Dogrywka: Lech – Śląsk 1:3

Dogrywka – cykl będący dopełnieniem pomeczowych materiałów w tym analizy pomeczowej, szybkich wniosków, plusów i minusów danego spotkania oraz Waszych ocen. W tych artykułach nawet 2 dni po każdym meczu ligowym oceniamy konkretne spotkanie w wykonaniu Kolejorza wybierając dodatkowo najlepszą oraz najgorszą akcję Lecha Poznań w rywalizacji z ligowym przeciwnikiem.



Najlepsza akcja meczu:

40 minuta – Mimo przewagi liczebnej Śląska we własnym polu karnym przy okazji stałego fragmentu gry Lecha nasi zawodnicy potrafili ciekawie rozegrać rzut rożny. Zrobili to w krótki sposób za pomocą trzech podań. Jevtić podał do Tiby, ten szybko odegrał piłkę do Jóźwiaka, który utrzymał się przy niej i po chwili oddał futbolówkę do wbiegającego już w pole karne Tiby. Śląsk pogubił się w tej sytuacji, chyba nie spodziewał się rozegrania rzutu rożnego w ten sposób, akcja Lecha w tym głównie mającego ciąg na bramkę Portugalczyka zaskoczyła wrocławian, których uratował świetny w piątek Putnocky. W 40 minucie poznaniacy pokazali w jaki sposób zagrozić rywalowi, gdy ten w swoim polu karnym ma liczebną przewagę.

null
null
null
null
null
null

Najgorsza akcja meczu:

5 minuta – To co wydarzyło się na początku meczu najprościej będzie tłumaczyć pressingiem zastosowanym przez rywala. W rzeczywistości Cnormarković po otrzymaniu podania od Kostevycha, który zagrał do tyłu powinien zachować się dużo lepiej. Przede wszystkim piłka przy przyjęciu odskoczyła Serbowi. Lewy stoper Kolejorza naciskany przez przeciwnika podał ją na oślep na środek pola karnego, gdzie futbolówki nie opanował Muhar. Kiedy Rogne wrócił na swoją pozycję próbując przyblokować przeciwnika przypadkowo potknął się, równie przypadkowo piłka trafiła go w rękę co skutkowało rzutem karnym i jeszcze żółtą kartką dla Norwega. Każdy z czterech wymienionych piłkarzy ponosi winę za utratę gola na 0:1. Najbardziej zawinił Crnomarković, który przez złe przyjęcie piłki zagrał ją po chwili niechlujnie na środek.

null
null
null
null
null
null
null
null

Najszybszy zawodnik Lecha Poznań podczas meczu:

32,47 km/h – Jóźwiak

Przebiegnięte kilometry przez piłkarzy Lecha Poznań podczas meczu:

11,14 km – Tiba
10,95 km – Gumny
10,74 km – Jevtić
10,69 km – Jóźwiak
10,49 km – Gytkjaer
10,41 km – Crnomarković
10,33 km – Rogne
9,56 km – Muhar
8,46 km – Kostevych
6,16 km – Amaral
4,86 km – Puchacz
3,36 km – Van der Hart
2,71 km – Makuszewski
1,89 km – Tomczyk

Statystyki biegowe Lecha Poznań:

Pokonany dystans: 111,82 km
Liczba sprintów (25,2 km/h): 103
Liczba szybkich biegów (19,8-25,2 km/h): 493
Najwięcej sprintów w Lechu: 17 – Tiba

> źródło danych



Najlepszy piłkarz według KKSLECH.com:

4 – Niespodzianki nie ma. Pedro Tiba przyćmił wszystkich zawodników Lecha Poznań w piątkowym meczu. Pokonał najwięcej kilometrów w zespole, wykonał najwięcej sprintów, zaliczył najwięcej podań (85 i 68 udanych), miał 6 kluczowych zagrań i 75% wygranych pojedynków 1 na 1. Portugalczyk jest w niesamowitym gazie zarówno fizycznym jak i piłkarskim. To on kolejny raz robił całą robotę w środku pola.

