Pięciu wytransferowanych za najlepsze pieniądze

W ciągu ostatnich paru lat w Lechu Poznań byli gracze za których klub dostał swego czasu bardzo dobre pieniądze. Nie chodzi tutaj o wysokość kwot tylko o sumy nieadekwatne do umiejętności demonstrowanych wcześniej przez konkretnych zawodników. Bez trudu dało się wybrać 5 piłkarzy na których Lech Poznań finansowo nie stracił a czasem nawet bardzo wiele zyskał.

W tym gronie jest 2 wychowanków za których Lech Poznań dostał ponad 10 mln euro oraz 3 obcokrajowców. Na sprzedaży 2 z nich klub nie stracił, na jednym z obcokrajowców nawet bardzo wiele zarobił naciągając Anglików na ogromne dla nas pieniądze. Ten konkretny piłkarz absolutnie nie był ich wart.




Aleksandar Tonev

30-letni już obunożny skrzydłowy spędził w naszym klubie 2 lata. Nic nie osiągnął, lepsze mecze przeplatała ze słabszymi. Do dziś wielu kibiców twierdzi, że jego sprzedaż była majstersztykiem. Latem 2013 roku Astona Villa zapłaciła za Bułgara dużo więcej niż ten faktycznie był wart. Anglicy wyłożyli na stół 3,2 mln euro wyrzucając te pieniądze w błoto. Aleksandar Tonev w Aston Villi był mocno krytykowany zarówno przez kibiców jak i dziennikarzy. 30-latek nie zrobił kariery w Anglii, przepadł we Włoszech, swego czasu był nawet ponownie oferowany Lechowi, innym polskim klubom w tym Lechii, teraz kopie w rodzimym Botewie Płowdiw.

null

Sergei Krivets

Transfer z klubu przeprowadzony na szybko i wyłącznie na siłę. Lech mający w 2012 roku małe problemy finansowe szukał wtedy oszczędności. Padło na Sergeia Krivetsa, który był bardzo drogi w utrzymaniu i któremu kończył się kontrakt. Białorusin nie był ulubieńcem Mariusza Rumaka, nie był też tak ważną postacią Kolejorza jak choćby wiosną 2010 czy w sezonie 2010/2011. Klub latem 2012 roku skorzystał z okazji postanawiając praktycznie z dnia na dzień sprzedać pomocnika do chińskiego Jiangstu Sainty. Na transferze Krivetsa nic nie stracił, ba nawet zyskał dostając sumę między 350 a 500 tysięcy euro.

null

Jan Bednarek

Latem 2017 roku Jan Bednarek miał zostać kapitanem Lecha Poznań, czołową postacią klubu w sezonie 2017/2018 i jednym z boiskowych liderów. Lech czekał wtedy na oferty na innych swoich wychowanków, ostatecznie sprzedał „Bediego”. Lech nie miał wtedy wyjścia, do klubu przyszła bardzo lukratywna oferta z Southampton, ani Lech ani piłkarz nie mieli się nad czym zastawiać. Stoper został sprzedany za rekordową wtedy kwotę 6 mln euro + bonusy. Zarząd zarobił wówczas dużo, dużo więcej pieniędzy niż Jan Bednarek faktycznie był wart. Niewykluczone, że w przyszłości zarobi na Bednarku kolejne.

null

Dawid Kownacki

W podobnym czasie co Jana Bednarka klubowi za 4 mln euro + bonusy udało się sprzedać Dawida Kownackiego. Włosi skusili się wtedy bardziej na potencjał „Kownasia” niż na jego faktyczne umiejętności. Dziś już 23-letni napastnik chyba nie jest na tym poziomie na jakim chciałby być. Ten sezon ma bardzo słaby, dla Fortuny nie zdobył żadnej bramki, jego rynkowa wycena jest niewiele wyższa od kwoty, którą niecałe 3 lata temu dostał Karol Klimczak za transfer napastnika do Sampdorii Genua. W dzisiejszych czasach 4 baniek za Kownackiego już by nie otrzymał. Lech dzięki przejściu swojego wychowanka z Włoch do Niemiec dostał nawet kilka procent z tego transferu.

