Top 10 (19-26.11)

Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie naszego klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.



Spośród setek komentarzy oddanych w newsach na KKSLECH.com w ciągu 7 dni wiele wpisów skłania do refleksji, a innych użytkowników m.in. do rozwinięcia dyskusji. Cykl o nazwie „Top 10” ma za zadanie co tydzień w środę lub w czwartek wyróżniać najlepsze wpisy kibiców Lecha Poznań oddane w wiadomościach na KKSLECH.com oraz w „Śmietniku Kibica”.

Autor wpisu: Kuki do newsa: Przed 14 kolejką II-ligi

„Tak się zastanawiałem ostatnio – po co właściwie Lechowi ten drugi zespół? Wyniki są w kratkę, gra jest wręcz siermieżna czy momentami toporna i ma zdecydowanie mało wspólnego ze sposobem rozgrywania akcji w I zespole. Pieniądze pewnie też trzeba jakieś wyłożyć żeby to utrzymywać, bo przecież sztab, piłkarze… Ci którzy przychodzą do II z I zespołu traktują rezerwy jako przykry obowiązek, z kolei inni którzy już tam grają kilka lat niekoniecznie nadają się do grania w I zespole i prawdopodobnie nigdy tam nie zagrają. Idąc dalej – teoretycznie najlepsi z U-18 są przesuwani do rezerw, w rezultacie zespół CLJ buja się gdzieś po środku tabeli – również grając w kratkę. Ci najlepsi z kolei, grający teraz w rezerwach, również bujają się po środku tabeli tym razem II ligi, dostając w czapkę w Stargardzie i bojąc się konfrontacji w Kaliszu. Czasem słyszę – “w CLJ, czy w II lidze wynik wcale nie jest taki ważny, liczy się gra i to żeby wypromować młodych do I zespołu”. A zaraz potem budzimy się z ręką w nocniku, gdzie niektórzy juniorzy wcale nie mają mentalności zwycięzców, czy pękają pod presją. To gdzie oni mają się ogrywać z tą presją? W CLJ nie, bo przecież najlepsi odeszli do rezerw, to może w rezerwach? No tak średnio bym powiedział, bo tam celem jest ogrywanie młodych. Brakuje trochę mi trochę takiej konsekwencji w tym wszystkim. Może lepiej by było zdobywać seryjnie mistrzostwa w CLJ, podnieść poziom na tyle żeby być poza zasięgiem innych i potem bezpośrednio wprowadzać tych chłopaków do I, niż tułać ich po rezerwach?”

Autor wpisu: Jacek_komentuje do newsa: Wystaw swoje oceny po meczu z Rakowem

„O Satce i Puchaczu nawet nie chce mi się pisać – wszyscy widzieli, jak było, a wielu już napisało powyżej.
Ciekawym przypadkiem jest dziś Butko. Rzadko się zdarza, żeby piłkarz, który wszedł na ostatnie kilka minut brał dwukrotnie udział w akcji mającej absolutnie kluczowe znaczenie dla końcowego wyniku. Jemu się to udało, i dwukrotnie zjebał.

Bardzo dyskretny występ Sykory. I tu dochodzimy do głównego powodu, dla którego nie wygraliśmy tego meczu. Za Sykorę nie było po prostu kogo wpuścić. Lech NIE MA JAKOŚCI wśród zmienników.
Nawet na jednym froncie to jest dyskwalifikujące dla zespołu chcącego (?) walczyć o cokolwiek, a jeśli mamy grać co trzy dni na kilku frontach to TAK SIĘ PO PROSTU NIE DA! Wiemy to wszyscy na tym forum, niestety wiedza ta wydaje się niedostępna dla ludzi budujących kadrę pierwszego składu zespołu. No bo przecież nie są chyba sabotażystami, którzy też to wiedzą ale nic z tym nie robią??
Który to już qrwa raz trener nie pomaga zmianami? Tyle, że mnie się już nie chce pisać o winie Żurawia. Nie dziś. Może ewentualnie można było wpuścić Kravetsa za Tymka. Ale za Sykorę nie było nikogo innego niż Marchewa (no bo przecież nie Klupś). Plusem wpuszczenia Filipa za Sykorę było z kolei to, że nie wszedł za Daniego. Krew zalewa jak za każdym razem widać, że przez szczupłość kadry nie ma specjalnie pola manewru w końcówce i punkty ponownie uciekają.

