Felieton kibica: Nauka zarządzania klubem

Wszystkim internautom KKSLECH.com przypominamy o możliwości wyrażania swojego zdania nie tylko w “Śmietniku kibica” czy w komentarzach do newsów. Jednocząc na tej witrynie kibiców Lecha Poznań dajemy możliwości wygłaszania swoich opinii na stronie głównej witryny. Cykl “Twoim zdaniem” jest stworzony do tego, aby każda osoba chcąca dotrzeć ze swoją opinią do innych kibiców Kolejorza bez trudu mogła to zrobić.



W każdym tygodniu czekamy na Wasze najlepsze oraz najciekawsze teksty, które mogą pojawić się na łamach KKSLECH.com. Każdy z kibiców, który umie pisać, chce to robić i ma coś ciekawego do przekazania innym kibicom Lecha Poznań w sposób obszerny i ciekawy (także kontrowersyjnego) ma drogę otwartą do tego, by jego tekst na tematy sportowe przeczytało nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Czasem nie trzeba dodawać wpisu na przysłowie pół strony w “Śmietniku Kibica” bądź w newsach. Czasem wystarczy jeszcze trochę rozwinąć swoją myśl, odpowiednio ją zredagować i przesłać do nas w formie dowolnego tekstu. Dziś publikujemy jeden z nadesłanych artykułów przez kibica.

Lech uczy jak nie zarządzać klubem piłkarskim

Spoglądając na piłkarską mapę Polski nie mogę zauważyć żadnego klubu, który ma tak duży potencjał, jeśli chodzi o zainteresowanie społeczności, jak Lech w Wielkopolsce i jednocześnie klubu, który ten potencjał wielokrotnie w żałosny sposób marnuje. Tym klubem się żyje. Na rodzinnych spotkaniach, w sklepie, spotykając się ze znajomymi przy piwie – zawsze pada do mnie pytanie: czemu jest tak źle, skoro powinno być tak dobrze? I co wtedy mogę odpowiedzieć?

W Poznaniu są ogromne możliwości. To, że Warta awansowała do ekstraklasy, nie znaczy, że nagle wszyscy kibice związani z niebiesko-białymi barwami zaczną nosić zielone szaliki. Kibic Lecha może Warcie dobrze życzyć, to jednak jak źle by nie było, zawsze w sercu będzie „Kolejorz”. W regionie tak naprawdę nie ma żadnej rywalizacji. Patrzę na województwo śląskie: Piast, Górnik, Raków, Ruch, GKS Katowice, GKS Tychy. Dolnośląskie: Śląsk, Zagłębie, Chrobry, Miedź. Wymieniać mógłbym dalej wypisując kolejne kluby ze wszystkich województw. A w Wielkopolsce? Lech, Warta, z którą częściowo sympatyzują ci pierwsi i później długo, długo nic. Co robią w klubie, żeby to w jakikolwiek sposób wykorzystać? Czasami mam wrażenie, że wszystko całkowicie na odwrót. Wbrew logice. Zaprzeczenie logiki w zarządzaniu to obecnie synonim Lecha.

Spójrzmy na papier. Mówi się, że prezes Lecha, Karol Klimczak, to wybitna postać, jeśli chodzi o finanse. Tutaj się z tym całkowicie mogę zgodzić. Wpływy z transferów ogromne, wydatki znikome, kominów płacowych brak, jednym zdaniem: klub zdrowy finansowo. Co ma z tego faktu przeciętny kibic? Nic. Może się tylko zastanawiać: co się dzieje z tymi pieniędzmi? Skoro często Lech porównywany jest do korporacji – jej zależy na ciągłym rozwoju, inwestowaniu i zarabianiu coraz to większych pieniędzy. Skąd te pieniądze można wyciągnąć? Drogi są dwie. Pierwsza, to tak w dużym uproszczeniu: inwestycja w zespół, dominacja w lidze i ściąganie pieniędzy za grę w europejskich pucharach. Druga droga to inwestycja w infrastrukturę i rozwój swojej akademii. Lech wybrał tę drugą drogę, choć często prezesi w wypowiedziach mówią inaczej, to jest dokładnie tak. Przytaczać można wypowiedź Piotra Rutkowskiego – „Lech wyda w tym oknie jak najwięcej”. Wydaje się, że Lech jest mocny, ale w rozbudzaniu wyobraźni i nadziei kibiców, a następnie jej bolesnym niszczeniu z popularną ostatnio „szmatą w pysk”.