Najsłabszy piłkarz według KKSLECH.com:

1 – Mickey van der Hart nie miał swojego dnia. Takie loby jak przy golu na 1:3 od czasu do czasu się zdarzają. Takie interwencje jak przy bramce na 1:2 już nie. Interwencja Holendra w 16 minucie była dziwna i jest niewytłumaczalna. Nie wiadomo dlaczego nasz golkiper tak źle zachował się w tamtej sytuacji z łatwością puszczając uderzenie Łukasza Brozia. Mija 3 dzień od meczu, a wciąż można łapać się za głowę oglądając powtórki.

Ocena pracy trenera:

4 – Co więcej Dariusz Żuraw mógł zrobić w tym meczu? Nie popełnił indywidualnych błędów, skład wyglądał dobrze, zmiany także były logiczne. Mecz ze Śląskiem zawalili głównie defensywni gracze popełniając proste błędy mogące wynikać m.in. z dużej presji trybun z którą nie wszyscy sobie poradzili. Dotąd takich błędów indywidualnych nie było nawet w sparingach.

Ocena pracy sędziego:

3 – Coś Lech nie ma szczęścia do Szymona Marciniaka. Przegrał 4 kolejny mecz z tym arbitrem na murawie, który znów podyktował rzut karny przeciwko poznaniakom. Sędzia z Płocka większych błędów w piątek nie popełnił. W 5 minucie mógł mimo wszystko skorzystać z VAR-u i dokładniej obejrzeć sytuację z ręką Rogne.

Poziom meczu:

3 – Gdyby Lech nie przegrał u siebie i to różnicą dwóch goli byłaby czwórka. Piątkowy mecz wcale nie był aż taki zły jak wskazuje to końcowy wynik. O niekorzystnym rezultacie zaważyły pierwsze minuty w tym indywidualne błędy obrońców. Ofensywa wyglądała w porządku i na pewno nie daje żadnych powodów do zmartwień. Jeśli w kolejnym meczu ofensywni zawodnicy utrzymają poziom, a obrona zagra lepiej wtedy wynik kolejnej konfrontacji na pewno będzie dużo lepszy.

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 22

  1. zuras1922 pisze:

    Nie pamiętam Lecha tak walczącego po 3 szybkich gongach. Dla mnie grali z zaangażowaniem, z wolą walki i determinacja i co najważniejsze do samego końca. Mam nadzieję, że wiele ludzi przyjdzie na następny mecz. Teraz trochę zależy od Panów piłkarzy, którzy są w stanie wygrać dwa najbliższe wyjazdy. Żeby tylko Arka nie rozpoczęła odbudowy morale od meczu z Nami…

  2. Tadeo pisze:

    Myślę że to tylko była wpadka , po licznych błędach defensywy , gdzie Śląsk wykazał się do bólu skuteczny.Taki zimny prysznic na początku sezonu na pewno się przyda.Z czasem młodzież coraz bardziej okrzepnie w bojach na tym , poziomie , trener popracuje nad bledami i będzie tylko lepiej.Teraz grę Lecha ogląda się z przyjemnością, pomimo jeszcze wielu mankamentów.

  3. J5 pisze:

    A mnie się wydaje że Żuraw źle zestawił skład na ten mecz. Mając na uwadze rywala który nie przegrał meczu od kwietnia i jest w formie powinien chociażby od początku meczu , kiedy rywale zazwyczaj starają się poprzez presing przy rozgrywaniu pilki przez Lecha od tyłu odebrać ją i strzelić bramkę , o czym wie już cała Ekstra klasa , zamiast Amarala wystawić Puchacza celem wzmocnienia slabego Kostewycza grającego pierwszy mecz po kontuzji. Być może nie uchroniłoby to Lecha przed stratą pierwszej bramki, ale drugi i trzeci gol nie miałby prawa paść. Być może uratowałoby to remis. A Marciniak tradycyjnie wypaczył wynik meczu. Z tego co bylo widać Rogne dostał piłką w ramię. Tak czy siak obrona zagrała skandalicznie, a trener widząc kłopoty Crnomarkovicia w kolejnym meczu mógł dać szansę Satce. W ataku również mógł zagrać od początku Tomczyk, a wracający do formy po długiej kontuzji Gytkjaer wchodzić na pół godziny. A Christian po odzyskaniu miejsca w składzie znowu poczuł się bezkarnie, bo wie że nie musi walczyć o miejsce w składzie. Ten mecz mógł wyglądać zupełnie inaczej