Były też plusy. W końcu remis z liderem czołowej ligi w Europie to nie w kij dmuchał.
Dobry występ Ramireza (Dani jakiego chciałbym zawsze oglądać), Modera, Skórasia i tradycyjnie Ishaka.
Pomimo trzech straconych bramek również Bednarek wcale nie zagrał szczególnie słabo. Kryminalna gra obrońców nie pozwoliła wybronić wszystkiego. Wybitny nie był, ale bywało gorzej. No to z plusów chyba tyle.

W tym sezonie przestajemy już marzyć o majstrze, powinniśmy też nacieszyć się pucharami bo w przyszłym sezonie pewnie ich nie zobaczymy.

Ogólnie jest super, pięknie gramy i najdrożej w Polsce sprzedajemy wychowanków. Nikt nie ma tak zielonego bilansu jak my! To jest najważniejsze!”

Autor wpisu: Sternbek do newsa: Plusy i minusy: Lech – Raków 3:3

„Minęły lata świetlne od mojego ostatniego posta…
Obejrzałem dzisiaj ten mecz jeszcze raz i nasunelo mi się kilka wniosków już z chłodniejsza głową:
1. Trzeba byłoby chyba sięgnąć do czasów Smudy żeby sobie przypomnieć tak ofensywną grę naszych – podoba się to nam ale zawsze są też i minusy takiej gry. Obrona zawsze na tym cierpi chyba że mamy rewelacyjnych obrońców (daleko nam do tego);
2. Duża sinusoida w komentarzach na temat trenera w ciągu kilku dni… Od ‘super trener’ do ‘jego czas się skończył’. Pragnę zaznaczyć że te wyjście z 1:2 na 3:2 nastąpiło zaraz po wyjściu z szatni. Myślę że Darek nadal ogarnia zespół i ma na nią duży wpływ. Niestety dalej się uczy i brak mu ‘wyrobionej opinii uznanego trenera’ więc i nie umie się postawić zarządowi i posłusznie wprowadza Marchewe chociaż jestem przekonany że nawet on widzi że to nie ma sensu. Myślę że teraz jak dostał nowy kontrakt to najlepszy czas by powiedział ‘nie’ i desygnował zmiany wedle swojego nosa trenerskiego. Czas pokaże czy go na to stać…
3. Gra nie wygląda źle – ok dla wielu Raków to Dziady ale na razie strzyga w lidze każdego po kolei a my wyszliśmy imponująco z 1:2 na 3:2 w ciągu 6 minut z liderem. Normalnie gdybyśmy wygrywali ze słabszymi i dorobek punktowy nie byłby taki zły to uczciwie byśmy przyznali że remis był sprawiedliwy… Ale wiadomo…teraz każdy punkt na wagę złota i strata 2 punktów w kilka sekund przed końcem rozwala nas totalnie…
4. Mental – według mnie tu jest problem. Brak koncentracji, czucie się gwiazdą, wybieranie meczów… To są sprawy niedopuszczalne. Ale to siedzi w ich głowach. I żaden trening czy natłok meczów nie ma na to wpływu. To mental który w takiej formie jest niedopuszczalny na tym poziomie rozgrywek. Zamiast ich głaskać trzeba kogoś w sztabie kto jak nie rozmowa to nawet zjechaniem przy wszystkich uzmysłowi jednemu lub drugiemu że takie zachowania są niedopuszczalne.
5. Pozdrawiam przy okazji forumowiczów i redakcje i powodzenia w plebiscycie!”

Autor wpisu: selda do newsa: Śmietnik Kibica

„Podobnie jak Michu87 mam wrażenie, że wszystkim w klubie, tak zarządowi, jak i trenerowi i zawodnikom, obecny stan rzeczy – czyli piłka bez kibiców – pasuje. Nie trzeba się przejmować atmosferą na stadionie, gwizdami, transparentami, kibicami przeprowadzającymi dyscyplinujące rozmowy; nawet przy tak beznadziejnych wynikach nikt i nic nie burzy miłej atmosfery. W takich cieplarnianych warunkach, gdy nie trzeba się obawiać wymagających trybun, gdy nikt nikomu nie wyznacza i nie rozlicza z wyniku, całkiem łatwo przejść do porządku dziennego nad wtopami z Legią czy Rakowem. Ot, taki jest przecież sport. Raz się przegrywa, raz remisuje.

