Felieton kibica: (Ty)dzień trzech wiedźm

Wszystkim internautom KKSLECH.com przypominamy o możliwości wyrażania swojego zdania nie tylko w „Śmietniku kibica” czy w komentarzach do newsów. Jednocząc na tej witrynie kibiców Lecha Poznań dajemy możliwości wygłaszania swoich opinii na stronie głównej witryny. Cykl „Twoim zdaniem” jest stworzony do tego, aby każda osoba chcąca dotrzeć ze swoją opinią do innych kibiców Kolejorza bez trudu mogła to zrobić.



W każdym tygodniu czekamy na Wasze najlepsze oraz najciekawsze teksty, które mogą pojawić się na łamach KKSLECH.com. Każdy z kibiców, który umie pisać, chce to robić i ma coś ciekawego do przekazania innym kibicom Lecha Poznań w sposób obszerny i ciekawy (także kontrowersyjnego) ma drogę otwartą do tego, by jego tekst na tematy sportowe przeczytało nawet kilkanaście tysięcy ludzi. Czasem nie trzeba dodawać wpisu na przysłowie pół strony w „Śmietniku Kibica” bądź w newsach. Czasem wystarczy jeszcze trochę rozwinąć swoją myśl, odpowiednio ją zredagować i przesłać do nas w formie dowolnego tekstu. Dziś publikujemy jeden z nadesłanych artykułów przez kibica.

(Ty)dzień trzech wiedźm

Raz na kwartał, a dokładniej w trzeci piątek ostatniego miesiąca kwartału, przypada taki dzień, w którym inwestorom giełdowym serca biją nieco mocniej niż zazwyczaj. To właśnie wtedy wygasają kolejne serie kontraktów terminowych oraz opcji na akcje i indeksy, przez co rynek jest niezwykle zmienny, szczególnie w ostatniej godzinie. Zapytacie pewnie co to wszystko oznacza? No więc pomijając wszelkie subtelne aspekty teorii portfelowej mniej więcej tyle, że w każdy taki piątek ceny na rynkach dosłownie szaleją, co sprawia że można albo wiele zyskać albo bardzo dużo stracić. To właśnie z tego powodu inwestorzy giełdowi nazywają ten dzień złowieszczo, dniem trzech wiedźm. Nie bez powodu nawiązałem do tego właśnie określenia w tytule felietonu. Przed nami bowiem kluczowy tydzień, trzy mecze które zdefiniują cały sezon i dadzą nam albo miejsce pucharach albo zostawią nas z niczym. Teza którą stawiam na wstępie i którą będę chciał uargumentować w niniejszym tekście brzmi następująco: Jeśli nie wygramy co najmniej jednego z tych trzech spotkań to prawdopodobnie nic w tym sezonie nie ugramy.

Rozważania chciałbym zacząć od zdefiniowania sytuacji formalnej i to mimo faktu, że zapewne większość z was doskonale się w niej orientuje. Jednakże poprawność metodologiczna i mój puryzm w strukturyzowaniu tekstu nie pozwalają mi tego kroku pominąć. Zacznijmy zatem od spraw regulaminowych. W europejskich pucharach w kolejnym sezonie grać będą trzy zespoły zajmujące czołowe lokaty w lidze oraz zdobywca Pucharu Polski. Wyjątkiem od tej reguły jest sytuacja, w której zespół zdobywa dublet. Wtedy do pucharów awansują cztery czołowe kluby z ligi. Teraz przejdźmy do sytuacji w tabeli. Pomijając Legię, która prędzej czy później i tak ogarnie mistrzostwo, to o dwa lub trzy miejsca premiujące do gry w europejskich pucharach realnie walczą cztery drużyny: Piast i Lech z dorobkiem 54 pkt. oraz Śląsk i Lechia mające odpowiednio jeden i dwa punkty mniej. Nie jest to korzystna dla nas sytuacja i to co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze jest ciasno i to nawet bardzo, więc każde potknięcie może nas wyrzucić na koniec całej tej grupy. Po drugie część z tych czterech drużyn grać będzie mecze między sobą, co jest dla nas nawet gorszą informacją. Dlaczego? Otóż z matematycznego punktu widzenia to tzw. mecze o sumie zerowej, a więc takie które gwarantują, że ktoś z grupy zespołów z którymi rywalizujemy o puchary punkty na pewno zdobędzie. Tak sytuacja będzie miała miejsce chociażby w najbliższej kolejce w której Śląsk gra z Piastem. Albo któraś z tych drużyn zdobędzie trzy punkty albo obie po jednym. Innej matematycznie opcji nie ma. Różnica jest taka, że gdyby i Śląsk i Piast grały z zespołami z dołu grupy mistrzowskiej, które nie rywalizują realnie o miejsce premiujące grą w pucharach to teoretycznie i „kiepscy” i „piastunki” mogliby wywieźć z tych spotkań zerowy dorobek punktowych. Matematycznie jest to możliwe, a w przypadku spotkań bezpośrednich już nie. To właśnie ta subtelna ale jakże niebezpieczna dla nas różnica.

