Top 10 (09-15.01)

Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie naszego klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.



Spośród setek komentarzy oddanych w newsach na KKSLECH.com w ciągu 7 dni wiele wpisów skłania do refleksji, a innych użytkowników m.in. do rozwinięcia dyskusji. Cykl o nazwie „Top 10” ma za zadanie co tydzień w środę lub w czwartek wyróżniać najlepsze wpisy kibiców Lecha Poznań oddane w wiadomościach na KKSLECH.com oraz w „Śmietniku Kibica”.

Autor wpisu: deel do newsa: Alan Czerwiński w Lechu Poznań

„Nie ma o co kruszyć kopii. Za pół roku do składu wróci Gumny a Czerwiński zyska status CywkiBis. Bo kto nie wierzy, że to Gumny będzie naszym wystawowym PO? Kolejna zagrywka public-relations klubu. Będzie dobrze, ale od czerwca. Na szczęście dla nich, nie powiedzieli którego roku, więc możemy jeszcze długo poczekać. No ale coś się przecież dzieje. Kupujcie karnety! Prawie jak WOŚP, tylko że dla ubogich. Pomagam wielu osobom, które życie doświadczyło w sposób jakiego sam nie chciałbym aby stał się moim udziałem. Robię to choć sam ledwo wiążę koniec z końcem. Sam nie mam lekko. Mam w domu osobę niepełnosprawną, całkowicie. Właściwie warzywo. Opiekuję się nią i dbam o jej życie. Był 26 lat temu udar, a po drodze wstrząs mózgu, rak piersi i udar pnia mózgu. I co mnie nakręca? Uśmiech tej kobiety, kiedy mój pies traktuje ją jako część stada. Przypomina mi wtedy, że każdy problem można rozwiązać. A przynajmniej uzmysławia, że tak długo jak będziemy się trzymać razem – tak długo pieśń naszego życia będzie wybrzmiewać! Kiedy widzę jak mój owczarek traktuje moją teściową to się wstydzę. Za siebie. I tak też postrzegam kibicowanie Lechowi. Jest dramat. Wiem, że obecnie klubem rządzą gamonie. Ale kiedyś nastąpi świt, coś się zmieni. Przedstawiłem swój pomysł w felietonie kibica. Zapewne się nie ziści bo jest mało realny w obecnej sytuacji, niemniej jest to moja koncepcja na wyjście z naszego marazmu. Z twarzą. Zarówno klubu jak i kibiców. Obserwując ruchy klubu jestem jednak pesymistą. Wciąż Lech dąży do konfrontacji. Wie, że to go pogrąży, ale brnie we własną wizję rzeczywistości. Ok. Od teraz będę tylko obserwował rezultaty i nie będę komentował poczynań zarządu.”

Autor wpisu: Piknik do newsa: Lech w PP – podsumowanie jesieni

„No i Piknik Ameryki nie odkryję, że Kolejorz w tej edycji PP ma mnóstwo szczęścia po pierwsze graliśmy z rywalami z niższych lig. Przeciwnicy mieli różne swoje problemy. (Stalówka i Chrobry Głogów walczą o utrzymanie w swoich ligach, dodatkowo pierwsza wymieniona drużyna musiała grać na obym terenie w Boguchwale) Najtrudniejszym na papierze przeciwnikiem miała być Resovia, ale moim zdaniem trener piłkarzy z Rzeszowa, źle dostosował taktykę swojej drużyny, która przez pierwsze 30 minut „rzuciła” się na Kolejorza, co się odbiło w dalszej części meczu gdzie gospodarzą zabrakło po prostu już sił. W praktyce to nie mecz z liderem II ligi był najtrudniejszy, okazało się że dla nierówno grającego Lecha pojedynek ze Stalówką był największym wyzwaniem i bohaterem całego spotkania tego dnia był latający holender między słupkami, nasz golkiper, oraz fan kebabów Van Der Hart. A tak poważnie był to najlepszy występ tego zawodnika podczas tego sezonu uratował Lecha przed kompromitacją. Na razie ta edycja PP z punktu widzenia kibola to ciekawe wyjazdy do trochę „egzotycznych” rywali. Ekipa kibicowsko- sportowa też się chciała wykazać i zorganizowali grzybobranie z ekipą z Rzeszowa, do pojedynku w lesie nie dochodzi bo panowie w mundurach nie pozwalają na rozegranie takiego sparingu.

