Dekada rozczarowań

Za kilka dni minie 6 lat od ostatniego poważnego trofeum dla Lecha Poznań. Z obecnymi działaniami ciężko jest przewidzieć, kiedy Kolejorz znów zdobędzie coś konkretnego, na razie trwa kolejny miesiąc 3 dekady w tym wieku, która gorzej nie mogła się rozpocząć.



Poprzednie dwie Lechowe dekady mocno się od siebie różniły. Pieniądze szczęścia nam nie dały, biedniejszy Kolejorz osiągnął więcej niż Klimczkowy Lech, który zaczął zabijać wśród kibiców wszystkie pozytywne emocje.

1 stycznia 2001 – 31 grudnia 2010:

Wielu kibiców Kolejorza do dziś ma sentyment do lat 2001-2010 doskonale pamiętając tamte czasy. W nich Lech zaczął się odbudowywać, awansował do Ekstraklasy, po dwóch latach zdobył w ciągu kilkunastu dni Puchar Polski i Superpuchar Polski ogrywając odpowiednio Legię oraz Wisłę. Dwa lata po tych sukcesach nastała era Andrzeja Kadzińskiego, Kolejorz w trzecim roku trenowania przez Franciszka Smudę zaczął wręcz radować kibiców. Był awans do fazy grupowej Pucharu UEFA po pamiętnym dwumeczu z Austrią Wiedeń. Był także Puchar Polski w Chorzowie oraz 3. miejsce, które akurat wtedy zostało uznane za porażkę. 12 miesięcy później Lech został już Mistrzem Polski dostając się parę tygodni później do Ligi Europy.

Lech Poznań po zdobyciu Pucharu Polski w 2004 roku tylko 5 lat czekał na kolejne takie trofeum. W dodatku z większą regularnością z powodzeniem grał w Europie, po fazie grupowej 2008/2009 w kolejnych rozgrywkach odpadł w fazie play-off Ligi Europy, w 2010 roku już przebrnął IV rundę kwalifikacji dostając się ponownie do grupy. W tamtej dekadzie przez Lecha Poznań przewinęło się wielu piłkarzy do których kibice mają sentyment aż do dziś. Grali wtedy m.in. Ivan Djurdjević, Dimitrije Injac, Robert Lewandowski, Manuel Arboleda, Semir Stilić czy Sławomir Peszko. Kolejorz w tamtej dekadzie stawał się bardziej stabilny finansowo, rósł w siłę, sportowo cały czas się rozwijał, dawał mnóstwo pozytywnych emocji i osiągał często niespodziewane sukcesy.

Mistrzostwa: 2010 (1x)
Puchary: 2004, 2009 (2x)
Superpuchary: 2004, 2010 (2x)
Podia: 2009 (1x)
Europa: 2008, 2010 (2x)

null
null
null
null



1 stycznia 2011 – 31 grudnia 2020:

W erze Karola Klimczaka klub osiągnął mniej niż biedny Lech Poznań w jeszcze poprzedniej dekadzie. Kolejorz w latach 2001-2010 był Mistrzem Polski i zdobył 2 krajowe puchary. Po 2011 roku tylko raz był mistrzem i nie zdobył już żadnego Pucharu Polski mimo aż 4 gier w finale (2011, 2015, 2016 i 2017). Jeszcze większa siła finansowa Lecha Poznań nie przełożyła się na lepsze wyniki sportowe, Kolejorz stał się korporacją nastawioną na szkolenie oraz na sprzedaż wychowanków, wyniki były mniej istotne, samo bycie w czołówce zarządowi jak najbardziej wystarczało.

Jedyną przewagą Lecha Poznań z lat 2011-2020 nad Lechem z lat 2001-2010 była większa liczba miejsc na podium. Pomijając mistrzowski 2015 rok Kolejorz kończył rozgrywki na pudle w 2013, 2014, 2017, 2018 i 2020 roku. Stał się czołowym polskim klubem, który mimo wszystko rzadko wygrywał, osiągał mniej niż się spodziewano, oczekiwania kibiców były dużo, dużo większe. W dodatku w latach 2011-2020 klub roztrwonił bardzo dobry współczynnik klubowy UEFA wynoszący kiedyś 23.650 (teraz to zaledwie 6.000).

Mistrzostwa: 2015 (1x)
Puchary: 0
Superpuchary: 2015, 2016 (2x)
Podia: 2013, 2014, 2017, 2018, 2020 (5x)
Europa: 2015, 2020 (2x)

null
null
null
null



Biedniejszy Lech dawał więcej radości i emocji:

Biedniejszy Lech Poznań z lat 2001-2010 dawał więcej pozytywnych sportowych emocji. Tamten Lech długo miał problemy finansowe, ale był naszym Lechem, Lechem z Poznania, był klubem sportowym, którego chętnie się wspierało. W kolejnej dekadzie po 2011 roku Lech zaczął się zmieniać, klub rosnący finansowo nie rósł sportowo, zadowalał się sukcesami od święta, głównym celem było po prostu spokojne bycie w czołówce. Z takim myśleniem Lech zaczął dawać kibicom mniej sportowych emocji a zaczął irytować, wkurzać, z czasem wśród kibiców zaczęła pojawiać się niechęć, znużenie czy obojętność. Wielu kibiców zaczęło też żyć przeszłością wspominając dawnych piłkarzy i czasy sprzed kilkunastu lat uznając je za niemal idealne.

