze:

      A gdyby wyeliminować patologię w zarządzaniu klubem to to by dopiero była baja…

    • tolep pisze:

      Jak na razie, klub jest dobrze zarządzany, zobaczymy co bedzie dalej. Ale i tak to do własciciela nalezy ocena.

    • kilo82 pisze:

      No to już faktycznie kwestia ocenna, ale wyniki sportowe ostatnich lat niekoniecznie potwierdzają taką tezę. Finansowo może wszystko ładnie wyglądać, ale trzeba pamiętać, że klub sportowy to coś więcej niż firma, zwłaszcza jeśli mówimy o klubie z jakimiś sportowymi ambicjami. Jeśli oczywiście za klub z takowymi nasz uznajemy…
      Ocena właściciela mogłaby być trochę inna, gdyby jej przedmiotem nie był jego syn…
      No ale cóż, pewnych kwestii się nie przeskoczy.

    • leftt pisze:

      Nasza firma jest dobrze zarządzana tylko mamy gówniany towar.

  18. Bigbluee pisze:

    O ja jebie jaki zlot płatnych troli. Gdzie byliscie caly rok? Mogliby wam zaplacic juz wtedy za czytanie i przekazywanie tego co sie tu pisze to obecnie nie musielibyscie sie błaźnić pisząc jakies totalnie oderwane od rzeczywistosci farmazony. O sezonowcach juz pisaliscie na FB. Tam jest bardzo podatny grunt. Spęd ludzi ktorzy nie myślą samodzielnie jest tam najwiekszy. Moze lepiej tam zostancie. Zrobicie pare plakatow i dopiszecie komentarze pod nimi. Ale naprawde, dajcie sobie spokoj z tą stroną. Czy wy rzeczywiscie nie widzicie swojej błazenady? Ile osob ma Wam to uswiadomic jakimi meteorytami jestescie. Wpadacie na zawołanie Rutka i szerzycie jakieś herezje. W temacie kibicowania i szacunku do tego klubu oraz uczucia jakim go darzymy, macie do powiedzenia tyle co zyd w gestapowskiej stołówce. Dlatego naprawde, idzcie rozdawac ulotki zamiast osmieszac sie na publicznym forum

    • leftt pisze:

      Ja cały czas tu byłem. Długo przed tobą.

    • Bigbluee pisze:

      @leftt ale ja nie do Ciebie pisalem :)

    • leftt pisze:

      No i ok. Bo moim zdaniem zarząd ponosi winę ale nie całą :-). A jak ktoś chce chodzić na mecze – niech sobie chodzi. Jeżeli czuje się przekonany…

    • Zlapany na ofsajdzie pisze:

      @Bigbluee krytykujesz, obrażasz, piszesz w kółko to samo, a nie dodałeś zupełnie nic merytorycznego. Tak jak napisał Lefft- kwestia chodzenia na mecze jest kwestią indywidualną i nie ma tu czegoś takiego, jak „ten robi mądrze, a tamten niemądrze”.
      Takim ludziom jak Ty polecam zawsze serial „Sunderland aż po grób”. Pokrótce- historia angielskiego Sunderland, który w dwa lata leci z Premier League do 3 klasy rozgrywkowej. Warto zobaczyć, jaką tam wierność kibice mają wobec ukochanego klubu (również źle zarządzanego, gdzie popełnianych jest mnóstwo błędów). Poczytaj sobie też komentarze i opinie o tym serialu (Tylko błagam- komentarze ze świata, a nie tylko z Polski, gdzie po słabszym sezonie przestaje się przychodzić na stadion). Poinformuję Cię od razu, że masa ludzi z całego świata po obejrzeniu zachwyca się tymi kibicami. Wzbudzają oni podziw w wielu miastach i krajach, tysiące osób stwierdza, że „szkoda, że w ich miastach tak się nie kibicuje”. Dziś są nadal w League One, a ich stadion wciąż gości po ponad 20 tys.widzów.

      Ale co tam serial, czy opinie kibiców z całej Europy? Bigbluee wie lepiej, że bardziej opłaca się bojkotować mecze, a ci, którzy na nie chodzą w gorszych czasach to same „meteoryty” :)

    • leftt pisze:

      Z tym, że ja widzę uzasadnienie dla niechodzenia na mecze w zeszłym sezonie. Tym uzasadnieniem jest ewidentna gra w kulki ze strony całego klubu, nie tylko zarządu, ale również piłkarzyków, trenerów, Reha itd.
      Mamy taki skład: Burić – Gumny, Rogne, Janicki, Kostevych – Trałka, Tiba, Jevtić, Makuszewski, Amaral – Gytkjaer. W rezerwie Putnocky, Vuja, Cywka, Jóźwiak, Tomczyk, Tomasik, Klupś, Gajos. Załóżmy, że mamy trenera, który nie szuka kwadratowych jajek i umie przygotować zespoł. Załóżmy, że gracze zachowują się profesjonalnie. Załóżmy, że się w miarę tolerują (jak koledzy z pracy – chodzić do siebie na imieniny nie muszą) i ciągną wózek w jedną stronę a nie każdy w swoją. Załóżmy, że kontuzje nie ciągną się przez pół roku, a jeżeli się ciągną to zarząd jest w stanie ogarnąć zastępstwo. Załóżmy też, że tych kontuzji nie ma więcej niż w przeciętnym zespole ligowym oraz że każdy zawodnik gra mniej więcej 70-80% swojego optimum. No i że mega chujowy mecz zdarza się dwa razy w roku a nie dwa razy w miesiącu.
      Co się dzieje przy zachowaniu tych niezbyt wygórowanych warunków? Odpowiedź: wciągamy tę śmieszną ligę nosem. A co najmniej bijemy się o MP do końca. Dlatego też kibice mieli w zeszłym sezonie dosyć. Z winy wszystkich w klubie. Bo tak naprawdę to wtopiliśmy przez pierdoły, a w zasadzie przez kumulację pierdół. Jeżeli ktoś mógł coś zjebać – to zjebał. Dlatego też kibice stwierdzili: jeżeli wszyscy mają w dupie to my też. Minimum szacunku jest wymagane.
      I to jest różnica między Lechem 2019 a Sunderlandem aż po grób, czy nie szukając daleko Lechem 2000. Tamte drużyny po prostu więcej nie mogły. A u nas naprawdę wystarczyło poprawić kilka tematów. A że się nie chciało/nie umiało – no to teraz trzeba robić rewolucję. CBDU.

