Felieton kibica: Jak zbawić Kolejorza

Wszystkim internautom KKSLECH.com przypominamy o możliwości wyrażania swojego zdania nie tylko w “Śmietniku kibica” czy w komentarzach do newsów. Jednocząc na tej witrynie kibiców Lecha Poznań dajemy możliwości wygłaszania swoich opinii na stronie głównej witryny. Cykl “Twoim zdaniem” jest stworzony do tego, aby każda osoba chcąca dotrzeć ze swoją opinią do innych kibiców Kolejorza bez trudu mogła to zrobić.



W każdym tygodniu czekamy na Wasze najlepsze oraz najciekawsze teksty, które mogą pojawić się na łamach KKSLECH.com. Każdy z kibiców, który umie pisać, chce to robić i ma coś ciekawego do przekazania innym kibicom Lecha Poznań w sposób obszerny i ciekawy (także kontrowersyjnego) ma drogę otwartą do tego, by jego tekst na tematy sportowe przeczytało nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Czasem nie trzeba dodawać wpisu na przysłowie pół strony w “Śmietniku Kibica” bądź w newsach. Czasem wystarczy jeszcze trochę rozwinąć swoją myśl, odpowiednio ją zredagować i przesłać do nas w formie dowolnego tekstu. Dziś publikujemy jeden z nadesłanych artykułów przez kibica.

Jak zbawić Kolejorza

Ostatnio na KKSLECH.com pojawiają się poradniki dla włodarzy Lecha w jaki sposób naprawić klub i mówiąc kolejowym żargonem skierować go na właściwe tory. Swoją drogą zastanawiam się czy np. Piotr Rutkowski czyta te wpisy? Gdyby się tak złożyło, że czyta Pan mój tekst, serdecznie Pana pozdrawiam  Nie należę do grupy kibiców krzyczących „Rutkowski… coś tam coś tam” – nie winie po prostu Pana za to, że się Pan nie zna na piłce. Ja się nie znam na balecie i śpiewie, więc jest Pan dla mnie rozgrzeszony. Gdyby kiedyś Pan uznał, że należy w Lechu wprowadzić zmiany i zacząć wygrywać trofea i rozwijać klub polecam wrócić do poniższego wpisu – znajdzie Pan tutaj garść cennych wskazówek, które z chęcią pomogę wdrożyć w życie.

Po pierwsze, polecam sięgnąć po książkę Futbonomia, aby zobaczyć jakie trendy panują w światowej piłce. Przykro mi to mówić, ale kolejne 10 lat bezczynności Kolejorza i będziemy w jeszcze większym piłkarskim zaścianku – po Lechu pozostanie tylko ładny stadion (kwestia gustu – mi się osobiście podoba) oraz baza akademii we Wronkach (zapewne wypełniona przeciętnymi młodzieńcami, odrzuconymi w innych polskich akademiach). A prym będzie wiódł Raków Częstochowa lub Motor Lublin. Dlaczego są takie moje przewidywania? To materiał na osobny artykuł – kiedyś może do tego wrócę. Wracając jednak do książki dowie się Pan z niej, że sukces klubu piłkarskiego jest ściśle skorelowany z wielkością budżetu klubu. Popularne powiedzenie, że pieniądze nie grają odeszło do lamusa. Oczywistym jest, że w piłce nożnej pojawiają się sporadycznie przypadki Arki Gdynia, Piasta Gliwice czy angielskiego Leicester City, ale wyjątki w tym przypadku potwierdzają regułę.

Przejdźmy jednak do optymistycznego akcentu. Drogi Panie Piotrze – wiele działań wykonywanych przez pracowników i zarządzających Lecha jest prawidłowych i dobrych! Należy zmienić pewne założenia i klub będzie się harmonijnie rozwijał jednocześnie się samofinansując! Nieźle brzmi, prawda? Oto moje propozycje, które zupełnie za friko Panu przedstawiam jako wieloletni sympatyk Lecha oraz miłośnik ekonomii w piłce nożnej (coachowie biznesu pewnie by za takie cudeńko ładnie skasowali).

1. Powinien Pan niestety odejść z Zarządu klubu i zatrudnić doświadczonych zarządzających, którzy lepiej pokierują Pana klubem. Pan w tym czasie będzie zasiadał w Radzie Nadzorczej klubu, jako właściciel i będzie Pan kontrolował czy finansowo nikt nie robi Pana w balona. Wiem, że pierwszy punkt jest drastyczny i czuję się Pan spoliczkowany, ale proszę mi wierzyć, osoba inteligentna powierza swoje biznesy managerom – kontrolując przy tym tylko zyski i końcowe rezultaty. Poza tym prawdziwy mężczyzna potrafi przyznać się do błędu i nie mamy wątpliwości, że nim Pan jest.

