Oko na grę: Christian Gytkjaer

W materiach z cyklu „Oko na grę” w każdym oficjalnym meczu Lecha Poznań baczniej obserwowany jest przez nas wybrany wcześniej zawodnik Kolejorza. W każdym spotkaniu wybrany piłkarz zostaje poddawany naszej analizie w tym często także statystycznej. Najpóźniej kilka godzin po meczu publikowane są wnioski na temat jego gry + ogólna ocena występu przeciwko danemu rywalowi.



Christian Gytkjaer w końcu uporał się ze wszystkimi problemami i wrócił do wyjściowej jedenastki Kolejorza. Jego występ od 1 minuty był dobrą okazją, aby tym razem w ramach cyklu “Oko na grę” bliżej przyjrzeć się postawie wysuniętego napastnika Lecha Poznań.

Opis gry:

Christian Gytkjaer zagrał wczoraj w swoim dobrym stylu. Co to oznacza? Mianowicie był rzadko widoczny, jednak kiedy już piłka trafiała do niego od razu było groźnie. “Gyt” po raz pierwszy błysnął chwilę po golu dla Zagłębia na 1:0, kiedy będąc doskonale ustawiony w polu karnym oddał celny strzał głową po dośrodkowaniu Bohdana Butko z prawej strony. 30-letni napastnik w 22 minucie błysnął drugi raz, kiedy doskonale wyszedł do prostopadłego podania Daniego Ramireza, urwał się obrońcom i w sytuacji 1 na 1 z bramkarzem efektownie podciął piłkę nad Dominikiem Hładunem. W tamtej sytuacji kibice mogli zobaczyć starego, dobrego “Gyta”, który potrzebował tylko dobrego podania po ziemi, by zdobyć bramkę.

Reprezentant Danii błysnął jeszcze zaraz po przerwie, kiedy ponownie nieźle ustawił się w polu karnym, ponownie strzelił gola, aczkolwiek wówczas z ewidentnego spalonego. Z czasem Christian Gytkjaer nie był już tak widoczny aż w 74 minucie zszedł z boiska. Statystycznie najskuteczniejszy strzelec Ekstraklasy z 16 golami zaliczył dobry mecz. Wykonał 14 podań, w tym 12 celnych i miał 2 kluczowe zagrania. Z 3 strzałów łącznie 2 były celne a 1 z nich znalazło drogę do siatki. Mimo niespełna 30 kontaktów z piłką 30-latek był groźny dla Zagłębia Lubin, był pożyteczny w grze Lecha Poznań i co najważniejsze powiększył swój strzelecki dorobek. Występ Gytkjaera można ocenić na czwórkę.

Ocena gry: 4



32. Christian Gytkjaer
Mecz: Zagłębie Lubin – Lech Poznań 3:3 (06.06.2020)
Czas gry: 1-74 min.
Pozycja: napastnik
Gole: 1
Asysty: 0
Żółte kartki: 0
Kontakty z piłką: 26
Faule popełnione: 0
Był faulowany: 0
Podania: 14
Celne podania: 12
Zagrania kluczowe: 2
Strzały: 3
Strzały celne: 2
Dośrodkowania: 0
Pojedynki: 12
Wygrane pojedynki: 3
Odbiory: 0
Straty: 4
InStat index: 292 (7 wynik na 14 sklasyfikowanych piłkarzy Lecha)

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







14 komentarzy

  1. Pawelinho pisze:

    Zrobił to co się od niego wymaga jako napastnika czyli strzelił bardzo ważnego gola w bardzo kluczowym dla Kolejorza momencie. W nawiązaniu do opisanej sytuacji ze spalony to naprawdę szkoda tej sytuacji bo gdyby Gytkjaer nie zrobił nic (czyli zwyczajnie stał) to Tiba strzeliłby naprawdę bardzo ładnego gola.

  2. aaafyrtel pisze:

    dostał mierzone prostopadłe podanie na dobieg, i ten dobieg wykonał, gdyby stał jak kołek jak to ma zwyczaju nic by z tego nie wyszło… czyżby zmiana przyzwyczajeń, nauczył się czegoś na koniec kariery…

  3. Michu73 pisze:

    Brawo Gyt?? Cieszmy się jego grą, póki możemy. W przyszłym sezonie będziemy odbudowywać Timura?