Przejdźmy zatem do pierwszego meczu przeciwko Legii. Pomijając wszelkie aspekty emocjonalne, a skupiając się jedynie na liczbach mogę napisać, że ten mecz musimy wygrać z co najmniej dwóch powodów. O pierwszym wspomniałem wyżej. Piast gra u siebie ze Śląskiem i któraś z tych zgarnie trzy punkty lub obie po jednym. Lechia gra u siebie przeciwko Cracovii i uprzedzając wasze uwagi wiem, że w czerwcu taki mecz przegrała. Sytuacja jest jednak nieco odmienna od tej sprzed miesiąca. Gdańszczanie trzy ostatnie mecze w lidze wygrali i mają realną szansę walki o puchary poprzez miejsce w lidze. Zespół z Krakowa z trzech ostatnich spotkań wygrał tylko jedno, a szanse na awans do pucharów z ligi ma marne. Pytanie zatem czy nie skupią się na pucharowym meczu przeciwko Legii odpuszczając nieco wyjazd do Gdańska. Bo jeśli mają coś w tym sezonie ugrać to chyba tylko poprzez rozgrywki Pucharu Polski. W tym kontekście nie bez znaczenia pozostaje fakt, że będą musieli przejechać 600 km autokarem w jedną stronę na mecz ligowy przeciwko Lechii, a spotkanie pucharowe grają już we wtorek. Podsumowując, jeśli w meczu przeciwko wojskowym w sobotę nie wygramy to po 34 kolejce w najgorszej sytuacji, a więc przy wygranej Lechii i niezdobyciu przez Piasta kompletu punktów, spadamy na 5 miejsce w tabeli. Osobiście oba scenariusze uważam za dość realne.

Mecz drugi to być albo nie być w Pucharze Polski, więc specjalnie nie ma co analizować. Od siebie dodam dwie rzeczy, które mogą odegrać istotną rolę w tym spotkaniu. Pierwsza to wynik meczu przeciwko Legii. Mamy młody zespół i sporo wychowanków w pierwszym składzie, a to mieszanka podatna na emocjonalne rozchwianie. Jeśli przeciwko wojskowym wygramy to jestem przekonany, że banda dzieciaków wyjdzie na Lechię jak po swoje. Jednakże w przypadku porażki może być różnie. Kto uprawiał wyczynowo jakikolwiek sport ten wie jak długo i jak emocjonalnie przeżywa się porażki. Tu nie pomaga poklepywanie po plecach i słowa pocieszenia. Na zewnątrz każdy gra twardziela, przybiera maskę niewzruszonego i pogodzonego z tym co się stało. Ale dobrze wiemy, że to tylko fasada. Wewnątrz się gotuje, człowiek wyje, cierpi i przeklina cały świat. I tego w przypadku porażki z Legią obawiam się w kontekście naszych młodych piłkarzy, którzy wyjdą na mecz z syndromem zbitego psa, przechodząc obok tego spotkania, albo z syndromem Rambo, chcąc za wszelką ceną wziąć odwet. To się nie skończy dobrze w żadnym przypadku. Lechia to jednak doświadczony, można by nawet powiedzieć wyrachowany jak na polskie standardy zespół, który z pewnością to wykorzysta. Druga rzecz, a właściwie osoba, która mnie niepokoi przed tym spotkaniem to Dusan Kuciak. W ciągu całej swojej kariery obronił 18,51% rzutów karnych, natomiast ten sam wskaźnik u van der Harta kształtuje się na poziomie jedynie 7,69%. Jeśli zatem chcemy przejść Lechię to zróbmy to w podstawowym czasie gry lub dogrywce. Tyle ode mnie odnośnie meczu pucharowego.

