Wspomnień czar: Faza grupowa 2010 (cześć I)

Trwającą październikową przerwę na kadrę wykorzystujemy m.in. do wspomnień poprzednich rywalizacji Lecha Poznań w fazach grupowych europejskich pucharów. W 2010 roku w Lidze Europy działo się naprawdę dużo. W 2 odcinku pucharowego cyklu wspominamy dziś 3 pierwsze mecze w fazie grupowej 2010/2011, pozostałe 3 w sposób tekstowo-filmowo-fotograficzny wspomnimy jutro.



Awans Lecha Poznań do fazy grupowej Ligi Europy 2010/2021 wyglądał zupełnie inaczej niż w tym sezonie. 10 lat temu po szczęśliwym wyeliminowaniu Interu Baku w rzutach karnych Kolejorz awansował do III rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów. Sparta Praga okazała się za mocna, Lech przegrał w obu meczach trafiając tym samym do IV fazy kwalifkacji Ligi Europy. Poznaniacy byli nierozstawieni, ale na rywala nie mogli narzekać. Po wygranej na Ukrainie 1:0 u siebie Kolejorz zremisował z Dnipro Dniepropietrowsk 0:0 wracając do fazy grupowej europejskich pucharów.

Kiedy podczas losowania Ligi Europy 2010 komputer przydzielił Lecha Poznań do grupy A z Juventusem Turyn, Manchesterem City i Salzburgiem wszyscy złapali się za głowę. Marketingowo było super, ale sportowo tragedia, na papierze nikt nie dawał szans Mistrzowi Polski. Wielu bało się o łomot, który Lech Poznań miał zebrać od dużo lepszych rywali. Media i kibice nie dawały Kolejorzowi cienia nadziei a sukcesem miały być chociaż 2 punkty wywalczone w starciach z Mistrzem Austrii, FC Salzburg, który znacząco przewyższał wtedy Mistrza Polski.

W 1. kolejce Ligi Europy 2010/2011 lechici pojechali do Turynu. Po 31 minutach i po bardzo odważnej grze sensacyjnie prowadzili po dwóch trafieniach Artjomsa Rudnevsa w tym jednym z karnego. Niestety pod koniec pierwszej odsłony poznaniacy popełnili błąd po stałym fragmencie gry i stracili gola. Krótko po wznowieniu drugiej połowy tym lechici dla odmiany nie popisali się przy rzucie rożnym. Głupio stracili drugą bramkę wypuszczając prowadzenie. Kiedy w 68 minucie kapitalnym uderzeniem z daleka popisał się słynny Del Piero wydawało się, że jest już po meczu. Z wyniku 0:2 zrobiło się 3:2 dla Juve, które na nasze szczęście nie dowiozło prowadzenia. Już w doliczonym czasie gry kapitalną bombą z daleka popisał się Artjoms Rudnevs, który strzałem lewą nogą wpakował piłkę pod poprzeczkę. Łotysz zdobył na Stadio Olimpico w Turynie hat-tricka ratując tym samym 1 punkt poznańskiemu Lechowi dla którego był to wielki suckes.

Juventus Turyn – Lech Poznań 3:3
Bramki: 45 i 50.Chiellini 68.Del Piero – 14 i 31. 90+2.Rudnevs
Widzów: 12500 (1600 kibiców Lecha)
Juventus: Manninger – Grygera, Legrottaglie, Chiellini, De Ceglie (45.Motta) – Krasić, Sissoko, Melo, Lanzafame (55.Pepe) – Iaquinta (79.Marchisio), Del Piero.
Lech: Kotorowski – Wojtkowiak, Arboleda, Djurdjević, Henriquez – Injać, Krivets – Kikut (80.Wilk), Stilić (80.Tshibamba), Peszko (73.Wichniarek) – Rudnevs.

Pod koniec września 2010 roku na sportowe otwarcie nowego stadionu Lech Poznań mierzył się z FC Salzburg. Wszystkie bilety zostały błyskawicznie wyprzedane, więc Kolejorzowi nie pozostało nic innego, jak wygrać. Przed meczem był problem ze świeżo położoną murawą. Obie ekipy nie mogły na niej trenować, kiedy ćwiczyły na bocznym boisku na stadionie trwało jeszcze mnóstwo prac czysto wykończeniowych. Na szczęście ze wszystkim zdążono na czas, mecz 30 września odbył się, Lech od początku atakował, jednak gola strzelił dopiero w 48 minucie po celnej główce Manuela Arboledy z rzutu rożnego. Wówczas nowy, ponad 40-tysięczny obiekt wręcz oszalał. W 82 minucie ryknął jeszcze raz, gdy podanie Semira Stilicia wślizgiem z bliska wykończył Sławomir Peszko. Lech pokonał Mistrza Austrii 2:0 umacniając się tym samym na prowadzeniu w grupie A. W pamięci kibiców oprócz meczu i wyniku zapadła także oprawa na każdej z trybun.

