Analiza i statystyki meczu z Cracovią

Niedzielny mecz z Cracovią nie wyszedł Lechowi. Poznaniacy nawet prowadząc 1:0 nie umieli zremisować, przegrali, powiększyli stratę do krakowian do 8 punktów mając samemu już tylko 4 oczka przewagi nad grupą spadkową. Kolejorzowi zabrakło wczoraj doświadczenia i skuteczności, by ugrać choćby bardzo cenny w obecnej sytuacji remis.



Obrona (ocena: 2)

Cracovia to nie Raków. To lepszy zespół, mający lepszych zawodników, lepiej przygotowanych taktycznie, którzy łatwo obnażyli braki w defensywie Lecha. Gospodarze starali się wczoraj atakować przede wszystkim skrzydłami chcąc do maksimum wykorzystać każde dośrodkowanie w nasze pole karne. Michał Probierz wiedział, że prawa obrona Lecha i grający na tej pozycji lewy pomocnik będzie słabym punktem naszej drużyny przez co akcji lewą flanką nie brakowało. To właśnie po jednej z nich „Pasy” już w 2 minucie II połowy zdobyły gola na 1:1 wykorzystując złe ustawienie Kamińskiego i brak asekuracji wolnego Muhara, który w odpowiednim momencie nie doszedł do Kamila Pestki. „Kamyk” nie dał także rady zablokować dośrodkowania po którym rywala w polu karnym faulował Thomas Rogne doprowadzając do jedenastki dla krakowian. Nie był to niestety udany mecz naszej defensywy, Cracovia grająca prostą, wyrachowaną piłkę skarciła Kolejorza pokazując doskonale, gdzie Lech ma braki. Jakub Kamiński popełnił wczoraj błędy, jednak nie można mieć do niego pretensji. Winę za grę 18-letniego pomocnika w linii obrony ponosi zarząd, który aż do dziś nie potrafił znaleźć prawego obrońcy. Nadal jest on tylko na papierze, ponieważ do gry będzie nadawał się w marcu.

Pomoc (ocena: 3)

Chęci i starania to nie wszystko skoro czasami brakuje oczekiwanej jakości. Wczoraj ponownie nie najlepiej zagrał Tymoteusz Puchacz. Tydzień temu jego ocenę uratował gol, w niedzielę nic już nie uratowało „Puszki”, który w dodatku słabo współpracował w defensywie z Kamińskim. Lewonożny pomocnik grający na prawej stronie jako jedyny z grupy pomocników nie oddał strzału, nie miał nawet 30 podań i wygrał tylko 43% pojedynków 1 na 1 przez 70 minut. Puchacz grał słabo, a jego zmiana była jak najbardziej logiczna. W niedzielę mieliśmy kolejny przykład ciągnięcia Lecha przez indywidualności, które niestety nie dały rady pokonać mocnej Cracovii w pojedynkę. Pedro Tiba robił co mógł, grając często bardzo wysoko popisał się 4 strzałami, 4 kluczowymi zagraniami i 64 podaniami. Kamil Jóźwiak zanotował równie dobre liczy, trochę gorzej poszło Daniemu Ramirezowi, który ewidentnie potrzebuje jeszcze czasu, aby złapać formę i zgrać się z drużyną od której odstawał wczoraj Karlo Muhar. Chorwat jako jedyny spośród pomocników nie wykonał żadnego kluczowego zagrania, miał 1 odbiór i raptem 55% wygranych pojedynków 1 na 1. Nie ma już sensu kolejny raz zwracać uwagi na jego słabe umiejętności piłkarskie. Ktoś kto w wieku 24 lat nie umie grać w piłkę nie poradzi sobie nawet w słabej polskiej lidze. Pedro Tiba czy Kamil Jóźwiak nie mieli wczoraj wsparcia ze strony Muhara i Puchacza oraz niewielkie ze strony Ramireza, który grać w piłkę na pewno potrafi co wkrótce powinniśmy wszyscy zobaczyć.

Atak (ocena: 1)

Klasowy napastnik nie może grać tak jak Christian Gytkjaer. Zwykle z 6 strzałów Duńczyk umiał zdobyć nawet 2-3 gole. Wczoraj mając 6 uderzeń w tym 2 celne nic nie strzelił potrafiąc co jedynie dochodzić do sytuacji. Nie można powiedzieć, że „Gyt” był wczoraj niewidoczny. Był widoczny tylko był słaby i nieskuteczny rozczarowując bardzo mocno. W końcówce Duńczyk grał w ataku z 18-letnim Szymczakiem, który niestety niewiele wniósł do linii ataku.

Ogólne wrażenie (ocena: 2)

