Lech Poznań nieprzygotowany fizycznie

Lech Poznań od początku rundy wiosennej słania się po boisku mając widoczne problemy fizyczne. To co widać gołym okiem potwierdzają suche liczby z raportów firmy InStat oraz dane firmy ChyronHego dostarczającej do Ekstraklasy SA szczegółowe raporty fitness.



Lech Poznań w każdym z 3 wiosennych meczów Ekstraklasy wyraźnie odstawał od swojego rywala pod względem fizycznym. Dwóch przeciwników nie miało takiego komfortu przygotowań jak Kolejorz, który przez kilkanaście dni szlifował formę na zielonych boiskach w Turcji. Górnik Zabrze i Wisła Płock trenowały w śniegu, w mrozie fizycznie prezentując się o niebo lepiej od zmęczonego Lecha.

Górnik Zabrze – Lech Poznań 1:1

W danych za mecz z Górnikiem w oczy rzuca się rekordowe w tym sezonie posiadanie piłki przez Lecha i dystans ponad 126 kilometrów pokonanych przez zabrzan. Spora różnica w przebiegniętych kilometrach akurat nie jest dowodem na złe przygotowanie fizyczne poznaniaków. Drużyny, które mają niższe posiadanie piłki zwykle pokonują dłuższy dystans od swoich przeciwników. O problemie Lecha w tym meczu świadczy liczba sprintów (89). Jest to wynik sporo poniżej Lechowej średniej w tym sezonie, która wynosi 101. W Zabrzu w każdej najważniejszej fizycznej statystyce lepszy był Górnik.

Pojedynki 1 na 1: 50% – 50%
Posiadanie piłki: 36% – 64%
Pokonany dystans: 126,87 km – 117,71 km
Liczba sprintów (25,2 km/h): 94 – 89
Liczba szybkich biegów (19,8-25,2 km/h): 605 – 523
Najdłuższy dystans w Lechu: 11,97 km – Karlstrom
Najszybszy piłkarz w Lechu: 33,07 km/h – Kamiński
Najwięcej sprintów w Lechu: 18 – Puchacz

Lech Poznań – Zagłębie Lubin 0:0

Obie drużyny do rundy wiosennej przygotowywały się w Turcji i obie tej wiosny grają fatalnie. Pod względem fizycznym mecz Lech – Zagłębiem był słabym spotkaniem. 5 lutego poznaniacy zaliczyli mniej szybkich biegów od lubinian. Po 2 raz z rzędu najwięcej sprintów w Kolejorzu miał Tymoteusz Puchacz (16). Ten rezultat szału nie robił, Patryk Szysz w Poznaniu wykonał aż 24 sprinty.

Pojedynki 1 na 1: 51% – 49%
Posiadanie piłki: 68% – 32%
Pokonany dystans: 113,26 km – 114,61 km
Liczba sprintów (25,2 km/h): 120 – 108
Liczba szybkich biegów (19,8-25,2 km/h): 578 – 584
Najdłuższy dystans w Lechu: 11,66 km – Karlstrom
Najszybszy piłkarz w Lechu: 34,44 km/h – Kamiński
Najwięcej sprintów w Lechu: 16 – Puchacz

Wisła Płock – Lech Poznań 1:0

W tym meczu najbardziej było widać bardzo słabe fizyczne przygotowanie Lecha Poznań, który grając 2 mecz w ciągu 3 dni zupełnie sobie nie poradził. W dosłownie każdej statystyce fitness był gorszy od Wisły. Nawet mimo mniejszego posiadania piłki przez lechitów to rywal pokonał dystans o ponad 6 kilometrów dłuższy od Kolejorza! Liczba sprintów wykonanych przez poznaniaków (92) znów była mniejsza od Lechowej średniej w tym sezonie (108). Kolejorz wyraźnie osłabł po przerwie, kiedy po zmianie stron wygrał raptem 39% pojedynków 1 na 1 (47% w całym meczu)

Pojedynki 1 na 1: 53% – 47%
Posiadanie piłki: 51% – 49%
Pokonany dystans: 118,44 km – 112,34 km
Liczba sprintów (25,2 km/h): 97 – 92
Liczba szybkich biegów (19,8-25,2 km/h): 592 – 519
Najdłuższy dystans w Lechu: 11,35 km – Szymczak
Najszybszy piłkarz w Lechu: 32,87 km/h – Tiba
Najwięcej sprintów w Lechu: 17 – Puchacz

Lech nieprzygotowany fizycznie

Liczby wskazują jasno i potwierdzają to co kibice mogą dostrzec uważnie oglądając mecze Lecha Poznań tej wiosny. Zespół jest nieprzygotowany fizycznie, notuje przede wszystkim mało sprintów, dużo mniej niż notował jesienią (w tym zestawieniu po 17. kolejkach Lech jeszcze jest drugi). Liczby szybkich biegów (19,8-25,2 km/h) w każdym z 3 ostatnich meczów ligowych były gorsze od rywali, którzy szczególnie w Zabrzu oraz w Płocku górowali nad Kolejorzem. W zestawieniu średniej liczby kilometrów pokonywanych podczas meczów Lech jest dwunasty (111,60 km) na mecz. Za nim znajduje się Lechia, Śląsk, Cracovia oraz Piast.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





23 komentarze

  1. Bart pisze:

    Problem z przygotowaniem nie wymaga nawet analizowania statystyk. Wystarczy spojrzeć na kontuzje mięśniowe których jak na początek rundy jest zdecydowanie za dużo.