Lech Poznań – FC Salzburg 2:0
Bramki: 48.Arboleda 82.Peszko
Widzów: 43000
Lech: Burić – Wojtkowiak (53.Kiełb), Bosacki, Arboleda, Henriquez – Injać, Krivets – Kikut, Stilić, Peszko – Rudnevs (84.Wichniarek).
Salzburg: Tremmel – Schwagler, Afoabi, Sekgya, Schiemer – Leitgeb (77.Boghossian), Mendes, Cziomer (77.Wallner), Svento – Alan, Zarate (56.Jantscher).

Huub Stevens (trener Salzburga):„Zaczęliśmy dosyć spokojnie ten mecz. Mogliśmy opanować grę przeciwnika i grać na równi z nim. Swoimi błędami umocniliśmy rywala. Popełniliśmy za dużo błędów w obronie i przez to przegraliśmy. Po stracie bramek zaczęliśmy grać z pewnym ryzykiem, by zdobyć gola ale ta sztuka nam się nie udała. Ciężko będzie nam dalej grać w tej grupie i przede wszystkim rozgrywać kolejne mecze.”

Jacek Zieliński (trener Lecha):„Komentarz będzie krótki. Był to dla nas pierwszy mecz na nowym stadionie przy tak wspaniałej publice. W pierwszej połowie zagraliśmy za nerwowo, ale po zmianie stron i spokojnej rozmowie w szatni zagraliśmy już lepiej. Bardzo nas to cieszy i przede wszystkim to, że nadal jesteśmy w grze w grupie śmierci. W piłce nie przyznaje się not za ładną grę, tylko liczą się bramki. Wiedzieliśmy, że Salzburg ma problemy z atakiem i strzelaniem goli. Zaskoczył nas skład gości, ale mimo to dobrze zagrali w pomocy, więc tym bardziej trzeba się cieszyć z tej wygranej.”




null
null
null

Już w październiku niebiesko-biali znajdujący się w dużym ligowym kryzysie polecieli do Manchesteru. Kolejorz łatwo i szybko dal sobie strzelić dwa gole. W drugiej połowie ambitnie dążył do wyrównania, miał kilka niezłych akcji, jednak wykorzystał tylko jedną. W 50 minucie celnie z bliska uderzył Joel Omari Tshibamba zdobywając tym samym kontaktową bramkę. Ostatni cios i tak należał jednak do Manchesteru, a konkretnie do Emmanuela Adebayora, który strzelił wówczas hat-tricka zapewniając swojej drużynie triumf 3:1. Dnia 21 października 2010 roku porażka Kolejorza w Anglii była nieunikniona. Po 3 kolejkach Kolejorz miał na swoim koncie 4 punkty w grupie A dzięki którym nadal mógł marzyć o awansie do 1/16 Ligi Europy. Pozostałe 3 spotkania przypomnimy jutro.

Manchester City – Lech Poznań 3:1
Bramki: 13, 25 i 73.Adebayor – 50.Tshibamba
Widzów: 35000 (2000 kibiców Lecha)
Manchester: Hart – Richards, Boyata, Zabaleta (85.Bridge), Lescott – Wright-Philips (70.Jo), De Jong, Vieira, Johnson – Adebayor, Silva (75.Yaya Toure).
Lech: Burić – Kikut, Bosacki, Arboleda (70.Djurdjević), Henriquez – Injać, Drygas (55.Stilić) – Peszko, Krivets, Wilk (55.Rudnevs) – Tshibamba.

Jacek Zieliński (trener Lecha)„Przegraliśmy 1:3 z zespołem, który naprawdę gra w piłkę. To była dla nas dobra lekcja futbolu. Mówiło się o niespodziance, ale życie wszystko zweryfikowało. Trzeba się cieszyć z takiej nauki, jaką mogliśmy otrzymać i wyciągać z niej wnioski. Wydawało się, że w drugiej bramki możemy jeszcze coś wskórać, ale Manchester City szybko sprowadził nas na ziemię.”

„Mamy taką kadrę jaką mamy. Chciałem dać szanse innym. To nie przypadek, że postawiłem na Joela. On naprawdę dobrze prezentuje się na treningach. Strzelił bramkę, zaprezentował się poprawnie. Chcieliśmy też pozostawić jakieś atuty na ławce. Trzeba pamiętać, że przed nami ciężki terminarz, już w niedzielę czeka nas trudny mecz z Górnikiem. Nie możemy żyć tylko pucharami, choć oczywiście chcielibyśmy zapewnić sobie ponownie udział w tych pucharach występami w lidze.”



null
null
null

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







1 Komentarz

  1. MARCINzKALISZA pisze:

    Niezapomniane mecze których nigdy nie zapomnę. Mam nadzieję że w tym sezonie będzie podobnie, tylko z małym wyjątkiem że nie zawalimy ligi.

Dodaj komentarz