Joao Amaral w końcu się przyznał. Nie było problemów rodzinnych

Po kilku miesiącach wraca sprawa Joao Amarala. Jeszcze w kwietniu w portugalskich mediach Portugalczyk, który w grudniu postanowił wymusić odejście z Kolejorza przyznał się w końcu, że powodem jego wyjazdu z Polski nie były żadne wymyślone problemy rodzinne oraz ciąża dziewczyny tylko brak gry w Lechu Poznań i kłopot z trenerem Dariuszem Żurawiem.



Sprawa Joao Amarala była gorącym tematem na początku stycznia. Jeszcze w grudniu Portugalczyk nakręcił słynny filmik w którym czytał z kartki wymyśloną przez siebie historię. Klub oraz zaprzyjaźnione media broniły tej sprawy twierdząc jakoby Portugalczyk faktycznie miał nieznane nikomu problemy rodzinne i chciał tylko na pół roku wrócić do Portugalii.

Prawonożny zawodnik zaraz po powrocie do ojczyzny kpił sobie ze słów, które wypowiadał bezpośrednio przed odejściem stając się jednocześnie bardzo aktywny w mediach społecznościowych. Na początku stycznia 2019 Amaral zarzekał się, że „nie może dać z siebie wszystkiego” w Lechu Poznań, ale w Pacosie de Ferreira broniącym się przed spadkiem już „czuł się szczęśliwy” zapowiadając danie z siebie wszystkiego w nowych barwach.

O tym jak faktycznie wyglądała sprawa 29-latka i dlaczego pomocnik kupiony za około 700 tysięcy euro rzeczywiście chciał opuścić klub pisaliśmy na KKSLECH.com na początku stycznia. Wielu kibiców rozumiało chęć ucieczki Joao Amarala jednocześnie nie wierząc w jego powrót do Poznania w innym celu niż po przysłowiowe resztę rzeczy bądź wyłącznie w celu rozwiązania kontraktu lub naciskania na zarząd na oddanie piłkarza na kolejne wypożyczenie.

Dnia 26 kwietnia znany portugalski dziennik „Abola” opublikował wywiad z Joao Amaralem dostępny -> TUTAJ. 29-latek przyznał się wprost jaka jest sytuacja i czemu go tutaj nie ma.

„Miałem dobry sezon w Lechu, ale pod jego koniec przyszedł trener z rezerw i z jakiegoś powodu nie ufał mi oraz nie lubił mojego stylu gry. Przestałem grać i będąc drugim strzelcem drużyny nie byłem później nawet pierwszym zmiennikiem. Chciałem być szczęśliwy, cieszyć się piłką, a trener mi to wszystko zabrał. Wtedy poprosiłem o odejście.”

Warto zaznaczyć, że Joao Amaral jest wypożyczony do Pacosu de Ferreira formalnie do 30 czerwca. Klub broniący się przed spadkiem nie ma opcji pierwokupu, umowa 29-latka z Kolejorzem obowiązuje aż do 30 czerwca 2022 roku. 7 stycznia w artykule dostępnym -> TUTAJ podsumowaliśmy już Lechową karierę Amarala w Kolejorzu, którego powrót do Polski jest znikomy i w który od początku absolutnie nie wierzyliśmy. Zawodnik nie ma miejsca w naszym zespole, nie chce wracać do Lecha, woli dalej grać w Portugalii.

>> Amaral w Portugalii znów szczęśliwy. Nic o problemach rodzinnych (artykuł z 2 stycznia)
>> Amaral w Portugalii znów szczęśliwy. Problemy ma tylko Lech (artykuł z 4 stycznia)



Joao Amaral w styczniu 2020 w Polsce a w Portugalii:


null
null
null
null
null
null

>> Amaral w Portugalii znów szczęśliwy. Nic o problemach rodzinnych (artykuł z 2 stycznia)
>> Amaral w Portugalii znów szczęśliwy. Problemy ma tylko Lech (artykuł z 4 stycznia)

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 80

  1. Muro pisze:

    Mentalna pizda. I oczywisty błąd klubu, że tak to rozegrał. Dlaczego mnie to nie dziwi?

  2. Peterson pisze:

    No i gdzie są ci naiwniacy co mówili że Amaral mówi prawdę i wróci do nas po pól roku. Gdzie ci co mówili że klub musi być „ludzki” i ulegać żądania jaśnie pana Amarala? Portugalczyk nie miał nawet jaj powiedzieć ze chce odjeść tylko wykorzystał ciąże partnerki by uciec ( ha tfu). Osobiście nie żałuję, Amaral był strasznie przehajpowany nie pasował mentalnie do żurawballa, żałuję tylko że Lech nie zarobi nawet euro. Widać było że ciąża to tylko pretekst A to nagranie wyjaśniające było tak wiarygodne jak wiadomość w tvp xd
    Lech takim frajerstwem dorabia sobie łatke klubu w której zawodnik może wszystko. Co sie stanie jak jakiś utalentowany junior zrobi taką samą szopke jak Amral? Lech straci potężne pieniądze.