W przeszłości wielokrotnie bywało tak, że to trybuny w krytycznych momentach przypominały, jakie są oczekiwania wobec Lecha. Wymuszały zmiany w klubie i mobilizowały zespół do lepszej gry. Jestem przekonany, że teraz byłoby podobnie i z kibicami na trybunach taka sytuacja, jak w niedzielę nie miałby prawa się zdarzyć. Teraz, gdy trybuny są puste, wszyscy w klubie stracili resztki motywacji i odpuścili sobie, aby cokolwiek ugrać w lidze. Grają wyłącznie dla siebie, czyli tylko w LE, bo tam można zarobić relatywnie duże pieniądze, a zawodnicy mogą się pokazać i przy odrobinie szczęścia zapracować na zagraniczny transfer. A kto ogląda naszą buraczaną ligę? Nikt, więc po co się starać, skoro wynagrodzenie i tak będzie co miesiąc na czas? Zawodnicy, nawet jeżeli na poziomie deklaracji pieją, że “trzeba się wziąć w garść i zacząć punktować”, to podświadomie olewają mecze ligowe, bo w “punktowaniu” nie widzą żadnych partykularnych korzyści. Zarząd może i by wolał być w czubie tabeli, ale to nie jest priorytet. Do pucharów zawsze będzie czas się zakwalifikować, czy to przez PP, albo po udanym finiszu w kwietniu i maju. A nawet jak się nie uda w tym sezonie, to świat się nie zawali. Poduszka finansowa jest zbudowana, więc przeżyjemy.

Wobec pustych trybun sytuację uratować mógłby tylko ktoś, kto ma autorytet i jest w stanie wstrząsnąć drużyną. Ktoś, kto ten klub ma autentycznie w sercu i przed meczem z Legią powie jasno i wyraźne, że wynik inny niż zdecydowane zwycięstwo nie wchodzi w grę, a w razie braku walki drużyna może wracać do Poznania piechotą. To mógłby być charyzmatyczny właściciel, trener lub zawodnik. Ktoś, kto potrafiłby postawić do pionu zespół i wymóc większe zaangażowanie w grze. Niestety, w Lechu od dawna nikogo takiego nie ma. Właściciel jest nieobecny. O Klimczaku i Rutku można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że są charyzmatycznymi przywódcami. Żuraw to samo. Ma pewnie jakieś zalety, ale to chyba nie jest ten typ osobowości co Sir Alex Ferguson. On suszarki nikomu do ucha nie przystawi. Zawodnicy? Nie widzę nikogo, kto zasługiwałby na miano prawdziwego lidera potrafiącego w trudnej sytuacji pociągnąć za sobą resztę i zdopingować do większego wysiłku i lepszej gry… To jest niestety efekt tego, jak zespół jest budowany. Trudno bowiem zrobić lidera z młokosów z Akademii, którzy przelatują przez I zespół jak komety grając w nim maksymalnie sezon lub dwa. Również nierealne jest, że takim liderem zostanie sprowadzony z zagranicy najemnik, który gra tu wyłącznie dlatego, że zaproponowano mu lepsze wynagrodzenie. Przykro to stwierdzić, ale Lechowa tożsamość została dawno amputowana a zamiast niej zostały tylko budzące politowanie, puste slogany w stylu “NSNP”.

Co więc zostało kibicom, skoro nawet przez trybuny nie są w stanie wpłynąć na grę Kolejorza? Niewiele. Transfery na jedną czy dwie pozycje to tylko półśrodki, które bez dogłębnej przemiany klubu nic nie zmienią. Mnie osobiście, po kolejnej katastrofie w niedzielę, przychodzi tylko jedno do głowy. Dla własnej równowagi psychicznej trzeba zejść na ziemię, przestać żyć mylnymi wyobrażeniami co do Lecha i tego, do czego jest on zdolny, a zamiast tego należy spojrzeć na niego trzeźwo i pogodzić się z realiami (realna ocena rzeczywistości?). Czas porzucić złudzenia, że w tym klubie kluczowym osobom (zarząd, trener, zawodnicy) szczerze zależy na solidnym wyniku sportowym. Tutaj każdy ciągnie w swoją stronę i ma własne cele do zrealizowania, ale niekoniecznie są to cele sportowe. Wynik sportowy może się pojawić, ale raczej z przypadku, dzięki korzystnej koniunkcji gwiazd, a nie jako efekt wspólnej determinacji kierownictwa i zawodników. Krótkoterminowo może więc przydarzyć kilka lepszych meczów, które pozwolą wybić się o kilka pozycji wyżej w tabeli, a w skrajnie pozytywnym scenariuszu awansować do Ligi Europy. Długoterminowo, czyli w perspektywie całego sezonu i dłużej, takiej pojedyncze zrywy nic nie dają. Obecny Lech nie ma żadnych przesłanek, aby myśleć o mistrzostwie, a tym bardziej aby wygrywać je seryjnie. Lepiej więc pogodzić z tym, że dla Lecha stanem naturalnym jeśli chodzi o wynik sportowy jest pozycja w okolicach środka tabeli z przejściowymi przebłyskami w postaci zakwalifikowania się do pucharów raz na kilka lat. Takie podejście nie będzie wyrazem minimalizmu. To będzie zdrowa, racjonalna ocena stanu faktycznego. Jej uświadomienie spowoduje, że kilka weekendów nie zostanie spartolonych oraz pozwoli uratować relacje z najbliższymi, którzy obecnie co tydzień stają się odgromnikiem dla wkurwionych kiboli Lecha.”