Może będzie to populizm, ale nie minę się z prawdą, jeśli stwierdzę, że akademia to maszynka do zarabiania pieniędzy. Promowanie młodych piłkarzy i ich sprzedaż za grube miliony euro to obecnie cel właścicieli „Kolejorza” i choćby mówili co innego, to tak właśnie jest. Nie piszę, że akademia nie jest ważna. Centrum badawczo-rozwojowe to świetna inicjatywa, podobnie jak skills.lab. Ale co z tych nowości ma kibic? Dalej to samo: nic. A wydaje się, że czasem do odniesienia sukcesu w polskiej lidze wystarczy niewiele. Odpowiednio ułożony klocek w układance. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że często ludzie postronni myślą całkowicie logicznie i widzą, co nie działa i jak to poprawić. Kto lub co może być brakującym klockiem. Nie widzą tego w klubie. Nie widzą albo nie chcą widzieć, lub co gorsza, robią całkowicie na odwrót, by przypadkiem nie wyszło, że działają pod wpływem kibiców czy dziennikarzy. Na logikę: w poprzednim sezonie brakowało szerokiej kadry. Głośno o tym wspominali wszyscy, po czym w mediach słyszymy wypowiedź dyrektora sportowego Tomasza Rząsy o kadrze na trzy fronty. Jak to się skończyło, wszyscy doskonale wiedzą. Ręce opadają.

Sezon, w którym Lech świętuje swoje setne urodziny, miał być całkowicie inny. Wystarczyło odpowiednio wcześniej wykonać ruchy transferowe. Wzmocnić zespół, uzupełnić kadrę. Skrzydłowy i bramkarz to mus oraz lewy obrońca do rywalizacji z Douglasem. Za chwilę nadejdzie sierpień, a szumnie zapowiadający transfery Lech jak na razie sprowadził Joela Pereirę, Sobiecha, Douglasa i w zimowym oknie transferowym zakontraktował Murawskiego. Wydaje się, że do układanki brakuje tak niewiele. Miał być pewniak Damian Kądzior – to ponownie, jak popularne stało się to określenie, Lech szuka „kwadratowych jaj” i kombinuje. A jak kombinowanie w ostatnim czasie mu wychodziło, to odpowiedzmy sobie sami.

W klubie kuleje mnóstwo rzeczy. Zwłaszcza, kiedy atmosfera wokół niego jest wyjątkowo napięta, takie rzeczy się uwidaczniają. Rozpoczynając od kolekcji ubrań, która z wyglądem i estetyką ma mało wspólnego, kiepskiej komunikacji na linii klub-kibice, słynnej aferze koszulkowej, za którą bardziej winiłbym jednak głównego sponsora, na wielkich planach muzeum czy brudnej membranie kończąc. Te sprawy można mnożyć. Dorobek trofeów pod egidą Karola Klimczaka od 2011 roku: jedno (!) mistrzostwo Polski i dwa mało znaczące superpuchary. Na arenie międzynarodowej: dwie fazy grupowej Ligi Europy. Lech to klub z czołówki ekstraklasy? Zajmowane miejsca od początku kadencji: 4, 2, 2, 1, 7, 3, 3, 8, 2, 11. Nazwałbym to raczej średniakiem z pewnymi wyjątkami.

Nie da się odmówić, że Lech ma ogromne możliwości i przez wiele lat będzie to klub, który co roku będzie brany pod uwagę jako kandydat do najwyższych miejsc w ligowej tabeli, ale prowadząc go dalej w ten sam sposób, będzie coraz częściej porównywany do średniaka, aż w tej ligowym średniactwie zagości na stałe. Często brakuje tak niewiele, a jednocześnie tak wiele – logicznego myślenia, wyciągania odpowiednich wniosków i nauki na błędach. W Lechu tak to niestety nie działa. Na niekorzyść kibica, który do kolejnych porażek zwyczajnie się już przyzwyczaił.

Mikołaj Kortus

Więcej o cyklu “Twoim zdaniem” -> TUTAJ

Artykuły można wysyłać na adres e-mail -> redakcja@kkslech.com

Teksty wysłane do nas przez kibiców można przeczytać -> TUTAJ

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





7 komentarzy

  1. mario pisze:

    nihil novi – piszemy o tym wszystkim od kilku lat i będzie tak można pisać do zajebania

  2. Jakub80 pisze:

    Jedyne co oni mogą zrobić to zorganizować kurs, staż na zawodowego przegrywa. Zajęcia poprowadzą wybitni specjaliści w dziedzinie spierdolenia rzeczy absolutnie niemozliwych! W roli prelegentów: Piotrek , Karolek i Rafałek. Gwarantowane dozgonne pośmiewisko!