  3. J5 pisze:

    Amaral chyba przegapił swój czas w Lechu, spoczął na laurach i zaczął odcinać kupony. Jeśli jest zwykłym oszustem, to nic po nim w Lechu, chyba że weźmie się w garść, wywalczy miejsce w meczowej dwudziestce i jeśli Żuraw postanowi dać mu szansę, wykorzysta ją męską twardą postawą grając dla Lecha. Choć patrząc na te jego grudniowe lamenty, raczej się podda. Czy jest potrzebny w tej drużynie? Raczej nie, mecz z Piastem udowodnił, że młodzi zmiennicy wymiatali, i nawet na ławce było by mu ciężko powalczyć o plac. Czy z takim mentalem da radę powalczyć z Jędrzejczykiem? Też się nie wydaje, bo w Lechu takich ludzi brakuje, którzy są w stanie ograć twardych ostro walczących obrońców. Czy da się go sprzedać? Też się nie wydaje, bynajmniej na zachodzie. No to chyba trzeba go wypożyczyć. Innego pomysłu nie mam

  4. Grossadmiral pisze:

    Może chociaż dostaniemy za niego trochę euro albo chociaż wymienimy za jakiegoś innego zawodnika a jak nie no to niestety trzeba kwasy wyjaśnić. Chciałoby się napisać niech spier*** ale nie oszukujmy się az tacy bogaci i dobrzy nie jesteśmy żeby rozwiązywać kontrakt i oddawać niezłego zawodnika za frajer

  5. tomasz1973 pisze:

    Niech spada. Wystawić na listę transferową, jeżeli się ktoś znajdzie sprzedać, jeżeli nie dla przykładu do rezerw.

    • Bart pisze:

      Jeżeli wróci i przeprosi za podważanie autorytetu trenera, to dałbym mu szansę. Niech udowodni że potrafi grać i być przydatny dla zespołu. Jeśli nie – albo ktoś za niego wykłada z 700 tyś euro lub Amaral sam „wykupuje” swój kontrakt, albo rezerwy do końca kontraktu. Tu Lech musi już grać twardo z pozycji siły żeby jakoś tę sytuację wyprostować i do reszty się nie ośmieszyć.

      • Bart pisze:

        Chociaż, na co ja liczę. Rutkowski nie ma jaj żeby tak postąpić i po Robaku czy Dilaverze kolejny piłkarz pokaże że aby odejść z Lecha wystarczy odjebać jakąś inbę a wtedy klub nie tylko nie wyciągnie żadnych konsekwencji ale jeszcze pokornie z miną zbitego psa spełni zachcianki piłkarza. Wywietrzyli szatnie, pogonili x-menów, a teraz znowu pokazują że w klubie dalej panuje przyzwolenie by ogon kręcił psem. Skutek będzie tego taki jak zawsze – chuj w dupie kibiców.

      • Grimmy pisze:

        @Bart,
        I nie tworzyć precedensu dla innych piłkarzy, bo to w przyszłości może nam się odbijać czkawką. Być może klub będzie musiał zacisnąć zęby i zrobić z Amarala przykład dla innych. Nawet jeśli będzie to oznaczać stratę finansową (przeczołgać piłkarza do końca kontraktu w rezerwach lub do momentu spokornienia). Trzeba wysłać jasny przekaz dla wszystkich innych piłkarzy, obecnych i przyszłych, że to nie ogon będzie kręcił psem w Lechu, tylko pies ogonem. Czy naszych stać na coś takiego, czy znów okażą się miękkimi pizdami?

      • tomasz1973 pisze:

        No i się zgadzamy i w kwestii rezerw i w kwestii braku jaj u Rutka.

  6. Bart pisze:

    Amaral jest wyjątkowo nierozsądny że udziela takich wywiadów tuż przed powrotem z wypożyczenia. Ma tu ważny kontrakt więc wrócić musi, a jeśli planował że wypromuje się na wypożyczeniu i kupi go jakiś portugalski klub to się przeliczył. Wypożyczenie okazało się klapą, wieści z Portugalii donosiły że nie grał tam nic szczególnego a w klubie nie byli z niego zadowoleni. Ten „trener z rezerw” to reprezentant Polski który rozegrał kilkaset meczów w Bundeslidze. Kim jest i co osiągnął Amaral żeby tak nazywać Żurawia? Kompletnie nie rozumiem po co wygłasza takie wypowiedzi. Chce sobie narobić pod górkę? Nie wiem jak teraz Lech rozwiąże tę sprawę. Lech z Amaralem narobili bałaganu który ciężko może być sprzątnąć. Ja nawet trochę rozumiem czemu Żuraw niechętnie na niego stawiał – Amaral na boisku niekoniecznie pracuje dla zespołu, gra podwórkowo, nie pomaga w obronie, ciężko mu znaleźć optymalną pozycję na boisku. Jakoś jak Urban nie stawiał na Jevticia bo wymagał zaangażowania w obronę to Darko nie płakał w mediach na „trenera z 2 ligi hiszpańskiej” tylko otwarcie mówił że jeśli trener wymaga od niego innej gry to musi swoją grę zmienić. Amaral w piłkę grać potrafi, ale mentalnie to hobby player nie nadający się do poważnego grania. Co robi porządny piłkarz jak trener na niego nie stawia? Mówi mu „jeszcze zobaczymy”, zaciska zęby i zaczyna trenować jak pojebany chcąc każdym ruchem powiedzieć trenerowi każdym „patrz na mnie!”.

