Analiza i statystyki meczu z Wisłą

Sobotni mecz Lecha Poznań z Wisłą Kraków długo nie wskazywał na wysokie zwycięstwo Kolejorza i odblokowanie się przy Bułgarskiej. Osłabiony przeciwnik do 40 minuty radził sobie lepiej przede wszystkim w środku pola zmuszając lechitów do gry defensywnej. Na szczęście gol na 1:0 dużo zmienił, a w końcówce poznaniacy nastawieni na kontry z łatwością umieli wykorzystać błędy gości w obronie.



Obrona (ocena formacji: 4)

Trener Dariusz Żuraw w porównaniu z meczem z Górnikiem przeprowadził jedną zmianę desygnując do gry Lubomira Satkę za Tomasza Dejewskiego. Obrona Lecha bez trudu poradziła sobie z Wisłą grającą wczoraj bez Pawła Brożka. Wiślacy nawet w momencie przewagi i dużo wyższego posiadania piłki sporadycznie zagrażali Kolejorzowi, który z łatwością odpierał ataki przeciwnika. W sobotę cała czwórka obrońców wygrała co najmniej 50% pojedynków 1 na 1. Najbardziej aktywny pod tym względem był Tymoteusz Puchacz (67%), aczkolwiek głównie ze względu na bardzo ofensywną grę dzięki której „Puszka” wiele starć 1 na 1 stoczył już na połowie przeciwnika. Słaba gra Wisły w ofensywie, która przez 90 minut oddała raptem 1 celny strzał z rzutu wolnego zmusiła całą obronę Lecha to bardzo ofensywnej gry. Na uwagę zasługuje tylko 76% celnych zagrań Djordje Crnomarkovicia co jak na środkowego obrońcę nie jest dobrym rezultatem. Defensywę Lecha Poznań trudno jest ocenić po takim meczu. Przyjechał do nas bardzo słaby rywal, bez najlepszego napastnika, który w drugich 45 minutach oddał raptem 1 uderzenie na bramkę nudzącego się długimi fragmentami Mickiego van der Harta. Nasi obrońcy tak naprawdę nie mieli okazji wykazać się.

Pomoc (ocena formacji: 3)

To nie był dobry mecz Lecha w środku pola. Do 40 minuty dwóch naszych środkowych pomocników w postaci Jakuba Modera i Karlo Muhara nie radziło sobie z szybszymi, dobrze grającymi w piłkę Saviceviciem i Bashą. Wisła w pierwszej połowie przeważała, z łatwością utrzymywała się przy piłce mając w 4 kwadransach I odsłony następujące posiadanie piłki: 59%, 64%, 54 i 65%. Lechici w pierwszej odsłonie nastawiali się głównie na stwarzanie okazji prawą flanką. To właśnie po podaniu z tamtej strony boiska Kamila Jóźwiaka do Darko Jevticia udało się strzelić gola na 1:0 w trudnym momencie meczu podczas którego do 40 minuty przeważała Wisła prezentując się piłkarsko dużo lepiej od Lecha, który w dodatku nie radził sobie z wysokim pressingiem stosowanym nawet przez 7 zawodników już na naszej połowie.

Druga odsłona wyglądała na szczęście inaczej. Lech umiejętnie wyprowadzał kontry i przede wszystkim nie ograniczał się do ataków tylko prawą stroną. Dzięki temu mogli wykazać się m.in. Tymoteusz Puchacz, który oddał 2 strzały czy Jakub Kamiński, który zanotował asystę 2 stopnia przy golu Gytkjaera. Bramka na 2:0 sprawiła, że lechitom zaczęło się grać jeszcze łatwiej. Na boisku zrobiło się więcej miejsca, Wisła opadła z sił przez wysoki pressing w pierwszej połowie przez co jeszcze łatwiej można było ją kontrować. Zupełnie inaczej po przerwie zagrał Moder, bardzo dobrą zmianę dał Amaral, który zastąpił powolnego i bezużytecznego przy okazji kontr Jevticia, nieźle czuł się Jóźwiak co zaowocowało golem na 3:0.