Wracając do piłki nożnej przed nami rywalizacja ze Stalą Mielec. I tutaj nie ma już żartów piłkarze z Mielec mają apetyty aby grać w ekstraklasie w PP wygrali z Pogonią Szczecin także nie ma tu miejsca na lekceważenie przeciwnika. Oczywiście na papierze to Kolejorz jest faworytem, ale swoje jeszcze trzeba wywalczyć na boisku. Stal Mielec historycznie zdobywał dwa razy MP , w tej drużynie grał Grzegorz Lato. Lata 70 to najlepszy okres rozwoju tego klubu. Stal była zapraszana na międzynarodowe turnieje gdzie grała z takimi ekipami jak np. Barcelona(Stal w finale jednego z turniejów przegrała z dumą Katalonii 2-1) dobrze prezentowała się także w Pucharach Europejskich. Także Stal Mielec to piękna karta w historii naszego rodzimego futbolu klubowego, mają dużą tradycje i apetyt na kolejne sukcesy po latach tułaczki po niższych ligach. Gdyby okazało się, że uda nam się wygrać ze Stalą, a później ogramy kolejnego rywala w półfinale to przed nami jest jeszcze finał PP. I Lech w ostatnich latach grał parę razy w finale, aby po lepszej czy gorszej grze po prostu go przegrać. Szczytem nieudolności była porażka z Arką Gdynia, gdzie Lech był ewidentnym faworytem i nie wykorzystał swojej szansy na zdobycie po latach upragnionego trofeum. Mam nadzieję, że tym razem gdyby Kolejorz znalazł się w finale (czego trenerowi i piłkarzom z całego serca życzę) to niech wygrają ten puchar, tak aby kibole mogli na Starym Rynku zaśpiewać ..”ten puchar do Lecha należy”. (Takie kibicowskie trochę naiwne marzenie Piknika, ale w końcu marzenia są po to aby je spełniać).”

Autor wpisu: torreador do newsa: Tymoteusz Klupś także odejdzie

„Tymek Klupś to dla mnie duży zawód. Obserwowałem rozwój tego chłopaka w ostatnich latach. Gdy był juniorem starszym miałem wrażenie że jego wejście do seniorów będzie co najmniej takie jak Karola. A tu klops. Widziałem go w wielu meczach pierwszej drużyny z bardzo bliska (bo siedziałem blisko murawy, a on biegał na skrzydle) i miałem wrażenie jakby grał „na alibi”, żeby przetrwać, oddać jak najszybciej piłkę, bez pomysłu, bez ikry. Szczególnie zapadł mi w pamięć mecz z Górnikiem (pewnie dwa lata temu). Tymek wszedł ok. 70 minuty i od razu grał jakby był już na boisku od 120 minut (widziałem to z kilku metrów) Do końca meczu nie zanotował żadnej dobrej akcji, żadnego dobrego podania. Nie wiem gdzie tkwi błąd, niemniej szkoda, ze to tak się układa.”

Autor wpisu: J5 do newsa: Tak strzelał Lech jesienią i w 2019 roku

„Zwrócić w zasadzie uwagę warto na tych 13 golach strzelonych jesienią w ostatnich 10 minutach meczów. Można uznać że to spora zaleta, i chyba jedyny sukces Żurawia w grze ofensywnej drużyny. Te bramki często przynosily punkty, pozwalające albo zgarnąć pełną pulę albo uratować remis. Golom tym Lech też w dużej mierze zawdzięcza wywalczenie piątej lokaty na koniec roku, która generalnie jest pozycją ponad stan obecnej drużyny. Mają też przełożenie na korzystne bilanse meczów z Piastem, Wisłą Płock czy z ŁKS. W meczach przegranych gole strzelone po 80 minucie albo nabijały statystyki Christianowi Gytkjaerowi, albo wzrokowo łagodziły niekorzystne uczucie po poniesionej porażce. Dobrze byłoby tą tendencję utrzymać, choć wiosną o to będzie bardzo ciężko. Już nie ma Joao Amarala który bądź potrafił sam strzelić gola, bądź zanotować asystę. Czy jeszcze odejdzie tej zimy Kamil Jóźwiak lub inny z ofensywnych piłkarzy, zobaczymy. Ale dalsze uszczuplanie siły ofensywnej drużyny może spowodować mniejszą ilość bramek strzelanych w końcówkach meczów, a co za tym idzie mniejszą ilość zdobytych bramek i utratę pozycji ciężko wywalczonej jesienią. Oby wroniarze opamiętali się.”

