Pozytywne zmiany w grze

Pierwsze trzy mecze w nowym sezonie 2021/2022 pokazały już wpływ trenera Macieja Skorży na Lecha Poznań. Kolejorz gra inaczej niż w zeszłych rozgrywkach, na samym starcie rozgrywek ze spokojem dało się dostrzec kilka rzeczy, które odróżniają zespół Skorży od drużyny Dariusza Żurawia.

Lech Poznań gra inaczej niż w zeszłym sezonie a nawet w letnich sparingach. Wtedy królowało ustawienie 4-3-3 z Joao Amaralem i Danim Ramirezem, którzy zamieniali się pozycjami grając więcej w środku niż na skrzydle. W meczach o stawkę Hiszpan przynajmniej na razie musi ustąpić Portugalczykowi, Kolejorz wrócił do systemu 4-2-3-1, w którym gra nie jest aż tak sztywna i przewidywalna, jak była za kadencji poprzedniego szkoleniowca.



Przede wszystkim stabilizacja

Trener Maciej Skorża jest zwolennikiem stabilizacji, w dwóch pierwszych meczach wystąpił taki sam skład, w miniony piątek byłoby zapewne identycznie gdyby nie zawieszenie Joela Pereiry. Rezerwowi muszą mocno walczyć, aby wygryźć kolegę z zespołu i wskoczyć do składu na daną pozycję.

Z Radomiakiem: Van der Hart – Pereira, Salamon, Satka, Douglas – Karlstrom, Tiba – Skóraś, Amaral, Kamiński – Ishak.
Z Górnikiem: Van der Hart – Pereira, Salamon, Satka, Douglas – Karlstrom, Tiba – Skóraś, Amaral, Kamiński – Ishak.
Z Cracovią: Van der Hart – Czerwiński, Salamon, Satka, Douglas – Karlstrom, Tiba – Skóraś, Amaral, Kamiński – Ishak.

Jedenastka Kolejorza na mecz z Cracovią
null

Wysoko ustawiona dziesiątka

Charakterystyczną rzeczą widoczną w grze Lecha jest wysoko ustawiona dziesiątka. Joao Amaral gra bardzo wysoko, tak naprawdę sprawuje funkcję drugiego napastnika grając blisko Mikaela Ishaka. Zapewne wielu kibiców pamięta jeszcze piątkowy mecz z Cracovią, w którym Portugalczyk dwa razy efektownie przepuścił piłkę wbiegając w pole karne czy jego strzał głową oddany tyłem do bramki. Joao Amaral gra zupełnie inaczej niż Dani Ramirez, nie notuje tyle kontaktów z piłką co Hiszpan w zeszłym sezonie, w ofensywie robi więcej wiatru mając dużo większy ciąg na bramkę niż Ramirez.

Joao Amaral vs Radomiak
null

Duża rotacja pozycji

Sporą rotację pozycji w Lechu Poznań dało się dostrzec już podczas letnich sparingów. W ostatnich 3 meczach dało się zaobserwować zamianę stron przez skrzydłowych czy dwóch środkowych pomocników schodzących w inne sektory boiska. Pedro Tiba często schodzi bliżej lewej flanki próbując tam rozgrywać piłkę, za to Jesper Karlstrom więcej pojawia się z prawej strony. Po jednym z takich zejść szwedzki pomocnik miał swój udział przy golu na 2:1 w Zabrzu.

null

Szybsze rozgrywanie piłki

Lech już nie rozgrywa piłki krótkimi podaniami od bramkarza. Teraz gra szybciej, boczni obrońcy czy stoperzy stosują więcej długich zagrań szybciej przenosząc piłkę na połowę rywala. Dzięki zmianom w ataku pozycyjnym gra Lecha jest po prostu szybsza, więcej jest długich podań kierowanych za plecy obrońców do skrzydłowych czy crossowych zagrań obrońców. Poznaniacy potrafią szybciej zmieniać ciężar gry, przez co rozciągają defensywę przeciwnika. Lech wreszcie nie męczy kibiców żmudnym rozgrywaniem piłki po ziemi od bramkarza, na co każdy zespół w lidze był już przygotowany. Teraz Lech w ataku pozycyjnym jest bardziej nieprzewidywalny, inny styl gry przyniósł już konkretne efekty w postaci bramki. Gol na 1:1 w Zabrzu padł właśnie po długim zagraniu w pole karne wykonanym przez Pereirę.

Radosny Lech Poznań
null

Odważna gra

Rzeczą świetnie rzucającą się w oczy są prostopadłe zagrania kierowane nie tylko przez pomocników. Na około 20-25 metrze przed bramką przeciwnika nasi zawodnicy szukają więcej prostopadłych piłek kierowanych m.in. do Mikaela Ishaka, trener Maciej Skorża prostopadłe podania zawsze uważał za groźną broń i zachęca swoich piłkarzy do tego typu zagrań. W tym sezonie lechici byli złapani na spalonym już 12 razy (6 w meczu z Radomiakiem, 4 z Górnikiem i 2 razy w ostatnim spotkaniu z Cracovią). Poznaniacy zdobyli już 4 bramki ze spalonego, które nie zostały uznane, 2 z nich strzelił Mikael Ishak w tym 1 właśnie po prostopadłym podaniu (z Radomiakiem). Defensywy naszych rywali miały trochę szczęścia, jednak kwestią czasu jest, kiedy któryś z obrońców zaśpi i nie złapie na spalonym odważnie ustawionego lechity biorącego udział w akcji ofensywnej. Gol przy takiej grze wisi w powietrzu.

