Pięć rzeczy z których zapamiętamy 2020 rok

2020 rok był czasem progresu Lecha Poznań. Lipcowe wicemistrzostwo Polski + październikowy awans do Ligi Europy na chwilę popchnął Kolejorza do przodu, który już zszedł na ziemię. Lech znów jest średniakiem, na dodatek rok 2021 przez zawalony grudzień zapowiada się dużo gorzej od tego kończącego się.



W 2020 roku miało miejsce kilka pamiętnych wydarzeń i meczów, które czynią mijające miesiące przyzwoitym czasem. Kto wie. Być może za rok o tej porze będziemy tęsknić za tym co było w 2020 roku. Nie był to zły okres w historii naszego klubu, choć szczególnie jesienią w PKO Ekstraklasie powinno być dużo, dużo lepiej.

1) Porażka w półfinale Pucharu Polski

8 lipca Lech wreszcie rozgrywał mecz Pucharu Polski u siebie grając o finał z obrońcą trofeum Lechią Gdańsk. Mimo dużej przewagi lechitów od początku jako pierwsi w 62 minucie na prowadzenie wyszli goście. Poznaniacy wyrównali 3 minuty później, do końca dogrywki przeważali, ale nie udało się im strzelić zwycięskiego gola. Doszło do rzutów karnych w których jedenastki wykorzystali m.in. Gytkjaer oraz Satka. W 4 serii do piłki podszedł Marchwiński, który zrobił to na zbyt dużym luzie, kopnął piłkę nonszalancko, podał do bramkarza i od tego momentu rozpoczęła się Lechowa tragedia. Z 11 metrów do siatki nie trafili jeszcze Ramirez z Jóźwiakiem. Po uderzeniu tego drugiego lechiści awansowali do finału, Lech miał czego żałować, bowiem po frajersku zawalił rzuty karne i szansę na trofeum.

null
null

2) Wicemistrzostwo Polski

Po przerwie spowodowanej atakiem koronawirusa Lech był najlepszy w lidze. Przegrał jedynie jeden mecz, z 4. pozycji awansował na 2. miejsce m.in. za sprawą 4 kolejnych zwycięstw w samej końcówce PKO Ekstraklasy 2020/2021. To przełożyło się na 16 w historii klubu medal Mistrzostw Polski i 3 srebrny. Wicemistrzostwo Polski 2020 nie było sukcesem klubu na miarę oczekiwań kibiców, ale dużym krokiem naprzód zrobionym po kompletnie zawalonym sezonie 2018/2019. Wicemistrzostwo Polski w tym roku smakowało zupełnie inaczej aniżeli w 2013 czy 2014 roku.

null
null

3) Awans do Ligi Europy

Awans do Ligi Europy 2020/2021 w czasach pandemii był ogromną niespodzianką dla wszystkich osób związanych z Kolejorzem i jednocześnie sukcesem podziwianym w całym kraju. Rok 2020 przez wiele, wiele lat będzie kojarzył się właśnie z sensacyjnym awansem Lecha Poznań, który przebrnął wszystkie 4 rundy eliminacyjne, wygrał 3 razy na wyjazdach, pierwszy raz od 12 lat wyeliminował 2 rozstawionych rywali i po 5 latach w świetnym stylu wrócił do Europy. Od 2009 roku, czyli od momentu utworzenia Ligi Europy tylko 13 klubów przeszło wszystkie 4 fazy kwalifikacyjne i jednym z takich klubów był właśnie Kolejorz, który po wynikach 3:0, 3:0, 5:0 oraz 2:1 zapisał się w historii. Lech pierwszy raz wygrał w Sztokholmie, na Cyprze i w Belgii, gdzie żaden polski klub nie umiał zwyciężyć przez 45 lat.

null
null

4) 28 goli napastników

Rok 2020 był czasem napastników Lecha Poznań, którzy przeszli do prawie 99-letniej historii klubu. Christian Gytkjaer z 24 trafieniami na swoim koncie został królem strzelców Ekstraklasy 2019/2020. Duńczyk wiosną zdobył aż 13 goli mając ogromny wpływ na awans Kolejorza do europejskich pucharów. Jesienią aż 15 bramek w tym 8 na arenie międzynarodowej strzelił jego następca Mikael Ishak. Szwed tylko w ciągu pół roku stał się najlepszym w historii naszego klubu strzelcem w europejskich pucharach bijąc rekord Duńczyka ustanowiony w 2018 roku.

null
null

5) Przegrany sezon 2020/2021 już jesienią

Tak ogromnej straty po 14 kolejkach Lech nie miał od 5 lat. Wtedy do podium tracił 13 oczek, teraz traci 11 punktów. W sezonie 2015/2016 poznaniacy nie dali razy odrobić tych strat nawet mimo gry w 37 kolejkach, których w sezonie 2020/2021 już nie będzie. Rozgrywki kończą się na 30 serii spotkań, więc awans Lecha Poznań poprzez Ekstraklasę do nowej Ligi Konferencji jest bardzo mało realny. Dosłownie wszystko wskazuje na to, że Lech Poznań sezon 2020/2021 przegrał już w grudniu, a być może także cały 2021 rok zapowiadający się dużo, dużo gorzej od tego kończącego się. Kolejorz musiałby zdobyć w maju Puchar Polski, żeby uratować najbliższe miesiące.

null
null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





3 komentarze

  1. Mohito pisze:

    Co ja zapamietam
    1. dobra passa i forma na wiosnę
    2. 5-0 z Appolonem
    3. wygrana z Charleroi i awans
    4. powitanie piłkarzy po awansie na Bułgarskiej
    5. forma i bramki Ishaka

    Wszystkie złe wydarzenia i mecze już z głowy się pozbyłem :)

  2. J5 pisze:

    Mnie zadziwiło to, że ten cały potencjał wypracowany przez drużynę w ciągu dziesięciu miesięcy trudnych treningów i gry, zarząd potrafił roztrwonić w ciągu dwóch i pół miesięcy. To jest nie tylko rekord Ekstraklasy, ale i minimalistycznych wroniarzy. Zawalone transfery, gdzie okienko kończyło się w październiku spowodowało, że oprócz jednego Ishaka przygotowanego do gry na wysokim poziomie od samego początku gry w Lechu, wszyscy inni pozyskanie piłkarze se facto nie nadawali się do gry na takim poziomie. Zarówno Kaczarawa, przereklamowany Sykora, jak i słabi Krawets i Butko nie wnieśli nic wartościowego do naszego zespołu. Mało tego, w zasadzie nie stanowili nawet jakościowych zmienników. Choć wydawało się że Ishak z powodzeniem zastąpił Gytkjaera, to jednak zabrakło tak jakościowego napastnika do rywalizacji.

    • J5 pisze:

      … To samo można powiedzieć o Jóźwiaku, który niby myślami był w nowym klubie, ale tak naprawdę czapką nakrywał swojego następcę Sykorę. Można się spierać który z naszych podstawowych bramkarzy jest lepszy, ale w rzeczywistości żaden z nich nie nadaje się nawet na zmiennika. Eksploatowana drużyna z jednym jako takim zmiennikiem z tego okna transferowego, nielubianym przez Żurawia Awadem, w końcu padła śmiercią naturalną z wyczerpania, niwecząc w miarę pozytywny rok 2020. A wniosek od lat jest ten sam. Z tym właścicielem, z tą polityką sprzedaży wychowanków kosztem wyników sportowych Lech nigdy nic nie wygra. Nawet na stulecie klubu

Dodaj komentarz