    • Mario255 pisze:

      Zgadzam się z wypowiedzią, szczególnie jeśli chodzi o Gytkjeara. A przypomnijmy, że chodziło o kontuzję…palca, przez którą nie grał od kwietnia. Moim zdaniem to ściema, Duńczyk liczył na transfer do lepszego klubu, zarząd poczuł „mięso” po tym jak Christian zagrał w kadrze i myśleli, że wezmą za niego nie wiadomo jakie kokosy. Ale rzeczywistość okazała się inna i za naszym modelem z ręcznikiem na biodrach nie ustawiła się kolejka chętnych. Teraz Gytek będzie się pewnie chciał promować i będzie grał samolubnie, no bo musi bramek nastrzelać. I nastrzela, ale swoich ograniczeń na przeskoczy i nadal będziemy grać w 10 z lepszymi zespołami, ale za to będziemy się cieszyć z hat-tricków z Arkami i Rakowami…Moim zdaniem powinni go jak najszybciej przehandlować i w jego miejsce ściągnąć kogoś konkretnego (chociaż w to sam nie wierzę) albo dać poważną szansę Tomczykowi (młody, szybki, piłka go szuka, nie spartoli więcej setek niż Gytek)

  4. Peterson pisze:

    A według mnie redakcja zbyt optymistycznie ocenia ten mecz. 3 można byłoby wystawić jakby był remis a nie wtedy gdy Śląsk nas stłukł na naszym stadionie. Za bardzo rozpieszczamy naszych piłkarzy taką wysoką oceną przegranego meczu. Jeszcze pomyślą że nie muszą wygrywać by móc dumie reprezentować Lecha. 1 albo 2- to optymalne oceny tego meczu

  5. Zlapany na ofsajdzie pisze:

    A ja tak zupełnie z innej beczki- siedziałem w piątek na nieco innej trybunie niż zwykle (cóż, bilety szybko poszły, a ja jak zwykle na ostatnią chwilę) i byłem zszokowany tym, co się wokół mnie działo. Przede mną jakiś pan ze spokojem wszedł sobie na mecz w 25 minucie, ale ze szczęśliwą twarzą- bo dla siebie i żony trzymał po hotdogu. Podobnie goście za mną którzy po kwadransie meczu weszli rozradowani z colą i przekąskami. Nie wspomnę nawet o przerwie, po której sektor zapełnił się ok.60 minuty meczu. Po co oni w ogóle przychodzą na stadion?? Najeść się, napić? Przecież to można by zrobić 5x taniej w osiedlowej knajpie. Nie osądzam nikogo, ale tak jak wynik ponad 32 tysięcy kibiców na stadionie cieszy i robi wrażenie, tak wydaje mi się, że min. 1/4 z nich kompletnie nie była zainteresowana meczem.

  6. Siodmy majster pisze:

    Żuraw 4 ? Poziom meczu 3 ? Łysy złodziej 3 ? Jestem doprawdy zdumiony ! Piłkarze oczywiście się starali , walczyli i trzeba to docenić .Ale błędy w defensywie i nieskuteczność w ataku były tak przeraźliwe ,że to nie może być pozytywna ocena.To samo dotyczy trenera .Zbyt wiele błędów wobec rywala , który idealnie rozpracował Kolejorza.Marciniak to jest temat dla prokuratury. Za nabitą klatkę piersiową lub pachę wysmażyć karnego i jeszcze wpierdolić żółtko ( czy ten pan wie za co się je daje ? może za noszenie koszulki Lecha ? ) bez oblukania VAR-u to się dostaje najwyżej 2 jeśli już do końca meczu nie popełni się ŻADNEGO błędu. A jakieś tam jeszcze popełnił . Tak więc J E D E N !

    • Ostu pisze:

      Coś mi się mocno wydaje, że my – bracie po szału – będąc nieznacznie trzeźwymi, mamy bardziej trzeźwy ogląd sytuacji niż wielu „trzeźwo” myślących…

    • J5 pisze:

      Siódmy dokładnie. U mnie cały blok defensywny, bramkarz, Gytkjaer i Amaral, Żuraw, łysa pała z Płocka, poziom meczu- ocena 1. Może ze dwie trójki dałem. Jak przeczytałem oceny to bylem w szoku!!! Mecz totalnie spieprzony a wrażeń artystycznych w pilce nożnej się nie ocenia

    • Michu73 pisze:

      Siódmy, podpisuję się pod Twoim komentarzem i przedstawionymi ocenami.

