Mecz, który zostanie zapamiętany

Niedawny mecz Lecha Poznań ze Standardem Liege zapisał się już na zawsze w pucharowej historii Kolejorza. To spotkanie będzie wspominane z wielu powodów przez wiele lat i to przy różnych okazjach. Jeszcze w listopadzie Kolejorz rozegra drugi mecz z Belgami, który w przypadku chociaż remisu także zapisałby się na kartach pucharowej historii naszego klubu.



Listopadowe rywalizacje w europejskich pucharach w przypadku Lecha Poznań nie zdarzają się zbyt często, a już tym bardziej rzadkością są wygrane w 11 miesiącu w roku. Kolejorz prowadzony przez Dariusza Żurawia ogrywając dnia 5 listopada faworyzowany Standard Liege napisał nową historię, która będzie przypominana nawet przez kolejne pokolenia. Przede wszystkim 5 listopada 2020 roku Lech Poznań wygrał w fazie grupowej Ligi Europy pierwszy mecz od października 2015 roku a u siebie od 4 listopada 2010 roku. Pierwszy raz też ograł Belgów przy Bułgarskiej przedłużając dzięki wynikowi 3:1 szanse na awans do 1/16 finału.


null
null

Mecz ze Standardem Liege to już piękna pucharowa historia Kolejorza, ale w dotychczasowej historii listopadowych meczów w europejskich pucharach zdecydowanie najsłynniejszym jest ten z FC Barceloną, który akurat nie zakończył się dobrym rezultatem. Po październikowym remisie na Camp Nou 1:1 w rewanżowym spotkaniu II rundy PZP dnia 9 listopada 1988 roku poznański Lech ponownie zremisował z Barcą 1:1. Nawet dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, dlatego o awansie do kolejnej fazy musiały zadecydować rzuty karne.



null

Niestety w nich Lech Poznań przegrał z FC Barceloną 4:5 i odpadł z dalszej rywalizacji, jednak to spotkanie do dziś jest jednym z lepszych meczów Kolejorza na arenie międzynarodowej. Już ponad 32 lata temu bój z Hiszpanami na starej Bułgarskiej śledziło ponad 30 tysięcy osób.


Już w bardziej pamiętnych czasach w listopadzie 2010 roku w meczu 4. kolejki Ligi Europy zespół Kolejorza w obecności ponad 40 tysięcy widzów sensacyjnie ograł naszpikowany gwiazdami Manchester City 3:1. Do dziś jest to najbardziej spektakularny mecz niebiesko-białych na arenie międzynarodowej w historii.

null
null
null
null

Wcześniej 12 lat temu Lech Poznań zdobył pierwszy punkt w fazie grupowej Pucharu UEFA. W listopadzie 2008 roku ekipa Franciszka Smudy zremisowała u siebie z AS Nancy 2:2. Lechici szybko wyszli na prowadzenie za sprawą Sławomira Peszki. W 10 minucie był już remis, ale jeszcze przed przerwą na 2:1 dośrodkowaniem z rzutu wolnego do siatki trafił Semir Stilić. Lech nie wygrał tego meczu, bowiem grając nieco zachowawczo w końcówce popełnił błąd, stracił bramkę na 2:2 oraz 2 punkty w grupie z której i tak wyszedł.

null
null
null
null
null

Inne pucharowe mecze w listopadzie już tak udane nie były, choć mają swoją historię. 7 listopada 1990 roku w rewanżu II rundy PEMK ówczesny Mistrz Polski, Lech Poznań bronił zaliczki z pierwszej konfrontacji w której pokonał u siebie Olympique Marsylia 3:2. Głównie z powodu zatrucia pokarmowego i osłabienia wielu zawodników lechici polegli we Francji 1:6 tracąc 3 gole z braku sił w ostatnich 6 minutach. Do teraz zagadka tamtego spotkania nie została wyjaśniona i nigdy już nie zostanie.

