Top 10 (30.07-05.08)

Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie naszego klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.



Spośród setek komentarzy oddanych w newsach na KKSLECH.com w ciągu 7 dni wiele wpisów skłania do refleksji, a innych użytkowników m.in. do rozwinięcia dyskusji. Cykl o nazwie „Top 10” ma za zadanie co tydzień w środę lub w czwartek wyróżniać najlepsze wpisy kibiców Lecha Poznań oddane w wiadomościach na KKSLECH.com oraz w „Śmietniku Kibica”.

Autor wpisu: J5 do newsa: Najlepsza ofensywa za Rutkowskich

„Siła Lecha w tym sezonie to nie tylko skuteczny Christian Gytkjaer, ale także zarówno skrzydła, jak i świetny środek pola po tym jak Moder zaczął występować w podstawie. Nie można zapomnieć też o fajnie grających do przodu bocznych obrońcach, od kiedy Puchacz posadził na ławkę słabo dośrodkowującego Kostewycza. Na prawej obronie kiedy zaczął się pojawiać Gumny, też gra ofensywna zaczęła wyglądać lepiej. Butko był słabszy z przodu a lepszy w obronie, w odróżnieniu od słabszego również w tym aspekcie Kostewycza. Dużo dało także rozgrywanie piłki od bramkarza, gdzie pomimo paru wpadek Lech wyspecjalizował się, potrafiąc z wyprowadzania piłki pod presingiem przejść do szybkiego ataku. Wreszcie Lech miał pełen wachlarz możliwości w ofensywie grając dobrze zarówno w kontrataku, jak i w ataku pozycyjnym. Chyba pierwszy raz od dawna nasz zespół miał aż tak szerokie możliwości radząc sobie że zdobywaniem bramek znakomicie. Pod koniec sezonu Żuraw także ewoluował, potrafiąc przygotować taktykę pod konkretnego rywala często wytrącając mu ofensywne atuty. To pewnie było też przyczyną tego że w rundzie finałowej Kolejorz nie przegrał żadnego meczu będąc jednocześnie najlepszym zespołem 2020 roku. Utrzymanie w większości tej kadry jaka jest, bez Gytkjaera i prawdopodobnie bez Jóźwiaka, z Alanem Czerwińskim, nowym napastnikiem i innymi dobrymi wzmocnieniami, jakie być może będą, z doświadczoną kadrą i opierzonym już Żurawiem, może spowodować to że ataki Lecha, zarówno z kontry jak i pozycyjne, będą taką samą bronią ziejącą postrach w lidze jak w ubiegłym sezonie. I oby tylko nowy napastnik odpalił tak jak nie odżałowany Gyt.”

Autor wpisu: Przemo33 do newsa: Większość po odejściu gra regularnie

„Części z nich już nawet nie chce pamiętać, ale do kilku jest sentyment. Ciekawi mnie przypadek Darko. Ma problem, żeby się zaaklimatyzować czy po prostu trener nie widzi go za bardzo w swoim zespole bo woli innych graczy na jego pozycji? Jasiu w lidze solidny bramkarz. Może nie jakiś super, kontuzji miał trochę u nas, ale te 10 lat robi swoje i swoje zrobił dla nas. Tak samo Darko dużo wniósł do naszej gry i miał wpływ na wyniki. Swoje zrobił też Trałka. Co do reszty – ehh Matus. Pierwszy sezon miał dobry, a potem zjazd w dół. Dlaczego tak się stało? Do dziś tego nie rozumiem. Liczyłem, że Radut u nas odpali, że chociaż będzie solidnym graczem, bardzo się na nim zawiodłem. Ogromnym rozczarowaniem był Gajos – dlaczego u nas nie odpalił, mimo, że zagrał trochę niezłych meczy? Słaby transfer. A taki Goutas – wcale nie był gorszy od Janickiego i Vujadinovicia, a Nawałka go odpalił, Żuraw stawiał na innych. Szkoda, bo może by odpalił, bo przecież nie grał źle. Wasielewski natomiast może to nie ten poziom i umiejętności, ale zawsze walczył, był takim naszym Lucasem Vasquezem, a tacy gracze też są potrzebni. A Makuszewski? Do momentu, gdy odniósł poważną kontuzję, był jednym z lepszych skrzydłowych w lidze. Potem ani nie wrócił już do dawnej formy, ani psychika nie była już ta sama. Niestety to pokazuje, ilu z tych piłkarzy nie powinno nigdy trafić do Lecha lub odejść jak najszybciej.”