  4. John pisze:

    Zrobił co do niego należało.
    Można czasami narzekać na jego grę, jednak regularnie strzela +-20 bramek w sezonie,zobaczymy kto będzie strzelał jak już go nie będzie w Lechu.
    Jak się już żegnać to może z tytułem króla strzelców i PP,oby.

    • Pawelinho pisze:

      Dokładnie PP i król strzelców to byłoby całkiem udane podsumowanie pobytu Gytkjaer’a z Lechem.

  5. andi pisze:

    Na wikinga można liczyć. A na tyle strzałów, celnych na na bramkę, powinniśmy wygrać 6 do 3. Nawet tak krytykowany Muchar posłał dwie bomby..a ich bramkarz miał dzień konia.

    • Michu73 pisze:

      Bramkarz Zaglebia zrobił co do niego należało. To jest ekstraklasa (najwyższy poziom rozgrywek w kraju) i nie ma tutaj miejsca na jakies wynalazki w bramce. Chociaż jak widać, na naszym przykładzie, nawet na tak kluczowej pozycji, właściciel i mityczny „komitet transferowy” pozwalają sobie na „żarty”.

    • janusz.futbolu pisze:

      Ilu to juz bramkarzom w ostatnim czasie Lech pozwalał na „dzien konia”?
      Zaczynam watpic czy to przypadek, brak umiejetnosci czy wyjatkowa mobilizacja bramkarzy na mecze z Lechem..

      • Grimmy pisze:

        Są dwie sprawy. Pierwsza, naszym brakuje precyzji przy strzałach (Kamiński i Gytkjaer udowodnili wczoraj, że dobrze wykonany strzał minie bramkarza – choćby ten miał i dzień konia), strzelają nonszalancko, albo na notę dla bramkarza. Druga, dobry bramkarz wybroni czasem coś ponad absolutne minimum, które każdy bramarz by wyjął. To sprawia wrażenie, że dokonuje niemożliwego na bramce. To wrażenie jest potęgowane tym, że kibice Lecha na codzień oglądają wyczyny bramkarza, który nawet coś zaliczane do absolutnego minimum potrafi przepuścić do bramki. Więc kiedy widzimy bramkarza drużyny przeciwnej broniącego trudny strzał, rozdziawiamy buzie i wydaje nam się, że żywe cuda oglądamy. Nie potrzeba nam chodzić na pokazy iluzjonistów, wystarczy że popatrzymy na pracę bramkarza drużyny przeciwnej.

  6. Bart pisze:

    Z bramkarzami często jest tak, że jak da się im obronić kilka strzałów nieprecyzyjnymi uderzeniami to wchodzą w trans i odbijają absokurwalutnie wszystko, a każda kolejna interwencja sprawia że broni coraz lepiej.

    • Grimmy pisze:

      Powiedzmy tak: nasz bramkarz broni głównie to co leci w niego, a i taki strzał czasem przepuści, albo machnie się przy dośrodkowaniu. Gdy widzimy bramkarza, który potrafi wyjąć coś co leci obok, albo wręcz trzeba jeszcze się porządnie rzucić do takiego strzału, to cuda, panie, cuda wyprawiają. Nie wiem czy Hart jest beznadziejny, czy tylko ma beznadziejną formę. Może być i tak. Bramkarzowi trzeba dużo pewności siebie, a tej VdH nie ma za grosz. Może faktycznie jest ambitny i w głowie siedzą mu te wszystkie klopsy. Piszesz, że bramkarz się nakręca każdą kolejną udaną interwencją. Bramkarz też potrafi się pogrążać każdą kolejną nieudaną interwencją, bo głowa u bramkarza to bardzo istotna kwestia. Być może Holender tutaj jest już spalony i tylko zmiana otoczenia mogłaby mu pomóc zresetować umysł? Temat dla naszego sztabu.

  7. Ekstralijczyk pisze:

    Cały Gytkjaer. :)