Dwa lata później 4 listopada 1992 roku Lech zebrał bolesny łomot w Poznaniu od IFK Goteborg przegrywając ze Szwedami 0:3. Tamto spotkanie obejrzało przy Bułgarskiej prawie 28 tysięcy ludzi.

null

W listopadzie 2008 roku Lech Poznań przegrał za to na Łużnikach w Moskwie z drużyną CSKA 1:2. Był to 2 mecz w fazie grupowej Pucharu UEFA, którego można było wtedy żałować. Lech nie był gorszy od rywala, lecz łatwo stracił 2 bramki po błędach Zlatko Tanevskiego. Gol Semira Stilicia w drugiej połowie z wolnego na niewiele się zdał.

Pięć lat temu mimo ambitnej walki poznaniacy ulegli u siebie Fiorentinie 0:2. Dwa gole w tym jednego fantastycznego z rzutu wolnego strzelił nam wówczas słoweński pomocnik Josip Ilicić. Także w listopadzie 2015 roku Wielkopolanie zremisowali jeszcze na wyjeździe z Belenenses Lizbona 0:0. Trudno było stwierdzić czy był to dobry wynik czy jednak zły. Rywal był jak najbardziej do pokonania, ale z drugiej strony zmarnował rzut karny.

null
null

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 4

  1. MaPA pisze:

    Myślę jednak że w naszej pamięci bardziej utrwali się jak pokonaliśmy przeciwników w grze o awans do fazy grupowej LE.Ta efektowna dla oka i efektywna gra spowodowaly że z przyjemnością oglądaliśmy te widowiska.Przeszliśmy te eliminacje jak burza tracac zaledwie jedną bramkę.To było to co chcieliśmy oglądać.Jak dla mnie te wrażenia może przebić jedynie awans z grupy co jest możliwe aczkolwiek piekielnie trudne do wykonania.

  2. kibol z IV pisze:

    Tym artykułem przywołaliście wspomnienia. Mecze które na zawsze zapisały się w historii Lecha.Niezmiernie się cieszę iż te mecze na Bułgarskiej mogłem oglądać na żywo. Tego nikt mi nie weżmie. Zostanie to we mnie do końca życia.Mecze legendy. Klimat tamtej Bułgarskiej. Stare jupitery. Budka z klopsami :) Kocioł :) Mecze z dziewczyną a obecnie żoną :) Coś wspaniałego , niepowtarzalnego i jedynego w swoim rodzaju. Kto tego doświadczył wie o czym mówię.Opiszę dwa z nich, bo te obrazy ciągle we mnie tkwią. Chociaż już tyle lat mineło.
    BARCELONA
    Na ten mecz dostałem się poprzez sprzedaż programów meczowych przed stadionem. Cholernie cięzko było o bilety na ten mecz , bardzo dużo brały różne zakłady pracy z różnych częsci kraju. Mieliśmy jednak z kumplami dojście do gościa który szukał ludzi do sprzedaży programów meczowych. Zaproponował nam to . Oczywiście takiej okazji nie można było zmarnować. Program za darmo , żąrcie za darmo , kasa w kiejdzie z napiwków no i najważniejsze wejście na mecz za darmo :)
    Sprzedawaliśmy te programy przyodziani w szaliki zrobione na drutach :)…takie były czasy :) Coś do wiadomości tych którzy bez problemu kupują teraz szaliki w różnych sklepach na terenie Wielkopolski , w sklepach klubowych , przed stadionem , lub zamawiają przez neta :). Już po wejściu na stadion po sprzedązy wszystkich programów i rozliczeniu się z nich .Zaczepiłem statecznego( około 60 lat) Katalończyka przyodzianego w piekny haftownany szalik Barcy i piękną o wiele młodszą od siebie dupensję :) , proponując mu wymianę mojego dziarganego przez babcię na drutach szalika na jego :) Gosciu coś tam odpowiedział i uśmiechając się odmówił wymiany , sugerując jednocześnie że Barca nas dziś rozjedzie.
    Życzyłem mu wówczas jednego…aby zapamiętał Lecha.Pewnie spocił się mocno podczas tego meczu , pewnie ta jego dupensja też…Pamiętam eksplozję radości po golu Kruszczyńskiego. Tamten doping , jedność i klimat tego stadionu. Młodzi kibole …coś zajebistego :) Pamiętam rozpacz po niecelnych karnych. Pamiętam ludzi którzy skrywali swe twarze w dłoniach, roniąc łzy po tym jak odpadliśmy. Kto to przeżył zapewne jak ja zapamięta do końca zycia…Który obecny polski klub powalczy z Barcą jak równy z równy ? Żaden :) Mecz historia , legenda ,nasza tożsamość …
    MARSYLIA
    Dziś już klub o znacznie mniejszej renomie , sławie i potędze. Na tamte czasy jednak GIGANT. Rok 1990 dla mnie czas w “kamaszach ” :) Służbę odbywałem na Rolnej w Poznaniu , tuż obok dawnego boiska Warty :). Na mecz z Olimpiqe udałem się w mundurze a wejście miałem za free :) “Obrońcy granic nie płacą za nic ” :) Nie siedziałem wówczas w Kotle ale na obecnej trójce. Skazywany na pożarcie Kolejorz zagrał chyba najlepszy mecz w historii jaki widziałem i pokonał żabojadów 3-2. Po tym meczu świętowaliśmy wygraną w “maluchu” kumpla a do jednostki wróciłem ponoć o 4 nad ranem :) Zwązywszy że miałem wyrozumiałą kadrę odnośnie Kolejorza, a cel był szczytny a ja już byłem starszyzną:)…nie obowiązywał mnie tego dnia jego harmonogram :) Kto był w syfie ten wie o czym mówię :)
    Wracając jednak do Listopadowego wątku zarzuconego przez redakcję i relacji z Marsylia , wypada napisać o rewanżu. Jednostka na Rolnej skupiała wówczas w zdecydowanej większości wiarę z Wielkopolski jak i ze Śląska. Rewanż Lecha rozgrzewał wszystkich z naszego regionu …większość Hanysów była albo obojętna , albo nie zadeklarowana , albo totalnie kurwa uciązliwa.Rewanż leciał w TV …My MUSIELIŚMY oglądać Lecha , część Hanysów coś tam innego…Doszło do utarczek słownych na tyle drastycznych, że musiał interweniować oficer dyżurny…Który po krótkim namyśle uznał iż Lech to dobro narodowe i nalezy je rozpowszechniać :)…Oglądliśmy ten mecz wspólnie…Lech przegrał z kretesem…
    Wspomnienia pozostały :) Mecze z City , Violą to dość bliska historia . Mecz z IFK u siebie, to mecz bez historii…dostaliśmy wpierdol i tyle. Oczekiwania były wielkie , pękły jak nadmuchany balon…patrząc z perspektywy czasu sam nie wiem dlaczego. Było wszystko by awansować wówczas do LM…Nie wyszło i nie ma o czym pisać.Redakcja przypomniała mecze historyczne nad którymi po prostu nie można się nie pochylić i wspomnieć . Opisałem je ze swej perspektywy :) Zajebiście jest być kibolem LECHA !!! :)

  3. John pisze:

    Bardziej zapamiętam samą drogę do fazy grupowej.
    Z Benficą można było osiągnąć lepszy wynik,ale to był fajny mecz.
    Ten z Standardem też,wczesniej Charleroi,jednak pokonać 2 zespoły z ligi belgijskiej,też sztuka,Charleroi było liderem,a Standard viceliderem.
    Trzeba się wziąć w garść,żeby znowu nie przyszło czekać Lechowi kilka lat,wypadało by pójść za ciosem.
    Nie jest ciekawie w lidze, ale jest jeszcze kilka spotkań, trzeba gonić,a w przerwie zimowej wzmocnić zespół.
    Do póki piłka w grze,choć gra nie daje powodu do optymizmu,i już zwątpiłem lekko.

  4. F@n pisze:

    Szkoda, że Kamiński nie strzelił. 4:1 i to po takiej akcji wyglądałoby jeszcze lepiej. Ale nie ma co narzekać. Świetny mecz.

Dodaj komentarz