    Lech i/lub Amaral źle całą sprawę rozwiązali, niepotrzebnie nagrywają i publikując filmik z głodnymi kawałkami. Można to było załatwić inaczej, lepiej, a tak wyszedł kwas. Ciekawe jak się sprawa dalej rozwinie.

    • aaafyrtel pisze:

      uśmiałbym się jakby, po tym wywiadzie, stolcowa cska go łyknęła…

    • Bart pisze:

      Ale po co im on jak pozycje na których może grać Amaral mają dobrze obsadzone? Mioduski to nie Koralik że przepierdoli każdą kasę na piłkarza który im nie jest potrzebny byle zrobić Lechowi na złość.

      • aaafyrtel pisze:

        poważniejąc, bo stolec będzie grał w europie, lidze i pucharze, to i zmiennik, zwłaszcza jak chęci mu wzrosną, im się może przydać…

      • tomasz1973 pisze:

        No więc 1 mln na stół, bo kosztował 700 tys, + zapewne on coś i jego menager dostał i niech go biorą.

      • Bart pisze:

        Moim zdaniem w Lechu za bardzo boją się wkurwienia kibiców żeby się na taki ruch odważyć. Chciała ja osobiście za milion euro bym go tam puścił a tę kasę przeznaczył na dwuletni kontrakt dla Gytkjaera.

      • Grimmy pisze:

        Żeby dyskutować co zrobić z tym milionem, to ten milion musi być najpierw na stole. Nikt w obecnej stytuacji nie da za niego nawet połowy. Gdyby to było przed pandemią, to może. Mamy piłkarza, któremu się nie podoba w Lechu i który głośno o tym mówi. Niestety, ale samo to również osłabia pozycję negocjacyjną klubu. Inaczej płaci się za piłkarza, który jest w klubie szczęśliwy, a inaczej za takiego, który jest potencjalnym zarzewiem konfliktu/ów. Jeśli miałbym zgadywać, to prędzej Rutek puści go za darmo (zwolnienie kasy zamrożonej przez jego kontrakt), bądź za symboliczną kwotę (100 może 200 tysięcy euro). Przekalkulują sobie i wyjdzie im, że lepiej będzie stawiać na wychowanka i przytulić te marne grosze.

    • smigol pisze:

      Dlaczego Amaral wypowiada się tak na temat trenera Żurawia? Najzwyczajniej przygotowuje sobie teren bo nie chce wracać do Lecha. Teraz wszystkie karty w ręce zarządu albo pokażą że mają jaja albo po raz kolejny udowodnią że są bandą frajerów.

  7. robson pisze:

    Niech spada na bambus. Mentalność podobna do przegrywów, których pożegnaliśmy rok temu.

    • Grimmy pisze:

      Niestety. Podobał mi się Amaral na boisku, bo to po prostu dobry piłkarz. Udowadnia jednak, że mentalnie nie rozumie, co do zespołowość. Zgniłe jabłko w koszyku. Trzeba się pozbyć. Szkoda, że nie ma za grosz mentalności swojego rodaka, Pedro Tiby.

  8. aaafyrtel pisze:

    tacy amaralopodobni byli, są i będą… przypominam sobie takiego pigmentowanego kejtra, który nadawał, że u nas ksenofobia jest…

  9. 100h2o pisze:

    Tylko się mogę zaśmiać. Już w 2019 pisałem ( kiedy Amaral na jesieni grał/nie grał) że to „mientkim robiony” gdy obecni tu „eksperci” lali łzy że Amaral „męczony i niedoceniany”. Już jesienią przed spierdo… niem z Lecha pokazywał że to zaspany dzieciak. Na dodatek nie pasujący nijak do tworzącej się eki. Drużyna to DRUŻYNA a nie zbiorowisko „potencjalnych gwiazdeczek”. Zresztą bez przesady, jaką to gwiazdą był Amaral PRZED przyjściem do Lecha. A trener MA PRAWO olać takiego klienta bo klient ma kontrakt a trenera… wiadomo… można wywalić z dnia na dzień. Cienias, ciepły chłopiec…. Jakoś Tiba nie ma problemu. A też Portugalczyk, też mający problem z językiem polskim….. Przyznajcie się choć do pomyłki w ocenie Amarala… tak chyba wypada.

  10. Bart pisze:

    Kurde, tuż po tym jak Lech kupił Amarala to gdzieś w środku słyszałem cichy głosik intuicji mówiący że ten transfer będzie niewypałem. Miał jednak piorunujące wejście, grał dobrze, strzelał bramki i wyglądał jak piłkarz z innego świata, więc doszedłem do wniosku że z dupy wyciągnąłem wniosek, a tu proszę, wychodzi na to że moja intuicja jednak była dobra. Muszę tylko nauczyć się częściej ufać swojej intuicji bo już kilka razy nie posłuchałem tego wewnętrznego głosu a potem żałowałem.

  11. John pisze:

    Prawdę mówiąc to trochę zapomniałem o Amaralu, pewnie dlatego, że taką furorę robi w Portugalii, więcej kartek niż liczb w postaci bramek i asyst.
    Problemy Amarala w Lechu zaczęły się od tego, jak zaczął opowiadać, że w ekstraklasie to ma dużo więcej miejsca i czasu na podjęcie decyzji.
    Teraz jego agent musi się wykazać, ten jego obecny klub chyba nie stać na jakikolwiek transfer gotówkowy.