Autor wpisu: J5 do newsa: Pięć szybkich wniosków Lech – Raków 3:3

„Najgorsze w tym meczu były dwie rzeczy, kolejna strata punktów w końcówce meczu, nikt ani nie potrafił zablokować, ani wyciąć pędzącego Szelągowskiego, tak samo jak w meczu z Legią nie chciało się piłkarzykom dograć na pełnej koncentracji paru minut dogrywki, oraz to że Raków po prostu był lepszy, i ten remis co najmniej mu się należał. Obawiałem się że lechowe gwiazdeczki chcąc wyrwać się na zachód będą oszczędzać się w tym meczu, i tak to wyglądało od strzelenia przez Lecha trzeciej bramki. Tylko kto kupi takiego olewającego mecze Puchacza czy Marchwińskiego. Ciekawe, czy jak słaby Lech nie wygra żadnego ligowego meczu do końca roku, czy trener z nowym kontraktem, dokończy ten stary jeszcze kontakt, czy wzorem kolejnych następców Smudy pożegna się z pracą przedwcześnie? Fatalna gra obrony od początku jego pracy z pierwszym zespołem, dużo na to wskazuje. Niestety, bez podręcznikowego budowania zespołu od obrony, nie ma szans na żaden sukces. Zapewne i te boje w Lidze Europy, oprócz walki i zaangażowania, też skończą się porażką. Paradoksalnie.”

Autor wpisu: tomasz1973 do newsa: Śmietnik Kibica

„No i to jest właśnie to co zastosowałem już kilka miesięcy temu, strach się przyznać przed Wami, ale niestety Lechowi kibicuje się teraz już bardziej z przywiązania niż z wiary w ten zespół, kiedyś po takim meczu jak ten z Rakowem potrafiłem zmienić niedzielne plany, bo moja obecność gdziekolwiek mogła skończyć się dla kogoś nieprzyjemnie, teraz w niedzielę na spokojności pojechałem do kumpla na parapetówę (mała ilość ludzi, żeby nie było :-) ) i półsłówkiem o Lechu, wkurwieniu, czy straconej szansie się nie zająknąłem, bo i po co? Kogo brak trofeów jeszcze obchodzi oprócz kiboli? Zarząd, piłkarzy, trenera, seniora rutka? Nie sądzę, zarząd i stary mają to po co wzięli Lecha spłacając jego długi jego pieniędzmi, czyli handel żywym towarem za wielkie pieniądze, zawodnicy się wypromują (młodzi) albo lepiej zarobią (starzy lub obcokrajowcy), Żuraw ma robotę bez presji (jakby nie trenerską, bo w tym zawodzie zawsze się wyznacza cele i jest presja – w Lechu tego nie ma,) i tak się to kula…Lecha uratuje tylko zmiana właściciela i o tym piszę tu od 5 lat, nie zmiana zarządu, jak niektórzy tu twierdzą, a tylko i wyłącznie zmiana zarządu.”

Autor wpisu: perkac do newsa: Powtórka z rozgrywki i coroczna jesienna passa

„Dopóki zarząd się nie zmieni to zawsze będziemy frajerami i zawsze będziemy przegrywać jak frajerzy. W zarządzie są ludzie którzy zarażają swoim frajerstwem reszte klubu, a co za tym idzie również i wyniki będą jakie? Frajerskie

Zarząd: niekompetentny, nie udolny który nie ma wyników, nie zna się na tym co robi, liczący tylko złotówki z transferów i lansujący się w mediach byle czym.

