Nie ma miejsca dla dobrego

Jednym z piłkarzy Lecha Poznań notorycznie pomijanych przez trenera Dariusza Żurawia jest Joao Amaral. Portugalczyk mimo niewielu minut cały czas notuje dobre liczby, jest on jednym z nielicznych zawodników w kadrze Kolejorza, który oprócz dobrej dynamiki potrafi grać w piłkę, jednak nawet wysokie jak na Ekstraklasę umiejętności nie pozwalają Amaralowi regularnie występować w ligowym średniaku bez perspektyw.



Brak Joao Amarala na boisku staje się coraz bardziej irytujący. Od dłuższego czasu trener Dariusz Żuraw jest krytykowany zarówno przez kibiców jak i dziennikarzy, którzy nie rozumieją, dlaczego Portugalczyk otrzymuje tak mało szans. 28-latek nie zagrał w żadnym z 3 ostatnich meczów.

Wart 700 tysięcy euro

Joao Amaral przybył do Lecha w lipcu rok temu po szczęśliwym wyeliminowaniu Gandzasaru Kapan. Piłkarz obserwowany wiosną 2018 roku został namówiony do gry w Kolejorzu przez ówczesnego trenera Ivana Djurdjevicia, który poświęcił dużo czasu na oglądanie 28-latka na video. Amaral trafił do Lecha bardzo szczęśliwie. Z Vitorii Setubal został kupiony przez Benfikę, nagle w lizbońskim klubie Portugalczyk stał się niepotrzebny, dlatego Kolejorz po nieudanym podejściu do Carlitosa z miejsca odkupił Joao Amarala, który był numerem 1 na liście życzeń na pozycję drugiego napastnika. Klub za 28-latka nie zapłacił 1,5 mln euro tylko 700 tysięcy euro o czym pisaliśmy już kilka miesięcy temu. Amaral już na starcie przygody z Kolejorzem pokazał, że warto było sprowadzić go do Polski za taką sum strzelając ważną bramkę na Białorusi i notując 2 asysty w rewanżu z Szachtiorem. Kibice zachwycali się wówczas Joao Amaralem, ponieważ gołym okiem było widać jego wysokie techniczne umiejętności oraz jeszcze lepszą szybkość.

Niezła jesień i gorsza wiosna

Amaral latem 2018 roku wręcz błyszczał. Zaliczył świetny mecz przeciwko Zagłębiu Sosnowiec czy zdobył ładną bramkę w meczu z Wisłą po solowej akcji. Później trafiał jeszcze do siatki m.in. w spotkaniach z ŁKS-em w Pucharze Polski, z Miedzią czy ze Śląskiem. To właśnie Joao Amaral zeszłej jesieni był jedną z najjaśniejszych postaci w słabej drużynie Lecha Poznań. Po przyjściu Adama Nawałki portugalski piłkarz nie był już tak ważny. Były selekcjoner polskiej kadry wolał stawiać na innych zawodników ofensywnych w tym przede wszystkich na takich, którzy mówili po polsku. W kwietniu 28-latek doznał kontuzji barku, która wykluczyła go z gry do końca sezonu 2018/2019 przez co rundę wiosenną miał praktycznie straconą i dużo gorszą od jesiennej. Mimo wiosennych problemów pierwszy sezon Joao Amarala przy Bułgarskiej można było zapisać na duży plus. Portugalczyk w lidze zdobył 8 goli i zaliczył 2 asysty dokładając do tego dorobku jeszcze 2 bramki oraz 2 asysty w rozgrywkach pucharowych.

Nie ma miejsca dla dobrego

Sezon 2019/2020 miał być kolejnym krokiem naprzód w karierze Joao Amarala. W rzeczywistości okazało się, że dla dynamicznego zawodnika umiejącego jeszcze grać w piłkę nie ma miejsca w ligowym średniaku. Amaral tej jesieni grając na skrzydle strzelił gola w Łodzi i zaliczył asystę w Gdańsku. Na boku nie mógł regularnie występować, ponieważ według Dariusza Żurawia portugalski zawodnik jest rzekomo zbyt słaby taktycznie. Trener bardziej widzi Amarala na środku pomocy, który grając na „10” dołożył kolejne 3 asysty odpowiednio z Cracovią, w Głogowie oraz z Wisłą. Portugalczyk mimo zdobycia 1 gola i zaliczeniu 4 asyst w zaledwie 11 meczach trwających rozgrywek nie potrafił dotąd przekonać do siebie trenera Dariusza Żurawia, który nie widzi 28-latka na żadnej pozycji.

null

Co dalej?