    • Zlapany na ofsajdzie pisze:

      Moim zdaniem naprawdę przesadzasz J5. „Wrażeń artystycznych w pilce nożnej się nie ocenia” – no to po co w ogóle te oceny? Przecież wystarczyłoby spojrzeć na wynik i na jego podstawie wlepić wszystkim jedynki za kiepski rezultat/ trójki za jakiś remis/ piątki za wyjazdowe zwycięstwo itd. Po to się mecze ogląda, a nie tylko sprawdza wynik, żeby mieć pewną swoją opinię na temat gry. I zdecydowanie myślę, że jedynki to należą się za takie mecze jak grano za Nawałki- przypomnę może- spotkania jak z Koroną Kielce- przez 90 minut ZERO STRZAŁÓW. Ze Śląskiem mecz wcale nie był taki zły, owszem nie był rewelacyjny, zwłaszcza w obronie, ale podtrzymuję swoją opinię, że gdybyśmy tylko mieli w tym meczu przyzwoitego (nie mówię o świetnym, mówię o przyzwoitym) bramkarza, to 3 punkty zostałyby w Poznaniu.

  7. Mario255 pisze:

    Po piątkowym meczu daje się słyszeć różne komentarze, ale generalnie tragedii nie ma. Po dobrym starcie sezonu przyszła porażka (każdy wiedział, że kiedyś przyjść musi), styl był zjadliwy i ogólnie większość osób zgadza się z tym, że po letniej „rewolucji „mamy walczącą drużynę. Trzeba zgodzić się z tym stwierdzeniem, ale oprócz tego mam pewne przemyślenie – mam wrażenie, że całość wytężonej pracy jest marnowana od pewnego czasu przez nieudolność jednego gracza. Moim zdaniem po rewolucji kadrowej w składzie zostało jedno słabe ogniwo, które nie wiedzieć czemu jest okryte jakimś parasolem bezpieczeństwa, z rzadka jest krytykowane i ogólnie co złego to nie on. Chodzi mi o Kostewycha. Ile bramek w Lechu on już zawalił to się w pale się nie mieści. Jak chociażby w meczu z Utrechtem w Lidze Europy (kto pamięta?), kiedy Kolejorz remisował, ale cisnął i walczył o awans a on w 88 min podał piłkę pod nogi przeciwnikowi i straciliśmy bramkę, która przeważyła o awansie Holendrów. Odpadnięcie wtedy z gry w europejskich pucharach moim zdaniem rzutuje na sytuację Kolejorza aż do dzisiaj. Nie sposób zapomnieć też jego wymachiwania rękami i i sprokurowanym z głupoty karnym w majowym meczu z Legią (przegranym 2:1), który miał wpływ na nieudaną walkę o mistrzostwo w 2018 roku. Poza tym multum jego błędów, strat, złych zagrań i przede wszystkim gubienia krycia, a z tego powinno się go rozliczać jako obrońcę. Podejrzewam, że misją zarządu było ściągnięcia kogoś, kto zastąpiłby Barrego Douglasa, kogoś z inklinajami ofensywnymi i dobrą lewą nogą. No ale to nie nasz Kostia i nie wiem jak trzeba być upartym, żeby tego nie widzieć. Ile ten gość jeszcze musi zawalić bramek i meczów, spartolić prostych piłek albo posłać długich niecelnych zagrań, żeby ktoś to zauważył? Ile on szans jeszcze dostanie? Chciał go Bjelica do Zagrzebia? Niech bierze z pocałowaniem ręki i jeszcze mu dopłacić. Jest Puchacz, który potrzebuje gry, żeby się rozwijać. Ale Wołodymyr blokuje mu miejsce, bo musi grać, żeby przed ewentualnym transferem nabrać wartości (sytuacja coś jak z Gytkiem). Ma miejsce w składzie mimo regularnych błędów, jak choćby zawalona przez niego ostatnio bramka w meczu z Piastem (dał się przepchnąć niewiele wyższemu od siebie Felixowi jak junior, równie dobrze mógł nie skakać do piłki i wyszłoby to samo). Ale ta sytuacja przeszła bez echa, za to czytałem, że stracona bramka z Piastem jest winą…Jóźwiaka, który pozwolił na dośrodkowanie. Ktoś tu chyba zakłamuje rzeczywistość. Gość ma mizerne warunki fizyczne jak na obrońcę (174 cm, 66 kg), to powinien przynajmniej nadrabiać walecznością, ustawianiem czy coś dawać w ofensywie. Ale nic z tych rzeczy. Zresztą gra ofensywna Kostewycha to temat na inny wywód – jest hamulcowym gry, preferuje lagi do przodu, wsadza bardzo często Jóźwiaka na konia posyłając mu trudne piłki na walkę (najczęściej górne), co rzutuje zresztą na ocenie gry Kamila, no i te jego bezproduktywne dośrodkowania – nic z nich nie wynika, są proste do przewidzenia i najczęściej są za niskie. Dobrze, że chociaż w porównaniu z poprzednimi sezonami zabrali mu wykonywanie rzutów wolnych, bo to jak za każdym razem uderzał w mur wywoływało ogromną irytację…