Autor wpisu: kksjanek do newsa: Letni raport transferowy 2020 – część II

„Patrząc na nasze działania na rynku to można się załamać. Odszedł najlepszy strzelec ligi to ściągnęli Ishaka do odbudowy, szału na papierze nie robi, jedyny plus to, że szybko podpisany. Czerwiński to bardzo dobre posunięcie, za ten transfer brawa, bo czy u nas będzie grał równie dobrze co w Zagłębiu to się okaże, jednak tak powinniśmy działać na rynku transferowym. Czyli brać sprawdzonych graczy z naszej ligi, po okazyjnych cenach, tak jak Ramireza. Tym bardziej, że dużo zagranicznych transferów okazuje się wtopą. Najgorsze jest to, że na bramce nadal nie mamy kozaka, który jest niezbędny, żeby myśleć o MP. Szkoda, że nie pokusili się o Steinborsa. Zarząd znów działa fatalnie, jak najszybciej powinni pozbyć się Kostevycza i Muhara oraz w ich miejsce kupić zawodników (Schwarz z Rakowa to byłby świetny ruch, ale wiadomo #niedasie). Kolejna sprawa to negocjowanie Timura, gość jest tu 1,5 roku, a totalnie nic nie pokazał. Już nawet nie chce mi się myśleć o tym, że taki Lopes był do wyciągnięcia za frytki.

Chciałbym też porównać nasze działania do działań naszego głównego rywala, czyli Legii. Tam kontuzji doznał Vesović, nie zastanawiano się ani chwili tylko ściągnęli Juranovica, chociaż mieli jeszcze na tej pozycji Stolarskiego. Wiecie co byłoby u nas? No zostalibyśmy tylko ze Stolarskim. Kolejna sprawa to, że Karbownik jeszcze nie został sprzedany, a już mają zastępstwo w postaci Mladenovica oraz cały czas w klubie jest Rocha. Nasz kochany zarząd natomiast 2 lata temu w okienku zimowym prawie sprzedał Gumnego, nie mając żadnego zastępstwa, a liga ruszała za chwilę. No chyba nikomu nie muszę tego dokładnie przypominać. Takich sytuacji można przytoczyć wiele, jak choćby kupno przez nich Slisza na pozycje 6/8 gdzie maja Martinsa, Antolica oraz Gville, a my gdyby nie wystrzał formy Modera, musielibyśmy męczyć się widokiem Muhara do końca sezonu. Chce tylko pokazać, jak różne myślenie mają osoby zarządzające oboma klubami. Dlatego nasz Lech zdobył 1 mistrzostwo w ciągu 10 lat, wiele razy przegrywał ważne, decydujące mecze oraz kompromitował się, a Legia zdobywa seriami puchary. Ciężko być optymistą patrząc w przyszłość…Prawda jest taka, że z tym zarządem i takim podejściem „oszczędnościowym” wręcz nierealne jest myślenie o jakichkolwiek tytułach i sukcesach kosztem rywali ze wschodu.”

Autor wpisu: Grimmy do newsa: Wyniki sondy: Żuraw przekonał kibiców

„I jeszcze jedna rzecz, nie wiem czy można to zapisać jako bezpośrednia zasługa trenera Żurawia, pewnie nie, pewnie to efekt tego, że w Lechu wreszcie mieliśmy tylu piłkarzy, którzy byli z tym klubem związani emocjonalnie, a nie tylko kasowali tutaj pensję. Mianowicie, Lech z sezonu 2019/20 to Lech, szczególnie z drugiej części tego sezonu, którego dało się lubić, mecze oglądało się z dużą przyjemnością, a z większością piłkarzy (co napisałem wyżej) można było się utożsamiać i identyfikować. Chyba od czasu mistrzowskiej drużyny z sezonu 2014/15 nie miałem tak, że po prostu tak wielu piłkarzy z pierwszej drużyny lubiłem. Pewnie zadziałała tutaj magia wychowanków. Dlatego teraz z dość sporą dozą zaniepokojenia czytam te wszystkie wieści o możliwych transferach z klubu piłkarzy, których oglądało się w tamtym sezonie z niekłamaną radością. Mam nadzieję, naiwną nadzieję, że zamiast wyprzedaży, odejdzie jeden, góra dwóch piłkarzy, a do klubu przyjdzie jeszcze kilku dobrych zawodników, a Lech z sezonu 2020/21 będzie jeszcze lepszym Lechem od tego z sezonu wcześniej.”