2. Pożegnać Pana Klimczaka i Rząse. Ot, tyle – bez rozwijania (Pan Tomek może kiedyś do Naszego klubu jeszcze wróci, ale powinien nabrać doświadczenia. Niestety nie mamy czasu go uczyć, mamy poważniejsze rzeczy na głowie, prawda Panie Piotrze?

3. W miejsce obecnych włodarzy należy powołać nowy zarząd klubu. Gdybym to ja był na Pana miejscu pogodziłbym się z Panem Arkiem Kasprzakiem i powierzyłbym mu prezesurę. Do zarządu dokooptowałbym Radosława Rogiewicza jako członka zarządu oraz Łukasza Piworowicza jako dyrektora sportowego oraz członka zarządu. Proszę mi uwierzyć – Lech by śmigał jak ta lala! Nie należy zapominać o kadencyjności zarządu. Po okresie wygaśnięcia kontraktu kadencja powinna być podsumowywana i na tej podstawie powinny być podejmowane dalsze decyzje dotyczące działacza. Nieeleganckie jest trochę, żeby jeden prezes pomimo ciągłych porażek sportowych klubu pracował 10 lat na stanowisku, prawda?

4. Zmienić obraz i sposób postrzegania funkcjonowania klubu sportowego i dyscypliny sportu jaką jest piłka nożna. Gdy słyszę slogany w stylu, że klub piłkarski to korporacja, którą trzeba sprawnie zarządzać, młodzi piłkarze to „produkty końcowe” akademii klubowej itd. …nóż mi się kieszenie otwiera! Piłka nożna to nie styl życia tylko piękna i emocjonująca dyscyplina sportowa, w dodatku olimpijska! Wychowankowie klubu to nie żadne produkty exportowe tylko młodzi polscy sportowcy. Tutaj apeluje Panie Piotrze o jak najszybszą zmianę w sposobie myślenia. Wracając do klubu sportowego, to niestety nie możemy go porównywać do biznesu, do przedsiębiorstwa. Są wspólne mianowniki, ale koncepcja, cele, działania są zgoła odmienne. Zgodnie z doktryną ekonomii głównymi celami biznesu są maksymalizacja wartości przedsiębiorstwa w długim okresie oraz generowanie zysków. Funkcjonowanie klubu sportowego (nie tylko piłkarskiego) opiera się na czymś innym. Aktuariuszami klubów są przede wszystkim (poza właścicielami) kibice, dziennikarze oraz eksperci. Czego oni oczekują? Oczywiście, że zwycięstw, trofeów, sukcesów. Stawiają kluby pod ciągłą presją i niestety to będzie tak długo aktualne jak długo będzie istniała piłka nożna. To jest nadrzędny cel klubów sportowych. Gdybym już miał porównać do czegoś klub piłkarski, myślę, że najtrafniejszym porównaniem będzie teatr. Istnieje on dla widzów – to oni generują w głównej mierze jego zyski. Bez nich nie istniałby teatr i odwrotnie – gdyby nie było teatrów, nie byłoby widzów. Podsumowując klub piłkarski to nie sportowy rodzaj biznesu tylko sposób interakcji z kibicami, więź społeczna (kibiców, piłkarzy, władz miasta, sponsorów, dziennikarzy itd.) mająca tylko kilka cech wspólnych z biznesem. Czy jest zatem możliwość prowadzenia klubu, który będzie się samofinansował, bez dokładania? Oczywiście, o tym poniżej.

5. Jakie są zatem kluczowe czynniki sukcesu Lecha Poznań (tzw. KCSy) przechodząc już do szczegółów, bo to pewnie Pana najbardziej interesuje. Są to moim zdaniem cztery filary funkcjonowania klubu piłkarskiego. Każdy filar jest równorzędny. Żaden nie jest ważniejszy od pozostałych oraz żadnego nie należy zaniedbywać. Porównałbym je do Partenonu w Atenach. Wyciągnięcie jednego filaru zburzy niestety całą konstrukcję. Zacznijmy od Pana oczka w głowie, czyli od akademii  Wielkie brawa dla Pana za podjęcie tego przedsięwzięcia parę lat temu. Brawa za rewolucyjną ideę podjętą w polskiej piłce. Sprzedaż za grube bejmy Naszych wychowanków dobitnie pokazuje, że był to znakomity pomysł, za który jeszcze raz należy Pana pochwalić! Czy należy coś w tym obszarze zmieniać? Są dwie takie drobne rzeczy. Pierwsza to zatrudnianie w akademii doświadczonych trenerów, którzy specjalizują się w pracy z młodzieżą i którzy nie będą mieli w planach zawodowych pracy w seniorskiej piłce. Aby zbudować ich autorytet wśród młodzieży (o trenerach juniorskich się niewiele mówi) należy im dać jako asystentów byłych piłkarzy marzących o trenerce, którzy będą rozpoznawalni i zaskarbią sobie uwagę juniorów. Dlatego podziękowałbym Panu Arturowi Węsce po sezonie. Należy również moim zdaniem nakładać na młodych piłkarzy większą presję wyników i otoczenia co zaprocentuje podczas wejścia do dorosłej piłki (oczekiwania na Bułgarskiej będą zawsze spore). Przy okazji akademii chciałbym poruszyć jeszcze ważną rzecz: samo ogrywanie w klubie wychowanków nie może być celem samym w sobie, proszę Panie Piotrze o tym nie zapominać – to jest tylko dodatek klubu.