    • tolep pisze:

      po czym poznać idiotę? Po tym, że nie dopuszcza do siebie mysli, że mozna „samodzielnie” mieć inną opinię niz on.

    • Zlapany na ofsajdzie pisze:

      lefft w tym, co piszesz, jest cały czas sporo racji, ale wg mnie lekko się czasem zapędzasz :)

      No bo pytanie- pomijając treningi, sportowy tryb życia itd- kiedy piłkarz Lecha, nieważne który, wychodzi na boisko, to czy daje z siebie wszystko? Moim zdaniem tak. Rzecz jasna nie z wielkiej miłości do Lecha, ale nasi piłkarze nie mają po 40 lat. Dla nich Lech to etap, a żeby po tym etapie nastąpił kolejny z odpowiednią ilością pieniędzy na koncie, to muszą w Lechu pokazać jak najwięcej ze swoich możliwości. A że nasz klub trampoliną do lepszych lig jest bardzo dobrą, to wiemy wszyscy. Nie licząc oczywiście meczów, kiedy nasi zawodnicy grają ewidentnie pod zwolnienie trenera (to jest akurat rzecz, która mi najtrudniej jest im wybaczyć), to nielogicznym byłoby nie dawanie z siebie wszystkiego podczas meczów.
      To samo Nawałka. Myślisz, że nie zależało mu na tym, żeby podtrzymać w kraju opinię, że jest dobrym trenerem? Że chciał przez te kilka miesięcy w Lechu zrujnować pozycję, jaką zbudował sobie jako trener kadry? Zresztą same informacje dochodzące z Lecha, że spędzał w klubie tak dużo czasu, świadczą o tym, że facetowi zależało.
      Tak jak napisałeś- my ostatnio przegrywamy wszystko przez kumulację pierdół. Lepiej bym tego nie ujął. Natomiast ja nie wierzę w coś takiego, że piłkarz Lecha (albo któregokolwiek innego klubu Ekstraklasy) wychodzi na boisko i nie zależy mu na wygraniu meczu. Bo nie odwołując się już do jego ambicji, musiałby to być po prostu kretyn :)

    • leftt pisze:

      Powiem Ci tak: zależeć może bardziej albo mniej. Przychodzisz do roboty. Atmosfera zdechła, szef Ci nie podpasował, nie rozumiesz go. Starasz się? Może i tak, ale chyba trochę mniej.
      Kończy się umowa. Wiesz, że chyba nie przedłużą. Dajesz 100%? Może tak, może nie.
      Wychodzisz na mecz. Na pełnej epie, ja im teraz pokażę! Ale jeden kumpel z drużyny nie biega, drugi popełnia prosty błąd, inny ma wywalone – no to im dalej w las tym trudniej.
      Ja startuję sobie czasem w biegach. I bardzo chciałbym złamać 1.30 w półmaratonie. Ale właśnie – chciałbym. A nie robię wszystkiego w tym kierunku. Bo nie mam czasu, bo mi się nie chce, bo w sumie to wolę rower, bo zły dzień, bo może jutro.Tak wiem, sport amatorski, ja biegam dla siebie, nikt mi za to nie płaci, jak oleję sprawę to nikt nic mi nie powie.
      I te czynniki połączone razem mogą jak najbardziej wpłynąć na obniżenie formy przykładowego Jóźwiaka. Team spirit jest po to, żeby jeden zawodnik nakręcał drugiego. Jeżeli tego nie ma – to zawodnicy wzajemnie ciągną się w dół. A jeżeli trener jeszcze nad tym nie panuje to już w ogóle kaplica.
      I myślę, że ciężko będzie wskazać jedną, konkretną przyczynę katastrofalnego sezonu 2018/19. Po prostu: w tym składzie, z tym zespołem nie wypaliło.
      Jeżeli Tomczyk wali otwartym tekstem, że atmosfera w Piaście była lepsza niż w Lechu, to znaczy, że atmosfera w Lechu była zła.
      Kiedyś czytałem wywiad z którymś z siatkarzy. Porównywał di Giorgiego i Heynena. Nie uważał di Giorgiego za złego trenera. Po prostu akurat do tej grupy ludzi nie pasował.
      Suma pierdół, nic więcej. Inaczej pracuję, jeżeli mi się chce, a inaczej, jeżeli ja chcę ale mi się nie chce.