Spotkanie numer trzy będzie z wielu względów bardzo specyficzne i chyba jeszcze ważniejsze niż to przeciwko Legii. Zacznijmy zatem od sytuacji w której będziemy przystępować do tego meczu. Znane już będą rozstrzygnięcia w Pucharze Polski, a przede wszystkim wiadome będzie czy drużyna z Warszawy awansowała do finału. Jeśli tak się stanie to ciągle będzie nadzieja na to, że awans do pucharów da również czwarte miejsce w lidze. Tą nadzieją będzie żyła albo Lechia albo my, w zależności od tego kto odpadnie w półfinale. Ze swojej strony dodam, że środowy mecz pucharowy przeciwko gdańszczanom, a w szczególności jego finalne rozstrzygnięcie będzie miało duże znaczenie psychologiczne przed meczem ligowym. Kolejnym specyficznym aspektem tego spotkania jest fakt, że gramy z bezpośrednim rywalem do zajęcia miejsca w lidze premiowanego grą w eliminacjach do LE. O istocie takich spotkań pisałem wyżej więc nie będę się nas tym kolejny raz rozwodził. Dodatkowo i Śląsk i Piast grają w tej kolejce mecze u siebie i to z przeciwnikami z dołu grupy mistrzowskiej. Oba kluby mogą zatem zapunktować i oba mają na to spore szanse. Śląsk u siebie w lidze przegrał tylko raz w tym sezonie, a Piast trzy razy ale gra przeciwko Jadze, którą dwukrotnie pokonał w sezonie zasadniczym. Jeśli tego meczu nie wygramy, to jest szansa, że wszystkie trzy kluby z którymi bijemy się o miejsce w pucharach zapunktują. Oznaczałoby to dla nas 4 lub 5 miejsce w lidze, niezależnie od tego jak ułożyłaby się poprzednia kolejka.

Podsumujmy zatem wszystko to co opisałem w powyższych akapitach. Eliminując wszelkie skrajne przypadki, a więc między innymi takie, w których nasi rywale do miejsca na pudle nagle w cudowny sposób zaczną przegrywać wszystkie mecze to sytuacja ligowa w mojej opinii będzie wyglądać następująco. Piast gra dwa mecze u siebie, ze Śląskiem i z Jagą. W mojej ocenie ma szansę uzbierać od 3 do 6 punktów. Śląsk ma wyjazd do Gliwic i mecz u siebie z Pogonią. Podobnie jak w przypadku Piasta oceniam, że mają szanse wyrwać od 3 do 6 punktów z tych dwóch meczy. Lechia gra u siebie z Cracovią, a potem z nami na wyjeździe. Jeśli my nie wygrywamy żadnego meczu to minimalnie mają remis przeciwko nam plus mecz u siebie z zespołem z Krakowa. W mojej ocenie są w stanie uzbierać od 1 do 4 punktów. Jeśli zgodnie z postawioną przeze mnie tezą my w tych trzech spotkaniach nic nie wygramy to maksymalnie mamy +2 punkty z remisów w lidze i bonusowo odpadnięcie z Pucharu Polski. Na dwie kolejki przed końcem sytuacja będzie wyglądać tak, że w optymistycznym przypadku – jeśli nic nie wygramy – jesteśmy na 4 miejscu w lidze z taką samą ilością punktów co Śląsk. Pamiętajmy jednak, że zgodnie z przepisami w przypadku równej ilości punktów o miejscu w tabeli decyduje pozycja zajęta po sezonie zasadniczym. Więc chcąc wyprzedzić wrocławian musimy mieć co najmniej punkt więcej. W wersji pesymistycznej, na dwie kolejki przed końcem jesteśmy na 5 miejscu w tabeli ze stratą 5 punktów do Śląska,3 do Piasta Gliwice i 2 do Lechii Gdańsk. Dodatkowo ciągle nie będzie wiadomo czy z ligi do pucharów awansują 3 czy może 4 zespoły. Jeżeli chcemy by na tym etapie rozgrywek ciągle wszystko zależało tylko od nas to co najmniej jeden mecz z nadchodzących trzech po prostu musimy wygrać. W innym przypadku będziemy musieli liczyć na wpadki Piasta, Śląska i Lechii oraz dbać o to byśmy sami nic nie przegrali.

