Oko na grę: Dani Ramirez

W materiach z cyklu „Oko na grę” w każdym oficjalnym meczu Lecha Poznań baczniej obserwowany jest przez nas wybrany wcześniej zawodnik Kolejorza. W każdym spotkaniu wybrany piłkarz zostaje poddawany naszej analizie w tym często także statystycznej. Najpóźniej kilka godzin po meczu publikowane są wnioski na temat jego gry + ogólna ocena występu przeciwko danemu rywalowi.



Dani Ramirez mimo bardzo słabej formy zachowuje miejsce w składzie, ponieważ w Lechu nie ma dla Hiszpana żadnego porządnego rywala. Jego kolejny występ od 1 minuty był dobrą okazją, aby bliżej przyjrzeć się postawie Ramireza w ramach cyklu “Oko na grę”.

Opis gry:

Wczoraj od początku zobaczyliśmy najgorszą wersję Ramireza. Hiszpan od tygodni gra cały czas tak samo chaotycznie, wolno i przewidywalnie. Jest “10”, która powinna rozgrywać piłkę i brać na siebie ciężar. Tak nie jest, Dani Ramirez w Krakowie wykonał raptem 32 podania z czego 1 było kluczowe. Kiepsko bił stałe fragmenty gry, wykonał raptem 1 niecelny strzał, miał 7 strat, 0 odbiorów wygrywając tylko 4 pojedynki 1 na 1.

29-letni pomocnik sprawia wrażenie piłkarza obrażonego, którego wszystko irytuje. Nie wiadomo co się z nim stało, po zachowaniu Daniego Ramireza widać, że coś jest nie tak, coś mu dokucza, coś go boli, ale nikt nie wie o co chodzi sfrustrowanemu piłkarzowi. Lewonożny pomocnik przez 2 tygodnie nie poprawił się, nie było opcji, by złapał lepszą formę, ponieważ zaraz po meczu z Jagiellonią udał się do Hiszpanii, do swojego dziecka.

Dani Ramirez potrzebuje mocnego treningu i kogoś ostrego kto nim wstrząśnie. 29-latek od dawna gwiazdorzy, nikt nie ma na nim żadnej kontroli, pozwala mu się na bardzo wiele i to od wielu, wielu tygodni. Do tego chodzi brak konkurencji w zespole, Ramirez będący w fatalnej formie miejsce w składzie ma praktycznie zagwarantowane. Hiszpan tylko w 1 z 15 ostatnich meczów miał liczby. Tydzień temu zaliczył asystę. Jego statystyki są tragiczne, gra tak samo, Dani Ramirez potrzebuje szybkiego wstrząsu.

Ocena gry: 1



10. Dani Ramirez
Mecz: Cracovia Kraków – Lech Poznań 2:1 (03.04.2021)
Czas gry: 1-71 min.
Pozycja: ofensywny pomocnik
Gole: 0
Asysty: 0
Żółte kartki: 0
Kontakty z piłką: 50
Faule popełnione: 1
Był faulowany: 1
Podania: 32
Celne podania: 27
Zagrania kluczowe: 1
Strzały: 1
Strzały celne: 0
Dośrodkowania: 0
Pojedynki: 13
Wygrane pojedynki: 4
Odbiory: 0
Straty: 7
InStat index: 248 (3 wynik na 13 sklasyfikowanych piłkarzy)

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





6 komentarzy

  1. 100h2o pisze:

    Ramirez -Rozgrywający=84% CELNYCH podań. Ciekawe ile Lech miał celnych podań na połowie Cracovii i w ataku. Od tego w piłce nowoczesnej trzeba zacząć. Bez tego wszystkie te systemy, pressingi można włożyć między bajki. Jak może być pracownik “obrażony” ? Albo pracuje dobrze, albo żle. Tu sprawa jasna. Obraża się baba gdy gość nie przepuści jej w windzie.Dzisiaj Ramirez to nie drapieżny, ambitny SPORTOWIEC a pizdeczka z torebeczką na szminkę.