Autor wpisu: seba86 do newsa: Śmietnik Kibica

„Co do naszego trenera – przynajmniej za Żurawia da radę patrzeć na grę Kolejorza. Wiem, że gdybanie nie sensu. Jeżeli dobrze pamiętam, to nie było meczów, które wygrywaliśmy „fuksem”, a na pewno były takie w których za stratę punktów możemy winić tylko i wyłącznie piłkarzy (nie będę operować nazwiskami, bo wiadomo o kogo chodzi).
Na moje to powinniśmy mieć 2-4pkt więcej. Najśmieszniejsze jest to, że wielu z nas uważa, że trenerowi trzeba dać czasu na zbudowanie drużyny, a już chcą pogonić Żurawia. Trener nie jest problemem, problemem jest właściciel.
A jak ktoś liczy na trenera, który będzie się stawiał właścicielowi, to niech o tym zapomni. Wyobraźmy sobie teraz, że Żuraw dostaje zimą Czerwińskiego, Bohara, Hatleya, Jóźwiak zostaje i jeszcze przychodzi dobry napastnik. Ogarnąłby Żuraw temat, dalibyście mu szansę? Bo ja tak i uważam, że stworzyłby drużynę, która z powodzeniem goniłaby lidera. Oczywiście pod jednym warunkiem – Młody Rutek nie wpierdalałby się mu w robotę.”

Autor wpisu: Zlapany na ofsajdzie do newsa: Lechowy plebiscyt 2019: Kategoria 10, 11 i 12 (wyniki)

„Zaskakuje mnie, że tak mało osób jako rozczarowanie roku wskazuje brak pucharów. Ja jestem chyba jakiś skrzywiony pod tym względem. Bardzo mi brakuje tego europejskiego przetarcia, uważam, że klub wizerunkowo niesłychanie dużo na tym traci. Oczywiście mam świadomość tego, że za wiele byśmy w nich nie zawojowali, ba- Europa to już nam tak odjechała, że szanse na dotarcie do fazy grupowej to z 1%. Ale nawet zagranie tych dwóch-trzech letnich dwumeczów dodaje tego smaczku, jest to takie fajne oderwanie od ligowej rzeczywistości. No i nawet ta atmosfera- zaciekawienie, artykuły na kkslech.com prezentujące kolejnych rywali, granie co 3-4 dni zamiast co tydzień. Głęboko w to wierzę, że w najbliższym roku jakoś do pucharów dobrniemy.”

Autor wpisu: Marecki60 do newsa: Lechowy plebiscyt 2019: Kategoria 10, 11 i 12 (wyniki)

„Gratuluje wiary, że dobrniemy jakoś do pucharów. Nie jesteś jakoś skrzywiony, tylko trzeba było wybrać jedną odpowiedź, a „Rozczarowany kolejnym przegranym rokiem kibic Lecha Poznań” jest oczywiście moim zdaniem najbardziej adekwatna do tego co nam zgotował duet ignorantów. Moja wiara w zmiany na lepsze aktualnie jest bliska zeru, ale to jest sport i jak ci co będą grali na murawie, będą mieli cel (np. walczyć o lepsze kontrakty w innym klubie) to wszystko może się zdarzyć. To co się dzieje w klubie ewidentnie pokazuje jak zarządowi zależy na wynikach sportowych i kibicach. Mamy połowę stycznia, za chwilę wyjadą na najkrótszy obóz z całej ekstraklasy, a na tą chwilę wzmocnień nie ma żadnych, a wręcz skład został osłabiony. Jeśli nie zdarzy się cud to będziemy w tabeli zjeżdżali po równi pochyłej, a w zdobycie PP to jakoś nie za bardzo wierzę. Poczekamy, zobaczymy, ja niestety już straciłem nadzieję na lepsze jutro z tym zarządem. Gargamel cały czas ślęczy nad excelem i ni jak mu się cyferki w tabelkach nie zgadzają, a Piotruś zaszył się głębokim lesie i myśli jak przekonać seniora, żeby jednak to on zarządzał w klubie, bo on jednak, mimo szumnych zapowiedzi się poddał.”

