Niezapomniana europejska przygoda

Najprzyjemniejszymi podsumowaniami 2020 roku czy minionej jesieni są pucharowe podsumowania. Lech Poznań w edycji 2020/2021 zrobił bardzo dużo, po 3 ostatnich meczach fazy grupowej Ligi Europy pozostał niedosyt, jednak wcześniej, od 27 sierpnia do 1 października trwała bajka, trwała niezapomniana pucharowa przygoda.



Lech Poznań w Lidze Europy 2020/2021 rozegrał łącznie 10 meczów mierząc się z aż 7 rywalami z 6 różnych państw. Wcześniej z 7 różnymi klubami Kolejorz rywalizował 10 lat wcześniej, kiedy doszedł do 1/16 finału Ligi Europy.

I runda eliminacyjna, Lech Poznań – Valmiera FC 3:0 (27.08.2020)

Lech Poznań w losowaniu I rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy był rozstawiony. W naszym koszyku były dwa łotewskie kluby, ostatecznie Kolejorz trafił na Valmierę, debiutanta w Europie, który był słabszy od RFS Ryga. Zespół z Łotwy przyjechał do nas tylko się bronić. O awansie decydowało tylko jedno spotkanie, dlatego Lech musiał wygrać, żeby uniknąć kompromitacji. W końcu w drugiej połowie ogromna przewaga przełożyła się na gola. Po pierwszej bramce worek się rozwiązał, Lech zwyciężył 3:0 pewnie eliminując dużo niżej notowanego przeciwnika.

II runda eliminacyjna, Lech Poznań – Hammarby IF (16.09.2020)

Mimo rozstawienia w losowaniu te nie było szczęśliwe. Lech trafił na zawsze niewygodnych Szwedów, którzy po losowaniu uważali się nawet za faworytów, mocno lekceważyli Lecha, który miał być tylko przystankiem do fazy grupowej. Hammarby znajdowało się w rytmie meczowym, było w formie, dlatego u bukmacherów początkowo to Szwedzi byli faworytami. W dodatku przeciwnik na co dzień grał na sztucznej płycie co dla lechitów było dodatkowym utrudnieniem.

Przed rywalizacją w Sztokholmie w Kolejorzu i wśród kibiców panowała duża niepewność, nikt tak naprawdę nie wiedział na co stać Lecha i co może się wydarzyć. Przed spotkaniem z obozu Hammarby napływały jednak dobre informacje, pojawiły się kontuzje w tym m.in. podstawowego rozgrywającego. Mimo to, 16 września to gospodarze meczu mieli przewagę, w pierwszej połowie 2 razy dobrze interweniował Filip Bednarek notując wówczas kluczowe interwencje.

Po zmianie stron błąd popełnił jeden z obrońców rywala. Wykorzystał go Pedro Tiba, Lech ułożył sobie mecz zdobywając w końcówce kolejne 2 bramki. Gol Portugalczyka z miejsca zmienił przebieg spotkania, poznaniacy kontrowali zawody aż po niespodziewanie wysokim rezultacie 3:0 awansowali dalej. Kolejorz dnia 16 września w 10. rocznicę remisu w Turynie 3:3 wygrał w Sztokholmie pierwszy raz w swojej historii.

III runda eliminacyjna, Apollon FC – Lech Poznań FC 0:5 (23.09.2020)

W losowaniu III rundy eliminacyjnej Ligi Europy drużyna Lecha Poznań nie była już rozstawiona. Kolejorz sprawił wtedy sensację na którą przed meczem zupełnie się nie zanosiło. To Apollon Limassol był zdecydowanym faworytem do awansu, bardzo mocnym rywalem z dużym europejskim doświadczeniem na którym Kolejorz nie robił większego wrażenia. Apollon regularnie rywalizujący w Lidze Europy ogrywał dużo lepsze drużyny rzadko kiedy ponosząc porażki u siebie.