Zostają dwie kolejki do końca rozgrywek ligowych, a my mamy dwa mecze przeciwko zespołom, z którymi w sezonie zasadniczym nie wygraliśmy. Z Cracovią przegraliśmy dwukrotnie, a przeciwko Jadze zanotowaliśmy dwa remisy. Oczywiście nie odbieram nam szans na komplet punktów, w tych dwóch spotkaniach ale nawet w optymalnej formie mogłoby być o to ciężko. Zwłaszcza mecz w Krakowie może być trudny do wygrania. No i trzeba pamiętać, że w pewnych korzystnych okolicznościach Cracovia również może powalczyć o miejsce premiujące grą w pucharach. Jeśli spojrzymy na terminarz naszych bezpośrednich rywali do miejsca na pudle to wygląda on bardzo podobnie do naszego. Piast i Śląsk mają mecze wyjazdowe w przedostatniej kolejce, a w ostatniej grają u siebie. Można się zatem spodziewać, że ugrają co najmniej 3 punkty w tych dwóch spotkaniach. Najłatwiejszy terminarz ma paradoksalnie Lechia. W 36 kolejce gra u siebie przeciwko Legii, która prawdopodobnie będzie już mistrzem i może dać nieco pograć młodzieży, potrzebującej meczy do otrzymania medalu. W ostatniej kolejce gdańszczanie jadą do Wrocławia, więc albo Lechia albo Śląsk zapunktują, co ponownie nie jest dla nas dobrą informacją. W mojej ocenie ciężko będzie odrobić ewentualną stratę punktową jeśli wszyscy nasi konkurenci będą grać na swoim normalnym poziomie. Wiem, że każdemu z nich może zdarzyć się wpadka, ale jeśli nie chcemy by to od niej zależało nasze być lub nie być w eliminacjach LE to po prostu musimy co najmniej jeden mecz z najbliższych trzech wygrać. I to z naciskiem na „co najmniej”.

Na zakończenie chciałem podkreślić, że zdaje sobie sprawę iż powyższe wywody cechuje duża doza subiektywizmu. Jestem absolutnie świadom faktu, że w przypadku kuriozalnych wyników cały ten wywód będzie warty tyle co piasek na pustyni. Moim celem było nakreślenie pewnych brzegowych scenariuszy pomiędzy którymi mamy szanse się poruszać w przypadku, gdy nasi bezpośredni rywale do miejsca premiowanego grą w pucharach będą grać na swoim normalnym poziomie. Daje to w mojej opinii pewien dość spójny i jasny obraz tego co może nas czekać i co my musimy zrobić by nie wypaść z gry o puchary. Koniecznie trzeba wygrać co najmniej jeden mecz z najbliższych trzech by realnie, a nie tylko matematycznie, pozostać w grze o Europę. Damy radę?

Maciej Ciołek

Więcej o cyklu „Twoim zdaniem” -> TUTAJ

Artykuły można wysyłać na adres e-mail -> redakcja@kkslech.com

Teksty wysłane do nas przez kibiców można przeczytać -> TUTAJ

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 7

  1. aaafyrtel pisze:

    popełniłeś takie zdanko: Jeśli nie wygramy co najmniej jednego z tych trzech spotkań to prawdopodobnie nic w tym sezonie nie ugramy.

    coś już ugraliśmy i te trzy mecze niczego nie zmienią w tej kwestii, wylądowaliśmy w górnej ósemce, bez konieczności obaw o nawet ewentualny spadek… to jest potężne osiągnięcie…

    powiecie, że ta obawa o spadek to nonsens… przypominam więc, że nie tak dawno w fazie finałowej przegraliśmy aż 6 z 7 meczy…

  2. bombardier pisze:

    Bardzo wyczerpująca analiza dotycząca najbliższych spotkań. Nic dodać, nic ująć!
    Wszyscy kibice Lecha MAJĄ NADZIEJĘ na miejsce w pierwszej trójce, lub zdobycie PP.
    Tak się zastanawiam – co byłoby NAJLEPSZĄ ZACHĘTĄ, aby cel osiągnąć?
    Dochodzę do wniosku, że najlepsza jest GRATYFIKACJA PIENIĘŻNA.
    W końcu milioner Jacek R. mógłby WYJĄTKOWO UCZYNIĆ taki gest.
    Obawiam się jednak, albo inaczej – PEWIEN jestem, że tego nie zrobi.