Mecz z Wisłą był kolejnym spotkaniem w którym pomocnicy rzadziej będący przy piłce i tak potrafili stworzyć pod bramką rywala dużo większe zagrożenie niż prowadząc atak pozycyjny. Notę tej formacji obniża postawa w pierwszej połowie. Lech dał się zdominować szybciej, lepiej grającej w środku Wiśle, kiepsko spisywał się w odbiorze (Moder z Muharem w całym spotkaniu zanotowali raptem tylko 6 udanych odbiorów) nie potrafiąc przez 40 minut zapanować nad boiskowymi wydarzeniami. Widoczny był brak Pedro Tiby, który zawsze, bez względu na mecz i rywala, wznosił do gry w środku pola wiele spokoju dając jeszcze Lechowi tak potrzebną jakość. Wczoraj długo tej jakości nie dało się zauważyć przez co optyczna gra poznaniaków w I połowie wyglądała bardzo źle. Po przerwie było już dużo lepiej, Wisła opadła z sił, Lech łatwo wyprowadzał kontry karcąc wiślaków, którzy zapłacili za wysoki pressing w pierwszych 45 minutach kosztujący ich wiele zdrowia.

Atak (ocena formacji: 4)

Christian Gytkjaer przespacerował sobie mecz z Wisłą będąc ponownie bardzo wyrachowanym i do bólu skutecznym napastnikiem. Niewidoczny Duńczyk oddał 2 strzały, 2 celne, strzelił gola, miał 75% udanych podań oraz 1 kluczowe zagranie. Czysto statystycznie są to doskonałe liczby nabite mimo wszystko w pojedynczych akcjach. Gytkjaer wykonał raptem 12 zagrań. W ogóle nie był zainteresowany walką bark w bark z defensorami Wisły tylko ze spokojem czekał aż piłka spadnie mu pod nogi. Reprezentant Danii na 8 stoczonych pojedynków wygrał zaledwie 2 i ponownie doczekał się sytuacji w której tylko mógł dostawić nogę zdobywając w ten sposób gola na 2:0, który był podobną bramką do tej strzelonej w Zabrzu. Irytujący styl gry Gytkjaera znowu okazał się zabójczo skuteczny. Załatwił Lechowi spokój po trafieniu na 2:0, a samemu zawodnikowi tytuł najskuteczniejszego snajpera zza granicy w historii Kolejorza.

Ogólne wrażenie (ocena meczu: 4)

Dwie różne połowy dały Lechowi zwycięstwo, które w obecnej sytuacji kadrowej Wisły było obowiązkiem. Do 40 minuty poznaniacy zupełnie sobie nie radzili, Dariusz Żuraw tłumaczył to ostatnimi meczami jego zespołu w Poznaniu, które nie wyszły zaczynając sobotnią konferencję prasową właśnie od zwrócenia uwagi na to co działo się do 40 minuty. Gol na 1:0 dla Lecha padł w doskonałym momencie, w okresie czasu w którym nic drużynie nie wychodziło, to osłabiona Wisła była lepsza dominując wyraźnie w środku pola i zasługiwała na bramkę. Lech na szczęście potrafił wykorzystać jej prosty błąd w defensywie zamieniając stratę Grabowskiego na gola. Po przerwie obraz gry był zupełnie inny, Lech nastawiony na kontry z łatwością je wyprowadzał, zaczął wykorzystywać do ataków także lewą flankę, Wisła opadła z sił, po zejściu Janickiego wpuściła na środek obrony juniora, który nie dał sobie rady, zostawiała lechitom wiele miejsca w środku pola co poznaniacy wykorzystali. Kolejorz w drugich 45 minutach zrobił to co powinien zrobić klasowy zespół w starciu z osłabionym rywalem mającym dużo problemów, który stosując wysoki pressing w I odsłonie stracił bardzo dużo sił. Ze względu na kiepską klasę mocno osłabionego przeciwnika nie ma co przesadzać z notami dla piłkarzy, dla poszczególnych formacji i Lecha jako całej drużyny. Kolejorz po prostu nie zawiódł notując jednocześnie bardzo przyjemny wynik, który jeszcze mocniej podreperował ofensywne liczby zespołu.


data-ad-slot=”8323565582″>

Składy

1-4-2-3-1

Van der Hart – Gumny, Satka, Crnomarković, Puchacz – Muhar, Moder – Jóźwiak, Jevtić (71.Amaral), Kamiński (79.Marchwiński) – Gytkjaer (83.Tomczyk).

