Salamon i Milić – statystycznie i analitycznie

Jeszcze niedawno aż 2 razy przeciwko Darwinowi Nunezowi kupionemu przez Benfikę Lizbona za 24 mln euro musiał grać Tomasz Dejewski, teraz już po zakończeniu rywalizacji na 3 frontach Lech Poznań ma aż 6 stoperów i jedynie 8 pomocników (7 zdrowych).



Bartosz Salamon i Antonio Milić nie byli drodzy, za to zdecydowanie zaostrzyli rywalizację w tylnej formacji Kolejorza, która jesienią spisywała się bardzo słabo. Na papierze lepszym transferem jest Salamon co potwierdzają również statystyki oraz wszelkie najważniejsze liczby. Resztę zweryfikuje już boisko.

Salamon statystycznie

Spoglądając na dane z raportów InStat świetnie widać atuty Bartosza Salamona. Widać także jego niezłe umiejętności techniczne a nawet grę w przeszłości na pozycji defensywnego pomocnika. W ostatnich 20 meczach Salamon charakteryzował się doskonałą skutecznością odbiorów potrafiąc również wykonywać kluczowe zagrania do pomocników/napastników. Warto jeszcze zwrócić uwagę na dużą jakość Salamona w samych podaniach (aż 75% celności długich podań).

Defensywne liczby Bartosza Salamona także są przyzwoite, w oczy rzuca się bardzo dużo wygranych pojedynków 1 na 1 w powietrzu. To największy atut 30-latka tak samo jak powietrzne interwencje przy okazji defensywnych stałych fragmentów gry. SPAL to czołowy klub Serie B, dlatego liczby Salamona z tego sezonu mówią nam bardzo wiele. Zawodnik podczas meczów jest aktywny w grze, nie ogranicza się tylko do obrony o czym świadczy liczba popełnionych fauli także na nim.

Bartosz Salamon według InStat
* – aby powiększyć otwórz grafikę w nowej karcie

null

Milić statystycznie

Przy ostatnich transferach m.in. Mikaela Ishaka, Muhammada Awwada czy Vasyla Kravetsa ktoś ewidentnie skautował piłkarzy na InStacie biorąc pod uwagę konkretne liczby. W przypadku Antonio Milicia nic specjalnego nie wyróżnia tego piłkarza. Chorwat w meczu o stawkę nie grał od 20 czerwca, ale w danych z raportu InStat są statystyki z towarzyskiego spotkania Anderlechtu z Bayerem Leverkusen (1:1) w którym nowy lechita dostał szansę gry.

W ostatnich 20 meczach największymi atutami Milicia był odbiór piłki i gra w powietrzu przy okazji ofensywnych stałych fragmentów gry (71%). W liczbach w oczy rzuca się słabe wyszkolenie techniczne lewonożnego stopera oraz chwiejna forma. Zeszłej wiosny w Hiszpanii były mecze w których Antonio Milić miał 50% wygranych pojedynków 1 na 1 a nawet mniej co jak na stopera jest fatalnym wynikiem.

Liczby Antonio Milicia z raportu InStat pokrywają się z opiniami hiszpańskich mediów na temat tego piłkarza. Gra z piłką przy nodze w Rayo nie była jego mocną stroną, w ostatnich 20 meczach tylko 3 razy ten zawodnik zanotował co najmniej 90% udanych podań. Nie wiadomo czym kierował się zarząd Lecha Poznań biorąc chorwackiego obrońcę o którym jeszcze niedawno nie miał pojęcia nawet nie wiedząc o jego istnieniu. Antonio Milicia nie wyróżniało zupełnie nic, jesienią lepiej statystycznie wypadł u nas m.in. Djordje Crnomarković.