Joao Amaral nie ma w Lechu łatwo. Darko Jevtić jako kapitan musi grać na „10”. W dodatku Lech woli promować na skrzydłach głównie swoich wychowanków w tym Jakuba Kamińskiego za którego Portugalczyk mógłby występować gdyby tylko Dariusz Żuraw chciał korzystać z najlepszych piłkarzy. Amaral nie zagrał w żadnym z 3 ostatnich meczów Kolejorza w tym 2 spotkaniach ligowych. Po ostatnim pojedynku z Koroną trener został poddany jeszcze większej krytyce przez kibiców i dziennikarzy zaskoczonych brakiem wpuszczenia Amarala z ławki. Dariusz Żuraw niedzielną nieobecność Portugalczyka na murawie tłumaczył brakiem miejsca dla niego i przeprowadzeniem dwóch wcześniejszych zmian. Sytuacja notorycznie pomijanego piłkarza nie jest obecnie optymistyczna i może nie zmienić się nawet po odejściu Jevticia. Wtedy na „10” więcej szans może dostawać Filip Marchwiński, a nawet Juliusz Letniowski, który jeszcze nie zadebiutował w pierwszym zespole. Kontrakt Joao Amarala zakupionego za 700 tysięcy euro wygasa dopiero w czerwcu 2022 roku. Portugalczyk to obecnie najdroższy rezerwowy w PKO Ekstraklasie dla którego nawet mimo niezłych liczb, a także wysokich umiejętności nie ma miejsca w ligowym średniaku m.in. przez przesadne promowanie młodzieży na siłę.

null

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 31

  1. 100h2o pisze:

    Hmm. Mam inny wniosek. Amaral to kolejny NIETRAFIONY transfer. No bo jeśli klub sciągnął gracza, który nie pasuje nijak do drużyny to popełniono duży błąd. Bo albo ZA DOBRY dla Lecha ( też bywa że bardzo dobry gracz nie umie grać z paralitykami) albo NIEDOBRY bo nie umie grać z tymi co na boisku, nie wie o co biega trenerowi, kolegom. Czyli może i dobry ale np w Żlinie ( klasyczny przykład Valencii który nie zaszalał wcześniej a po przyjściu do Piasta okazało się że to najlepszy gracz Extra sezonu 2018/2019).
    Wniosek więc oczywisty. Amaral powinien spakować się bo Poznań to nie jego miejsce. Tu nic dobrego dla siebie nie ugra nie tylko dlatego, że np „trener go nie lubi”.
    Przy okazji: pamiętam jak WIELU tutaj pisało z całą mocą : DAĆ GRAĆ MARCHIWŃSKIEMU, tylko Puchacz, a po słabym meczu wysyłają ich do rezerw nieomal. Tym sposobem wniosek następny: trener póki jest trenerem powinien robić swoje i nie czytać NIC na temat gry Lecha. A jeśli Lech będzie mocno dołował ( na razie to średni średniak) to jak to bywa powinien pożegnać się z posadą.
    I to dopiero w maju 2020, bo coby nie było TEN Lech prochu nie wymyśli kończąc ligę w środku tabeli.
    A jeśli będzie tak jak jest i na początku następnego sezonu to i w następnym sezonie dalej będzie średniakiem.
    Szara, sprana rzeczywistość i ilość słów tu wylanych NIC wielkiego nie zmieni :-(

    • bladixon pisze:

      A ja wysnuwam wniosek, że Twoją rolą jest deprecjonowanie wszystkiego co zostanie na tej witrynie napisane.
      Nietrafiony to jest Zarząd tej piłkarskiej korporacji ze swoimi genialnymi pomysłami, polityką transferową i doborem „fachowców” na poszczególne stanowiska. To moja opinia oczywiście, a od tego jest strona KKS aby je tutaj wylewać.
      Amaral jak i wielu innych, na starcie, pokazał, że w piłkę grać potrafi zdecydowanie lepiej aniżeli większa część kadry z poprzedniego sezonu, kadry mocniejszej i bardziej wyrównanej. To rolą trenera jest wpasować piłkarza z takimi, jak na polskie warunki, umiejętnościami technicznymi. Tyle, że te trener musi posiadać w pełni moc decyzyjną, a nie, jak to wielu z nas zaczyna zauważać, być kolejną marionetką sumiennie wykonującą polecenia Zarządu.
      Oczywiście, że wielu pisało z całą mocą aby dać grać Marchewie i zakładam, że wielu to podtrzymuje, ponieważ jako jeden z nielicznych młodych z Akademii ma „to coś” czyli technikę, przegląd pola, bezkompromisowość i dobre jak na swój wiek pozostałe umiejętności. Nie oznacza to jednak, że dla dobrze taktycznie przygotowanego trenera z kilkoma pomysłami na ustawienie zespołu nie ma miejsca zarówno dla niego jak i Amarala.
      Nikt przy zdrowych zmysłach nie wysyła Puchacza do rezerw. Wielu widzi, że najlepszą dla Lecha jego pozycją jest lewa obrona, na której usilnie stawia się na zawodnika zza wschodniej granicy. Powód można wywnioskować samemu.
      Podsumowując, uważam, że pozbycie się Amarala byłoby kolejną porażką tego skompromitowanego wielokrotnie Zarządu. Zresztą dla nich do żadna różnica przecież. Z drugiej strony jak sprzedać piłkarza, który w słabej drużynie, słabej ligi grzeje notorycznie ławę???