    Poniżej zamieszczam jego analizę gry w piątkowym meczu:

    8 min – strata przed własnym polem karnym
    10 min – strata WE WŁASNYM POLU KARNYM
    16 min – STRACONA BRAMKA – jako boczny lewy obrońca zostawił Broziowi autostradę do bramki. Nie zwalajmy na bramkarza ani nikogo innego, tego strzału nie powinno być, przynajmniej z tak łatwej pozycji…Ukrainiec gubi krycie jak junior…dodatkowo ta jego próba blokowania strzału – Broź potraktował go jak pachołek treningowy – on chyba boi się piłki, któryś raz już widzę jak odchyla się, żeby nie być trafionym
    18 min – Musonda po dośrodkowaniu z prawej strony uprzedził go w walce o piłkę (chociaż walka to za dużo powiedziane – Kostewych stanął jak wryty) a następnie sam bez problemu dośrodkował
    21 min – akcja jego lewą stroną (znowu brak pressingu, cofa się za akcją), po której Exposito groźnie uderza
    26 min – KOLEJNA BRAMKA – Broź poszedł jak po swoje, a Mączyński z premedytacją wrzucał piłkę na nasze lewe skrzydło. Kolejny strzał, którego nie powinno być! Nie zwalajmy na Amarala, każdy wie, że to nie obrońca. Kostewych jako OBROŃCA znowu zgubił krycie, jego strona była wolna, zostawił przeciwnika i nie wiedział za bardzo co się dzieje w polu karnym
    31 min – znak firmowy – bezproduktywne dupowate dośrodkowanie do nikogo (a właściwie w ręce bramkarza przeciwnika)
    33 min – Musonda z lewej strony bez żadnego nacisku ani pressingu swobodnie zagrywa do Picha i mogło być groźnie (znowu brak krycia)
    36 min – Płacheta zagrywa wzdłuż bramki, akcję oczywiście z lewej strony zamyka na wślizgu zupełnie niepilnowany Musonda. To powinna być bramka, gdzie był Kostewych?
    57 min – chyba jedyna skuteczna interwencja w tym meczu, blokuje strzał Musondy
    58 min – żeby nie było za dobrze – Musonda z Mączyńskim mijają go jak tyczkę na treningu i idzie groźne dośrodkowania
    58 min – coś co strasznie irytuje – przegrywając 1:3 wyrzuca piłkę z autu prawie pół minuty. Często spowalnia w tym elemencie grę, daje czas do ustawienia się przeciwnikowi. Patrzeć się na to nie da…
    72 – schodzi z boiska. Ale co z tego jak mecz już zawalony…

    Wnioski wyciągnijcie sami – czy stać nas na to, aby jeden gracz tak regularnie i bez żadnej konsekwencji niweczył wysiłki całego zespołu? Zdejmijmy w końcu parasol bezpieczeństwa z Kostii a zobaczycie, że gra będzie o niebo lepsza…Wiem, że przed nami mecz z Arką – jeśli Ukrainiec zagra, a pewnie zagra, to w takim meczu z tak słabym rywalem wypadnie dobrze (tak jak ze słabym Płockiem) i dalej będzie grzał miejsce w składzie. Ale potem przyjdą mecze z Jagą i Lechią i oby nie było płaczu i zgrzytania zębów…