Antonio Milić według InStat
* – aby powiększyć otwórz grafikę w nowej karcie

null



Największe plusy i minusy

Plusem Bartosza Salamona była ostatnia dość regularna gra w SPAL walczącym o awans do Serie A. W ubiegłym sezonie wychowanek Lecha Poznań zanotował jedynie 7 ligowych spotkań, w tym ma już 2 razy więcej meczów i przy okazji 2 gole. Obecny trener SPAL nie mógł przekonać się do usług Polaka, w czerwcu wygasał jego kontrakt, dlatego Włosi nie robili mu przeszkód w odejściu. Kolejorz sięgnął po zawodnika, który znajduje się w rytmie meczowym i patrząc na liczby z raportu InStat – zakontraktował obrońcę znajdującego się w niezłej formie.

W liczbach Salamona nie ma nic niepokojącego. Wręcz przeciwnie, widoczne są niezłe umiejętności techniczne tego defensora, który nie boi się rozgrywać piłki będąc bardzo aktywnym zawodnikiem w ofensywie nie tylko przy okazji stałych fragmentów gry.

Sytuacja wygląda zupełnie inaczej w przypadku Antonio Milicia. Tutaj mamy do czynienia z piłkarzem, który nie grał od miesięcy. Nikt go nie zna, nikt nie widział na żywo, wiedzę na jego temat można czerpać jedynie z not wystawianych przez hiszpańskie media, z ocen wystawianych przez serwisy sportowe czy z raportu InStat. Liczby pokazują, że przynajmniej wiosną 2020 nowy stoper Lecha Poznań z Chorwacji był po prostu przeciętny, niczym się nie wyróżniał.

Podobieństwa

Obu stoperów łączy tylko podobny wzrost i niezła skuteczność w odbiorach piłki. Lech sprowadził do klubu zupełnie dwóch różnych środkowych obrońców, o innych atutach, innym stylu gry, innej przeszłości, doświadczeniu oraz w innej formie. Bartosz Salamon nadaje się od razu do gry, z miejsca może wskoczyć do składu w przeciwieństwie do Antonio Milicia, którego można było oglądać tylko na starych filmikach. Od sezonu 2017/2018 w którym Chorwat z powodzeniem występował w KV Oostende minęło wiele czasu, dlatego sprowadzenie kogoś takiego, za pół miliona euro i podpisanie z nim kontraktu na 2,5 roku to ogromne ryzyko, prawdopodobnie największe od kiedy dyrektorem sportowym Lecha Poznań jest Tomasz Rząsa.

Różnice

Pisząc o różnicach warto skupić się przede wszystkim na atutach czysto sportowych. Z danych raportów InStat z ostatnich 20 meczów obu piłkarzy da się wyczytać bardzo wiele. Bartosz Salamon jest bardzo dobry w powietrzu, nie ogranicza się tylko do bronienia, próbuje rozgrywać piłkę już od linii obrony, ma wiele cech defensywnego pomocnika i do obecnego stylu gry Lecha Poznań na pewno będzie pasował. Z kolei Antonio Milić statystycznie nie ma żadnego atutu, który czymś wyróżniałby go czy odróżniał nawet od Djordje Crnomarkovicia. To obrońca w starym stylu, który przez to nie pasował do ofensywnej gry Anderlechtu Bruksela rozgrywającego piłkę po ziemi już od linii obrony. W Rayo średnio grał głową, średnio bronił przy okazji stałych fragmentów co akurat Bartosz Salamon według dostępnych danych umie robić bardzo dobrze. Hiszpanie mimo opcji pierwokupu nie zdecydowali się wyłożyć pieniędzy na Chorwata, który zresztą uciekł z klubu przed 30 czerwca. Mimo trwania okienka transferowego do października nikt go nie chciał co akurat nie może dziwić. Każdy poważny klub ma dostęp do danych, które dziś publikujemy, te dane Chorwata są przeciętne, w dodatku każdy normalny dział skautingu dotarłby do afery wakacyjnej stawiając duży znak zapytania przy nazwisku Milić.