  2. Wielkopolanin pisze:

    Od iluż to lat słyszymy o kryzysach, błędach w przygotowaniu, kontuzjach, nieudanych transferach notorycznie te same błędy. Rzygać się chce.

  3. Max Gniezno pisze:

    Widzę w tym wszystkim ukryty plan. Gdy wszystkie zespoły będą zdychać w maju na boisku to my będziemy wymiatać.

    Wróć. W maju to już nie pogramy o nic. Rozgrywki wiosenne zakończymy po meczu z Rakowem.

  4. Tadeo pisze:

    Wszyscy to wiedzą i widzą, kibice i dziennikarze , tylko trener i sztab szkoleniowy tego problemu nie dostrzega.Ile razy sam pisałem co robi przez tyle lat w sztabie Kasprzak od przyg.fizycznego.Trenerzy się zmieniają, a Pan Kasprzak przez lata w Lechu pracuje.Jak widać na układy nie ma rady .Podobna rzecz dotyczy Żurawia , poobstawiał się swoimi ludźmi i teraz widać efekty ich pracy .

  5. Grossadmiral pisze:

    Najgorsze jest to że przy tak zaawansowanej technologii i medycynie gdzie przygotowywanie zawodników jest personalizowane można źle któryś rok zawalać przygotowania. Kiedyś trenerzy przygotowywali kondycyjnie na oko a zawodnicy głownie biegali po lesie i fizycznie wyglądało to lepiej niż teraz. Siłownie cardio sportestery GPSy fitnessy diety suplementacje pełna profeska a kondycyjnie amatorka szybkościowo kazdy leży wytrzymałościowo każdy leży dynamika również. Już pal pies te transfery niech wydadzą kase na sztab z prawdziwego zdarzenia nie ma już tęgich umysłów w kraju w tym zakresie? Co ten Kasprzak robi? Kikit ok uczy się przymykam oko ale to niech na korepetycje do Ryszarda Szula go wyślą albo niech ściągają specjalistów z niemiec anglii czy hiszpanii

  6. Didavi pisze:

    A uważałem Kikuta za jedynego fachowca w całym tym sztabie włącznie z Żurawiem, jednak fizycznie wyglądamy bardzo źle.

  7. Ja pisze:

    Trener Żuraw za coś odpowiada w tym klubie?

  8. Wielkopolanin pisze:

    Za przygotowanie fizyczne odpowiada sztab trenerski.

  9. Ekstralijczyk pisze:

    Zawsze jak Lech był w kryzysie to pod względem fizycznym gorzej wyglądał i odstawał.

  10. deel pisze:

    Jaki klub taki trener i zawodnicy. Jaki trener takie przygotowania. Proste. Po co się pocić na treningach jak i tak kasa wpłynie na konto? Jakieś cele? No bez jaj. Wiadomo, eliminacje do pucharów. Daliśmy dupy w lidze? My Wam pokażemy w PP! Tam też nie wyjdzie? Trudno. Murawa, pogoda, ambitny rywal i takie tam. Czekajmy na mecz-przełamanie. Nie w tym sezonie to w następnym.

  11. Jakub80 pisze:

    Faktycznie amatorka po całości. Albo nie, przepraszam wszystkich amatorów, bo oni chociaż serce wkładają w to co robią. Kiedyś bywało różnie, a to siana nie było, a to klasowych piłkarzy, infrastruktury, ale nigdy zespół nie wyglądał tak słabo pod względem motorycznym. Nawet to potrafią spierdolić. Już się pisać nie chce patrząc na tą beznadzieję.

  12. Pawel68 pisze:

    Ja tylko nie rozumiem jednego wiosną i przed zimą forma fizyczna była ok,a teraz katastrofa!?Jak to możliwe przy tym samym sztabie?

  13. 07 pisze:

    …. Bo Ekstraklasa miala byc w Belek tylko cos nie wyszlo…. :)

  14. F@n pisze:

    Ciekawy jestem jaki wpływ ma temperatura na organizm. Skoro przygotowujesz się przy plus 15 stopniach to jak grasz potem w temperaturze o 20-25 stopni niższej to organizm musi się buntować. Zagłębie też wygląda źle. Błędy były tak czy inaczej, bo Legia wygląda lepiej, ale też nie jest dobrze. Ja sam osobiście odczuwam zmianę kiedy zaczyna się nagle robić ciepło lub nagle zimno. Może dlatego te zespoły, które przygotowywały się w Polsce wyglądają teraz fizycznie dużo dużo lepiej?

  15. Pawelinho pisze:

    To tylko pokazuje kompletną amatorszczyznę jaką trawi klub od momentu, kiedy jakikolwiek wpływ na Lecha ma synuś właściciela, który uważając, że jest nie omylny wie wszystko najlepiej nie popełnia błędów, a do tego osoby wytykające te błędy nazywa hejterami, którzy się nie znają. Wiadomo w przeszłości też zdarzały się zawalone przygotowania, ale nie tak jak teraz. Najprościej wywalić Żurawia bo spartolił, ale w myśl tego, że ryba psuje się od głowy pasuje jak ulał do obecnej sytuacji klubu. Klubu bo to jest klub amatorów, a nie Lech Poznań tylko w zasadzie jego nazwa.

  16. inowroclawianin pisze:

    Od początku jesieni to słabo wygląda. Początkowo można to było tłumaczyć pucharami, ale ich już dawno nie ma a jest jeszcze gorzej. W Polsce są fachowcy od przygotowania fizycznego, mamy świetnych lekkoatletów i dobrych trenerów w tym aspekcie. Niestety Rutek pewnie nawet by o tym nie pomyślał, Rząsa pewnie też.

Dodaj komentarz