    • Ostu pisze:

      O Kesteviczu też już pisałem i jestem tego samego zdania…
      Chce go Nenad – sprzedawać i nie dyskutować…
      Coś jest na rzeczy, że Kostii nikt nie chciał nawet na ukrainie, gdzie pałętał się po niższych ligach i chciał już kończyć karierę, a nawet podjął już kroki co do tego postanowienia… został dopiero „odkryty” przez skauting Lecha…
      To samo Amaral, który jeszcze 2,5 roku temu grał amatorsko i dorobial sobie chyba w knajpie…
      No i wreszcie ten „wynalazek” zamaletdinow…

    • Ostu pisze:

      p.s. Puchacz MUSI grać za Kostie i się rozwijać – tylko ciągłą gra z lepszymi pozwoli mu robić wyraźne i szybkie skoki w tym sezonie…

    • Peterson pisze:

      Nie chce mi się zbytnio bronić Kostiewcza bo też uważam że to słaby obrońca ale winienie go za krycie Brozia to już przesada. Za bocznego obrońcę odpowiada boczny pomocnik bo z twojej analizy wychodzi że Kostiewcz miał odpowiadać i za Musonde i za Brozia. Trener powiedział że nawaliły skrzydła w obronie i myślę że on może wiedzieć trochę więcej niz ty

    • J5 pisze:

      Mario świetna analiza. Mnie też irytuje Kostewycz. Kiedy był kontuzjowany na początku sezonu Puchacz na lo dwoił się i troił, zarówno w obronie jak i w ofensywie. Aż szkoda tego chlopaka. Ale Żuraw tego nie widzi, tej ogromnej dziury na lewej stronie. Zastanawiam się czy Żuraw aby na pewno sam ustala skład?

  8. bombardier pisze:

    Zupełnie na trzeźwo. Remis w pierwszym meczu i dwa zwycięstwa potem – przekonały
    kibiców, że TWORZY się LEPSZY Lech. Przyjechał Śląsk i okazało się, że do OPTIMUM –
    jest bardzo, bardzo daleko. Krytyka spotkała bramkarza, Kostewycza, Makuszewskiego.
    Natomiast o tak bardzo wychwalanym przez to forum, WYCHOWANKU Gumnym – ani słowa. On wg mnie był najsłabszy. Tak więc dalej mamy MIERNOŚC!
    Sprawa z sędziami – pytałem się tutaj czy można coś z tym problemem zrobić?
    Praktycznie nie dostałem żadnej konkretnej odpowiedzi. Czy klub może protestować
    i na jakiej ścieżce?
    Czytam tylko wulgaryzmy dotyczące sędziów. Co to daje?
    Zgadzam się, że jesteśmy w wielu sytuacjach KRZYWDZENI!
    Kto analizuje nasze wpisy?
    Czy inne kluby składają oficjalne wnioski dotyczące sędziów?

    • J5 pisze:

      O słabym meczu Gumnego wspominałem. U mnie dostał 1

    • Michu73 pisze:

      Guma w grupie najsłabszych na boisku. Nie dlatego, ze jest słabym zawodnikiem, tylko dlatego ze myślami już jest w innym klubie. Zagrał chyba najsłabszy mecz w historii swoich występów w LECHu. Dlatego kadra powinna być zamknięta przed startem sezonu, sytuacja ze składem stabilna, każda pozycja na boisku obsadzona również zmiennikiem, który jest w stanie dać „jakość” w sytuacji awaryjnej. Ale tak jest w klubach nastawionych na sukces sportowy, których właścicielom zależy na trofeach i są kibicami swojego klubu. My w tej chwili do tej grupy klubów nie należymy. Cały czas jest mieszanie w składzie. Przekłada się to na jakość gry. Poszczególni, często kluczowi gracze, nie wiedzą na czym stoją. Jak tutaj budować klimat i atmosferę sukcesu? Moim zdaniem nie jest to możliwe.

Dodaj komentarz