null

Denis Thomalla

Denis Thomalla został wykupiony przez Lecha z niemieckiego Red Bulla Lipsk z którego w sezonie 2014/2015 był wypożyczony do austriackiego SV Ried. Mimo bardzo słabej jesieni 2015 klub odzyskał wszystkie pieniądze, które wyłożył na zakup dziś już 28-letniego napastnika. Niemiecki 1.FC Heidenheim zimą 2016 zapłacił Kolejorzowi kwotę 350 tysięcy euro. Tym samym nieudany pobyt Thomallii w Lechu nie był dla klubu żadnym obciążeniem finansowym, zarząd nad Niemcu nie stracił.

null

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 15

  1. Bart pisze:

    Patrząc na dotychczasowy przebieg kariery Kownackiego zaczyna wychodzić na to, że sprzedaż Kownasia za 4 mln euro była majstersztykiem zbliżonym do sprzedaży Tonewa za 3,2 mln euro. Sampdoria ewidentnie przepłaciła i faktycznie zapłaciła bardziej za potencjał. Przecież Kownacki w momencie sprzedaży nie miał ugruntowanej pozycji w seniorskiej piłce. Owszem, miał rozegrane 117 meczów w Lechu, ale nie miał nigdy pozycji „nie do wygryzienia”, nie grał wszystkiego, siadał nieraz na ławce, był strasznie nierówny i przez 4 sezony jakie był w pierwszej kadrze Lecha nie zagrał ani jednej rundy w której cały czas grałby na równym i wysokim poziomie. Ciągle miał wahania formy, liczby też miał przeciętne (nie czarujmy się – 27 goli i 11 asyst we wspomnianych 117 meczach to nie są porywające liczby jak na 9 kreowaną na następcę Lewandowskiego, takie liczby powinien zrobić dobry skrzydłowy/ofensywny pomocnik). Póki co jest na drodze do bycia największym zmarnowanym talentem swojego rocznika. W wieku 23 lat naprawdę powinien być już wyżej, a on po wyjeździe z Lecha najpierw odbił się od średniaka w Serie A, a teraz nie bardzo sobie radzi w średniaku z Bundesligi. Talent chłopak ma nieprzeciętny, ale czegoś mu musi brakować. Ciekawe co poszło nie tak. Moim zdaniem wyjechał za szybko oraz brakuje mu stabilnej formy, końskiego zdrowia, chłodnej głowy i odrobiny szczęścia. Szkoda, bo talent naprawdę duży. Liczyłem że zrobi większą karierę.

    • Grossadmiral pisze:

      Tylko że częto gęsto właśnie grał na skrzydle a nie w ataku co według mnie mu zaszkodziło i w rozwoju i w statystykach i generalnie nie dużo młodszy Józwiak ma gorsze statystyki teraz w Lechu niz Kownacki a w przeliczeniu na minuty to w Serie A zagrał 10 pełnych spotkan i strzelił 6 bramek i 3 asysty to zły wynik też nie jest to można jedynie powiedzieć że żle trafił teraz przechodząc do niemiec no ale nie każdy zostaje Lewandowskim a dwa że Robert nie był dużo młodszy jak przechodził do bvb i tez musiał odpalić po jakimś czasie żeby zacząc wiecej grać

    • Bart pisze:

      Ale Lewandowski odchodził jako król strzelców po dwóch bardzo dobrych sezonach i w seniorach zawsze strzelał ponad 20 goli na sezon. Po wyjeździe do BVB faktycznie potrzebował czasu żeby odpalić, ale wystarczył mu rok by się przystosować, a Kownacki 3 sezon od wyjazdu nie może się odnaleźć. Rzucanie po pozycjach faktycznie mogło mu zaszkodzić, ale z drugiej strony, na skrzydle grał głównie w sezonie 14/15, a ostatnie dwa lata grał już w ataku. Może właśnie pozycja na boisku to klucz i z Kownackiego na siłę robi się piłkarza ofensywnego? Może Kownacki np. większą karierę zrobiłby jako prawy obrońca? Sam Dawid nawet ostatnio mówił że nie wyklucza że w przyszłości zostanie prawym obrońcą. Byłaby to podobna droga co droga Piszczka który z grą w ataku czy na skrzydle radził sobie różnie i dopiero po wycofaniu na prawą obronę zaczął grać na wysokim poziomie. Piszczek zostając prawym obrońcą był chyba nawet starszy od Kownackiego. Co do Jóźwiaka, on statystyk jak najbardziej nie ma porywających i dopiero w tym sezonie po otrzaskaniu w kilkudziesięciu meczach zaczął robić dobre liczby, co z kolei wskazuje na moją tezę że Kownacki wyjechał za szybko. Mógł pograć w Lechu jeszcze ze 2-3 lata i próbować wyjazdu mając 22-23 lata. Linetty też wyjechał mając nie 20 tylko 21 lat i też ta dłuższa gra w Lechu mu nie zaskoczyła a wręcz pomogła, bo większe doświadczenie z Lecha na pewno pomogło mu wskoczyć z marszu do Serie A. Większość młodych piłkarzy za szybko wyjeżdża z Polski a potem się odbijają od ściany. Kilka razy prosto kopną piłkę i już jadą zdobywać świat. Gdzie im się tak spieszy? Tak im tutaj źle? Źle im płacą? Zarabiając co najmniej kilkanaście tysięcy miesięcznie przymrą w Polsce głodem? Nie starczy ma tatuaże i audi z najmu długoterminowego niezbędne do lansu na instagramie i bajerowania dup? Tak sobie myślę, że piłkarze to chyba najbardziej próżna grupa zawodowa. Większość piłkarzy bez tatuażów, fryzur i instagrama nie jest w stanie funkcjonować.

      • Alcatraz pisze:

        Dawid był już w pierwszej drużynie długo, było duże parcie z obu stron na wyjazd.

    • Alcatraz pisze:

      Dawidowi trochę brakuje zdrowia i charakteru. Jedno może wynikać z drugiego. Jeżeli nie jesteś nastawiony tak mega na sukces, zaczynasz odpuszczać nie rozwijasz się. Teraz na Netflixie leci serial dokumentalny o Michaelu Jordanie, polecam Dawidowi w szczególności. Robert Lewandowski też jest dobrym przykładem, jego droga i to jak bardzo parł na szczyt.

      Patrząc na Dawida w samym Lechu też było widać dużą sinusoidę, najlepszy moment miał za Bjelicy , grał na środku ataku , ale wcześniej solidnie pracował. Wciąż ma szanse na wybicie się, ale musi się ogarnąć na środku ataku bo tam jest jego miejsce, ewentualnie tuż za napastnikiem.

    • Grossadmiral pisze:

      a co do majstersztyków za duże pieniądze to chyba jednak sprzedaż Murawskiego była większym niż sprzedaż Kownackiego więc na alternatywnej liście wyżej umieściłbym własnie murasia

  2. Ekstralijczyk pisze:

    Te 3,2 mln euro to nie była kwota przypadkiem razem z bonusami które musiały zostać spełnione.?

    Co jak co, ale Tonev miał dobre uderzenie co skutkowało ładnymi bramkami.