Sztab trenerski: w dalszym ciągu nie widzę poprawy najsłabszych elementów naszej gry. Obrona i stałe fragmenty gry w ofensywie jak i w defensywie nadal się nie polepszają. Zmiany jakie Żuraw podejmuje w czasie meczu tak jak wprowadzanie Kacharawy i Marchwińskiego również nic nie wnoszą. Sam Żuraw wygląda na grzecznego wujka który nawet nie pokrzyczy na swoich piłkarzy. Przy lini bocznej stoi cicho bez emocji, nie reaguje na wydarzenia boiskowe więc w szatni pewnie również sielankowa atmosfera.

Piłkarze: każdy nowy zawodnik który się pojawi w klubie już na dzień dobry ma na czole wypisaną porażkę. Ten klub już jest tak przesiąknięty porażkami i wstydem że wszyscy się nimi zarażają. Drużyna w tym klubie jak gra słabo to przegrywa, a jak gra dobrze to… to też przegrywa. Ten klub nie ma genu zwycięzcy, a w meczach o wysoką stawkę lub przy pełnym stadionie dostają paraliżu.

Wyniki: frajerskie, do dupy.
– Eurowpierdole z piłkarskimi zerami
– Cztery finały PP w tym trzy z rzędu przegrane
– W zeszłym sezonie po frajersku przegrywamy w półfinale PP z lechią.
– W sezonie 2017/2018 wygrywamy z legia 3:0 i co… i nie wygrywamy żadnego z następnych pięciu meczy, gdzie legia swoje wygrywa
Mało?
– W sezonie 2016/2017 prowadzimy z legią u siebie 1:0 do 88 minuty i nagle tracimy dwie bramki.
– W sezonie 2017/2018 przed rundą mistrzowską zostajemy liderem ekstraklasy, Jevtic nie strzela karnego przeciwko koronie, przegrywamy ten mecz i psychicznie już się nie podnosimy co doprowadza do pamiętnego już 20 maja i świętowania MP przez 7egie na naszym stadionie.
– Regularnie tracimy punkty w ostatnich minutach
bramki tylko legii w ostatnich minutach:
2010/2011 bruno mezenga w 89′ przegrywamy 2:1
2014/2015 dossa junior w 91′ na 2:2
2016/2017 hamalainen w 93′ przegrywamy 2:1
2016/2017 dąbrowski w 88′ i hamalainen w 94′ przegrywamy 2:1
2020/2021 lopes 93′ przegrywamy 2:1
Ciąg dalszy nastąpi?

Przez te 10 lat z 7egią wygraliśmy tylko dwa naprawdę ważne (no chyba że superpuchar także zaliczamy do ważnych? jak kto woli) mecze, w 2010 w drodze po majstra i w 2015 roku dzięki Skorży po przegranym finale PP wygrywamy w lidze co dało nam lidera i ostatecznie Mistrzostwo.

Wszyscy wiedzą że ryba psuje się od głowy, ale przecież oni nigdy się nie poddadzą, nigdy się nie poddadzą, nigdy
“będę walczył dalej, ja się nigdy nie poddam”

I jak Nas nie nazywać frajerami? Większym to już chyba tylko jest Marcin Najman.”

Autor wpisu: Przemo33 do newsa: Powtórka z rozrywki i coroczna jesienna passa

„Co roku i co sezon mamy to samo. Kibic ma już doświadczenia z poprzednich lat, wie jaka jest sytuacja i czego można się spodziewać, ale jakaś iskierka nadziei zawsze się tli i serce chce widzieć silnego, zwycięskiego Lecha, który wygrywa puchary i odnosi sukcesy. Ale rzeczywistość jest okrutna i brutalna… Ani właściciele, ani zarząd nie chcieli nigdy i nie będą chcieć sukcesów sportowych. Nawet jeśli pojawia się szansa na tytuł lub puchar, to jest potem zmarnowana i to czasami dość szybko. Władze często zwalały winę na trenera, a piłkarze pozostawali bezkarni. Nie pomagali często trenerem, bo zamiast wzmocnić drużynę, naściągali szrotu. Od lat liczy się dla Rutków tylko promocja i sprzedaż młodych graczy. Nic więcej. Mają gdzieś kibiców.