6. Kolejny filar zdrowego klubu to scouting. Bardzo, bardzo ważne zagadnienie. W tym miejscu należy przede wszystkim postawić kluczowy wskaźniki efektywności z jakiego należy rozliczyć ten dział. Biorąc pod uwagę fakt, że pomyłki są w tej materii oczywistością i należy je wkalkulować to wskaźnik na poziomie 75%jest ambitny, a zarazem realny. Mówiąc prosto na 4 piłkarzy, którzy dołączą do Lecha jeden ma prawo nie odpalić. Każdy piłkarz dołączający do Lecha powinien być rozpatrywany w kategorii wzmocnień. Mamy dobrego napastnika i potrzebujemy jeszcze jednego do gry na trzech frontach? Kolejny, który przyjdzie powinien posadzić na ławce tego obecnego. Aby robić progres musimy myśleć tymi kategoriami. Nie oczekuje inwestowania grubych pieniędzy tylko próbuję wytłumaczyć, że stosowanie półśrodków w postaci sprowadzania zmienników (Kaczarawa) lub piłkarzy na pół roku (Kwa kwa) nie wróży niczego dobrego. Biorąc pod uwagę całość funkcjonowania klubu i utrzymania wszystkich jego pracowników sprowadzania piłkarzy nieobserwowanych, z polecenia, dzięki znajomości, okazji rynkowych oraz bazując na danych statystycznych to piłkarskie samobójstwo. Nie twierdzę, że taki piłkarz nie może odpalić (Milić, którego podobno nie obserwowaliście całkiem dobrze sobie radzi), ale podejmuje Pan zbędne ryzyko, a zależy Nam na jego minimalizowaniu, prawda Panie Piotrze?

7. Następny filar klubu to ambicja. Co konkretnego się pod nią kryje? Nie tylko ambitne cele, opowieści w mediach, ale przede wszystkim ambitne działania. Nie oczekuje od Pana jak już kilkukrotnie podkreślałem inwestowania wielu milionów euro tylko jasnego deklarowania ambitnych celów (mistrzostwo, Europa, puchar Polski) oraz stwarzanie ku temu możliwości, dawanie narzędzia do zrealizowania opisanych celów zatrudnianym trenerom. Stopniowe rozbudowywanie szerokiej kadry bez utraty jakości i dysproporcji pomiędzy pierwszą 11 a rezerwowymi. Nie może być przecież tak Panie Piotrze, że wiecie o odejściu Modera i nie macie przygotowanego jego następcy (lub nawet planu B jakby następca się rozmyślił) do licha ciężkiego! Kolejna istotna sprawa dotycząca ambicji klubu to zatrudnianie ambitnych trenerów. Nie mogę to być trenerzy wychowankowie (Żuraw, Rumak, Djuka), ponieważ podejmuje Pan znowu bardzo duże (i niepotrzebne) ryzyko. Jak przy transferach. Może to chwilowo odpalić (Liga Europy zdobyta przez Darka Żurawia), ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w kluczowych momentach, kiedy przyjdą arcyważne mecze lub obniżka formy zabraknie doświadczenia w wyjściu z kryzysu. Lech Poznań to nie szkoła – nie mamy czasu na wychowywanie trenerów i eksperymentowaniu na pierwszym zespole. Należy zatrudniać trenerów doświadczonych ale wciąż nienasyconych sukcesami. Biorąc pod uwagę ostatnich trenerów to tylko Skorża i Bjelica spełniali opisane kryteria. Za powrót Macieja Skorży duże brawa! Widać w tym szkoleniowcu ogromną pasję i nastawienie na wygrywanie. Bije od niego również ogromna pewność siebie co tylko uwiarygadnia jego działania. Nie będę się dalej zbytnio rozpisywać o Panu Maćku i mu słodzić, ale podsumowując – bardzo dobry ruch. Niech latają w powietrzu siekiery, niech się dzieje! – w szatni siedzi grupa dorosłych (w większości) facetów, więc jedno więcej niecenzuralne słowo chyba ich nie zgorszy?

8. Ostatni filar to komunikacja. Mam w tym przypadku na myśli transparentność, marketing, PR oraz branie odpowiedzialności. Rozpocznę od marketingu oraz brandingu Lecha. Panie Piotrze –powinien się Pan lub Pana specjaliści od PR lepiej wczuwać w nastroje kibiców. Promowanie na stronie głównej wywiadu (czy tam podcastu) z Kaczarawą, którego mają wszyscy dosyć (pewnie niedługo go już z nami nie będzie) mija się z celem. Nie za bardzo Nas interesuje co u niego słychać, jak się goi noga, ponieważ wkurzył (napisałem inne słowo, ale je skasowałem) Nas wszystkich niewykorzystaną sytuacją z Benficą w Poznaniu oraz potykaniem się o własne dłuuugie nogi. Wręczenia koszulki pamiątkowej Tibie po rozczarowującym meczu świadczy również o braku wyczucia. Można wyliczać wiele kuriozalnych wypowiedzi medialnych Pana Klimczaka lub Rząsy i to również nie przynosi chluby klubowi, ani nie poprawia kibicom nastrojów. Jeśli chodzi o branie odpowiedzialności to co tu dużo mówić – poza zwolnionymi trenerami i zawodnikami nikt inny w klubie nie wziął odpowiedzialności za wyniki sportowe. Nie mam na myśli Pana (no bo jest Pan właścicielem Lecha) tylko pozostałe osoby nadzorujące. Nie uważa Pan, że to trochę nieeleganckie? Kolejnym elementem jest transparentność. Również widzę rezerwy w tym obszarze. Jako kibice oczekujemy jasnych komunikatów. Co mam na myśli? Jasnego postawienia sprawy: o co gramy w danym sezonie, jakie cele postawiono zarządowi, a jakie sztabowi szkoleniowemu? Jakie pozycje planujemy wzmocnić w okienku transferowym? Ilu piłkarzy planujemy pozyskać? Jak wygląda bieżąca sytuacja finansowa klubu (w trakcie sezonu – przed okienkami, sprawozdanie finansowe zawsze przeglądam co roku, ale to nie jest wystarczające). Podsumowując krótko, aby mieć lekkie życie, trzeba się ciężko napracować. W Lechu wiele rzeczy wymaga naprawy, ale uczciwie trzeba powiedzieć, że nie wszystkie działania podejmowane przez Nasz zarząd są złe. Panie Piotrze, proszę stanąć przed lustrem – spojrzeć sobie w oczy i zadumać, czy wszystkie Pana decyzje były słuszne? Pozostawię Pana z tym pytaniem. Pozdrawiam Medalik!

Dominik Kasperski

Więcej o cyklu “Twoim zdaniem” -> TUTAJ

Artykuły można wysyłać na adres e-mail -> redakcja@kkslech.com

Teksty wysłane do nas przez kibiców można przeczytać -> TUTAJ

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





8 komentarzy

  1. Krzysztof pisze:

    Ja tylko dodam: ” a jeśli Pan tego nie wszystkiego nie rozumie to prosze wracać do Wronek”

  2. kibol z IV pisze:

    bdb felieton.Klimczak to prezes z najdłuższym stazęm w Ekstraklasie. Za jego kadencji Lech odniósł jeden sukces.W każdym normalnym kubie z takim potencjałem tego amatora juz by nie było. Klimczak nie czuje Lecha , nie jest Poznaniakiem , nie jest kibicem …jest ekonomem. Ten człowiek nigdy nie powinien piastować funkcji prezesa w klubie sportowym.

    #MajsterNaStulecie

  3. Ostu pisze:

    …a jak Piotrek tego nie zrozumie – a przede wszystkim nie zmieni – to się wypierdoli…
    …C.B.D.U.

  4. Didavi pisze:

    Felieton bardzo dobry!

  5. kri$$ pisze:

    Wyłożone jak w podstawówce.
    TYlko czy to ziarno padnie na żyzna glebę?

    #MajsterNaStulecie

  6. bezjimienny pisze:

    Nie wiem co to za goście wymienieni w pkt 3 (poza Kasprzakiem, ale tu się akurat nie zgadzam), ale pierwszy raz widzę w tego typu tekście jakiś konkret, a “nie zatrudnić kogoś”, “z prawdziwego zdarzenia” itd.
    Momentami przejaskrawiony, ale całkiem niezły tekst.

  7. Smyku pisze:

    Kolejnym konkretem powinno być zwiększenie budżetu na 1 drużynę, kosztem np. Marketingu. Co najmniej jeden solidnego kopacza za te pieniądze można by mieć w kadrze. Obecnie klub woli opłacać internetowych troli do mydlenia oczu ludziom jak to genialna strategią Lech podaza, niż jednego Solidnego grajka więcej. Ile my teraz mamy % nakładów na 1 drużynę. Zdaję się że poniżej 50% budżetu.

Dodaj komentarz