  12. morda pisze:

    Jak większość tutaj oczekuję stanowczej postawy wobec tego cygana. Jak zarząd znowu będzie grał miękką faję, to nie mam słów. Jeżeli jakiś klub z Rosji, Ukrainy, Trucji, itp. wyłoży trochę siana, żeby rachunek się zgadzał, to on musi się zgodzić na transfer/wypożyczenie i zapierdalać pod Ural na piechotę. Jak będzie robił problemy, to ma siedzieć na ławce w rezerwach do 30.06.2022 do godz. 23:59. I to ma być mu jasno powiedziane, żeby później nie płakał. Dalsze postępowanie zarządu w postaci łatwego pójścia na rękę piłkarzykowi nie ma sensu i będzie tylko kolejnym groźnym precedensem na przyszłość dla innych mu podobnych.

  13. morda pisze:

    Pytanie też, czy zarząd o tym wszystkim wiedział i razem z Amaralem sklecił tę nędzną historyjkę rodzinną.

    • Zlapany na ofsajdzie pisze:

      Zapewne wiedział. I może nawet nie najgorzej to rozegrano, bo gdyby Amaral w Portugalii pograł nieźle i zapracował sobie na wykupienie przez inny klub, to w zasadzie wszystkim by pasowało.
      Niemniej jednak widać teraz, jakim gość jest debilem, skoro gra tak słabiutko, a jednocześnie narzeka na wypożyczający go klub, który jest dla niego jedyną nadzieją, że jeszcze coś z tej jego nędznej kariery będzie.

      • morda pisze:

        Jeśli zarząd wiedział, to warunkiem powinien być aneks do umowy z klauzulą poufności tej informacji, a za złamanie zakazu grube siano. Ale jak mniemam nikt o tym w zarządzie nie pomyślał.

  14. El Companero pisze:

    koleś kosztował 700 tyś i tak po prostu mielibyśmy mu pozwolić nie wracać? A kto za to zapłaci? Kto odda kasę? Niech darmozjad wraca i dostanie wycisk na treningu, Za cwaniactwo trzeba odpokutować.

  15. Ostu pisze:

    Amarala wezwać do stawiennictwa w dniu 1 lipca w klubie – potem oficjalne skierowanie do rezerw…
    Amaral oczywiście zgłosi kontuzję – wtedy wysłać go obowiązkowo do reha i zapowiedzieć, że w związku z podejrzeniem symulacji, za cały proces leczenia i rehabilitacji płaci sam piłkarz…
    A dodatkowo w związku ze „słabym” prowadzeniem się – skutkującym „nabytą kontuzją” ukarać piłkarza karami finansowymi…
    Ponadto ukarać go finansowo za
    – okłamanie klubu
    – wystawienia dobrego imienia klubu na szwank
    – podważanie dobrego imienia trenera i sztabu
    Tak powinni to skalkulować by razem z leczeniem – płaconym z własnej kieszeni – Amaral „wychodził na 0…”
    Przypomnę także, że amaral po powrocie jeszcze musi „zgodzić się” na obniżkę wynagrodzenia o połowę…
    Kolejne wyjscie, to niech oddaje milion euro i spierdala…
    I wtedy się może żalić gdzie chce i komu chce…
    Napiszę więcej – jeśli zarządzik pozwoli amaralowi fikac to ROZPIERDOLI atmosferę w szatni natychmiast – a budująca się DRUŻYNĘ „zatruje”…

  16. Bart pisze:

    Po mojemu to póki są wyniki to trener może na konferencjach mówić nawet tym komu wujek wchodzi do wanny.

  17. Pawel1972 pisze:

    Wszyscy znaliśmy przyczyny odejścia Amarala. Bo taka jest prawda – był jednym z najlepszych graczy Lecha, a trenejro uporczywie sadzał go na ławie. A ta wypowiedź ma na celu zmuszenie Kolejorza do rozwiązania kontraktu.

    I właściwie kontrakt powinien być rozwiązany, bo 1) Żuraw nie ma pomysłu na Amarala, 2) Jest Ramirez, więc sam nie wiem gdzie Amaral miałby grać (na skrzydle? Bo przecież nie za Gyta).

    • aaafyrtel pisze:

      co do jego umiejętności, jednak w tym portugalskim słabiaku nic nie ugrał, u nas niby był jednym z najlepszych… takiej argumentacji nie kupuję…

      zgadzam się odnosnie tego, że amarala trzeba spławić, ale tak, żeby na tym nie stracić… i tutaj zaczynają się schody…

    • Grimmy pisze:

      Gytkjaera w przyszłym sezonie nie będzie. Nie będzie pewnie też i Józwiaka. Jeśli chodzi o sportową wartość, to Amaral na pewno by się przydał. To wszystko nie ma znaczenia, skoro sam piłkarz tu grać nie chce. Dlatego faktycznie najlepiej jest się go pozbyć. W jaki sposób to rozegrać? Tutaj pojawia się problem. Pójście na rękę zawodnikowi, to pokazanie słabości (po raz kolejny!) przez władze klubu. Branie się za bary i uprzykrzanie życia piłkarzowi, żeby pokazać mu miejsce w szeregu, to znowu strata finansowa w sytuacji, gdzie finanse klubu i tak są w opłakanym stanie. Przydałby się tutaj biblijny Solomon.