Dla postronnego kibica był to fajny mecz. Zwroty akcji, 3 gole, szybkie tempo, dużo sytuacji, dużo walki i emocje do samego końca. Niestety to spotkanie obnażyło kadrę Lecha, ławkę rezerwowych i pokazało, że samymi indywidualnościami nie da się wygrać. Właśnie w Krakowie, w meczu z dużo silniejszym rywalem od Rakowa, wszyscy mogli zobaczyć na własne oczy brak prawego obrońcy, słabą „6” i brak klasowych zmienników, którzy potrafiliby wnieść coś do gry nie tylko z rywalami pokroju Wisły Płock, Wisły Kraków czy Rakowa. Lech po pierwszych słabych 20 minutach odpowiedział bramką w najmniej oczekiwanym momencie, która niewiele zmieniła. Przy stanie 1:0 było wiadomo co muszą zrobić poznaniacy, aby chociaż nie przegrać. Lech musiał grać dużo, dużo lepiej niż choćby w pierwszym kwadransie w którym został totalnie zdominowany przez gospodarzy. Lech w końcu zaczął grać lepiej w ofensywie, ale był nieskuteczny popełniając przy tym zbyt proste błędy w obronie. Krakowianie konsekwentnie grali wczoraj swoje, prostymi środkami starali się przedostawać pod naszą bramkę, pokazali charakter, trochę boiskowego cwaniactwa, byli drużyną bardziej doświadczoną, która wyszarpała nam wszystkie punkty. Lech przegrywając przy Kałuży sam jest sobie winien. Nie powinien przegrać tego meczu, nie powinien pozwolić odnieść krakowianom wygranej 2:1 przy naszym prowadzeniu 1:0 i nie powinien dać odskoczyć Cracovii na aż 8 punktów. Kolejorz nie dorósł do takich meczów, jak ten przy Kałuży z wyżej notowanym przeciwnikiem o naprawdę dużą stawkę. Był to test na dojrzałość, była świetna okazja przeskoczyć na 4. miejsce, zmniejszyć stratę do 5 oczek, która została koncertowo zmarnowana nawet mimo oddania aż 21 strzałów w tym 7 celnych. Za dużo było wczoraj słabych ogniw w poznańskim zespole, żeby myśleć o choćby remisie z grającą prostą piłkę Cracovią, która ograła Lecha już po raz 2 w tym sezonie ligowym.



Składy

1-4-2-3-1 przechodzące na 1-4-5-1

Pesković – Rapa, Helik, Jablonsky, Pestka – Gol, Lusiusz – Hanca (84.Wdowiak), Van Amersfoort (87.Siplak), Fiolić (76.Dimun) – Lopes.

1-4-2-3-1 przechodzące na 1-4-4-2

Van der Hart – Kamiński, Satka, Rogne, Kostevych – Muhar (82.Szymczak), Tiba – Puchacz (72.Moder), Ramirez, Jóźwiak – Gytkjaer.

Statystyki meczu Cracovia – Lech 2:1

Bramki: 2 – 1
Strzały: 17 – 21
Strzały celne: 5 – 7
Strzały niecelne/zablokowane: 12 – 14
Stałe fragmenty: 14 – 19
Faule: 13 – 11
Żółte kartki: 1 – 0
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 5 – 12
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 0 – 0
Posiadanie piłki: 42% – 58%
Celne podania: 78% – 84%
Wygrane pojedynki: 50% – 50%
Pokonane kilometry: 117,74 km – 114,91 km
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 20 – 19

Lechowe statystyki meczu Cracovia – Lech 2:1

Strzały z pola karnego: 13
Strzały z dystansu: 8
Strona najczęstszych ataków: lewa
Najlepszy piłkarz Lecha według InStat: 366 – Jóźwiak
Najsłabszy piłkarz Lecha według InStat: 223 – Szymczak

InStat index piłkarzy Lecha Poznań za ten mecz:

366 – Jóźwiak
276 – Kamiński
272 – Tiba
270 – Muhar
263 – Rogne
260 – Ramirez
249 – Gytkjaer
247 – Van der Hart
240 – Moder
236 – Kostevych
231 – Puchacz
225 – Satka
223 – Szymczak

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 4

  1. J5 pisze:

    Muhar to nie Trałka, a Kamiński to nie Gumny, to skrzydłowy który popisał się znakomitą asystą. I tyle. Kamińskiego nie powinno być na pozycji prawego obrońcy, on powinien wchodzić do zespołu jako pomocnik, i być może jak okrzepnie na tej pozycji, próbować sił jako defensor. Resztę świetnie opisała Redakcja

  2. Ostu pisze:

    To wszystko jest zbieżne z tym co opisałem w wątku o 5 wnioskach…
    Ale jeszcze coś przyszło mi do głowy po przeczytaniu powyższej analizy @Redakcji…
    Van der kebab
    Puchacz – Dejewski – Rogne – Satka
    Kostevycz na ławkę…
    Moder
    Marchwinsk/Kaminski – Ramirez – Tiba – Jóźwiak
    Na ławkę dwaj młodzi – wybierzcie sobie, których byście widzieli…
    Atak – tu mam problem – bo Gytkjear się nie nadaje – zwłaszcza na najbliższe cztery mecze – ale kto miałby zagrać zamiast…?
    Tomczyk kontuzjowany
    Sobol kontuzjowany
    Czy ktoś z Was miałby jakąś wskazówkę…?!
    Wiem, wiem, że na pierwszy moment taki skład ma wiele wad – ale wydaje się optymalny i uwzględnia aktualne możliwości, dające jakąś nadzieję na pojedyńcze sukcesy…

    • J5 pisze:

      @Ostu zgadzam się w100*%. A może na’ dziewiątce’ wypróbować Ramireza? Nie wiem czy ktoś próbował wystawić Daniego na szpicy ataku, ale to Hiszpan, technik, być może w niektórych meczach poradził sobie lepiej niż Gytek

  3. macko9600 pisze:

    Mecz sam w sobie nie był zły, po prostu pokazał nasze braki kadrowe. Tak jak się spodziewałem Probierz nakazał swoim piłkarzom atakować stroną Kamińskiego. Nie ma co ganić młodego, to że w ogóle musi występować na tej pozycji można zawdzięczać głównie „wspaniałemu” zarządowi.

Dodaj komentarz