Oko na grę: Volodymyr Kostevych

W materiach z cyklu „Oko na grę” w każdym oficjalnym meczu Lecha Poznań baczniej obserwowany jest przez nas wybrany wcześniej zawodnik Kolejorza. W każdym spotkaniu wybrany piłkarz zostaje poddawany naszej analizie w tym często także statystycznej. Najpóźniej kilka godzin po meczu publikowane są wnioski na temat jego gry + ogólna ocena występu przeciwko danemu rywalowi.



Według Dariusza Żurawia lewy obrońca Volodymyr Kostevych potrzebuje regularnej gry, żeby być w formie. Ukrainiec od dłuższego czasu regularnie występuje jako lewy obrońca. Jego kolejny mecz był dobrą okazją, aby bliżej przyjrzeć się postawie 28-latka w ramach cyklu „Oko na grę”.

Opis gry:

Lech od początku meczu z Cracovią miał duże problemy z jej pressingiem i dośrodkowaniami z obu skrzydeł. Szczególnie groźne były wrzutki z prawej flanki na której w Cracovii operowali rumuńscy gracze – Sergiu Hanca oraz Cornel Rapa. Już w pierwszych 15 minutach gospodarze wykonali 3 groźne dośrodkowania w nasze pole, których nie potrafił zablokować mało zdecydowany Volodymyr Kostevych. Ukrainiec głównie w pierwszych minutach meczu sprawiał wrażenie zaskoczonego ofensywną grą rywala stosującego długo najprostsze środki, by zdobyć gola. Nasz lewy obrońca nie umiał przeciwstawić się Hance i Rapie. Z czasem było lepiej, Lech zaczął grać śmielej, poprawił się także „Kosta”, który wczoraj nie miał żadnego udziału przy straconych 2 golach i nie ponosi winy za porażkę.

28-latek pod względem suchych liczb wypadł przyzwoicie. Zanotował 75% udanych podań, wygrał 62% pojedynki 1 na 1 (2 wynik spośród obrońców) mając jeszcze 4 udane odbiory. Gra Volodymyra Kostevycha z kwadransa na kwadrans była coraz pewniejsza, bardziej skuteczna, przyczepić można się jedynie do gorszej postawy w ofensywie, która w niedzielę potrzebowała wsparcia. Niestety z przodu lewonożny zawodnik niewiele pokazał. Miał tylko 1 kluczowe zagranie w pole karne potrafiąc jeszcze wywalczyć rzut rożny poprzez nabicie piłkarza Cracovii piłką. Nie był to spektakularny występ Ukraińca. Nie był też zły po którym mówiłoby się o błędach Kostevycha. Wczoraj kto inny zawinił, kto inny rozczarował. Analizowany przez nas zawodnik próbował dostosowywać się do wydarzeń panujących na boisku.

Ocena gry: 2



22. Volodymyr Kostevych
Mecz: Cracovia Kraków – Lech Poznań 2:1 (16.02.2020)
Czas gry: 1-90 min.
Pozycja: lewy obrońca
Gole: 0
Asysty: 0
Żółte kartki: 0
Kontakty z piłką: 72
Faule popełnione: 0
Był faulowany: 1
Podania: 59
Celne podania: 44
Zagrania kluczowe: 1
Strzały: 0
Strzały celne: 0
Dośrodkowania: 7
Pojedynki: 13
Wygrane pojedynki: 8
Odbiory: 4
Straty: 7
InStat index: 236 (10 wynik na 13 sklasyfikowanych piłkarzy Lecha)

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 11

  1. Grossadmiral pisze:

    Rutki proszę weźcie Mladenovicia a tego anorektyka co nie umie kryć sprzedajcie jak najszybciej

  2. Ostu pisze:

    Ja jakoś nie widzę by teoria Żurawia, że Kostia tym lepiej gra im więcej gra, się sprawdzała…
    Oczywiście że on bezpośrednio nie zawinił – bo zgodnie z przewidywaniami Probierz grał na niedoświadczonego Kaminskiego – ale jeśli w tej sytuacji NIC nie dał z przodu to po co on w ogóle jest…?

    • Zlapany na ofsajdzie pisze:

      Wydaje mi się, że w swoim pytaniu właściwie sam na nie odpowiedziałeś. Piszesz, że Probierz grał na niedoświadczonego Kamińskiego? No tak, bo z drugiej strony boiska był lepszy i pewniejszy Kostevych. I trudno mi się oprzeć wrażeniu, że jakbyśmy mieli dwóch takich Kostevychów ustawionych na lewej i prawej stronie obrony, to Probierz, jak i Cracovia mieliby wczoraj o wiele trudniej.
      Cały czas sądzę, że Kostia to najbardziej niedoceniany zawodnik Lecha, który wygląda nieźle i w obronie, i w ataku. Dobry motorycznie, umie się podłączyć do akcji, a w obronie trudno go minąć. Kibice oczekują od niego perfekcyjnych dośrodkowań albo idealnego krycia, a fakty są takie, że gdyby Ukrainiec któryś z tych elementów miał na wyższym poziomie, to polska liga nie byłaby miejscem dla niego i nigdy by tu nie trafił. Jak na ekstraklasowe warunki to niezły zawodnik, a ludzie szybko zapomnieli o tym, jakie problemy były, gdy na lewej stronie grali Henriquez, jak słabo bronił Barry Douglas, że o wynalazkach typu Volkov nie wspomnę.