Mikael Ishak cieszący się z nieuznanych goli z Radomiakiem i z Cracovią
null
null
null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





6 komentarzy

  1. J5 pisze:

    Pomimo tego że zmiany było widać w pierwszych trzech meczach tego sezonu, to jednak za mecz z Radomiakiem oberwało się zarówno Skorży, jak i drużynie. Był on malutkim światełkiem w tunelu, i tyle. Kolejne mecze dopiero pokazywały rękę nowego trenera i różnice pomiędzy wolnym Lechem Żurawia, a Lechem Skorży. Oczywiście, na obu drużynach cieniem kładł się nieudolny zarząd. Efektem takiej gry jak teraz jest pomału konsolidacja defensywy, która nie dopuściła dotychczasowych rywali do zbyt wielu sytuacji. Mam nadzieję że stabilizacja w tej słabej dotychczas formacji zapewni mniejszą ilość straconych goli. Z kolei gra ofensywna przypomina Lecha Skorży sprzed lat, gdzie Zaur Sadajev ściągał uwagę obrońców a w pole karne wchodzili pomocnicy strzelając gole. Skorża zawsze ma na podorędziu taktykę powodującą zaskoczenie rywala i dużą liczbę graczy ofensywnych w polu karnym. Czekać nam pozostaje jeszcze na ” starego” Tubę i Douglasa,. Lech wtedy będzie jeszcze groźniejszy. Oby tylko zarząd nie przeszkadzał trenerowi swoimi głupimi pomysłami. Na razie, powoli ale nieustannie, idzie lepsze

    • robson pisze:

      Być może w meczu z Radomiakiem mieli jeszcze ciężkie nogi po przygotowaniach i dlatego tak zgaśli w drugiej połowie.

      • John pisze:

        Za wcześnie na takie wnioski,rywale prawdę mówiąc wysoko poprzeczki nie postawili,a w każdym z tych 3 spotkań Lech zagrał dobrze tylko jedną z połów.
        Kamiński w formie to jest pozytyw jak na razie.

  2. Bart pisze:

    W naszej grze rzeczywiście zaczyna być widoczna ręka trenera. Koncepcja gry przypomina grę z sezonu mistrzowskiego Skorży. W ofensywie widać wymienność pozycji również podobną do gry w sezonie 14/15. Gramy w zasadzie taktyką z fałszywą dziewiątką gdzie Ishak pełni rolę Sadajewa i często schodzi głębiej żeby grać jak ofensywny pomocnik/cofnięty napastnik i rozgrywać, wypracowywać sytuacje innym oraz generalnie harować dla zespołu. Z kolei w linię ataku wbiegają Kamiński z Amaralem. Ishak w ogóle ma w sobie coś z Sadajewa. Haruje dla zespołu na całym boisku, świetnie utrzymuje się przy piłce, dużo widzi i potrafi wypracowywać sytuacje innym.

    Gramy w sposób bardziej wyrachowany, taktycznie, punktujemy po meczach gdzie gramy w sposób mniej spektakularny ale za to z zachowaniem kontroli nad meczem. Skorża pewnie planuje wiele meczów w których nie będziemy grać niczego nadzwyczajnego, ale będziemy je wygrywać. To jest gra którą wygrywa się trofea. W taki sposób od lat tytuły zdobywa Legia punktując po gównomeczach i gównogolach.

    Do tego dochodzi wspomniana stabilizacja i szczelna linia obrony z jednym podstawowym duetem stoperów i mamy receptę Skorży na sukces. Czy Skorży uda się powtórzyć sukces z 2015 roku? To już zależy od zarządu. Jeśli mamy na stulecie coś wygrać, to trenerowi trzeba dostarczyć do tego niezbędne zasoby.

    Zespół wymaga wzmocnienia i jeśli latem przyjdzie porządny skrzydłowy oraz lewy obrońca, a zimą wykonane zostaną kolejne niezbędne transfery, to szansa na sukces na koniec sezonu jest. Jeśli jednak zarząd po swojemu zje własny ogon i nikogo już nie sprowadzi a trenerowi powie żeby odbudował Klupsia i zrobił lewego obrońcę z Milicia, to krótka kołderka w trakcie sezonu da o sobie znać. Przyjdą kontuzje i kartki, Douglas nie zagra ponad 34 meczów w sezonie, Kamiński również nie, Kamyk ponadto może mieć nadal wahania formy, może też zostać wycięty przez jakiegoś drwala i wykluczony na kilka tygodni, Skóraś musi mieć z kim rywalizować o skład. Ruchy transferowe wykonane jeszcze w tym oknie transferowym będą papierkiem lakmusowym który pokaże nam o co tak naprawdę chce grać zarząd.

  3. mario pisze:

    Bart, ja pierdole, jakie ruchy transferowe, jaki papierek lakmusowy, co Ty za przeproszeniem pierdolisz? nie znasz tych popaprańców pierdolonych? Transferów nie będzie. To znaczy może ktoś tam przyjdzie, ale to będzie miało taki efekt, jakbyć kombinerki na maciorę rzucić, jakby byk do studni nasrał. Zarząd o nic nie chce grać, bo gdyby chciał, to już dawno mielibyśmy transfery i skompletowaną i silną kadrę. A tak na nasze nieszczęście i Kamiński i Skóraś coraz lepiej grają. I Salamon ostatnio nieźle wypadł…Więc po chuja nam transfery?

  4. 07 pisze:

    Skorza przygotował zespół na cala runde , a forma bedzie rosła. Czesław na przyklad zespol musiał przygotowac na poczatek sezonu. To zgola odmienne przygotowamie. Legla z czasem bedzie gasła. To samo dotyczy Rakowa i Śląska. Nasz korpo powinien wrzucac na pieca…..

Dodaj komentarz