Przed meczem z obozu Apollonu napływały dobre informacje na których można było budować ostrożny optymizm. Wypadło dwóch podstawowych obrońców, a najlepszy strzelec zespołu doznał urazu na początku meczu z Lechem. Pierwsza połowa długo była wyrównana, Lech który na Cypr udał się już dwa dni wcześniej nie forsował tempa w upale, czekał na przeciwnika, ale szczęśliwie przed przerwą zdołał wyjść na prowadzenie.

Po zmianie stron Apollon rzucił się do ataku co pozwoliło poznaniakom 2 razy skontrować rywala zdobywając kolejne 2 gole. Przy stanie 0:3 ekipa z Cypru już się poddała. Apollon czuł, że nie rady, nie poradził sobie z osłabieniami w defensywie, obrał złą taktykę i nie powalczy już z Lechem. Tym samym poznaniacy w końcówce strzelili kolejne 2 gole zwyciężając ostatecznie 5:0. Lech Poznań po 10 latach wyeliminował rozstawiony klub wreszcie przechodząc nieszczęsną III rundą kwalifikacji w której najczęściej kończył swoją europejską przygodę.



IV runda eliminacyjna, Royal Charleroi – Lech Poznań (01.10.2020)

Lech z Hammarby oraz z Apollonem grał w środę mogąc ze spokojem poczekać na większość czwartkowych rozstrzygnięć. Po niespodziewanym wyeliminowaniu Apollonu wszyscy czekali na zwycięzcę pary Charleroi – Partizan. Belgowie byli wtedy w wysokiej formie, ale Partizan był drużyną o wiele bardziej doświadczoną, której bardzo zależało na awansie. Ostatecznie dalej przeszli Belgowie z którymi wcześniej Lech radził sobie kiepsko.

Priorytetem naszego klubu dnia 1 października był awans do Ligi Europy przez co przełożono mecz z Pogonią Szczecin. Poznaniacy mieli tydzień na odpowiednie przygotowanie się do starcia z zespołem, który walczył wówczas o największy sukces w swojej historii. Royal Charleroi przed meczem z Kolejorzem pozostawało bez domowej porażki od 4 października 2019 roku. Było liderem Jupiler League oraz faworytem w rywalizacji z Kolejorzem.

Zespół Dariusza Żurawia jako pierwszy wyszedł na prowadzenie za sprawą strzału z daleka Daniego Ramireza. Jeszcze przed przerwą wynik kolejnym uderzeniem z dystansu podwyższy Tymoteusz Puchacz przez co upragniony awans wydawał się być bardzo, bardzo blisko. Po zmianie stron lechici nie zachowali odpowiedniej koncentracji. Poczuli się zbyt pewnie, rywal miał rzut karny, który obronił Filip Bednarek. W końcu Charleroi i tak zdobyło kontaktową bramkę grając jeszcze w końcówce z przewagą jednego zawodnika.

W 77 minucie za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Lubomir Satka przez co Lech przez kilkanaście minut musiał bronić dostępu do własnej bramki. Poznaniacy mieli trochę szczęścia, ratował nas m.in. Thomas Rogne, Filip Bednarek aż na końcu w strugach ulewnego deszczu Kolejorzowi udało się wywalczyć awans do fazy grupowej Ligi Europy! W końcówce nie zemściła się kontra Jakuba Kamińskiego, który w sytuacji 1 na 1 i po minięciu bramkarza nie trafił do siatki. Ogromna nerwówka w końcówce, gra w “10” i tzw. obrona Częstochowy zakończyła się udanie, Lech pierwszy raz wygrał w Belgii stając się jednocześnie pierwszym polskim klubem od 45 lat, który zwyciężył w tym kraju.

Awans do grupy wyczynem na skalę Europy

Lech Poznań pierwszy raz od 2008 roku przebrnął 2 rozstawionych rywali i dostał się do fazy grupowej, a w dodatku stał się pierwszym polskim klubem, który dostał się do Ligi Europy poprzez przejście wszystkich 4 rund kwalifikacyjnych. Sam Kolejorz w drodze do wielkiego, niespodziewanego sukcesu wygrał na wyjazdach aż 3 razy. Był też pierwszą polską drużyną od 5 lat, która wygrała 4 kolejne spotkania w europejskich pucharach.