Autor wpisu: Jacek_komentuje do newsa: Śmietnik Kibica

„Naszła mnie taka refleksja, że w jednej kwestii włodarze Lecha osiągnęli mistrzostwo.
Chodzi mi o zarządzanie oczekiwaniami kibiców.

Doprowadzili do komfortowej (dla siebie) sytuacji, że zdecydowana większość kibiców na nic ze strony zarządu czy tzw. dyrektora sportowego już nie liczy. Wszyscy wiemy, że Kolejorz wymaga istotnych wzmocnień i dalszej przebudowy, jeśli ma powrócić na należne sobie (przynajmniej w ocenie kibiców) miejsce w polskiej lidze, a w dalszej kolejności walczyć nieco dłużej w europejskich pucharach.

I co? Trwa zimowe okienko transferowe, w lecie prawdopodobnie odejdą kolejni kluczowi gracze, a kibice spokojnie siedzą i nie spodziewają się jakichkolwiek ruchów poprawiających jakość drużyny.

Czerwiński? Bardzo dobry ruch, ale DZIŚ. W niedzielę powinien wsiadać do samolotu do Belek, bo potrzebny jest na wczoraj. Natomiast jego przyjście dopiero od lipca w obliczu powracającego po kontuzji Gumnego może być kłopotem dla obu. No i co? No i…. nic. Żadnych emocji, z cierpliwością i spokojem oczekujemy na wyrok, że jednak się nie dało, bo Zagłębie nie chciało puścić.

R. Nawrot napisał wczoraj na tt o rzekomym zainteresowaniu Lecha serbskim pomocnikiem. Nie zauważyłem ANI JEDNEGO kibica, który uznałby to za możliwe czy prawdopodobne. Raczej potraktowaliśmy to jako niezbyt udany żart.

Amaral? Wbrew narracji klubu, że wypożyczenie jest bez opcji wykupu i Joao 1 lipca wraca nie widziałem nikogo, kto brałby to poważnie pod uwagę. W obliczu tego, że zapewne w nowym sezonie nie będzie tu już Jevticia i Jóźwiaka, Amaral mógłby być najbardziej jakościowym zawodnikiem ofensywnym. I co? I gówno. Nikt nie wierzy, że on tu wróci.

O innych transferach nie pisze się właściwie nic, nikt już na nic nie liczy. O zatrzymaniu Gytkjaera, Jevticia czy Jóźwiaka trudno marzyć, po ostatnich sukcesach skautingu oczekiwania co do ich ewentualnych następców mogą budzić grozę. Na wymianę najsłabszych ogniw i konkurencję (na przykład na „6”) nikt nie ma nadziei.

Tak więc – gratulacje dla zarządu. Po wielu sugestiach „zajmijcie się reprezentacją” itd. osiągnęli wreszcie stan, w którym kibice nie spodziewają się żadnych dobrych wiadomości z klubu. Mają spokój. Obawiam się, że tylko do czasu finansowego podsumowania sezonu, ale to już będzie wyłącznie ich problem. Jak się prowadzi biznes na zaciągniętym ręcznym, to wynik finansowy to prędzej czy później pokaże.”

Autor wpisu: Erwin do newsa: Źle to wygląda

„Najbardziej denerwuje to, że Lecha często stać na podium, PP czy MP, ale zawsze kogoś brakuje, a to napastnika, pomocnika czy obrońce, a to lewego, prawego, defensywnego czy ofensywnego, różnie to było, ale zawsze gdzieś kogoś brakowało i było to zbagatelizowane, było co najwyżej uzupełnienie składu i tyle, teraz na początku już osłabiamy zespół i modlimy się, żeby Alan dołączył już zimą bo jest bardzo potrzebny, ale najważniejsza jest cena i jak zwykle zastanawia mnie jak można wyrzucać pieniądze w błoto opłacając wysokie kontrakty nieudaczników, a kolejne wzmocnienie uzależniać od sprzedaży Jóźwiaka, oczywiście to dlatego, że brakuje kasy przez lata nieudolnego zarządzania, ale żeby dopiąć transfer Alana już tej zimy to chyba nie jest coś niemożliwego, wystarczy raz pomyśleć o drużynie i jej słabszych punktach, których wzmocnienia potrzebne są na teraz, nie za pół roku, bo te zaoszczędzone pieniądze dzisiaj, za pół roku będą stracone.”