    • bezjimienny pisze:

      Przecież on miał do drużyny Djuki pasować (i pasował), a nie Żurawia…

    • Siodmy majster pisze:

      @100h20 -spakować to się powinien ten amator udający trenera skoro nie umie wykorzystać takiego gracza jak Amaral. Ten rutkowy potworek zwany dla niepoznaki Lech Poznań nie potrafi od lat sprowadzić kilku prawdziwych piłkarzy , a jak już zdarzy się cud i trafi się taki Amaral jak impotentowi wzwód to trener idiota go zniszczy .
      @bezjimienny – ja już naprawdę nie wiem gdzie są granice kompromitacji , które Ty potrafisz przekroczyć!? Czy Ty broniąc tych Twoich panów naprawdę jesteś gotów aż tak się ośmieszać ? Przeczytałeś co nagrygoliłeś ? Amaral pasował do Djuki , a do Żurawia nie ? To kurwa mać ZAWODOWY PIŁKARZ WART 700 koła euro pasuje tylko do jednego trenera? Ja uważam ,że taki piłkarz pasuje do DOBREGO TRENERA. A do zarządowego psa łańcuchowego , jakim jest Żuraw nie przypasi ŻADEN .Zrozumiałeś czy będąc mega inteligentnym gościem znów będziesz udawał debila ? No nie rób tego człowieku bo szkoda Cię ! Po co Ci to ?

    • bezjimienny pisze:

      A ja uważam, że ciężką paranoją jest widzieć w każdym wpisie obronę zarządu. Chciałem sobie podyskutować o Amaralu, ale na takich rozmówców szkoda mojego czasu.

    • anonimus pisze:

      W sumie to o co Ci chodzi tym wpisem 100h2o bo jakiś bełkot Ci z tego wyszedł .. Skąd wiesz jaką ma pozycję Amaral w klubie? Od kiedy to ktoś może za dobry i nie grać mecz w mecz? Pierwszy raz słyszę taką bzduręJeśli jest za słaby to po co jest brany na ławę? Kolejna bzdura to ta o trnerze i tu widać że nigdy nawet nie stałeś obok osoby zajmującej się trenerką, Trenerzy chcą, l i powinni czytać co się pisze o ich powołaniach czy ustawieniach w meczu. Nasz trener ma prostą i jasną taktykę na każdy mecz i najgorsze jest to że nie uczy się na swoich błędach. Został faktycznie zgnieciony choćby przez. Sevielę z ZL a teraz będzie wpierdol z Piastem bo WaldiKing pokaże co to znaczy taktyka i ustawienie

  2. Grossadmiral pisze:

    Trochę dziwny piłkarz aczkolwiek nie można mu zarzucić jakości co z tego że taktycznie gorzej jak indywidualnie jeden z najlepszych zawodników i z całym szacuckiem dla Puchacza i Kamińskiego ale są narazie dużo gorsi a czy lepsi taktycznie to już nie mi oceniać. Za dobry skład mamy napiszę ironicznie żeby taki Amaral grał i swoją drogą 5 na jedną pozycję biorą a prawy obrońca jeden