Zły początek kolejnej dekady:

Kolejna dekada w XXI wieku rozpoczęła się bardzo źle, Lech w 2021 roku znów nic nie zdobędzie, na dodatek w lidze zajął najniższe miejsce od 18 lat, czyli od pierwszego sezonu po powrocie do Ekstraklasy (2002/2003). Perspektywy na sukces sportowy są kiepskie, w Kolejorzu nie ma drużyny, jest tylko nowy trener z odpowiednią mentalnością, który chce wygrywać, chce być najlepszy, chce być mistrzem, lecz sam w pojedynkę nic nie zdziała. Lech Poznań do osiągnięcia sukcesu na krajowym podwórku potrzebuje wzmocnień i fury szczęścia. Wówczas przypadkiem być może kiedyś coś wygra.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





11 komentarzy

  1. Kosi pisze:

    Znowu mozna postawic pytanie po co nam tu Klimczak i Rutkowski skoro jest gorzej? Moze tolep i bezjimienny odpowiedza

  2. inowroclawianin pisze:

    J…c Rutka Pinokia nieudacznika!

  3. Pawelinho pisze:

    To jest tylko niewielki urywek niekompetencji do jakiej za nominowanie swojego synka doprowadził właściciel Lecha, który i tak ma totalnie wywalone plus dodatkowo jest totalnie oderwany od rzeczywistości żyjąc w świecie jaki czasami przedstawiał (chociaż na szczęście więcej swoich „złotych myśli” już nie podawał). Pisanie Klimcza out mija się z celem bo jakby nie patrzeć największym chwastem do wyplenienia (tak wiem bardzo poetyckie i dosadne porównanie) i jakże trudnym do wykonania jest jego właściciel z nieomylnym oraz nie poddającym się rozpuszczonym synkiem. Bo to ich działania do tego doprowadziły w jakim miejscu aktualnie znajduje się Lech – a jest to marazm i przeciętność z momentami (czytaj tytuł 2015, udział w fazach grupowych LE) z bardzo marnymi perspektywami na coś lepszego na co taki klub jak Lech zwyczajnie zasługuje czyli sukces, a nie wiecznie kompromitacje oraz wieczne upokorzenia jakimi serwuje nas obecny zarząd z piotrusiem i klimczakiem na czele oraz ich idiotycznymi decyzjami, które są odczuwalne po dzień dzisiaj.

  4. kibol z IV pisze:

    Era Klimczaka. Era hańby , wstydu. Era Żalgirisu , Stjearnen , era wstydliwych porażek w PP. Era krasomówczej napinki. Napinki za którą nie idą czyny. Pan Klimczak nie jest poznaniakiem , nie jest wielkopolaninem , nie jest i nigdy nie będzie Lechitą….on jest widzewiakiem wsadzonym w pociąg o nazwie Lech Poznań. On nie zna smaku poznawania Lecha od dziecka. Dziecka bo to już tam rodzą się póżniejsi kibice. Pan Klimczak to widzewiak który niby przerzucił :) sie na Lecha… Zapewnia że jest kibicem Lecha…Czy każdy z Nas będących kibicami Lecha , prezesując mu , zdając sobie sprawę z jego potencjału i z obietnic składanych publicznie , zdając sobie sprawę z klęsk jakimi będzie kojarzony….Nadal chciałby być prezesem ? Ja nie…Pan Klimczak ma się dobrze. Zamiast trofeów w gablotach , ogląda koszulki sprzedawanych wychowanków…Wszak koszulka bliższa ciału…ale czy aby każda :)

    #MajsterNaStulecie

    • Kosi pisze:

      Klimczak moze byc kibice, rodzajow kibicow jest sporo. Sa kibice biznesowi tacy jak on, kibice kibicujacy Lechowi i uwaznie sledzacy kazdy krok, sa zwykli sympatycy majacy gdzies wyniki, sa jeszcze kumaci dla ktorych liczy sie melanz i dobry wyjazd polaczona z walka kopaczy na boisku. Klimczak jest kibicem biznesowym

      • inowroclawianin pisze:

        To nie jest żaden kibic, no może ewentualnie piknik widzewa.

      • leftt pisze:

        Ja mam w dupie, czy to jest kibic. Piłkarze to też najemnicy. Po prostu niech dobrze wykonuje swoją pracę. I wtedy nikt mu Widzewa nie będzie wypominał.

      • Pawelinho pisze:

        On jest kibicem – słupków w ekselu.

      • inowroclawianin pisze:

        Ale nie wykonuje dla Lecha dobrze pracy.

Dodaj komentarz