      • leftt pisze:

        Albo i Salamon… Czy jakoś tak.

      • Grimmy pisze:

        Przyznam się bez bicia, że kierowałem się angielską wykładnią językową w zapisie jego imienia. Może to i słabe tłumaczenie, ale człowiek po niemalże dwudziestu latach emigracji zaczyna się gubić w tym wszystkim.

      • Pawel1972 pisze:

        Grimmy
        Gdyby Żuraw miał jakiś pomysł na Amarala, to można by walczyć, ale w takiej sytuacji to bez sensu – tylko będzie obciążał budżet.

      • Grimmy pisze:

        Pawel1972,
        Masz rację. Temat Amarala jest skończony w Poznaniu.

    • aaafyrtel pisze:

      jak naszą ekę przejmował rutkowski, to kluczowy w tym manewrze, majstersztyku przecież, był taki jeden sprytny prawnik i nasz kibol… chyba maciota się nazywał… zrobił to tak cwanie, że nasi wrogowie mogli nam skoczyć… może trzeba by jeszcze raz skorzystać z jego łebskich usług…

  18. Didavi pisze:

    Mój komentarz po wypożyczeniu Amarala „Przecież to było oczywiste. Kolejne perfidne kłamstwo wronieckich. Jak miał się tutaj dobrze czuć, skoro był lepszy od innych, a trenerzyna trzymał go na ławce i cokolwiek by nie zrobił to był pierwszy do zmiany. Pewnie jeszcze liczyli, że krytyka spadnie na Amarala. Nie! Nie!. My wiemy kto jest winny i kto nas próbuje oszukiwać.”

    Jak widzę po komentarzach, wszyscy mają pretensje do Amarala. A ja się pytam dlaczego?! To nie on kłamał. Jak myślicie, to on chciał nagrywać ten durny filmik, w którym mu napisali co ma gadać? NIE! On od początku chciał odejść. Dlaczego? Bo Żuraw na niego nie stawiał, chociaż wyglądał lepiej od innych. Jak grał, to pokazywał jakość. To nie Amaral kłamie. On chciał odejść od poczatu. To kolejny raz zarząd nasz oszukuje, manipuluje, a ten film był im potrzebny jako dowód. Patrzcie, mówił, że wróci! Oszukał nas! Oni tak samo od początku dobrze wiedzieli, że Amaral nie wróci. Teraz powtarza się sytuacja z Dilaverem. Cała wina zrzucona na piłkarza, a zarząd? A zarząd jak zwykle wybielony. To nie ich wina. Przecież oni perfidnie kłamią i ten film miał właśnie takie zadanie by teraz o wszystko obwiniać Amarala i jak patrze na komentarze cały ten film przyniósł pożądany przez nich efekt. Wszyscy obwiniają Amarala.

    Jeszcze jedno. Zupełnie przypadkowo, dzisiaj, pojawiła się informacja, że Lech jest zainteresowany Bartłomiejem Pawłowskich. Tak, tak. Zawodnik jedynie słusznej agencji. Przypadek?
    Nie będę za Amaralem płakać, bo w tej Portugalii grał słabo. Widzę w tym zupełnie inny problem. Amaral nie wraca, Jóźwiak odejdzie. Jak myślicie, sprowadzimy dwóch dobrych skrzydłowych. Czy jednego Pawłowskiego, a w połowie sezonu, Puchacz i Czerwiński, czyli boczni obrońcy będą musieli grać na skrzydłach? Za dobrze ich znam i wiem jak to się skończy.

    • robson pisze:

      To co zrobić z Czerwińskim, jeśli Gumny będzie zdrowy i w pełni formy? Trzymanie grajka o takiej jakości na ławce to nonsens. Skoro potrafi grać też na skrzydle, to niech tam gra.

      • aaafyrtel pisze:

        jestem niestety pesymistą, gumny zapewne już nie będzie zdrowy i w pełni formy…

      • Didavi pisze:

        Czerwiński może być brany pod uwagę na skrzydle, ale na wypadek kontuzji skrzydłowego. Nie inaczej. To jest prawy obrońca i ma grać na prawej obronie. A na skrzydle ma grać dobry skrzydłowy. Co jeżeli w pomocy będzie grał tak samo słabo jak Puchacz, a my nie sprowadzimy innego skrzydłowego? Co jak we wrześniu Gumny odejdzie, Czerwiński będzie przesunięty do obrony, a my zostaniemy bez skrzydłowego?
        Po odejściu Jóźwiaka i bez Amarala potrzeba nam dwóch skrzydłowych. Już rok temu potrzebowaliśmy skrzydłowego i co? Wrócił tylko Skóraś i nie gra, bo dużo mu brakuje. Mamy tylko Józia i Kamińskiego, który ze względu na wiek ma duże wahania formy. 2 nowych skrzydłowych + Kamiński i Skóraś. To tak dużo?
        A czy nie możemy mieć chociaż na jednej pozycji dwóch równorzędnych zawodników i prawdziwej rywalizacji. Czy zawsze musi być jeden, a jak się połamie problem.