W Lidze Europy 2020/2021 były raptem 3 kluby, które przebrnęły wszystkie 4 rundy kwalifikacyjne. To oczywiście Lech Poznań, a także izraelski Hapoel Beer-Sheva oraz bułgarskie CSKA Sofia. Był to duży sukces, bowiem w sierpniu w I fazie eliminacji startowały aż 94 kluby. Na dodatek od 2009 roku, czyli od momentu kiedy Liga Europy zastąpiła Puchar UEFA raptem 13 klubów przebrnęło wszystkie 4 rundy kwalifikacyjne. Kolejorz miał oczywiście najtrudniej, bowiem nie było rewanżów, 3 razy grał na wyjazdach i 2 razy nie był rozstawiony.

null
null

Mocna grupa D i duży niedosyt

Lech Poznań po 5 latach przerwy od gry w fazie grupowej trafił na bardzo mocnych rywali. Kolejorz znalazł się w grupie D obok Benfiki Lizbona, Rangers FC i Standardu Liege. Był losowany z 4 koszyka trafiając do grupy, która według UEFA była 3 najcięższą spośród 12 grup. Z jednej strony można było się cieszyć, z drugiej trochę smucić. Przede wszystkim Lech trafił na duże firmy z kibicami, wylosował Benfikę, która powinna grać w Lidze Mistrzów a nie w Lidze Europy, wpadł na Rangersów mających duże ciśnienie na awans i na bardzo doświadczony Standard znajdujący się wśród rekordzistów rozgrywek pod względem liczby startów w fazie grupowej.

null

Duże marki z kibicami (Standard i Rangers w swoich ligach 2019/2020 miały najwyższe frekwencje) pokazywały najlepiej, gdzie dostał się Lech Poznań po 5 latach przerwy. Marketingowo było super, sportowo już dużo gorzej, Kolejorz grał z klubami będącymi w formie, będącymi wysoko w swoich ligach, które na papierze były dużo, dużo lepsze od nas. Lech do 3 kolejki walczył z tymi drużynami jak równy z równym. Wygrał mecz z Belgami, niestety od tamtej pory był już tylko gorzej. Poznaniacy przegrali w Liege 1:2 po golu w ostatniej akcji, choć wcześniej prowadzili 1:0. W ostatnich 2 meczach także ponieśli porażkę nie strzelając już żadnej bramki.

null

Kolejorz pierwszy raz w historii zmagania grupowe zakończył na ostatniej pozycji. W sezonie 2020/2021 zanotował pucharowy bilans 5-0-5, gole: 19:15. Międzynarodowy bilans Kolejorza (wliczając Puchar Intertoto) wynosi teraz 60-26-56, 205:179 w 142 spotkaniach (lata 1978-2020).

22.10, Lech – Benfica 2:4
29.10, Rangers – Lech 1:0
05.11, Lech – Standard 3:1
26.11, Standard – Lech 2:1
03.12, Benfica – Lech 4:0
10.12, Lech – Rangers 0:2

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





12 komentarzy

  1. maksi3 pisze:

    Eliminacje to było coś pięknego. Gra bardzo przyjemna dla oka. Super. W grupie było już gorzej, a słabe wyniki w lidze zabrały przyjemność z dalszego ekscytowania się LE. Co nie zmienia faktu, że w ostatecznym rozrachunku sezon w pucharach na plus i co najważniejsze, bez żadnej super kompromitacji pokroju Żalgirisu czy Stjarnan.

  2. MARCINzKALISZA pisze:

    Najbardziej zapamiętam eliminacje to było coś pięknego. W grupie już tak nie szło, chociaż prawie każdy pisał że Lech już swoje w Europie zrobił samym awansem to niedosyt pozostał. Nie udało się powalczyć o awans z grupy, nie zdobędziemy także MP o którym wtedy prawie każdy kibic na tej witrynie pisał. A może być jeszcze gorzej bo jak nie będzie wzmocnień, a Lech nie będzie miał serii zwycięstw to w przyszłym sezonie Lech wogule w pucharach nie zagra. Byłaby to wielka szkoda bo zespół zdobył już jakieś doświadczenie w Europie i w przyszłym sezonie mogło by to zaprocentować, ale od dłuższego czasu w tym klubie na sukcesach zależy tylko kibicom, więc pewnie awansu do pucharów nie będzie.