Pewność i niepewność

Gdyby Salamon nie był Polakiem tylko pochodził z Bałkanów i nazywał się Salamonović wtedy kibice nie byliby tak spokojni po tym transferze, jak są teraz. Do Lecha wraca wychowanek, piłkarz wiedzący gdzie trafił, jakie są wymagania i jaka jest sytuacja. Bartosz Salamon to zawodnik znajdujący się w rytmie meczowym, ostatnio grał w miarę regularnie, jego liczby z poprzedniego klubu to dość miłe zaskoczenie, jeśli przełoży je na Lecha Poznań wtedy zyskamy solidnego w defensywie zawodnika, który na dodatek w powietrzu nie ma sobie równych. Ekstraklasa na pewno nie jest lepsza od Serie B, Salamon grał tam w SPAL, nie jest to podrzędny klub, zatem transfer 30-latka na Bułgarską daje duże szanse na udany ruch Kolejorza.

Antonio Milić? Nie byłoby wokół niego tyle kontrowersji gdyby nie afera wycieczkowa, brak gry o stawkę od 20 czerwca, pochodzenie z Chorwacji z której piłkarze u nas nie sprawdzają się, opinie kibiców Anderlechtu, wyłożenie 500 tysięcy euro i aż 2,5-letni kontrakt dla obrońcy. Gdyby Lech wypożyczył Milicia, którego podczas trwania letniego okienka przez 3 miesiące nikt nie chciał wówczas kibice byliby nieco bardziej spokojni. 27-letni stoper ma fatalną opinię, przeciętne liczby, przeciętne 2 lata za sobą, tak naprawdę gorzej już być nie może, Antonio Milić może nas zaskoczyć wyłącznie pozytywnie. Wkrótce wszystko zweryfikuje boisko, obaj stoperzy mają czystą kartę, jedynie Chorwat ma trudniej na starcie, nie ma zbyt dużego kredytu zaufania wśród kibiców musząc wysilić się bardziej chcąc kogokolwiek przekonać.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





6 komentarzy

  1. John pisze:

    Crnomarković wypadał może lepiej w statystykach ale grając w lidze serbskiej.
    Nie grał w Belgii,czy choćby 2 lidze hiszpańskiej,gdzie jest wyższy poziom,są to bardziej techniczne ligi.
    Przyszedł to przyszedł,boisko pokaże co jest wart.
    Wysoko poprzeczki postawionej nie ma, Crnomarković,szklany Rogne,Dejewskiego nie licząc.
    Negatywnych opinii jest sporo,są i takie ,że nie jest zły.
    Trener Rayo go ponoć cenił.
    Gość który ściągnął go do Oostende,uważa ,że będzie wzmocnieniem Lecha,a to,że zdecydował się na 2,5 letni kontrakt ,to też dobrze,potrzeba mu stabilizacji.
    Już dajmy spokój,wygląda na nr 3,a może 4.
    Konkretnie trzeba pomoc wzmocnić teraz.

    • KKSLECH.com pisze:

      Mowa o statystykach Crnomarkovicia z minionej jesieni.

      • Szostak pisze:

        Droga redakcjo dałoby radę sprawdzić na instacie Łukasza Bejgera z MU, przy którym krążą Śląsk i Raków? To były wychowanek i zastanawiam się czy wypada jakoś gorzej od tego milicia.

      • Sp pisze:

        @Szostak
        On tam gra w juniorach/ młodzieżowych zespołach. Instat nic nie da bo to młodzieżowe rozgrywki. Lubo też kształcił się tam w Anglii i już ma oferty z zagranicznych klubów, chociaż niektórzy tu piszą, że jest “Stary” :)
        Ziomek 95 z przeszłością w Wielkiej Brytanii “jest stary” Ci sami liczą procenty od transferu Linettego do kasy klubowej xD

  2. Ekstralijczyk pisze:

    14 stycznia pierwszy sparing.

    Będziemy już mieli trochę wiedzy o nowych nabytkach.

Dodaj komentarz