Obecnie jesteśmy frajerami (nie mam tutaj na myśli kibiców, tylko drużynę, trenera, właścicieli i zarząd), którzy co chwilę się kompromitują. Herb, tradycja i sukcesy sportowe nie mają żadnej wartości dla właścicieli. Ryba psuje się od głowy, dlatego ten klub przesiąknął minimalizmem Rutków, co widać w postawie piłkarzy na przykład. Mimo dużego budżetu i niezłej kadry, jak na polską ligę, nie gramy i nie odnosimy sukcesów na miarę możliwości. Można zapytać – jak długo jeszcze to potrwa? Jak długo będziemy czekać na silnego Lecha, który walczy o trofea i je zdobywa, dając dużo radości kibicom? Kiedy znów kibice będą dumni ze swojego klubu, piłkarzy, trenera?

Czy jest jakieś lekarstwo na obecną sytuację? Oczywiście, że tak. W sumie moim skromnym zdaniem wyjścia są dwa. Pierwsze to powrót do strategii za czasów pierwszego zarządu, czyli powrót do walki i nastawienia na sukcesy sportowe, ale do tego trzeba zmienić zarząd. Wtedy może pozostać ten sam właściciel, ale przede wszystkim on musi naciskać na wyniki i sukcesy sportowe. To myślę że mogłoby się udać, tylko oczywiście trzeba chcieć, ale niestety prawda jest taka, że Rutki nie chcą niczego zmieniać w swojej strategii, która przynosi im zyski, a nas kibiców mają gdzieś. Drugie wyjście to zmiana właściciela, która jest jak najbardziej możliwa. Gdyby Rutki wystawiły Lecha na sprzedaż, chętni by się znaleźli. To klub stabilny finansowo, z niezłym potencjałem zarówno kibicowskim, jak i sportowym, do tego od lat stawia się w nim na młodzież, co przynosiło, przynosi i będzie przynosić zyski dzięki jednej z najlepszych, jeśli nie najlepszej akademii w kraju. I tutaj zgadzam się z kolegą @Ostu, że Rutki będą chcieli prędzej czy później sprzedać klub, a możliwe, że mają już chętnego kupca. Osobiście jestem właśnie za to opcją, bo limit szans dla Rutków wyczerpał się już dawno temu i czas na duże zmiany. Ale rzeczywistość jest taka, że to Rutki są właścicielami i będą nim przynajmniej jeszcze przez jakiś czas. Co to oznacza dla nas kibiców to już wiemy. Szara, nudna rzeczywistość. Aż przykro patrzeć na obecnego Lecha. Ale kiedyś musi się to wszystko zmienić, Rutki nie będą tutaj wiecznie. Jeszcze kiedyś zobaczymy silnego Lecha.”

Autor wpisu: slavo1 do newsa: Powtórka z rozrywki i coroczna jesienna passa

„Z zamiarem napisania tego postu noszę się od dłuższego czasu. Kilkanaście dni temu mi się przelało i powiedziałem sobie dość – ale no nie da się. To jest Mój Klub i darłem ryja “fauluj!!, fauluj, fauluj!!!” – wiadomo kiedy… Ale nie o tym ten post ma być. Najpierw założenia : Klub Piłkarski Lech Poznań, jest kolejną firmą Rutkowskich nastawioną na zysk. Ergo firma musi przynosić zyski, a nie tylko stabilnie podnosić przychody i dochody. W normalnych warunkach Rada Nadzorcza powinna taki Zarząd wypierdzielić na zbity pysk. I teraz dlaczego. Bo celem działania każdej firmy jest maksymalizacja zysku. I/albo podnoszenie wartości firmy. Jednak podnoszenie wartości firmy musi mieć jakiś cel a nie być celem samym w sobie. Stabilizacja na bezpiecznym (lub średnim) poziomie nie jest celem działania firmy (no chyba, że monopolisty). Chodzi o stosunek zaangażowanego kapitału do poziomu jego wykorzystania. Krótko mówiąc ZYSK. O ile podnoszenie wartości firmy Rutkom się udaje świetnie (baza Wronki, Akademia LP, renoma klubu) – to rezultaty (ZYSK) jest niski i nie chodzi tutaj o ilość milionów € za Modera, Jóźwiaka czy kogokolwiek. Tylko o realną wartość i poziom wykorzystanego kapitału czyli ZYSKU. Sprzedaż 5 lat temu Linettego za kilka mln € była sukcesem … a ile wtedy zarabiali tygodniowo piłkarze Premier League? A ile zarabiają teraz? Nawet 11 mln€ za Modera robi wrażenie – czy aby na pewno? Teraz tygodniówki w Premier League to pewnie dziesiątki a nawet setki tysięcy Funtów!! A ile było 5 lat temu? Ergo relatywnie Rutki zarabiają coraz mniej. Firma Klub Piłkarski Lech Poznań zarabia mniej niż mogłaby zarabiać. Na papierze wygląda to super. Ale tylko tam. Minimalizm i tchórzostwo jest cechą charakterystyczną obecnego zarządu Lecha. To są popaprańcy biznesowi, którzy mają jeden cel : bezpiecznie doczekać nowego sezonu, zarabiając solidne pieniądze. Dla siebie. Bez ryzyka – bez patrzenia na kibiców.