    • Szymek pisze:

      Po takiej jesieni to może lepiej,że nie będzie pucharów, bo wtedy minimaliści zarządzający klubem będą mówić,że wszystko zaplanowali i zrobili tak jak sobie zaplanowali. Natomiast brak sukcesu sportowego zmusi ich do zadania sobie pytania co zrobili nie tak? Jakie przeprowadzają transfery ? Jakiego Lech ma bramkarza ?
      Ogólnie rzecz mówiąc jest bardzo kiepsko ze składem i walorami sportowymi Kolejorza, klub jest zarządzany bez grama wyobraźni i to jest w tym momencie najsłabsze..

  3. Przemo33 pisze:

    Do rewanżowego meczu ze Standardem to rzeczywiście była piękna i niezapomniana europejska przygoda. Natomiast ostatnie 3 mecze lepiej pozostawić bez komentarza. Na duży minus w fazie grupowej obrona i bramkarz, nie zapewniali oni spokoju ani nie umieli zachować w pewnych momentach koncentracji, w skutek czego dobre interwencje przeplatali z błędami i udziałem przy straconych bramkach. Najmilej oczywiście będę wspominał eliminacje i niespodziewany awans do fazy grupowej. To było i nadal jest coś niesamowitego, za przejście tych 4 rund eliminacji należy się wielki szacunek. Szkoda, że nie udało się w fazie grupowej wygrać po raz drugi ze Standardem, bo mielibyśmy nie tylko pieniądze, ale i punkty do współczynnika i 3 miejsce na koniec oraz lepszej, większej walki z Portugalczykami i Szkotami, bo dało się więcej ugrać i napsuć więcej krwi. Ale i tak tegoroczna przygoda europejska na wielki plus. Można gdybać, co by było, gdybyśmy mieli szerszą kadrę i lepiej grali w obronie, ale to nie ma teraz znaczenia. No i niestety oglądanie meczów z pustymi trybunami to też jest coś, co trudno będzie zapomnieć. Oby pierwszy i ostatni raz taka sytuacja, bo widzieć tak piękny stadion, jak Estadio da Luz z pustymi trybunami, to na prawdę przykry i smutny widok. Oby nigdy więcej, za to jak najwięcej tak pięknych, europejskich przygód, jak ta w tym starym, 2020 roku!

  4. inowroclawianin pisze:

    Reasumując tegoroczny występ Lecha w pucharach należy ocenić go mimo wszystko pozytywnie. Eliminacje przeszli jak burza, zrobili wyniki powyżej oczekiwań co bardzo nas ucieszyło. Występ w fazie grupowej to już niestety niedosyt, ale i bezcenne doświadczenie, które mogłoby się przydać w przeszłości. Z zaznaczeniem na “mogłoby”. Niestety mamy Rutka, dlatego za rok pucharów nie będzie. Nie będzie nawet LE. Gdyby nie chciwość Rutka, jego brak wyciągania wniosków to być może nawet byśmy wyszli z grupy i zgarnęli MP w 2021, ale on nie chciał wydać kilku milionów więcej na wzmocnienia i przez to nie było sił i koncentracji by zdobyć więcej punktów w grupie LE i w Ekstraklasie. Liczy się tylko czysty zysk zew sprzedaży zawodników, praw tv, reklam itd. Sukcesy sportowe są nieistotne dla tego gościa. Ładnie w LE pokazali się Tiba, Ishak, Kamiński, Puchacz, Ramirez. Chciałbym aby za rok minimum powtórzono ten wyczyn albo nawet go poprawić. Niestety przez tego co zawsze od 10 lat, nie będzie nam to dane.

  5. Ekstralijczyk pisze:

    Eliminacje do LE to były piękne chwile z dużymi pozytywnymi emocjami.