1-4-2-3-1

Buchalik – Boguski, Wasilewski, Janicki (46.Szot), Grabowski – Basha (76.Chuca), Savicević – Carlos Silva, Wojtkowski, Mak – Zdybowicz (65.Drzazga).

Statystyki meczu Lech – Wisła 4:0 według InStat

Bramki: 4 – 0
Strzały: 23 – 8
Strzały celne: 12 – 1
Strzały niecelne/zablokowane: 11 – 7
Stałe fragmenty: 8 – 9
Faule: 18 – 14
Żółte kartki: 3 – 2
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 6 – 3
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 0 – 1
Posiadanie piłki: 44% – 56%
Celne podania: 84% – 83%
Wygrane pojedynki: 45% – 55%
Pokonane kilometry: 109,13 km – 108,80 km
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 20 – 17

Lechowe statystyki meczu Lech – Wisła 4:0

Strzały z pola karnego: 12
Strzały z dystansu: 11
Zwody: 48
Odbiory: 47
Podania kluczowe: 26
Strona najczęstszych ataków: prawa

InStat index piłkarzy Lecha Poznań za ten mecz:

424 – Jóźwiak
342 – Puchacz
314 – Kamiński
312 – Gumny
299 – Moder
298 – Van der Hart
293 – Marchwiński
290 – Jevtić
277 – Muhar
276 – Gytkjaer
274 – Amaral
272 – Crnomarković
252 – Satka

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 5

  1. Piknik pisze:

    Naprawdę cieszę się z wysokiego zwycięstwa Lecha i to na swoim stadionie. Uważam, że Kolejorz wykorzystał słabości, problemy i błędy przeciwnika. (I chwała im za to ) Nasza drużyna wygrała 3 mecz pod rząd, ale to jeszcze nie czas na przyśpiewki „mistrz mistrz Kolejorz. Tak naprawdę obowiązkiem Lecha były zwycięstwa z Chrobrym Głogów (pierwszoligowiec, który walczy o utrzymanie w swojej lidze), Wisłą Kraków(klub która aktualnie jest cieniem dawnej potęgi sportowej ) Nasi wygrali z dwoma średniakmi naszej Ekstraklasy i pierwszoligowcem przed drużyną jest mnóstwo pracy, bo od jakiegoś czasu walka o MP przypomina wyścig żółwi i dwa zwycięstwa doprowadzają, że nagle Lech jest bardzo blisko ścisłej czołówki, ale to najbliższe mecze z mocniejszymi rywalami (Legią, Zagłębiem) zweryfikują jak mocną mamy drużynę i czy stać nas na włączenie się do walki o najwyższe cele. Co do ostatniego spotkania Lech znowu zagrał dwie rożne połowy w pierwszej odsłonie meczu Kolejorz męczył się w pojedynku z słabiutką Wisłą. Nasz najlepszy napastnik znowu strzelił bramkę, ale nie widać u niego chęci gry i walki o każdą piłkę, tak jakby gra w Lechu była przykrym obowiązkiem i Duńczyk myślami jest już po za Kolejorzem, swoje zrobił odpowiednio ustawił się w polu karnym i z najbliższej odległości wpakował piłkę do bramki rywala. Lech miał swoje problemy w starciu z „Białą Gwiazdą” ,ale rywal tego dnia grał bezbarwnie i pomysłu na grę. Hitem internetu stał się filmik w którym Wisła niema pomysłu na skonstruowanie akcji i obrońcy na swojej połowie wymieniają podania między sobą jakby grali na czas, mimo że przegrywają mecz. To też świadczy o poziomie naszej ligi i słabości rywala Kolejorza. Kończąc Lech wykonał swój obowiązek i wygrał pewnie z Wisłą Kraków :)