      • Ostu pisze:

        Z pewnego punktu widzenia masz rację…
        Sprowadzajmy do Lecha przeciętniaków, którzy nic nie wnoszą a czasami mają tę wartość że nic nie zawalą…
        Bo gdybyśmy sprowadzali lepszych to by ZARAZ nam ich podkupili…
        Masz rację – ktoś kto się nie łapał do klubów w Lidze Ukraińskiej i chciał już zakończyć karierę – jest najbardziej niedoceniany w Lidze Polskiej…
        Jak napisałem na początku – z pewnego punktu widzenia WSZYSTKO jest logiczne…
        Niestety – podobny „własny” punkt widzenia ma nasz zarządzik – też mu się wydaje Wszystko logiczne…

      • Zlapany na ofsajdzie pisze:

        No ja to dalej widzę jednak inaczej.
        Cały czas piszesz „tylko nic nie zawalą”. W przypadku lewego obrońcy, jedynie „nic-nie-zawalenie” w meczu to już sporo. Równie dobrze możemy krytykować Satkę, bo on też nic wielkiego nie pokazał, a jedynie „nic nie zawalił”. (Chociaż właściwie to zawalił jedną sytuację po rożnym, ale nieważne). Tak, wiem, że boczny obrońca w nowoczesnym futbolu musi również dać coś z przodu, ale, choć brzmi to głupio, samo bieganie Kostevycha do przodu dużo daje. Owszem, to dośrodkowanie u niego mogłoby być lepsze, ale wydolność jest na tej pozycji mega ważna, a Kostia często robi w meczach przebieżki 50-60-metrowe i to samo w sobie mocno utrudnia przeciwnikom bronienie, gdy się podłącza i robi obieg. I błagam- nie piszmy, że biegać w tę i z powrotem to może ktoś z trybun za pieniądze Ukraińca- otóż nie, na takiej intensywności nie może. Żeby nie było- Kostevych piłkarsko też sporo umie, jak napisałem powyżej, nie chwalę go jedynie za bieganie.
        Odniosę się jeszcze do zdania „ktoś kto się nie łapał do klubów w Lidze Ukraińskiej i chciał już zakończyć karierę – jest najbardziej niedoceniany w Lidze Polskiej…” – właściwie co nas to obchodzi? Patrzę na to, kto jak gra teraz i na podstawie gry uważam, że stosunek krytyki do prezentowanego poziomu u Kostii jest największy w zespole. Tyle. Możemy sobie jechać po zarządzie (co ja akurat ostatnio robię regularnie), ale to akurat nie jest ich wina, że zawodnikowi, który osiągnąłby coś za granicą zwyczajnie ambicja nie pozwoliłaby przyjść grać do polskiej ligi. Przez co nawet gdybyśmy byli co roku w grupie LE, to żenujący poziom polskiej ligi i tak pozwoliłby nam ściągać max średniaków.

      • M6A6N6Y pisze:

        Też twierdzę podobnie, jedyny mankament to puszczanie krycia.

  3. J5 pisze:

    Problemem Lecha jest brak jakościowych piłkarzy w drużynie. Wydaje się że gdyby drużyna była kompletna, to nawet Żuraw wolałby grać na lewej obronie perspektywicznym Puchaczem, który sprawdziłby się pewnie i na wachadle, niż Kostewyczem. W przypadku jaki jest w Lechu, trener woli wystawić Kostewycza na boku obrony a Puchacza ustawić na skrzydle.
    Mnie wczoraj Kostka nie zachwycił. Był przeciętny w obronie,a w ofensywie jego dośrodkowania były niecelne. To nie piłkarz na miarę Lecha. Ocena 2 powędrowała ode mnie na konto Kosty

  4. F@n pisze:

    Ja nie mogę już na niego patrzeć.

  5. inowroclawianin pisze:

    Za słaby na Lecha(nie mylić z tym co myśli duet RK, bo dla nich jest super). Najbardziej mnie denerwują jego dosrodkowania. Uważam, że mógłby to wytrenować. Zostać po treningach i ćwiczyć, tak jak kiedyś Lewy z Mankiem. Zauważyłem, że coraz więcej kibiców Lecha zaraza się minimalizmem Rutkow i chcą coraz niższego poziomu. Nie chcą gry w pucharach itd.

  6. inowroclawianin pisze:

    Oczywiście uważam również, że to nie Kostiewicz jest winny wczorajszej porażki. Najbardziej winny jest zarząd, a na boisku najbardziej zawiedli Gytkjaer i Muhar.

  7. Ekstralijczyk pisze:

    Latem adios muchachos.

Dodaj komentarz