    W LE szkoda tego rewanżu z Standardem bo tam powinno być zwycięstwo.

  6. bas pisze:

    Całe zło tego sezonu mam wrażenie zaczęło się po głupiej stracie piłki przez Tibę w meczu ze Standardem później faul Czarnego i w posypało się wszystko. Przegraliśmy wygramy mecz ,powietrze już uszło no i zaczęły się totalnie nieudane roszady w składzie i oddanie ostatnich meczy bez walki.Inną sprawą jest ignorancja zarządu który tradycyjnie nie pomógł drużynie.Dla nich pewnie sam awans do grupy był takim szokiem że nie spodziewali się tego po zespole. Samo zadowolenie i zarobienie góry pieniędzy był dla nich celem dla kibiców jednak nie.

  7. Pawelinho pisze:

    Jakby nie patrzeć dobra gra Lecha zarówno w eliminacjach do fazy grupowej Ligi Europy zakończyła się wraz z przyjściem pierwszej przerwy na kadrę. Teoretycznie dobra gra z Benficą już w fazie grupowej tylko lekko zapudrowała te symptomy i trwała dalej pomimo zwycięstwa ze Standardem Liege u siebie dało się zauważyć syndrom “zespołu pucharowego”, który dokładnie definiuje formę oraz pozycje w lidze i tyle porażek w fazie grupowej. Śmiem twierdzić, że z lepszym trenerem Kolejorz mógłby zdobyć 9 punktów z Belgijską ekipą (frajerska porażka w Liege) oraz co najmniej 4 z Rangarsami, którzy wcale lepiej od Kolejorza nie gra. Nie chce być pesymistą, ale coś mi się wydaje, że na kolejne takie wydarzenie przyjdzie wszystkim czekać kolejne pięć długuuuch lat. Oczywiście chciałbym się mylić, ale jestem realnie myślącą osobą zdającą sobie co dla rutków w tej chwili jest najważniejsze, lecz niekoniecznie dla klubu i kibiców.

  8. Pawel68 pisze:

    Nasza przygoda z Europą trwałaby jeszcze gdyby nie skąpstwo i brak zawodowstwa w klubie Lech Poznań!Właściciel jak i zarząd to cioty nie znające się na zawodowe piłce nożnej( nie obrażając ciot i innych odmieńców)I nie spodziewajcie się ,że coś się tutaj zmieni!Należy bojkotować właściciela i wszystkich popleczników nieudaczników złodziejòw wronieckich,którzy nie chcą osiągnąć jakichkolwiek sukcesów sportowych teraz i nigdy!Im zależy tylko na swoim zysku finansowym,bez żadnych istotnych preferencji budowania poważnej piłki zawodowej w klubie Lech Poznań!Właściciel przeniósł się z Wronek do Poznania tylko dlatego,żebym wykorzystać potencjał kibicowski Naszej Dumy!Stadion nie ma
    nazwy już chyba,że 2 lata?Dziwić się można skąd ci ignoranci wzięli Aliexpres?Oczywiście będziemy grać znowu bez bramkarza bo odpady holenderskie co najwyżej nadają się do rezerw 2ligowych!A co ze stoperami i zamiennikiem za Modera?Przyjdą jacyś No Name i k..cieszcie się frajerzy…Zdrowia!I żadnych nadziei ,że coś się tutaj zmieni!Liczy się tylko kasaaaaa…..!!!!

  9. F@n pisze:

    Chyba najlepsze eliminacje polskie zespołu. Coś pięknego. Pierwsze trzy mecze też były okej (ten z Rangersami słabszy). Od rewanżu w Liege coś pękło. Szkoda, że Darek nie powalczył w Portugalii – nie byli w formie, ale cóż. Druga część fazy grupowej zepsuła smak eliminacji, mimo to trzeba to docenić i miło wspominać. Liczyłem na 6-8 pkt – niestety zarząd dał dupy i nie udało się pogodzić LE z ligą. Ciekawe ile minie czasu do następnej fazy grupowej.

Dodaj komentarz