Autor wpisu: J5 do newsa: Wyniki sondy: Żuraw przekonał kibiców

„Paradoksalnie spolegliwy Żuraw ugrał z zarządem najwięcej, wywalczył sobie sezon przejściowy i brak celów sportowych pomimo tego, że zarządowi było to na rękę. Potrafił dostać Ramireza za Jevticia i Butkę za Gumnego oraz Czerwińskiego, którego Zagłębie nie chciało puścić zimą. Napiszę jeszcze raz, paradoksalnie trener na dorobku zbierający doświadczenie na żywym organizmie, robiący dużo prostych błędów aż niemal do końca rozgrywek, potrafił wprowadzić do składu młodzież którą uzupełnił kilku doświadczonych zawodników takich jak Tiba, Jevtić, Ramirez, Gytkjaer do tego stopnia, że ci młodzi wychowankowie niemal niczym nie różnili się od starych wyjadaczy. Ta mieszanka błędów, młodości i doświadczenia pod wodzą Żurawia potrafiła świetnie finiszować, i będąc najlepszą drużyną w 2020 roku ugrać wicemistrzostwo Polski, pechowo po karnych odpadając w półfinale Pucharu Polski. Można czuć niedosyt, parę głupio straconych punktów z przyszłymi spadkowiczami, czy choć jeden z trzech niewykorzystanych karnych, w Pucharze, ale czy ktoś z nas przed sezonem stawiał na srebrny medal i dominację w lidze w 2020 roku? Można narzekać, ale uczący się Żuraw zrobił wynik ponad stan, wyciągnął z zarządu więcej niż mógł, a na koniec przestał wymyślać kwadratowe jaja i wygrał cztery ostatnie mecze pieczętując srebro w sezonie bez celów sportowych. To chyba nie jest mało. Żuraw zasłużył na zaufanie kiboli, ale w przyszłych rozgrywkach musi udowodnić, że nie zaufaliśmy mu za darmo. Musi wreszcie coś wygrać. Tu będzie potrzebna praca z drużyną i walka z zarządem. Ale chyba trener umie już poruszać się w tych dwóch rzeczywistościach. Czekamy na trofeum. Wreszcie.”

Autor wpisu: Bart do newsa: Śmietnik Kibica

„Za kilkanaście godzin piłkarze Lecha wznawiają treningi a tymczasem:

-w kadrze jest tylko dwóch napastników: jeden ma zastąpić króla strzelców, chociaż w ciągu ostatnich 12 miesięcy strzelił jedną bramkę a wcześniej nigdy nie był goleadorem, jego życiowy rekord to 13 goli w sezonie i w całej dotychczasowej karierze strzelił tyle bramek co Gytkjaer dla Lecha w ostatnie 3 lata, z kolei drugi napastnik to 18-latek który zagrał 30 minut w Ekstraklasie
– Lech marzy o wykupieniu Żamaledtinowa który przez półtora roku wypożyczenia gówno pokazał, z kolei kopa w dupę dostaje Tomczyk który w przeciwieństwie do Ruska pokazał że bramki strzelać potrafi
– Amaral prawdopodobnie nie wróci a o następcy o zbliżonej jakości piłkarskiej nie słychać
– Jóźwiak jest praktycznie spakowany i ponoć nawet pożegnał już się z pracownikami klubu, a o następcy ani widu ani słychu
– do gry jest tylko jeden bramkarz który regularnie grał 2 lata temu
– do gry jest tylko dwóch stoperów z odpowiednim zdrowiem do piłki i akceptowalną jakością
– trener nie ma w sztabie żadnego asystenta
– Żuraw zaczął odpierdalać i stwierdził że to świetny pomysł żeby rekordowo krótką przerwę między rozgrywkami gdy czasu nie ma na nic wykorzystać do rozmontowania połowy sztabu szkoleniowego.”

Obiecująco to nie wygląda. Start rozgrywek niedługo, a w klubie jeden wielki chaos w chuj niewiadomych.