  2. Muro pisze:

    Jedna rzecz w tej historii bawi mnie niezmiennie: bo to korpo-klub i niech robią sobie co chcą. Ale – ten pierdoła Rząsa pieprzył o kadrze na 3 fronty, Tani Darek zaś o ciężkiej pracy i o wyciąganiu wniosków, prawda? To teraz, drogie dzieci, fakty:
    1. Ramirez miał covida, nie zrobił obozu w Hiszpanii.
    2. Ramirez po covidzie jest cieniem samego siebie w sensie fizycznym, co można zrozumieć.
    3. Ramirez po covidzie nagle przestał sensownie grać wewnątrz drużyny – czego nie można zrozumieć i do tego odstawia cyrk po zdjęciu go z boiska, co niezmiennie mnie bawi. Jakaż to fajna pokazówka jest dla mediów w stylu “jestę walecznę piłkarzę i denerwuję się jak nie idzię, bo chcę wincyj” – to zdaje się też w ostatnim meczu Sykora zaserwował.
    4. Ramirezowi rodzi się dziecko – fajnie, gratulacje, wiadomo, że to szczególny moment. Więc Ramirez dostaje pozwolenie na wylot do Hiszpanni, w czasie lockdownu i pandemii, leci tamże, robi co tam robi i potem wraca do Pozka.
    5. Co logiczne – w tym czasie ani nie trenuje, ani nie zgrywa się z drużyną, ani nic nie robi dla drużyny, nie mówiąc o poprawie formy fizycznej.
    6. Ramirez wraca do Pozka, Tani Darek wystawia go w pierwszym składzie – pamiętajmy: Rząsa i kadra na trzy fronty. Przy okazji wystawia też Marchwińskiego na innej pozycji oraz ogrywa kolejnych juniorów (a co tam, yolo).
    7. Ramirez nic nie gra, uprawia teatr jednego widza na użytek mediów po zdjęciu go z boiska i myślami jest pewnie przy swojej rodzinie i dzieciach.
    I teraz tak: ja faceta rozumiem, dzieci – rzecz ważna. W końcu są rzeczy ważniejsze niż forma, mecz, czy tam strzelenie bramki tak długo, jak kasa się zgadza z kontraktu.
    I – rozumiem też Taniego, bo nie ma kogo wstawić. W końcu po to go wzięli, żeby był tanią marionetką. Ciekawostka – zwolnią go, ciekawe jaki kolejny klub się na niego nabierze i na jak długo. Obstawiam, że zniknie z karuzeli trenerskiej szybciej niż inni tani frajerzy bez doświadczenia w ekstraklasie pokroju Rumaka czy Djurdjevica.
    Rozumiem też Rząsę, bo ten musi pierdolić co mu tam każą i jeszcze nawet rozumiem wronieckich, bo oni mają na to wyjebane po całości.
    Ja tylko naprawdę nie rozumiem, o co tyle halo? W tym roku spada jedna kapela, nie będzie to Lech (najprawdopodobniej?), przecież to wiadomo od początku sezonu – więc można hurtowo wyprzedawać wszystkich wartościowych graczy (Jóźwiak, Moder, Gumny i kto tam jeszcze), wypieprzać nieudaczników na wypożyczenie (Muhar, Crnomarkovic) i hurtowo ogrywać kolejnych juniorów licząc na to, że taki Palacz, czy Klupś, czy tam Skóraś czy Kozubal pójdzie na PR i fejmie “najlepszej akademii w Polsce” za grubsze pieniądze, niż są warci.
    Wait – error, error! – zjebao się z Marchwińskim. Tu dopiero była pompa w dęcie i zadęcie, jaki to nie cud, miód i malina. I – usrało się, Marchwiński pójdzie w pizdu za frytki, bo więcej czasu chłopak poświęca na żelową czuprynkę, niż na poważną pracę ze sobą. Ale – w końcu od czego są menedżerskie hieny, żeby takich młodych gówniaków zwodzić, oszukiwać i wyciskać do ostatniej złotówki…
    Ergo – niezmiennie bawi mnie to już. Bawi mnie ten lekko przerażony ton pismaków z oficjalnych serwisów sportowych. Bawi mnie ta panika w oczach Dareczka, jak kapela nic nie gra.
    W końcu – skoro ten klub nie jest w stanie nam dostarczyć radości i emocji przy zdobyciu tytułów, to niech chociaż rozśmiesza do łez, co?
    Przypomnijmy sobie – od 10 lat – te wszystkie frazesy, że Thomalla strzeli więcej bramek niż Nikolić, że mamy kadrę na trzy fronty, że Zapotoka odpali i inne takie.
    Klub-mem, beka na maksa, wesoło jest jak cholera.
    A taki Ramirez wróci do meczu do domu w Poznaniu i usiądzie do połączenia wideo z rodziną w Hiszpanii. W końcu są dla niego ważniejsze rzeczy, niż mecz z Cracovią, albo wykręcanie jakichkolwiek liczb (bramek i assyst) w tym sezonie, prawda?
    I – przecież to nie jego wina, to najemnik na kontrakcie, który ma zagwarantować jemu i właśnie jego dzieciom sensowne życie.
    To wina Taniego, Rząsy, Zarządu.
    I – na przykład – reporterów z Canal+, którzy boją się zadać piłkarzykom twarde, konkretne pytania po kolejnych kompromitacjach i do tego w kółko odpytują tych samych.
    A ja bym bardzo chętnie posłuchał, co ma do powiedzenia po takim meczu Ramirez. I niech po polsku powie. Niech przed kamerami i kibicami powie w języku kraju, który płaci mu pieniądze, dlaczego, co i jak. Chętnie posłucham co ma po polsku do powiedzenia Tiba – ale, ojej, on zdaje się 3 lata z hakiem tu siedzi i nic po polsku nie powie – cholera, to bardzo szanuje ten kraj i tych kibiców, naprawdę, ikona.
    Ciekawe, czy jakby jakiś polski piłkarz siedział w Portugalli dłużej niż rok-dwa i nic nie mówił po portugalsku, to też byłoby okej (spojler – siedzieli tam i Mielcarski i nasz Juskowiak, obaj gadali, bo musieli).
    Ale – nie, jest okej, wysyłajmy śmieszne filmiki, róbmy dokument o Lidze Europy. W końcu w tym sezonie nikt nie spadnie poza jedną kapelą i raczej nie będzie to Ramirez z kolegami, choć – złośliwie – ma w tym wprawę.
    Kurde, jak wesoło jest. Normalnie boki zrywać.

  3. Ekstralijczyk pisze:

    Ramirez formy już w tym sezonie nie odzyska, nie przy Żurawiu.

    Nie tylko on ma dość obecnej sytuacji.

Dodaj komentarz