  3. Michu73 pisze:

    Kiedyś napisałem, ze Rogne, Tiba, Amaral i Gyt, w sytuacji kiedy są zdrowi, kuszą mieć u nas plac. To piłkarze, którzy wyróżniają się umiejętnościami i są w stanie dać coś extra drużynie. Dobry menadżer i trener zespołu potrafiłby to wykorzystać. Zbudować wokół nich fajny, silny zespół. Wyznaczyć odpowiedniego lidera/kapitana i mentora dla młodych (Tiba). Niestety w LECHu wszystko postawione jest na głowie. Możesz się wyróżniać, strzelać, asystować, pracować na treningu a i tak siadasz na ławkę. Jakby ktoś chciał nagrać film szkoleniowy jak zdołować i zdeprecjonować dobrego zawodnika w klubie piłkarskim to Amaral w LECHU jest dobrym przykładem. Drugi film szkoleniowy dla adeptów szkoły trenerskiej to „jak nie wprowadzać do gry młodego, obiecującego piłkarza na przykładzie meczu LECH-Korona i wprowadzenia na boisko Filipa Marchwinskiego”. Recę opadają. Można tylko napisać trzymaj się Joao!

  4. Ostu pisze:

    W Kolejorzu nie ma miejsca dla obecnego zarządziku – istnieje, bo jest promowany na siłę…

  5. Bart pisze:

    Jestem jeszcze w stanie zrozumieć argumenty przeciwko wystawianiu Amarala na skrzydle, bo z jego powrotami do obrony i w ogóle grą obronną jest średnio. Z drugiej strony, rolą trenera jest wymóc na Amaralu powroty do obrony i nauczyć go lepszej gry w obronie. Zawsze można też ustawić zespół tak aby też inni asekurowali bok obrony. Po to jest np defensywny pomocnik żeby łatać dziury. Notoryczne pomijanie Amarala uważam za sabotowanie własnego zespołu. On jest za dobry żeby w ogóle nie grać.

  6. Bart pisze:

    Młody Błaszczykowski też był kiepski taktycznie, nie potrafił poruszać się w strefach, nie wracał do obrony ani nie potrafił grać w obronie. Klopp jednak go tego wszystkiego nauczył, bo właśnie od tego jest trener. Trener dorosłego chłopa może nie nauczyć lepiej grać w piłkę, ale za to może nauczyć taktyki czy poruszania się po boisku. Pamiętam że np Hamalainen bardzo chwalił Urbana za to że ten pokazywał mu jak się poruszać i ustawiać grając jako środkowy napastnik. Podobnie Makuszewski chwalił Bjelice za wskazówki odnośnie gry na skrzydle typu jak się poruszać albo kiedy i jak dośrodkować. Trener jest od tego jak dupa od srania.

    PS A usilnego promowania Kamińskiego nie rozumiem. Chuja gra, nie ma liczb, nie ma z niego pożytku, jest czytelny dla rywali bo praktycznie każdą akcję łamie do prawej nogi.

    PPS A skoro na siłę stawiamy na młodzież to postawmy w bramce na Miłosza Mleczkę. Nie wierzę że będzie znacznie gorszy od van der Żarta. Zresztą, skoro kosztem Amarala stawiamy na Kamińskiego czy Modera to bądźmy konsekwentni i postawmy też na młodszego bramkarza.

  7. bezjimienny pisze:

    Normalka, najlepszymi zawodnikami Lecha zawsze są ci, którzy siedzą na ławce. Umiejętnościami ustępują tylko tym, którzy właśnie odeszli.

  8. inowroclawianin pisze:

    Tutaj wina po stronie Żurawia, który co mecz popełnia błędy w taktyce i w doborze zawodników, w ustawieniu. Amaral jest przez niego nielubiany. Żuraw daje do składu zawodników, którzy się nie sprawdzają albo ustawia ich na złych pozycjach. Przykład, Kostiewicz bez formy zamiast Puchacza który się tam odnajduje. Druga sprawa to Tomczyk który zbyt późno jest wpuszczany, a który również dobrze mógłby zostać sprawdzony w duecie z Gytkjaerem bądź właśnie Amaralem. Amaral ma bardzo dobre statystyki, robi liczby bez minut i ma technikę. Nie wiem dlaczego gra Muhar, który notorycznie zawodzi, to samo Hart. Oni się tu nie nadają. Niech kopią sobie w Serbii czy w Chorwacji. Żuraw nie ryzykuje, nie eksperymentuje. Jeżeli nie ma celów na ten sezon to powinien więcej eksperymentować, ryzykować. Dać szansę choćby Szymańskiemu.

  9. Siodmy majster pisze:

    Gdyby Amaral był obecnie graczem Piasta , Jagi lub Pogoni to mogę się założyć ,że na tym etapie miałby rozegrane około 1000 minut a jego liczba w kanadyjskiej wynosiłaby spokojnie koło 10 . Na przykład 4 gole i 6 asyst . U nas ma 1 gola i 3 asysty .Czyli stać nas na to żeby posadzić na ławie 6 punktów w kanadyjskiej bo pan trener , który zgodnie z nazwiskiem powinien brodzić po bagnach wziął się akurat za futbol . Ja pierdolę co to za klub to się we łbie nie mieści !!!