Kim są kibice Lecha Poznań? Dla normalnego zarządu firmy – Klientem, któremu sprzedaje się produkt w najlepszej możliwej jakości. BO NIE MA KLUBU (sorry FIRMY) BEZ KIBICÓW. Nie ma firmy bez jej Klientów. A kim jest dla Klubu Lech Poznań jego Klient/Kibic? – liczbą zakupionych biletów/karnetów/koszulek/kiełbasek na meczu. MY jesteśmy mierzeni ilością złotówek, które wpływają do klubu. Nie jesteśmy KLIENTEM tej FIRMY – co to to nie. Przecież zawsze uda się sprzedać Gumnego – co pokryje straty z biletów….W normalnych warunkach utrata Klienta = utrata zysku. No i wracamy do pkt wyjścia. W dłuższym okresie czasu to działanie to samobójstwo.
Nie mam zamiaru podpowiadać co trzeba zrobić – bo to było tyle razy omawiane, że szkoda sobie strzępić ryja. Krótko sukces sportowy = większy zysk. A tego się nie da zrobić Muharami, Rogne, Bedbarkiem itp. a nikt inny się nie znajdzie za małe pieniądze (czasami ślepej kurze trafi się ziarnko)… I tu koło się zamyka. Do klubu który walczy o 4 miejsce nie przyjdą ambitni zawodnicy a jeśli tacy będą to będą spierdalać po 1 roku lub po osiągnięciu pełnoletności…. A ci co pozostają przesiąkają sposobem myślenia, typowym dla tego zarządu. Efekty mamy co kilka lat. No chyba, że celem jest przygotowanie Lecha do sprzedaży i zarobić złotym strzałem dziesiątki/setki mln €. A to już inna sprawa. Bo wtedy sprzedaje się bazę materialną i POTENCJAŁ. Mam nadzieję, że ktoś to zauważy i połączy bazę z potencjałem młodych Polaków, których można sprzedawać nie za kilka ale naście mln/sztuka. Ale nie z tym zarządem/właścicielem – co to to nie. Rutki gaście światło. Czas na zmiany. Nie niszczcie potencjału Kibica, bo na drodze do jego kompletnego zniszczenia jesteście na ostatnich metrach. Zniszczenie rozumiem jako zniechęcenie – a nie ilość mieszkańców Wlkp. Janusze przyjdą na mecz zjedzą kiełbaską i zadadzą pytanie – a którzy to nasi? O takich Klientów wam chodzi? Wiem, że mają to w dooopie. Wiem. Dlatego moje zniechęcenie i ten przydługawy post.”

