Trzeci kwietnia Żurawia

Praca Dariusza Żurawia w roli trenera pierwszego zespołu Lecha Poznań to już historia, 49-letni szkoleniowiec w normalnym klubie zostałby zwolniony kilka tygodni wcześniej, ostatecznie z bólem zarząd rozstał się z trenerem, który poprzez promocję wychowanków i niespodziewany awans do Ligi Europy zarobił dla władz miliony złotych.



Trener Dariusz Żuraw do pewnego momentu sprawdzał się na wszystkich polach, już jesienią 2019 roku po wyjściu z kryzysu umiał zanotować zwycięską passę, wiosną 2020 było jeszcze lepiej, kilka wyników czy długa seria bez przegranej wyglądała naprawdę dobrze. Ostatecznie Żuraw nic z Lechem Poznań nie zdobył, ale w przeciwieństwie do paru innych trenerów posmakował chociaż grupy europejskich pucharów. Były asystent Macieja Skorży w latach 2014-2015 po jesienny przedłużeniu umowy do 30 czerwca 2023 roku zakończył pracę przy Bułgarskiej raptem parę miesięcy od momentu złożenia podpisu pod nowym kontraktem. Pora na krótkie podsumowanie pracy byłego już opiekuna Kolejorza, który już jesienią dość mocno się pogubił.

Dobry ratownik

Trener Dariusz Żuraw przed objęciem Lecha Poznań w sposób tymczasowy prowadził rezerwy w III-lidze. To głównie dzięki niemu a nie Rafałowi Ulatowskiemu w sezonie 2018/2019 udało się drugiemu zespołowi wywalczyć awans. Żuraw w 20 spotkaniach miał bardzo wysoką średnią punktów (2,30). Po zwolnieniu Ivana Djurdjevica a przed zatrudnieniem Adama Nawałki był tymczasowym trenerem pierwszego zespołu. Lech przegrywając w Białymstoku 0:1 zremisował 2:2. Po tygodniu przegrywając z Wisłą Płock u siebie 0:1 wygrał 2:1. Jeszcze niedawno ten listopadowy mecz z 2018 roku był ostatnim spotkaniem w którym Lech przegrywając umiał odrobić straty i zdobyć pełną pulę. W listopadzie 2018 roku trener Dariusz Żuraw okazał się dobrym ratownikiem, zmienił nieco zespół, podniósł go, 4 punkty w 2 meczach jak na tamte czasy były dobrymi rezultatami.

Słabe punktowanie

Dariusz Żuraw po zwolnieniu Adama Nawałki wrócił na trenerską ławkę zostając trenerem na stałe. W swoim ponownym debiucie z Pogonią wygrał, w 2 kolejnych spotkaniach już przegrał, w jeszcze następnym meczu też nie umiał zwyciężyć. Trener Dariusz Żuraw w końcówce sezonu 2018/2019 punktował mocno przeciętnie, nieco poprawił grę, ale oczekiwanych wyników wciąż nie było. Klub końcówkę tamtych rozgrywek uznał za czas straconą, najważniejszy był wpływ trenera na zespół, który nieco podciągnął drużynę, dlatego został.

Jesienne męczarnie

Trener Dariusz Żuraw latem 2019 roku miał bardzo dużo czasu na przygotowanie drużyny, Lech nie grał w Europie, pomiędzy sezonami były równo 2 miesiące przerwy. Kolejorz w pierwszych 3 kolejkach ugrał 7 oczek, po 8 seriach spotkań miał już 3 porażki, wpadł w coroczny jesienny kryzys z którego wychodził bardzo powoli. Po 4 wygranych z rzędu w tym 2 ligowych Lech znów przegrał 2 kolejne mecze. Następnie przyszła seria aż 10 gier bez porażki (liga i PP), podczas niej Kolejorz wygrał 6 razy, doskoczył do ligowej czołówki, lecz atmosfera wokół klubu i tak nie była dobra. W mistrzostwo mało kto wierzył, Lech wciąż uczestniczył chociaż w rozgrywkach o Puchar Polski, który dawał nadzieję na trofeum.



Najlepsi po “koronawirusie”

Lechici na starcie wiosny 2020 wygrali wszystkie 3 domowe mecze, na wyjazdach tylko ciułali punkty, dlatego w postrzeganiu zespołu Dariusza Żurawia niewiele się zmieniło. Sytuacja zmieniła się nieco po “koronawirusie”, czyli po ponad dwumiesięcznej przerwie spowodowanej zawieszeniem rozgrywek. Lech był wtedy najlepiej punktującym zespołem w kraju, nie przegrał w żadnej z 10 ostatnich kolejek, wygrał 4 ostatnie ligowe spotkania i bardzo pewnie zdobył wicemistrzostwo. Rysą na okresie od końca maja do końca lipca było tylko pechowe odpadnięcie z Lechią po rzutach karnych.

Wielki sukces i wielka porażka

Największym sukcesem Dariusza Żurawia było oczywiście doprowadzenie Lecha Poznań do fazy grupowej Ligi Europy 2020. Kolejorz był pierwszym polskim klubem, który przebrnął wszystkie cztery rundy kwalifikacyjne i znalazł się wśród 13 takich klubów od utworzenia Ligi Europy w 2009 roku. Był też pierwszą polską drużyną od 5 lat, która wygrała 4 kolejne spotkania w europejskich pucharach. Lech Poznań pierwszy raz od 2008 roku przebrnął dwóch rozstawionych rywali przerywając jeszcze parę złych pass jak np. mecze w Szwecji.

Kolejorz dostając się do eliminacji Ligi Europy zajął wcześniej 2. lokatę w Ekstraklasie. Wicemistrzostwo Polski było niespodziewane, nie zostało uznane za sukces, ale wiele osób słusznie cieszyło się w lipcu zeszłego roku z 2. pozycji. Lech Poznań był wtedy po przebudowie, długo był średniakiem, równie długo nic nie wskazywało nawet na awans Wielkopolan do europejskich pucharów.

Największą porażką Dariusza Żurawia jest przede wszystkim trwająca wiosna. 49-letni szkoleniowiec to kolejny trener, który poległ na meczach co 3-4 dni. Źle przygotowań zespół do rundy wiosennej, nie wypracował żadnych nowych schematów, Lech stał się przewidywany do bólu, pojawiło się wiele urazów, Żuraw powinien zostać zwolniony już wcześniej. Były już trener zostawił poznaniaków na 10. miejscu w tabeli. W dwóch kolejnych edycjach Pucharu Polski odpadał z rozgrywek po pierwszej w sezonie rywalizacji z innym ekstraklasowiczem. To również jedna z jego większych porażek.

Trzeci kwietnia Żurawia

Dnia 3 kwietnia 2019 roku Dariusz Żuraw na stałe zasiadł na ławce trenerskiej Lecha Poznań. Wtedy Kolejorz prowadząc u siebie 3:0 ostatecznie wygrał z Pogonią 3:2. Dokładnie 2 lata później 3 kwietnia 2021 trener Żuraw ostatni raz poprowadził niebiesko-białych. W Krakowie mimo prowadzenia 1:0 poznaniacy przegrali 1:2. W 2015 roku Żuraw jako asystent Macieja Skorży zakończył pracę w Kolejorzu po porażce na tym samym obiekcie, historia w jego przypadku powtórzyła się.

Wliczając dwa mecze w których Dariusz Żuraw był tymczasowym trenerem Lecha Poznań jego bilans na ławce nie jest imponujący – 41-24-26, gole: 161:111 (91 oficjalnych spotkań). Liczby zostały znacząco pogorszone w tym sezonie, również ze względu na grę Kolejorza w fazie grupowej Ligi Europy.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





7 komentarzy

  1. 100h2o pisze:

    Ciekawe jak wyglądałby Lech gdyby padł już w 2 fazie el LE w Szwecji, w 2020. Dzisiaj Skorża na portalu oficjalnym w rozmowie z Henszelem TEŻ przypomniał , że jego wywalenie to…. była pochodna LE! I teraz i wtedy (a był to czas po zdobyciu MP więc sporym sukcesie-patrz 2 miejsce Żurawia trochę niespodziewanie w lidze w sez 2019/20 które było też pewnym sukcesem). Czyli i wtedy Skorża i teraz Żuraw podobnie wdepnęli na minę rozgrywek UEFA.
    Przyczyna?
    Skromna kadra. Nie przygotowanie fizyczne ( np na poziomie klubów zachodnich) do grania co 3 dni. Niezbyt wysoki poziom motywacji do walki u graczy (sytych po awanskie do grupy LE).
    I Skorża i Żuraw dokładnie mieli ten sam problem.
    Czy KTOŚ z tego wyciągnie wnioski bo…po raz 3 trzeci powtórzyć to samo to będzie …. (sami napiszcie co).
    I co ciekawe: i u Skorży i u Żurawia “nie skorzystano z lekcji jaką dała gra w LE”! Zresztą CIEKAWE jaka lekcja została i co pozostało w klubie PO tak fajnej grze w LE w 2020?
    Nie piszcie że bejmy bo to jasne, ale co więcej?

    Polska i cała piłka miała naprawdę zaledwie PARU trenerów pracujących latami ( ci najbardziej znani to Ferguson i Wenger) reszta to trenerzy na 1,2,3 lata. Ten co pracuje dłużej to wręcz “Matuzalem trenerski w danym klubie”.
    Mnie też ciekawi jakie będą DALSZE LOSY Dariusza Żurawia jako trenera. Może jaka reprezentacja PZPNu w kategorii młodzieżowej/juniorskiej?

    Będę ciepło wspominał Żurawia bo Lech tak niewiele radości daje w 21 wieku swoim kibolom. A rok piłkarski 2020 był akurat ciekawy.

  2. Ju28 pisze:

    Żuraw nie jest jeszcze trenerem gwarantującym sukcesy na wielu polach i przez wiele lat. Czy tacy są? Czy Sorza może takim być. Jest to możliwe pod pewnymi warunkami:
    1. Sam będzie wiedział co i jak należy wykonać;
    2. Otoczy się kompetentnymi i oddanymi sprawie ludźmi;
    3. Zarząd będzie mu pomagał a nie nie ograniczał jego możliwości.
    Chciałbym aby tak było, ale sam za bardzo w to nie wierzę:)

  3. inowroclawianin pisze:

    Bardzo słaby bilans, masa porażek i remisów. Za awans do LE należy go pochwalić i to w sumie wszystko. Taktycznie kiepski, trochę też nakłamał, bez charyzmy, taki nijaki gość. Na trenera do tak dużego klubu się nie nadaje, ale w I lidze powinien sobie poradzić.

  4. Kosi pisze:

    Wyszlo jak wyszlo, niemniej najgorszym trenerem na pewno nie byl. Wisla Plock bylaby dobrym klubem dla Zurawia

Dodaj komentarz