Różna sytuacja wypożyczonych w czasie koronawirusa

Najdalej w połowie marca grę przerwały wszystkie ligi w Europie poza tą na Białorusi, gdzie koronawirusem nikt się nie przejmuje przez co sezon 2020 toczący się systemem wiosna-jesień ruszył w tym kraju planowo. Powoli, powoli na czterech szczeblach w naszym kraju futbol w końcu wraca, do gry na przełomie maja i czerwca powrócą dwie drużyny Kolejorza, a także paru wypożyczonych piłkarzy.




W rundzie wiosennej sezonu 2019/2020 wypożyczonych do innych klubów jest łącznie pięciu piłkarzy Lecha Poznań. Dwóch zawodników występuje za granicą, jeden w II-lidze, jeden piłkarz w I-lidze, a jeden gracz w Ekstraklasie. Sytuacja większości z nich jest klarowna. PKO Ekstraklasa, I i II-liga będzie grała dalej, dlatego wypożyczeni lechici w sezonie 2019/2020 jeszcze wrócą na boiska.

Szansę debiutu w Piaście Gliwice będzie miał 20-letni prawy pomocnik Tymoteusz Klupś, który przez częste urazy nie zdążył jeszcze zadebiutować w ekipie Mistrza Polski przed atakiem koronawirusa. Formalnie wypożyczenie tego piłkarza obowiązuje do 30 czerwca 2020, ale zostanie wydłużone do 19 lipca. Oprócz Klupsia tej wiosny pograją sobie jeszcze inni wypożyczeni Bartosz Mrozek i Łukasz Norkowski.

Mrożek to podstawowy bramkarz GKS-u Katowice, którego klub po 22. kolejkach zajmuje 3 barażową lokatę mając raptem 1 punkt straty do pozycji dającej bezpośredni awans. II-liga jest już po testach na obecność koronawirusa. Te drużyny, które mają dobre wyniki badań mogą już trenować w grupach, a od niedzieli w pełnych 25-osobowych składach. Powrót II-ligi do zmagań jest planowany na czas 30 maja – 6 czerwca, czyli tak samo, jak w I-lidze.

Łukasz Norkowski to podstawowy środkowy pomocnik GKS-u Jastrzębie. „Norek” przeszedł już test na koronawirusa, jego klub czeka obecnie na zgodę na rozpoczęcie zajęć grupowych na boisku. GKS po 22. kolejkach zajmuje barażowe 5. miejsce w tabeli I-ligi, która może zakończyć się później niż PKO Ekstraklasa (finisz 19 lipca). Środkowy pomocnik mimo wypożyczenia do 30 czerwca wraz z Mrozkiem również mają dokończyć rozgrywki w obecnych barwach klubowych.



Trochę inaczej wygląda sytuacja Wiktora Pleśnierowicza grającego w juniorach AS Romy. Ligi juniorskie w wielu krajach zostały już zakończone co może spotkać wkrótce też włoską Primaverę. Dalej mają za to grać na najwyższym szczeblu w Portugalii, gdzie Pacos de Ferreira ma według obecnych zasad ligi portugalskiej aż 6 punktów przewagi nad strefą spadkową.

Joao Amaralowi urodziło się już dziecko, dlatego teoretycznie Portugalczyk mógłby w sierpniu, po zakończeniu sezonu 2019/2020, wrócić do Poznania. Praktycznie są na to małe szanse nawet gdyby Amaral nie musiał wracać do średniaka polskiej ligi Lecha, który do tego czas może zdobyć Puchar Polski w tym wywalczyć awans do europejskich pucharów i zmienić swój status. Portugalia lepiej poradziła sobie z koronawirusem niż Polska przez co Amaral mający kontrakt do 30 czerwca 2022 może nie chcieć tu wracać bez względu na to, w jakiej sytuacji latem będzie Kolejorz.

Problemem są sytuacje finansowe portugalskich klubów z drugiej połówki tabeli, których po prostu nie będzie stać wykupić 29-latka przed którym trudny czas decyzji. Joao Amaral może kombinować, by tylko nie wracać do Polski, a zwłaszcza gdy trener Dariusz Żuraw nadal nie będzie go widział na skrzydle promując na jeszcze innej pozycji, na środku pomocy, piłkarzy lepiej grających w destrukcji i wykonujących zadania taktyczne.

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







1 Komentarz

  1. inowroclawianin pisze:

    Z Klupsiem to była zła opcja, stracone co najmniej pół roku. Jeżeli Amarala nie wykupią, a jest to bardzo prawdopodobne to będzie musiał tu wrócić.

Dodaj komentarz