  3. 100h2o pisze:

    Kownacki to BYŁ super grajek, za młodu. I jest przykładem , że sam talent nie wystarcza. Zresztą przykładów w piłce co niemiara. Gdyby miał upór Lewego, charakter Karola to pewnie byłby w zupełnie innym miejscu i pisalibyście, że „Lech zrobił gówniany biznes sprzedając go za tak małe bejmy”. Po prostu było mu za dobrze na początku kariery w Lechu i dostawał wszystko „pod nos”. I to go całkiem zepsuło i nie wiadomo czy się wygrzebie. Bednarek mając za trenera choleryka Szatałowa dostał niezłą szkołę w Łęcznej, Guma zobaczył w Podbeskidziu że niekoniecznie „wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”. To samo dotyczy Jóżia, może Sobola. Kop w dupę to czasem niezła metoda wychowawcza i taki kop przydałby się rozpieszczanemu ponad miarę Kownasiowi. A co ciekawe on sam to przyznaje ! I…. został wybrany NAJGORSZYM graczem Bundesligi mijającego sezonu!

    • Alcatraz pisze:

      Myślę podobnie. Ciekawi mnie teraz Filip Marchwiński jest to 3 piłkarz po Karolu Linetty i Dawidzie Kownackim piłkarz wychowywany w warunkach cieplarnianych. Zobaczymy jaką on napisze historię? Filip ma o tyle lepszą sytuację ,że ma mocną konkurencję w postaci Jevticia wczesniej i Ramireza teraz aż tak łatwo nie ma.

    • Bart pisze:

      Linetty to nie jest dobry przykład. Akurat on nie był wychowywane w jakichś cieplarnianych warunkach i wcale nie miał tak łatwo. Nie pochodzi z jakiegoś szczególnie bogatego domu, w juniorach Lecha wyzywali go od wieśniaków, śmiali się z jego nazwiska, z tego że pochodzi z małej miejscowości czy z tego że grał w tanich korkach, nawet jakichś piłkarzy wyrzucali z obozu za znęcanie się nad Linettym. W dorosłej piłce też wcale nie ma tak łatwo. Nie okrzyknięto go cudownym dzieckiem które natychmiast trzeba powołać do reprezentacji, w seniorskiej kadrze do tej pory jest niesprawiedliwie kopany po głowie.

      • Alcatraz pisze:

        Każdy ma swój indywidualny rys pochodzenia i wychowania. W mojej wypowiedzi chodziło mi o czysto piłkarskie wejście w pierwszą drużynę. Karol był wielokrotnie krytykowany na tej stronie , szczególnie gdy Rumak go wprowadzał. Przypomnę ,że jako wchodzący 18- latek ustawiany był na 10, miał kierować grą Lecha walczącego o mistrzostwo. Później już na boisku się bronił, grał już wtedy na pozycji 8. Karol Linetty, Marcin Kamiński, Tomasz Kędziora w sumie cała trójka dostała plac gry za darmo, za to że byli młodzi. Kędziora chyba najlepiej się bronił od początku swoją grą .

  4. Bart pisze:

    Czyli wniosek z tego taki, że Kownackiego po prostu zagłaskano. Szkoda, bo talent ma naprawdę duży i im jest starszy tym trudniej mu będzie się wygrzebać.

    Zgadzam się że kop w dupę to czasami najlepsza metoda wychowawcza i dotyczy to nie tylko sportu. Podam przykład ze swojego życia – na początku studiów nie zaliczyłem przedmiotu i musiałem powtarzać semestr. Taki kop w dupę od życia był mi bardzo potrzebny. Potrzebowałem wstrząsu żeby dorosnąć. Po latach uważam wręcz, że ten kop w dupę to jedna z lepszych rzeczy jakie mnie spotkały na studiach, bo dzięki temu się ogarnąłem, skończyłem studia oraz powtarzając rok poznałem świetnych ludzi z którymi będę się trzymać do końca swych dni.