  2. J5 pisze:

    Kluczem do zwycięstwa był właśnie ten wysoki presing Wisły, gdzie było pewne że rywal w końcu opadnie z sił. Wisła i tak wytrzymała prawie całą połowę, a Lech mający swoje problemy w grze ,dał się Wiśle wyszumieć. Po przerwie Wiślacy oddychali już rękawami i było to doskonale widoczne. Kwestią czasu było to kiedy padną kolejne gole. Na Wisłę to wystarczyło. W obronie martwi kolejny już raz kiepskie wyprowadzanie piłki przez Crnomarkowicia. Lepsze wrażenie sprawia gra Puchacza na lewej flance obrony. Niewiadomą jest to jak wypadnie Kamiński na skrzydle w meczu z lepszym rywalem. Jevtić jest jeszcze niemrawy i w tym meczu broni go tylko bramka. Lepiej wsypadł Amaral któremu dobrze robi rola dżokera. Choć Gytkjaera bronią gole, to w grze jest całkowicie bezużyteczny, i Lech wygląda tak jakby grał w dziesiątkę. Całe szczęście że ogarnął się Jóźwiak który wreszcie jest motorem napędowym Kolejorza, któremu udało się zdobyć bramkę w kolejnym meczu. Młodzież daje radę w meczach ze słabszymi zespołami, natomiast na topowe ekipy Ekstraklasy nadal brakuje jakości. Choć tabela jest mocno spłaszczona, to Lech nadal traci punkty z najlepszymi, by zbliżyć się do czołówki zaliczającej wpadki, po ogrywaniu takich ekip jak Gornik lub Wisła. Na podium będzie to chyba za mało

  3. ArekCesar pisze:

    A ja wbrew pozorom będę bronił Gytkjaera. Niby mało kontaktów miał, ale faktycznie ile on dostał piłek do nogi, by mógł z nią coś zrobić. Poza tym sporo się nabiegał atakując bramkarza czy stosując pressing na obrońcach. Z tego wyszła właśnie pierwsza bramka, bo zaatakował bramkarza, który podał na bok, a tam Józiu przejął piłkę kapitalnie asystując.

    Nie do końca zgadzam się też z oceną redakcji co do oceny 3 dla pomocy. Niby słabiej w 1 połowie, ale co z tego Wisła miała. Dochodziła do bramki i nic. Za to nasi pomocnicy zdobyli w końcu 3 gole i zanotowali 2 asysty, więc nie można im dawać oceny 3. Prędzej bym atakowi dał taką notę. Ale to moja opinia.

    • Michu73 pisze:

      Arek, podpisuję się pod Twoją opinią. Gyt ma swój styl gry, który przynosi i jemu i drużynie korzyści. Bronią go strzelone bramki. Z tym nie można dyskutować. To świetny napastnik. Jeden z lepszych, jakiego w ostatnich latach mieliśmy. Opinie typu „tylko przystawił nogę” są dla mnie niezrozumiałe. Przecież najtrudniejsze jest właśnie to, aby napastnik w takiej sytuacji się znalazł. Jakby to było takie łatwe, wszyscy strzelaliśmy tyle goli co Gyt albo więcej, a tak przecież nie jest. On tak właśnie gra i w ten sposób strzela bramki. Jestem przekonany, ze nawet jak jego kariera w LECHu sie zakończy, długo go będziemy tutaj wspominać. Póki co gra, robi to dobrze i oby grał u nas jak najdłużej.

  4. inowroclawianin pisze:

    Kolosalna przewaga w strzałach i o dziwo więcej przebiegnietych kilometrów. To rzuca się w oczy. Moim zdaniem, gdyby trener Żuraw był lisem taktyki to tych punktów nawet z obecną kadrą byłoby więcej. Dobra gra obrony. Muhar powinien w końcu usiąść na ławce, są inni zawodnicy, którzy czekają na szansę. Gytkjaera nie ma co aż tak chwalić. Ja zapamiętałem go z koncertowo zmarnowane kontry w drugiej połowie. Młodzi znów powalczyli. Moder ma potencjał. Mam nadzieję, że zamiast Muhara w najbliższym meczu zagra Tiba. Oby nie przespali tego okresu.

Dodaj komentarz