      • robson pisze:

        Mamy jeszcze Ramireza, który w ŁKS-ie na skrzydle występował równie często co na środku i nie tracił nic ze swojej jakości. Zresztą przesunięcie go na bok może okazać się koniecznością, bo na dziesiątkę mamy Marchewę, Modera (zakładam, że po sprowadzeniu szóstki będzie grać wyżej) no i jeszcze Letniowskiego.

      • Didavi pisze:

        Ja wiem, że może, ale to już jest przesuwanie po pozycjach z konieczności. Czy nie o to chodzi w transferach przed sezonem, żeby skonstruować odpowiednią kadrę na sezon, tak żeby później obrońcy nie grali w pomocy itd.
        Chyba w jakimś meczu u nas Ramirez zaczął na skrzydle i chyba zszedł po godzinie.
        Żuraw ewidentnie widzi go na 10 i słusznie.
        Zawsze, ale to zawsze, minimalizm i brak wzmocnień, brak koniecznych transferów wychodzi później bokiem w sezonie. Zawsze. Bo kontuzje, bo kartki, bo słaba forma, bo nie radzi sobie na innej pozycji.

    • slash pisze:

      O! Wywołany został Dilaver. Trzeba Go ściągnąć. Jak dobrze pamiętam, mógł grać na wszystkich pozycjach na raz. :)

  19. 100h2o pisze:

    SALOMON – 1000 p.n.e., zm. ok. 931 p.n.e.) – prorok biblijny oraz Koranu, król Izraela, syn i następca króla Dawida. Wielki budowniczy. Swój dwór uczynił ośrodkiem kultury, .. Po hebrajsku -Shlomo.
    SALAMON – Bartosz- piłkarz – SPAL 2013
    SALMON – (ang) – „łosoś”

    I tyle w temacie ;-)

  20. inowroclawianin pisze:

    Zero profesjonalizmu z jego strony. Mógł to otwarcie powiedzieć. Ja od razu wiedziałem, już wtedy że nie chodzi o żadną ciążę i sprawy rodzinne bo przecież mogła urodzić w Poznaniu. Moim zdaniem powinni go obciążyć karą finansową jeśli tu nie wróci i sprzedać go jak najszybciej gdzieś. Kasę zainwestować np. w skrzydłowego.

  21. slash pisze:

    Dać Go do rezerw. Jak się postara będzie pierwszym wyborem. No i trenera Żurawia tam nie ma. Same plusy.

  22. Soku pisze:

    Napiszę teraz coś, za co mnie pewnie ktoś zlinczuje. Ja tam Amarala w pełni rozumiem.
    Facet posługujący się wyłącznie portugalskim (jeśli jest inaczej, wyprowadźcie mnie z błędu). W drużynie rozumiał go tylko Djuka no i Tiba. Nie jest pewne, że z tym ostatnim darzyli się sympatią, bo wspólny język czy ojczyzna nie oznacza z automatu, że będzie „chemia”. Amaral był rzucany po różnych pozycjach i odstawiany od składu. Przypomina mi się (uwaga, szykujcie stryczek) … Bereś. Chłopak zasuwający na treningach i dopominający się o pierwszy skład, stale słyszący tylko „mniej gadania, więcej trenowania” i suche gadki typu „niedługo zagrasz”. Ja tam go nigdy nie winiłem za chęć odejścia. Było nie było, Bartek był regularnie robiony w ciula przez zarówno sztab jak i trenera, do tego nikt nie pomyślał, że skoro nie strzela bramek, to można by go było spróbować na innej (być może bardziej pasującej mu samemu) pozycji. To, że trafił akurat do przyjaciółki oznacza, że ktoś inny miał na niego pomysł, którego Rumak nie miał. W takiej sytuacji uważam wręcz, że Bereś byłby idiotą, gdyby przedłużył kontrakt w Poznaniu.

    Nie mam np. za złe Hamie, że odszedł – i też do ległej. Typ od samego początku był najemnikiem, wypowiadał się z dużą estymą o rywalach (co sugerowało, że nie chciał robić sobie „czarnego PR-u” u – być może – potencjalnego przyszłego pracodawcy), może co najwyżej styl w jakim to zrobił był niezbyt elegancki. Ale rozumiem decyzję.

    Nie winię takiego Thomalli, że miał taki żal po odejściu z Kolejorza. Po tym jak strzelano do niego z wszelkiej dostępnej amunicji i obwiniano za wszystko co w klubie było złe, bynajmniej ciężko było oczekiwać, że nagle odpali. Zwyczajnie spalił się psychicznie chłopak.

    Jedyny kolo, który kompletnie rozwalił mi system etyczny to był ten cały norweski Balotelli dla ubogich, czyli Keita. Ale ten dekiel miał mniej-więcej tyle samo pomyślunku, co nieco bardziej znany oryginał. ;-)

    Szkoda mi trochę – tak po ludzku – Amarala, bo ma talent i spokojnie mógłby u nas powalczyć o pierwszy skład. Sam jestem ciekaw, jak to się skończy. Osobiście dałbym mu szansę, tylko jednocześnie przymusił do intensywnej nauki polskiego. Paru egzotycznych piłkarzy (Maniek!) nauczyło się już naszego języka w stopniu komunikatywnym i w górę, a jak tak sobie pomyślę, to dochodzę do wniosku, że głównym problemem Portugalczyka była (zapewne) komunikacja w drużynie.