    • Przemo33 pisze:

      Nie bez powodu się mówi, że 10% sukcesu to talent, a 90% to ciężka praca. Tutaj akurat chyba najlepszym przykładem jest Cristiano Ronaldo, ale to to tylko podaje jako przykład.
      Bardziej chodzi mi o to, że Dawid ma talent, ma potencjał, ale musi więcej i ciężej pracować. Po odejściu do Sampdorii w pierwszym sezonie dużo nie grał, ale gdy już dostawał szansę, to potrafił ją wykorzystać. Jak na małą liczbę minut statystyki miał niezłe. W następnym sezonie też za dużo nie grał, więc postanowił odejść na wypożyczenie. I dobrze zrobił, w Fortunie zaczął więcej grać. Tylko pytanie, czy pozostanie tam na stałe było akurat dobrą decyzją? Tu się można spierać, ale w tym sezonie do momentu kontuzji grał. Niestety – statystyki ma beznadziejne. 0 goli i 0 asyst. Co to oznacza? Że musi się bardziej za siebie wziąć i postawić na ciężką pracę, jeśli chce zrobić karierę, jeśli chce zagrać kiedyś w bardziej utytułowanych klubach w Europie. Może trzeba popracować jeszcze mocniej nad psychiką, bo przecież sam Dawid mówił, że w Lechu odbiła mu sodówka. Niech pracuje nad sobą i psychiką, zaciśnie zęby i robi swoje. Był kontuzjowany i miał nie jechać na EURO tego powodu. Teraz jest jednym z wygranych obecnej sytuacji, bo dzięki temu ma nadal szansę, by za rok na to EURO pojechać. Niech nad tym też pomyśli, bo jeśli weźmie się za siebie, złapie formę i zacznie strzelać, to spokojnie obok Lewego, Milika i Piątka ma szansę pojechać na EURO.
      Jego kariera jest tylko w jego rękach. Również uważam, że kop w dupę to czasami bardzo dobra, nawet jedna z najlepszych metod wychowawczych. Akurat Dawid chyba takiego kopa dostał w tym sezonie – beznadziejne liczby, a potem kontuzja. Ale jednak los się do niego uśmiechnął i nadal może jechać na EURO. Jeszcze ma czas na zrobienie kariery, ale musi, musi ciężko pracować. Musi też mieć przede wszystkim dobre zdrowie i szczęście, a z tym był problem. Dawida kontuzje niestety są zbyt częste i hamują jego rozwój. Jeśli tylko dopisze zdrowie i szczęście, to może jeszcze zrobi karierę. Czego mu z całego serca życzę.

      • Bart pisze:

        Problemem jest tutaj nieubłaganie uciekający czas. Kownacki to już nie jest młody piłkarz na dorobku. Skończył 23 lata, powinien w tym wieku być wyżej i to w zasadzie jest już ostatni moment na uratowanie kariery. Wóz albo przewóz. Albo w Dusseldorfie się ogarnie i zacznie grać na miarę potencjału, wypromuje się i pójdzie do lepszego klubu, albo odbije się od Fortuny tak jak odbił się od Sampdorii i obierze kurs na Lechię Gdańsk.

      • Przemo33 pisze:

        Dokładnie tak. Właśnie o tym mówię – albo zacznie ciężko pracować, weźmie się za siebie, ogarnie i zacznie grać na miarę talentu i potencjału, albo mu nie wyjdzie i wróci do Polski z podkulonym ogonem jak wielu przed nim.
        Zgodzę się z tobą w 100%, że czas leci, ale jednak ma go jeszcze sporo, by ogarnąć się i uratować swoją karierę. Może ta ostatnia kontuzja, chyba najpoważniejsza w jego karierze, otworzy mu oczy na pewne sprawy i da takiego solidnego kopa w dupę. Może niech po kontuzji dalej próbuje się odnaleźć w Fortunie, a jeśli nie, niech zrobi krok do tyłu nawet i zacznie grać w jakimś słabszym klubie np w 2 Bundeslidze jak Gikiewicz z Unionu Berlin lub niech spróbuje swoich sił w innej lidze np Belgia, Holandia. Dla niego po powrocie do gry najważniejsza powinna być regularna gra i strzelanie goli. Tylko to mu uratuje karierę, w przeciwnym razie wróci do naszej ligi Dawid bardzo szybko..

Dodaj komentarz