Autor wpisu: deel do newsa: Źle to wygląda

„Ta historia zdaje się nie mieć końca. Był czas kiedy były dobre finanse i dobry zespół. Klub jednak w tym czasie postawił na budowę Akademii zapominając o bieżącym funkcjonowaniu. Nie potępiam pomysłu, bo był dobry. Zachwiano jednak proporcje. Zamiast utrzymać pierwszy zespół na poziomie gwarantującym większe wpływy z pozycji w lidze bądź regularnych wpływów z rozgrywek europejskich, zaniechano tego. Osoby decyzyjne w klubie myślały, że to jest samograj. Niestety. Tu komuś się skończył kontrakt, a za sprzedaż tego i owego wpłynęła kasa. Super. Ładujemy w nowe boiska, internat itd. I gdyby nie rok 2015 to runęło by to znacznie szybciej. Nikt z nas nie wie co się wtedy stało, że się zesrało. Nie byłem w szatni więc nie wiem, czy to odleciał Skorża, czy odleciał zespół lub co najbardziej prawdopodobne – odleciał PR. Niemniej był to początek końca. Opóźniony nimbem MP ale wyraźny. Dzisiaj narzekamy na skład pierwszej drużyny. Widzimy jej braki. Za chwilę oddamy nasze ostatnie aktywa w postaci Gyta, Jevtića, Jóźwiaka. I co dalej? Nasz „Szejk z lasu” nie ma pieniędzy, żeby utrzymać sportową jakość Lecha. Wyprodukowana w Akademii młodzież, pewnie ma swoje atuty, ale są one zbyt marne nawet na naszą ligę. Potrzebują wzorców. Katorżniczej pracy. I wreszcie muszą uwierzyć, że tylko ta droga przyniesie im upragniony cel. I właśnie tych rzeczy dzisiaj w Lechu nie ma! Jestem kibicem, więc zakładam nawet zdobycie PP i miejsce na podium w lidze. To jest wersja optymistyczna. A co jeśli to się nie stanie? Nic. Zupełnie nic. Oglądam wszystkie mecze Lecha i od dwóch lat nie towarzyszą temu już takie emocje jak wcześniej. Od pamiętnej akcji „mamy kurwa dosyć”. Okay, jeszcze przez chwilę po zatrudnieniu Ivana miałem jakieś nadzieje. Nie dlatego, że to jest dobry trener, ale był jednak spoiwem – nas kibiców z klubem jako takim. Później było już tylko gorzej. I na ławce trenerskiej i na boisku oraz ławce rezerwowych. Ta tendencja trwa do dzisiaj. Od lata, jeśli nie odejdzie Tiba, to nie będziemy mieli żadnej jakości. Null. Potrzebujemy twardego resetu. Takiego jaki zaproponowałem w swoim felietonie. Nie ma przebacz. Tutaj i teraz. Albo wcale. Nasz klub się stacza w odmęty nijakości. Coś sprzedam, coś kupię, a efekt końcowy mam w dupie. Ja wiem, że włodarze Lecha nie są Wielkopolanami. Gdyby byli, to znali by etos pracy „u podstaw”. Wiedzieli by ile naród miejscowy jest w stanie wybaczyć, mając w perspektywie konkretne cele. Ale ich to nie obchodzi. Lech upada. I będzie upadał nadal, bo nikt w klubie nie utożsamia się z regionem, kibolami. Nikt w obecnym Lechu nie pojmuje wagi historii, jego dawnych zwycięstw i porażek. Po latach nędzy, jaka towarzyszyła Lechowi po rezygnacji ze sponsorowania przez Kolej, mamy prywatnego właściciela. Powinno być tylko lepiej i jest! Dwa MP – 2010 i 2015. I co dalej? Kolejne MP przewiduję w okolicach roku 2025. Może później. Żyjemy historią, niestety klub również. Ale tak jak klub nie zbuduje wsparcia dla swoich poczynań tak my kibice nie znajdziemy w sobie energii by to wspierać. I nie jest to kwestia zarządu, włodarzy i innych. Chociaż jest :-). Dajcie nam pożywkę, żebyśmy znowu uwierzyli, że świat jest piękny. Że to co robicie doprowadzi w końcu do hegemonii Lecha w Lidze, że damy radę w Europie. Ale tak jak słaby jest obecnie Lech personalnie, tak słabe są Wasze zapewnienia, że będzie lepiej. Panie Piotrze, mieć czy być? Jak jest być to jest i mieć! Proste.”

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







Dodaj komentarz