Autor wpisu: slavo1 do newsa: Powtórka z rozrywki i coroczna jesienna passa

„Wyżej napisałem o tym jak widzę sytuację Lecha Poznań z punktu widzenia a raczej spojrzenia NA właścicieli i zarząd tej spółki. Nie może się tutaj obyć bez części drugiej – tak więc kilka słów o piłkarzach i kibicach. Konkluzje na końcu. Jacy piłkarze przychodzą do Lecha i jacy MOGĄ przyjść? Jacy mogą zostać z wychowanków ? Można ich podzielić na kilka kategorii : jedna to piłkarze, którzy chcą sie przygotować do gry na wyższym poziomie, profesjonalnym – wierząc, że Lech ze swoją historią ich do tego przygotuje. W tej grupie są Lewandowski i cała grupa młodych z Akademii. Czy oni mają, czują jakąś więź z klubem? No chance. Czy tak może być w przypadku mieszkańca Zielonej Góry, Stargardu Szczecińskiego Jastrzębiej Góry czy Szczecinka? Czują się związani między sobą, mieszkając w jednym pokoju w akademiku, bursie czy w hotelu. Czy mam im za złe, że tak myślą? – Ani trochę! W związku z tym nie rozumiem wcale (no może trochę…) oburzenia, że raz całuje herb a później całuje inny herb – nie każdy z nich ma iloraz inteligencji wyższy od średniej. Zauważyliście, że wypowiedzi tzw. wychowanków nie są już o walce, wyciąganiu wniosków i tp banialukach? Chłopaki mają świadomość miejsca w którym są i dokąd idą… BEZ SENTYMENTÓW. Piłkarz to zawód, sposób zarabiania pieniędzy na życie, zachcianki, lepszą przyszłość. Jedni będą grać w Bayernie, inni w Brighton czy innym Dynamie Kijów albo Fiorentinie. Ale cała masa zakończy gdzieś w drugiej lidze Paragwaju albo Turcji – jak dobrze pójdzie….
Druga grupa to “Polacy”, którzy nie znając sytuacji w klubie przychodzą skuszeni wyższymi zarobkami i POTENCJALNĄ możliwością pójścia drogą grupy pierwszej. Na skróty. Czy komuś sie udało? Nie znam. Najnowszym przykładem jest Czerwiński a wcześniej (też się przecież wyróżniający w lidze) Gajos czy nawet Putnocky.
Trzecia grupa to zagraniczni piłkarze skuszeni przez znajomych lub skautów i “Wielkim Lechem” w wieku jeszcze produkcyjnym ale już nie pierwszej świeżości. Rudnevs, Jevtić, Gytkjaer, Ishak, a wcześniej Arboleda, Dilaver – to najciekawsze osoby. Jedni wytrzymują chwilę, inni zaliczają zjazd jak się zorientują gdzie i dlaczego są ale tak czy inaczej – każdy marzy tylko o wyjeździe do lepszej ligi, zespołu, żeby zarobić co nieco na lepszą emeryturę. Podgrupą sa tutaj piłkarze, którzy już są po drugiej stronie i szukają albo mitycznego odbudowania (coby czym prędzej spieprzyć stąd) albo spokojnej, piłkarskiej emerytury, starości (Tiba, Ramirez, Stilic, Rogne, Vujadinović, Lovrencic, Cernomarković,… – no tych jest wielu….) bo i tak nic większego nie osiągną – w Lidze Mistrzów już nie zagrają a mogą się otrzeć o LE. Ot taki średniak – bez urazy i bez stygmatyzowania.
Jest i czwarta grupa – o której aż szkoda pisać… przez ostatnie lata było ich aż nadto… NAJWIĘCEJ.
I na koniec kibice – zdecydowana większość to kibice sukcesu. Bo dlaczego ma być inaczej? Absolutnie nie mam im tego za złe. Zawody piłki nożnej to taka sama rozrywka jak pójście do kina czy na basen popływać – chcę fajnej rozrywki (dobrego widowiska piłkarskiego/emocji fajnego filmu albo czystej wody i smacznych lodów po wyjściu z basenu/kina/stadionu). Ta wąska – i niestety coraz węższa grupa – kibiców zaczynających dzień od sprawdzenia co na forum? co w klubie? coś nowego? to przeżytek – i nie dlatego, że się przestają emocjonować, żyć Lechem.. Dostajemy za bardzo chlorowaną wodę, za rzadko wymienianą i lody z serwatki i “M jak miłość” albo inną “Plebanię”. Zniechęcenie – to słowo-klucz. Zainteresowanie-fascynajce-zrozumienie-zniechęcenie-olew….. droga Kibica Lecha. Kibica sukcesu. Porażki?
I teraz konkluzja : DLACZEGO tak jest. Dla mnie odpowiedź jest prosta jak budowa cepa : bo na tym zależy Klubowi Piłkarskiemu Lech Poznań, pod światłym przywództwem familli Rutkowskich. Albo im NIE zależy na innych piłkarzach czy kibicach….. Naprawdę jesteśmy zdziwieni grą w kratkę, wybór meczów, porażkami w 93 minucie, kontuzjom przy wślizgu na gówno-murawie? To jest druga strona medalu, której pierwszą opisywałem wcześniej. Ot taka selekcja negatywna, jak – nie przymierzając – na księdza w latach 50 XX wieku. Ot dostosowanie się do warunków panujących w klubie. Adaptacja. I niestety nie ma co się łudzić, że to się zmieni pod rządami wronkowca pospolitego jak ktoś to nazwał celnie.”

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <