Odczarować Belgów

Za 4 dni w Belgii zespół Lecha Poznań stanie przed szansą awansu po raz 3 w historii do fazy grupowej Ligi Europy w której ostatni raz rywalizował 5 lat temu. Kolejorz chcąc grać w pucharach do grudnia musi w pierwszej kolejności odczarować Belgów stając się pierwszym polskim klubem od lat 70-tych, który wygra w tym kraju.



LECH POZNAŃ – FC BRUGGE 1:0 i 0:1 k.3:4

Lech Poznań pierwszy raz z Belgami mierzył się w sierpniu już ponad 11 lat temu. W decydującym starciu o Ligę Europy ekipa Kolejorza trafiła na rozstawiony FC Brugge. Belgowie byli rzecz jasna rozstawieni będąc faworytem rywalizacji w fazie play-off. Ze względu na budowę stadionu Lech podejmował Belgów we Wronkach. Kameralny obiekt zapełnił się wtedy do ostatniego miejsca, na trybunach zasiadło 5,5 tysiąca widzów. Poznaniacy toczyli wyrównaną bitwę z Belgami, by w końcówce zacząć zdecydowanie przeważać. W końcu już w doliczonym czasie bardziej dośrodkowaniem niż strzałem gola zdobył Sławomir Peszko dzięki któremu Kolejorz wygrał 1:0 i do Brugii udał się ze skromną zaliczką.

KKS Lech Poznań – FC Brugge 1:0 (0:0)
Bramka: 90+2.Peszko
Żółte kartki: Arboleda, Peszko, Bandrowski, Golik – Dirar
Widzów: 5500 (mecz we Wronkach)
Sędzia: Manuel Sousa (Portugalia)
Skład Lecha: Kasprzik – Injać, Bosacki, Arboleda, Gancarczyk – Peszko, Bandrowski, Stilić (65.Golik), Wilk (71.Kikut) – Rengifo, Lewandowski (90.Mikołajczak).
Skład FC Brugge: Stijnen – Vermeulen, Simayes, Alcaraz, Klukowski – Odidja-Ofoe, Vargas (82.Chavez) – Geraerts, Blondel, Dirar (72.Sonck) – Akpala.

null
null

Po wyrównanym początku rewanżu gola bezpośredniego z rzutu wolnego strzelił Semir Stilić. Bośniak miał dośrodkowywać, ale przypadkowo przelobował bramkarza. Zdobył zupełnie przypadkową bramkę, która zaskoczyła kibiców, golkipera FC Brugge i samych sędziów. Belg zaczął machać rękoma domagając się faulu na sobie. Początkowo sędzia z Irlandii uznał bramkę, potem zmienił decyzję, następnie się wahał, a na końcu pod presją Stijnena i trybun nie uznał prawidłowo zdobytego gola. Do dziś nie wiadomo, czemu Alan Kelly tak bardzo się pomylił. Gdyby prawidłowe trafienie Bośniaka z rzutu wolnego zostało zaliczone wtedy gospodarze potrzebowaliby do awansu aż 3 trafień. Gol ostatecznie nie padł, przy stanie 0:0 belgijski zespół miał coraz większą przewagę aż po błędzie Grzegorza Kasprzika strzelił gola. FC Brugge pod koniec meczu miało dużą przewagę, którą w 79 minucie gry umiało zamienić na bramkę na 1:0. W dogrywce goli już nie było, doszło do karnych, które lepiej wykonywali gospodarze. FC Brugge wygrało w nich 4:3. Bartosz Bosacki, Gordan Golik i Seweryn Gancarczyk trafili z 11 metrów, Ivan Djurdjević oraz Hernan Rengifo już nie.

FC Brugge – KKS Lech Poznań 1:0 (0:0) k.4:3
Bramka: 79.Sonck
Żółte kartki: Vermeulen, Klukowski, Odidja-Ofoe, Vargas, Blondel – Kikut, Arboleda, Bandrowski, Djurdjević
Widzów: 29000
Sędzia: Alan Kelly (Irlandia)
Skład FC Brugge: Stijnen – Vermeulen, Simayes, Alcaraz, Klukowski – Dirar, Odidja-Ofoe, Vargas (95.Dahmane), Blondel (89.Geraerts) – Akpala (120.Chavez), Sonck.
Skład Lecha: Kasprzik – Kikut, Bosacki, Arboleda, Gancarczyk – Lewandowski (116.Chrapek), Injać (120.Golik), Bandrowski, Djurdjević – Stilić (66.Wilk) – Rengifo.



KRC GENK – LECH POZNAŃ 2:0 i 2:1

Przed pierwszą potyczką na Luminus Arenie celem Lecha było to co nie udało się w pierwszym wyjazdowym meczu III rundy eliminacyjnej Ligi Europy odpowiednio w 2012, 2013, 2014 i 2017 roku, czyli strzelić bramkę. Niestety gola nie było. Nie było nawet dobrych okazji do zdobycia tej bramki. W Genku gracze Djurdjevicia oddali na bramkę rywala tylko 5 strzałów w tym 1 celny. Zagrali po prostu słabo mogąc dziękować, że przez nieskuteczność gospodarzy przegrali tylko 0:2. W rewanżu przy tym wyniku z pierwszego spotkania, formie Genku, jego nastawieniu i sile sportowej poznaniaków mógł uratować tylko cud. Cudu nie było, a po bramce Samatty w 19 minucie było już pozamiatane. Mimo ambitnej, momentami wyrównanej gry Lech Poznań przegrał w rewanżu 1:2 odpadając 5 raz w III rundzie eliminacyjnej Ligi Europy.

KRC Genk – KKS Lech Poznań 2:0 (1:0)
Bramki: 44.Malinovsky 56.Samatta
Żółte kartki: Makuszewski, Rogne, Kostevych, Trałka
Sędzia: Marius Avram (Rumunia)
Widzów: 13540
Genk: Vuković – Maehle, Dewaest, Lucumi, Uronen – Berge, Malinovsky – Ndongala, Pozuelo, Trossard (82.Zhegrova) – Samatta (67.Gano).
Lech: Burić – Orłowski, Rogne (68.Vujadinović), De Marco, Kostevych – Trałka, Gajos, Cywka – Makuszewski (54.Jóźwiak), Gytkjaer, Jevtić (75.Tomczyk).

KRC Genk był wtedy poza zasięgiem Kolejorza. Był to zespół nastawiony na Ligę Europy w której chciał wypromować swoich graczy. Był to także dużo silniejszy zespół od Royal Charleroi, który po wyeliminowaniu Lecha Poznań później nawet na wiosnę grał w Lidze Europy zdobywając w sezonie 2018/2019 tytuł Mistrza Belgii. Nic więc dziwnego, że Kolejorz broniący wtedy m.in. Maciejem Orłowskim był tylko tłem dla Genku w starciu z którym miał niewiele do powiedzenia przegrywając gładko w obu meczach. Belgowie przed 2 laty nie musieli się nawet za wiele starać, by strzelić nam bez trudu 5 goli w dwumeczu.

KKS Lech Poznań – KRC Genk 1:2 (0:2)
Bramki: 51.Cywka – 19.Samatta 45.Trossard – k.
Żółte kartki: Jóźwiak – Malinovsky
Sędzia: Marco Guida (Włochy)
Widzów: 20765
Lech: Burić – Janicki, Rogne (29.Orłowski), Vujadinović – Jóźwiak, Cywka, Gajos (77.Jevtić), Tiba, De Marco – Amaral, Gytkjaer (73.Tomczyk).
Genk: Vuković – Maehle, Dewaest, Aidoo, Uronen – Berge, Malinovsky (74.Seck)- Ndongala, Pozuelo (60.Piotrowski), Trossard (61.Zhegrova) – Samatta.

null
null

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 7

  1. John pisze:

    Czuje, że będzie awans,i to po dobrym meczu.
    Ofensywa Lecha jest najlepsza od lat.
    W lidze jeszcze to się na wyniki nie przełożyło, ale to się zmieni.

  2. Grossadmiral pisze:

    Charleroi gra właśnie z lidze z mouscron praktycznie tym samym składem co z partizanem chyba tylko 1 zmiana jest wiec szanse troche większe mamy

  3. Kuki pisze:

    Najważniejsze to nie „pęknąć” przed takim meczem jeszcze w szatni, tylko wyjść i zrobić swoje jak najlepiej.
    Osobiście myślę, że jeśli Belgowie nie wbiją nam szybko bramki, to wraz z upływem czasu szanse Lecha będą rosnąć. Oni też narzucają sobie dużą presję, chcąc bardzo awansować do LE.
    Będzie VAR na tym meczu?

  4. inowroclawianin pisze:

    Z Brugge pechowo odpadliśmy, a grając przeciwko Genk nie mięliśmy składu. Teraz jest skład, jest grą, a zespół chyba raczej słabszy niż Genk i w dodatku mecz bez publiczności. Lech na fali. Myślę, że jest szansa na awans jak najbardziej tylko znów trzeba dobry mecz zagrać.

  5. Kuba pisze:

    Bałem się przegranej w Szwecji, obawiałem się wpier***u na Cyprze. Nie pozostaje mi zatem nic innego jak obstawić łomot w Belgii. Jakieś 3:0 dla Charleroi.

  6. MaPA pisze:

    Oceniam szanse Lecha na 50% co zapewne nie jest jakoś odkrywcze.Natomiast to ze gramy na wyjężdzie moze stanowić dla nas mały plus.To belgijski klub musi prowadzić grę a Lech w tymprzypadku nastawiony będzie na kontry.Mamy szybkich piłkarzy na bokach i tylko martwi postawa bloku defensywnego.Co prawda w rozgrywkach LE mamy 0 z tyłu ale jak się patrzy na poczynania niektórych obrońców i bramkarza to skóra cierpnie.Musi być 100% koncentracja na boisku od poczatku do końca.Jednak jestem optymistą i myslę że wygramy choćby skromnym 1:0.

Dodaj komentarz