  10. deel pisze:

    Jeszcze ze 3-4 mecze, znajdziemy się nad strefą spadkową i sobie szybko przypomną, że mają Amarala w składzie. Tyle, że będzie to zawodnik bez rytmu meczowego. Nie wierzę, że trener autonomicznie podejmuje decyzje o składzie. Nasz skład to okno wystawowe. Sklep „wszystko po 5 złotych”.

    • bezjimienny pisze:

      Mhm. Zwłaszcza Muhar i van der Hart, grający kosztem Skrzypczaka i któregoś z młodych bramkarzy to decyzja Rutków, żeby ich sprzedać. Spojrzałem za okno, kolejka chętnych ciągnie się od Jeżyc.
      Nie wiem jak Ty, ale ja nie pamiętam w Lechu, ani w reprezentacji żadnego trenera, z którego wszystkimi decyzjami bym się zgadzał. Czasem racja okazywała się być po ich stronie, zazwyczaj po mojej, ale Żuraw nie jest tu żadnym wyjątkiem.

      • inowroclawianin pisze:

        Żuraw to nie trener.

      • bezjimienny pisze:

        O Bjelicy też tak tu pisano. W sumie o każdym kto trenował Lecha przez ostatnie kilkanaście lat.

      • Seth pisze:

        bezjimienny
        Jak chcesz sobie poogladac mecze juniorow to zasuwaj do Wronek.Ja mam dosc promowanie mlodzikow w skladzie kosztem wynikow byle ich tylko pokazac opylic zalatac dziure budzetowa i oddac siano Papie z naleznym procentem.

      • inowroclawianin pisze:

        @bezjimienny, nieprawda, Skorza był fachowcem, Zieliński, Smuda to samo.

    • luck pisze:

      @bezjimienny – idiotę udajesz? Sam van der Hart w jednym z wywiadów powiedział, że Rutek dzwoniąc do niego zapytał, czy na długo chce zostać w Lechu, bo jeśli tak, to oni go tutaj nie chcą. Więc nie piernicz, że nie kupili go po to, żeby później sprzedać. Ty taki obeznany z tematami lechowymi, a tego nie doczytałeś?

  11. Tadeo pisze:

    Zostało juz wszystko powiedziane co do Amarala , i w zupełności z wiekszosci opiniami się zgadzam.Można zadać sobie tylko pytanie , co Żuraw jako trener do tej pory osiągnął? Odpowiedź jest jedna , wielkie gówno.Poraża mnie jego zarozumiałość w wypowiedziach i zadaję sobie pytanie , czym Amaral się naraził trenerowi nieudacznikowi , który robi wszystko żeby temu uprzykszyc życie Lechu.

  12. Erwin pisze:

    Szkoda chłopa, są gorsi piłkarze którzy powinni być w jego sytuacji, ale są jakby bardziej faworyzowani, tutaj w ogóle wszystko jest jakieś poprzekręcane w tym klubie, począwszy od Amarala który nie wiadomo dlaczego nie dostaje szans, następnie lider zespołu Tiba, któremu zabrano opaskę tłumacząc, że tak wybrała drużyna, baa nie ma go nawet w radzie drużyny, jest tam natomiast np. bramkarz z nadwagą który jest tutaj od niedawna, Jevtić pseudo kapitan który powinien polecieć razem z resztą przegrywów, przychodzi do gabinetu, mówi, że się zmieni i teraz to juz na pewno zacznie grać i w nagrodę dostaje opaskę, tak wybrała drużyna, patrząc po nastrojach to chyba taki Amaral nie czuje się częścią tej drużyny i może dlatego nie cieszy się po strzelonym golu.

  13. Ekstralijczyk pisze:

    Jeśli nic nie zmieni się w kwestii Amarala to latem pewnie bedzie chciał odejść, a kto wie czy nie zimą już.

  14. Seth pisze:

    Dla mnie Zuraw to trenerski impotent ,przypiał sie jednego systemu i wałkuje do bolu choc cala liga juz wie jak nas zatrzymac.Amaral idealnie pasuje do systemu 1-4-3-3 i chodz raz chciałbym zobaczyc Lecha tak grajacego.Ale to pewnie nie przy Zurawiu bo to za trudne dla niego.

Dodaj komentarz