  3. mouse pisze:

    Dokonując oceny jakości zarządzania Lechem – warto może zadać sobie pytanie czy cele magicznego duetu są zbieżne z celami kibiców. Może my kibice dokonujemy oceny włodarzy względem innej miary i przez to postrzegamy ich za nieudaczników a oni tymczasem z pasją realizują zupełnie inne cele, mając kompletnie w dupie te kibicowskie?
    Naszym nadrzędnym oczekiwaniem względem klubu piłkarskiego (celem jego istnienia wg kibica) jest chęć zwyciężania, dominacji nad przeciwnikiem, zdobywanie pucharów i innych trofeów, pięcie się w rankingu klubów europejskich, etc. Z tej perspektywy widzimy jaki Lech ma potencjał ekonomiczny i kibicowski a zarazem jak jest on przez klub trwoniony (w naszym mniemaniu) przez bak odważnego reinwestowania zarobionych dziesiątek mln PLN w pierwszą drużynę, inwestowania celem bycia sportowym hegemonem chociażby w kraju jak nie w regionie. Brzmi nierealnie? Ależ nie! Przez ostatnią dekadę Lech mógł taką przewagę konkurencyjną zbudować, co najmniej na rodzimym podwórku, gdyby tylko chciał sie tego kosztownego zadania podjąć. Miał i nadal ma na to środki. Nie zrobił tego jednak gdyż od lat ma taką samą filozofię prowadzenie klubu, filozofię zgoła odmienną od tej naszej, kibicowskiej.
    Wszyscy chyba zauważamy, że PR&KK w udzielanych wywiadach w ogóle nie mówią o zwyciężaniu czy o trofeach, byciu najlepszym. Pieprzą potem oficjalnie jakieś farmazony o chęci ochrony zawodników przed presją. Ale między wierszami łatwo wyczytać, że ich filozofia klubu sportowego to przede wszystkim wychowywanie i promowanie młodych piłkarzy celem odsprzedaży. Niejako przy okazji chcą ładną grą wychowanków “dawać radość” lokalnej publice. Kumacie? Radować kiboli przy okazji i niekoniecznie tytułami czy trofeami! Z premedytacją nie deklarują nawet chęci bycia mistrzem, chęci bicia rekordów meczów bez porażki, bramek strzelonych czy czystych kont, itp. itd. Wszystkiego tego czym żyją kibice! Żadnego celu sportowego! Bo nie jest on dla nich nadrzędny. To tylko miły dodatek gdy sie psim swędem uda – tak jak mistrzostwo w 2015 czy zeszłoroczne puchary. Fajne sprawy ale przytulone 100 baniek – fajniejsza. Wydać je teraz tylko po to by uradować kiboli? Yeah, right…
    Patrząc na to z takiej perspektywy – pozycja Lecha w polskim i europejskim futbolu nie wynika może z czystego partactwa nieudaczników ale być może jest efektem celowego działa i braku nastawienia na sukces sportowy. I jeśli tak jest, to pod rządami tej magicznej dwójki jako kibice mamy przejebane i jeszcze nie jedno upokorzenie zajrzy nam w oczy.

    • olos777 pisze:

      Należy zwrócić uwagę na jeden fakt.Filozofia wronieckich zakończy się z hukiem w momencie,gdy klub zacznie popadać w marazm i będzie się staczał coraz bardziej w ligowej hierarchii co już się dzieje.Do tej pory jechali na opinii klubu,który świetnie wychowuje młode talenty,wyznacza trendy w polskiej piłce.Okres ten właśnie dobiegł końca,bo widzimy,że inni już szkolą lepiej,mają lepsze pomysły i lepszych trenerów.Większość dobrych trenerów już odeszła,inni odejdą za chwilę.Młodzi piłkarze już zaczynają wybierać inne szkółki piłkarskie,bo mają,lub będą mieli możliwość walki o trofea w naszej lidze.Już teraz na horyzoncie brak talentów,chłopców wybitnych w swoich kategoriach wiekowych.Co z tego,że będzie skilsrab,jak nie będzie kogo rozwijać w tym labie!Z drewna sosnowego buczyny nie zrobisz.Okaże się,że budowa skillsrabu i takich tam kosztem budowy silnej pierwszej drużyny i poprawnych relacji z kibicami będzie gwoździem do wronieckiej trumny i przyczyną ich upadku.Kto kupi grajka z akademii za sryliard ojro,gdy jego drużyna plącze się w dole tabeli.Kto kupi takiego grajka,który ledwo łapie się do podstawowej drużyny bo jest po prostu słaby i nawet skilsrab nic tu nie zdziałał?Czy nie można mieć silnej pierwszej drużyny i wprowadzać do niej co roku 1-2 naprawdę dobrych wychowanków i po 2-3 latach sprzedać ich za 14-15 ml ojro zamiast 1-2 ml?Ależ oczywiście,że można,tylko trzeba chcieć.

  4. Tadeo pisze:

    Jak dla mnie takie postępowanie i zachowanie można porównać do człowieka niezrównoważonego psychicznie. Bo kto przy zdrowych zmysłach rezygnuje z dochodów które można wielokrotnie powiększyć. Nie ma chyba bardziej znienawidzonego człowieka , przez moją osobę jakim jest Piotr Rutkowski.

Dodaj komentarz