Autor wpisu: Przemo33 do newsa: Dużo do udowodnienia

„Bednarek to jedna wielka niewiadoma. Ani jego wcześniejsza kariera, ani statystyki, ani CV nie powalają na kolana. Ale sytuację ma wręcz wymarzoną – od początku będzie numerem 1 w bramce i może od samego początku, od pierwszego meczu udowodnić swoją wartość i przydatność dla zespołu. Może i jego transfer nie przekonuje, ale nie warto go od razu skreślać, bo może jednak odpali. Po kilku, kilkunastu jego pierwszych meczach będziemy wiedzieć więcej o jego grze i zobaczymy, czy warto było sięgnąć po tego bramkarza, czy jednak lepiej było brać Steinborsa np. W każdym razie powodzenia panie Bednarek, niech pan nam pokaże, co potrafi.”

Autor wpisu: deel do newsa: Dariusz Żuraw skompletował skład

„Wiemy co wiemy czyli niewiele albo nic. Pomijając „przecieki” i domysły trudno nam ocenić wpływ asystentów trenera na zespół. Odpowiedź otrzymamy w nadchodzącym sezonie. Wyniki Lecha, ale przede wszystkim rozwój młodych zawodników będziemy weryfikować co kolejkę ligową, może też w kolejnych rundach LE – oby jak najdłużej. Każdy kolejny dzień będzie dawał odpowiedź na pytanie czy pomysł z wymianą asystentów się sprawdza albo nie. Nasz klub przeszedł poważną metamorfozę w 2006 roku. Z klubu będącego własnością nikogo, czyli wszystkich nas kibiców, stał się własnością pana Rutkowskiego. Wyłącznie on i wyznaczeni przez niego ludzie biorą odpowiedzialność za stan kasy i wyniki klubu. Jakkolwiek mam merytoryczne zastrzeżenia do tej transakcji, to pomijając moje własne uprzedzenia, sam klub pod nową banderą nie wykazał się niczym co mogło by mnie jako kibica zachęcić do wspierania go tak jak bywało przed fuzją. Owszem, do 2011 roku byłem pod wrażeniem niesamowitego postępu sportowego. Czułem, pewnie jak wielu innych, tę „magię” lat dziewięćdziesiątych. I nagle czar prysł. To jest moim zdaniem, bolączka naszego klubu. Właściciele z roku na rok coraz bardziej budowali coś na kształt korporacji – model do którego są przywykli, jednak mówimy o klubie sportowym, tradycji osadzonej w regionie, aspiracjach i ambicjach przeciętnego kibica. Trudno pogodzić oba podejścia do Lecha. Wydaje mi się, że klub stawia już tylko na młodych kibiców, majętnych, bez zbędnego balastu oczekiwań, traktujących mecz na równi z wyjściem do kina albo lansu w mediach społecznościowych. Tacy kibice jak ja, pamiętający jeszcze mecze na „Wembley” czy Dębcu, jesteśmy przez klub traktowani jak piąte koło u woza. Ot, banda zgredów. Jasne, wykrusza się nasze pokolenie. Stajemy się mniejszością. Ale to my budowaliśmy kibicowską wielkość Lecha. To my zaszczepialiśmy w dzieciach przywiązanie do klubu i barw. To dzięki nam holding Amica przytula kasę z dnia meczowego. Mam w pamięci słowa mojej śp babki, która miała porzekadło: Jak bida to do żyda, z jak po bidzie to pocałuj mnie w d..ę żydzie. Tak działają właściciele Lecha. Choćby akcja z wykupywaniem biletów w czasach „pandemii”. Klub uczy mnie codziennie abym nie traktował go jak czegoś wyjątkowego, jest tylko opcją jaką mam do wyboru w weekend. Może kino, może basen a może mecz. Dlatego też wszelkie wieści z klubu są dla mnie tak ważne jak notowania kawy w Brazylii. Ani mnie to grzeje ani chłodzi. Będę nadal oglądał mecze lub śledził wyniki mojego ukochanego klubu, tego który mam w pamięci i zawsze był dla mnie bardzo ważny, niemniej coś moim zdaniem się skończyło, umarło. Ta więź wyrażana utratą zdolności mówienia przez kilka dni po meczu… Ja już tego pewnie nie poczuję. Moje dzieci są już nowoczesne. Nie poznały i pewnie nie poznają co kiedyś dla Poznaniaka stanowiło zwycięstwo Lecha. Inne czasy, inne realia. Sentyment pozostanie. Dla mnie i mi podobnych. Coraz mniej nas, nad czym ubolewam, ale klub ten sam. Oby właściciele Lecha zrozumieli wreszcie w czym tkwi siła naszego klubu.”