    • 100h2o pisze:

      @bombardier – wiesz to byłoby skuteczne (bejmy) gdyby gracze byli „światowi”. W tej sytuacji kadrowej nie trzeba chyba zachęcać Józia ( powinien pokazać się przed transferem) Puszkę ( no ten ma charakterek) Kamyka ( on sam w sobie ambitny) Modzia ( i tak biega najwięcej w Lechu, a o bieganiu myślałeś chyba mówiąc o zaangażowaniu i bejmach na to). A „zagraniczni”? No Tiba sam w sobie ambitny . Butko i tak dogrywa więc może on mógłby włączyć dopalacz za bejmy. Generalnie mieć nieco miedzi miło, ale w tej akurat sytuacji nie wiem czy nagle Lech „opłacony” wygrałby 3-0!
      Myślę żę bejmy tak, ale nie za mecz ale na koniec za osiągnięcie celu jako zapłata za robotę i myślę że takie bejmy są w umowach ze sponsorami i ustalone z piłkarzami i jak się popierd..li to piłkarze na bank mają coś do stracenia !

  3. inowroclawianin pisze:

    Trzeba wygrać każdy kolejny mecz. Niech skupia się na każdym najbliższym meczu, nie ma co analizować i wybiegać w przyszłość. Bo jeżeli w lidze nie potrafią wygrywać to tym bardziej nie mają czego szukać w rozgrywkach międzynarodowych.

  4. zuras1922 pisze:

    Nadzieja jak zawsze… i wynik też jak zawsze. Oczywiście 3 zwycięstwa :) hihihi

  5. pewniak pisze:

    Fajny felieton. Mnóstwo wywodów. Ale tak naprawdę fakty są takie, że poprzednie dwa ligowe mecze zremisowaliśmy (a więc straciliśmy 4 punkty). Jak więc mielibyśmy coś ugrać w tym sezonie nie wygrywając żadnego z trzech najbliższych meczów (tym bardziej, że jeden z nich to mecz pucharowy – czyli być albo nie być)? Teza, nawet bez tak szerokiego uzasadnienia, jest oczywista. To jest decydujący moment sezonu i jeśli marzymy o czymkolwiek to wiadomo, że już teraz MUSIMY wygrywać. Ja bym tutaj bardziej zastanawiał się czy TYLKO jedno zwycięstwo nam coś daje, czy nie powinniśmy zakładać tezy o co najmniej dwóch? A jeśli w ogóle nie zapunktujemy, to znaczy, że po prostu nie zasługujemy na cokolwiek w tym sezonie…

  6. Ostu pisze:

    Bardzo ciekawy felieton – widać rękę analityka finansowego – dodatkowo podparty analizą punktowa…
    Ja skupię się tylko na jednym wątku…
    Jeśli TEGO dnia nie wygramy to już się wszystko posypie – nawet remis nic nam nie da, a dodatkowo legła będzie świętować zdobycie MP u Nas…
    A więc nie TYLKO jeden mecz z trzech MUSIMY wygrać – my MUSIMY wygrać TEN mecz…
    I tu podepre się typowaniem buków –
    – w poprzednich 12 kolejkach – licząc od kolejki z Piastem wstecz – buki pomyliły się tylko raz…
    – w meczu z Piastem buki też się nie pomyliły – co było przyjmowane z niedowierzaniem przed meczem, że typowali zwycięstwo Lecha…
    – w ostatnich dwóch meczach typowali zwycięstwo Lecha, a jaka była Rzeczywistość sami wiemy…
    No więc jeśli dziś typują nasza przegraną to się pomylili czy nie…!
    Kiedyś napisałem, że ja mało bojący jestem, ale dziś az boję się odpowiadać na to pytanie…
    I dlatego napiję się DZIŚ dla spokojnosci – nie chce by ogarnęła mnie taka irytacja jak w czasie meczu z Pogonią…
    A ponadto mam nadzieję, że nie przegramy DZIŚ na własne życzenie…

Dodaj komentarz