    • aaafyrtel pisze:

      pewnikiem będziemy mieli telenowelę z amaralem w roli głównej… poza tym, z tymi amaralowymi nagraniami, to jakaś burleska jest…

    • aaafyrtel pisze:

      niektórych odstrzelonych u nas piłkarzy rzeczywiście rozumiem, był taki golla, poszedł do śledzi i sobie radził, był drygas obecnie też śledziowy…

    • tomasz1973 pisze:

      Ty, a czasami matka Teresa z Kalkuty to Ty nie jesteś? Wszyscy fajni, grzeczni, uczesani (poza czarnym) i wszystkich rozumiesz i usprawiedliwisz, a zauważyłeś, że o piłce gadamy, a to inna rzeczywistość, ja jestem prosty kibol, wychowali mnie tak, że klub się szanuje, a jak sie w chuja w nim gra to w chuja powinni cię kopnąć, ajak nie ucelują w chuja to przynajmniej w jaja, a to boli i ma boleć. Ja Cię Soku lubię, ale dzisiaj to żeś poleciał za daleko, Hama to jest cham, a Bereś jest z Poznania i zna te klimaty, jak chciał odejść miał pół świata, a poszedł do Azji, chuj mu w dupe i to taki wielki murzyński!

    • Soku pisze:

      @Tomasz – jak najbardziej Ciebie rozumiem. Jesteś kibolem z krwi i kości. Ja – można powiedzieć, że ledwo po częściowej transfuzji niebiesko-białej krwi. Ma to wady i zalety – patrzę – jak sądzę – na dużo rzeczy i spraw bardziej obiektywnie, ale niepostrzeżenie umyka mi zarazem coś, co jest solą i kwitesencją tego sportu. Jestem tego świadomy. To dzieląca nas różnica.

      Szacunek dla klubu może mieć wychowanek, albo zadowolony najemnik. W Lechu niestety pierwszy bywa gnojony (gwizdy i wycie na Kownasia, pojazdy po ograniczonym technicznie ale bardzo ambitnym Ślusarzu czy obrażanie Kamyka za coś, czego nigdy nie wypowiedział – kilka przykładów z pamięci, chcesz jeszcze?) a drugi – nie zawsze czuje się pełnoprawną częścią drużyny. O! Jeszcze jeden przykład – ściąganie Serafina z wypożyczenia, po czym odstawianie go na boczny tor. Na kurwa, że tak powiem, chuj?

      Bereś to dla mnie idealny przykład jak można kogoś totalnie zaszczuć. Publikowanie jego prywatnego numeru telefonu czy szykanowanie to moim zdaniem chamstwo wyjątkowo niskich lotów. I absolutnie nie ma to w moich oczach wspólnego mianownika z odejściem do znienawidzonego w Poznaniu klubu. To zupełnie inny kaliber. Możemy tak długo dyskutować, ale dobrze wiem, że pozostaniemy przy własnym zdaniu. Twoje oczywiście szanuję, chociaż zupełnie się z nim nie zgadzam. Dla mnie nie powinno się odstawiać takiej maniany, a już nigdy – w stosunku do własnych wychowanków.

      Mamy długą i chwalebną historię tworzenia kozłów ofiarnych. Ostatnio taki Chorwat się trafił, mógłby ustrzelić hat-tricka, strzelić z woleja gola sezonu, a i tak skończyłby u nas z notą 1-2. Gnojenie piłkarzy to u nas niestety standard. I nie mówię tylko o trenerach, odstawiających od składu piłkarzy w formie. Niestety.

      Pozdrawiam serdecznie, licząc, że doczekamy w Kolejorzu lepszych czasów. :-)

  23. Ekstralijczyk pisze:

    Sytuacja podobna do Carlitosa w legiunii.

    Obaj zawodnicy mają umiejętności, ale problem po stronie mentalu.

    Tylko, że w warszawce się nie bawili. Utemperowali gwiazdeczkę Carlitosa i dali mu do zrozumienia, że nikt nie będzie ponad stan i albo się dostosowuje albo zostanie sprzedany i z czasem go już nie było.

    Amaral ma kontrakt do 2022r.

    Zostanie pewnie sprzedany za grosze albo wypożyczony z opcją pierwokupu.

  24. aaafyrtel pisze:

    mi się styl gry amarala nie podobał…. on był egoistyczny, holował tę piłkę tak długo, aż mu ją w końcu zabrano, chciał strzelać za wszelką cenę, nie podawał lepiej ustawionym partnerom…

    miał jednak kastę życia zaraz przed wypożyczeniem, ale był przeznaczony do zmiany, a nie zszedł tylko dlatego, bo jakaś babionka robiąca za technicznego, nie umiała obsłużyć prostego urządzenia technicznego… ach, ta obecna politpoprawność…

  25. inowroclawianin pisze:

    Ja sportowo byłem z niego zadowolony, ale pokazuje, że nie jest profesjonalistą, podobnie jak Hamalainen, Keita, Nielsen.