Autor wpisu: bombardier do newsa: Nagrody w Lidze Europy

„Cały czas piszę żeby po każdym sezonie utrzymać drużynę, nikogo nie sprzedawać. Jeżeli jest mus –
tak jak w wypadku Gytkjaera – to OD RAZU kupić WZMOCNIENIE, a nie uzupełnienie.
Czekanie do końca okienka transferowego jest bez sensu. Gra na maxa w europejskich pucharach TYSIĄCKROTNIE, a może i więcej się opłaca, niż wyskakiwanie
z hasłami typu #wGóręSerca.
Poza tym wszystkie poważne kluby zaciągają pożyczki, czy też stosują inne formy by się wzmocnić.
Dlaczego Lech jak już znajdzie się w LE – to jego cel tylko 3 runda?
Właśnie teraz jest jeszcze trochę czasu i skoro wszyscy chwalą Lecha za postawę w końcówce sezonu – to JUŻ PRZYGOTOWAĆ FORSĘ i zrobić takie zakupy, by Lech nie był kopciuszkiem.
Zdaję sobie sprawę, że kupno za grube bejmy zawodnika może być niewypałem.
Lecz na drugiej szalce symbolicznej wagi stawiam zarząd, dyrektora sportowego i scouting.
Ile lat współpracują ze sobą? Jakie peany i laurki sobie wystawiają? Wg nich WSZYSTKO jest CACY!
Więc teraz bombardier mówi SPRAWDZAM. K… chociaż raz niech pokażą, że ZALEŻY im na wyniku sportowym i Kibicach!”

Autor wpisu: Kuki do newsa: Śmietnik Kibica

„Moim zdaniem zawsze dużo łatwiej jest gonić peleton niż mu uciekać. Będąc liderem musisz zawsze myśleć do przodu, być o 2 kroki przed rywalami, podczas gdy ich celem jest dogonienie Cię. Oni mają namacalny cel, ty musisz go dopiero sam sobie nakreślić. Kwestia psychologii. W Europie, a szczególnie już w Polsce jest taki problem, że boimy się zaryzykować. Zanim wyłożysz jakąś kasę na biznes to pewnie zastanowisz się 50 razy zanim podejmiesz jakąś decyzję, i znajdziesz milion powodów dla których to się może nie udać i w rezultacie boisz się zaryzykować. Tymczasem w USA panuje przeświadczenie, że każda porażka przybliża Cię do sukcesu, a ludzie potykają się często o własne nogi w drodze na szczyt. U nas jak przegrasz to wytykają Cię palcami, tam pomogą Ci wstać. Inna mentalność – u nas dodatkowo zniszczona przez komunę. To nie przypadek, że w Stanach powstaje mnóstwo startupów technologicznych, a w Polsce ciągle nie możemy doczekać się firmy z międzynarodowymi sukcesami. Myślę, że podobnie jest z klubami piłkarskimi. Ludzie nimi zarządzają, dochodzą do jakichś sukcesów i potem dziwią się że pomimo tego co sobie zakładali, im się „udało”, podczas gdy powinien iść za tym przekaz, że to co robimy ma sens, że warto cięzko pracować, być wiernym swojej filozofii ale jednocześnie robić coś na nowo – próbować, żeby ten peleton nas nie dogonił. No i kiedy przychodzi ten moment, że osiągasz sukces, masz możliwości żeby odskoczyć od peletonu… to boisz się zaryzykować, np. kupić jednego kozaka za 1.2 mln Euro, zamiast 3 noname za 400k. Robisz ciągle to samo i w rezultacie stoisz w miejscu, podczas gdy inni się przybliżają, a nawet Cię przeganiają.

Podsumowując, bo trochę się rozpisałem – myślę że to jest głównie brak długoterminowego planowania i jakaś niewytłumaczalna awersja do ryzyka czy chęci zmiany, sprawia że ciągle żyjemy w takiej a nie innej rzeczywistości.

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







Dodaj komentarz