  26. Erwin pisze:

    Gdy odchodził, każdy furczał na zarząd, że ściema itd. teraz gdy powiedział prawdę został zgrillowany, osobiście zgadzam się z tym, że powinien zacisnąć zęby i wywalczyć ten pierwszy skład, a gdy już „udało mu się stąd zwiać”, bo poczuł się niesprawiedliwie stawiany na ławce i miał zgrzyty z trenerem(mógł się tak poczuć) i w ogóle było brak chemii z drużyną (albo czuł się osamotniony) to nie powinien o tym mówić, moim zdaniem zrobił to specjalnie, żeby odejść z Lecha bo nie widzi tutaj przyszłości i pewnie zarządzikowi jest to na rękę(zejdzie z listy płac), ale to oni powinni być grillowani za tą całą szopkę razem z Joao i sądzę, że nie ma tutaj przypadku i może nawet obydwie strony się tak dogadały (każdemu na rękę, zarządzik czysty), teraz poczekajmy na dalszy rozwój sytuacji i będziemy mądrzejsi, nie mniej jednak zasługiwał bardziej na grę niż taki muhar, a został skreślony przez trenera, czyżby za drogi ? może nie pasował do stylu gry? albo nie można było promować wychowanków ? Zobaczymy jak się sprawa zakończy, ale nie broniąc go to nie tylko jego wina, ale zarządu też.

  27. Michu73 pisze:

    Kolejna porażka „miękkim chujem robionego” zarządu oraz naszego trenera, który działał/działa zgodnie z wytycznymi swoich szefów. Dziwię się, ze większość napierdala tutaj w tego Amarala jak w bęben. Nie widzicie o co kurwa tutaj chodzi? Po prostu w pewnym momencie zapadla decyzja na najwyższych szczeblach o odstawieniu Amarala (obojetnie czego by nie robil) i postawiania na młodych. Ich kasa, mogą robić co chcą, ale rozegrali to, niestety, jak sieroty. Tyle z mojej strony.

    • kri$$ pisze:

      Zgadzam się. Chyba zbyt pochopnie krytykujemy Amarala.

    • Bart pisze:

      A moim zdaniem od półtora roku w klubie nie bardzo wiedzieli co zrobić z Amaralem. To był piłkarz sprowadzany przez Djurdjevicia jako drugi napastnik do preferowanego przez Ivana ustawienia 3-5-2 i w roli drugiego napastnika swobodnie podwieszoneo pod Gytkjaera sprawdzał się idealnie. Na innych pozycjach już niekoniecznie się sprawdzał. Nie jest typową dziesiątka ani typową dziewiątką, zresztą byli piłkarze lepiej predysponowani do gry w ataku i na 10. Okej, atak i dziesiątka odpadają, ale Amaral może jeszcze grać na skrzydle. Problem w tym że jak Amaral grał na skrzydle to traciliśmy bramki po akcjach skrzydłowych rywali bo na bokach naszej obrony robiły się dziury gdyż Amaral nie uważał za stosowne wracać do obrony żeby pomóc bocznemu obrońcy. Żuraw wymaga od piłkarzy ofensywnych wspierania obrony, przesuwania i harowania dla drużyny, a Amaral niekoniecznie jest w stanie to zapewnić. Z kolei Nawałka preferował tak asekuranckie granie że ktoś tak niechętny do gry obronnej jak Amaral w ogóle nie pasował. Amaral nie miał po prostu walorów których wymagają zarówno Żuraw jak i Nawałka. To jest piłkarz który wymyka się z ram taktycznych, którego ramy taktyczne mocno ograniczają i który potrzebuje dużo swobody. Ową swobodę można mu było dostarczyć tylko w taktyce preferowanej przez Djurdjevicia.

      Niewykluczone, że zapadła jakaś odgórna decyzja/sugestia żeby Amarala odstawić i postawić na młodzież, ale nawet jeśli, to czy Lechowi wyszło to na złe? Wyniki i styl gry bronią trenera a za portugalskim Keitą nikt nie tęskni. Lech gra coraz lepiej, a drużyna z Amaralem mogłaby tak nie zaskoczyć bo on sprawia wrażenie odludka niespecjalnie odnajdującego się w pracy w zespole. Na pewno w kwestii Amarala popełniono błąd. Tę sprawę można było rozwiązać inaczej, lepiej. Nie zrobiono tego i teraz mamy kwas i bombę której nieumiejętne rozbrojenie może „zatruć” tworzącą się ciekawą drużynę.

      • bombardier pisze:

        Ostatnie zdanie – tworząca się ciekawa drużyna. To jest prawda, ale tylko do 37 kolejki.
        Potem NIKT nic nie wie. Ilu odejdzie, czy przyjdzie zupełnie nowy? Czy wreszcie zmieni
        się organizacja i wewnętrzne struktury klubu?

  28. Wlkp. pisze:

    Pytanie po co klub ściągnął Amarala, kaprys trenera planowana strategia? Po drugie jeśli trener widzi dla niego miejsce w drużynie to niech wraca bo na pewno z drużyny odejdzie 2-3 graczy, natomiast jeśli ma się błąkać po ławkach czy rezerwach to niech idzie na sprzedaż i w zamian kupić dobrego napastnika. Tylko dobrze wiemy jak to wygląda u wroniarzy to kupowanie w zamian – to może być za dwa lata!

Dodaj komentarz