Pyry z gzikiem: Jest dobrze

Pyry z gzikiem – szybkie, luźne, szczere, obiektywne i swobodne podsumowanie każdego tygodnia w Lechu Poznań. Alternatywa dla cyklu “Na chłodno” lub jak kto woli – “Na chłodno mini” bądź “express”.



Poniedziałek – Ekstraklasa SA ustala dokładny termin meczu 6. kolejki, w której Lech zagra u siebie z Pogonią (w sobotę, 28 sierpnia, o godzinie 17:30). Tym razem jest to dobry termin do zaliczenia dobrej, być może najlepszej tego lata frekwencji przy Bułgarskiej. Późniejsze frekwencje zależą już głównie od wyników i od terminów meczów, wbrew temu co się pisze czy mówi, w okresie wakacyjnym frekwencje na Lechu od lat są jednymi z najlepszych w sezonie. W dalszej, chłodniejszej części rundy następują już duże wahania frekwencji często sztucznie zwiększanej m.in. przez akcje “Kibicuj z klasą” czy mobilizacje kibiców na hitowe mecze. Przez gorszą pogodę na stadionie jest mniej rodzin z dziećmi, wielu kibiców spotkania listopadowo-grudniowe woli oglądać Kolejorza przed telewizorem niż przyjść na stadion. W Lechu od lat żadne wakacje czy sezony urlopowe absolutnie nie zaniżają frekwencji, szczególnie pucharowe spotkania w ciągu tygodnia cieszyły się dużym zainteresowaniem poznaniaków, Wielkopolan, mecze na arenie międzynarodowej regularnie właśnie w lipcu/sierpniu przyciągały na Bułgarską 16-25 tysięcy ludzi. Były nawet frekwencje powyżej 30 tysięcy jak podczas sierpniowego starcia z FC Utrecht w 2017 roku czy ze Śląskiem w 2019 roku.

Również w poniedziałek ciekawy wpis w “Śmietniku Kibica” dodał “Grossadmiral”.

“Hipotetycznie a co jak wroniecki okupant doprowadzi do mistrzostwa? To cow tedy? cieszymy się połowicznie czy wcale? Ogłaszamy żałobę i zapalamy znicze? Mamy w dupie takie mistrzostwo czy to mistrzostwo będzie mniej mistrzowskie? Nikogo tutaj nie atakuje tylko pytam co jeśli tak będzie?”

Każdy sukces, nawet taki z udziałem Jopa czy tym podobny wynikający także ze słabości innych, będzie wielkim sukcesem Macieja Skorży + piłkarzy, których wprowadził na wyższy poziom. Sukces Kolejorza dla zarządu będzie właśnie dobrym momentem, żeby w ciszy, w przysłowiowej norze, zaszyć się i najlepiej się nie odzywać. W Lechu każdy sukces tak naprawdę jest początkiem ogromnego kryzysu z którego klub wychodzi później miesiącami i to już z innym trenerem na ławce. Wszyscy pamiętamy, co stało się po mistrzostwie 2015, po awansie do Ligi Europy w tym samym roku czy nawet w ubiegłym roku. Wtedy po sukcesie wszystko się posypało, m.in. przez wiecznie powielane błędy rządzących wszystko legło w gruzach, ludzie szybko zapomnieli o chwilowym wzlocie i nadal “walili” w zarząd. Jeśli w najbliższych latach Lech coś zdobędzie wówczas jeszcze tego samego dnia i to podczas świętowania, znajdzie się mnóstwo kibiców, którzy słusznie będą “pozdrawiać” zarząd. Jedno trofeum czy jeden awans do fazy grupowej Ligi Europy nie może przykryć tylu przegranych lat, tylu upokorzeń, bólu i innych klęsk. Nie może dojść więcej do sytuacji takiej jak np. w październiku zeszłego roku, kiedy po awansie do Ligi Europy nagle w mediach zaczął pojawiać się magiczny duet K&R mądrząc się znowu na cały kraj.

Wtorek – Na Twitterze pojawia się taki wpis klubu na temat Jakuba Kamińskiego:

null

Ten temat jest właśnie plotką, wystarczy trochę pomyśleć, aby wiedzieć o pozostaniu Kamińskiego. Lech ma w tej chwili raptem dwóch młodzieżowców nadających się do gry w postaci właśnie “Kamyka” i Michała Skórasia, do gry w Ekstraklasie wystarczy nam jeden młodzieżowiec, w Pucharze Polski będzie musiało występować już dwóch takich piłkarzy. Dmuchajmy na obu tych zawodników, trzymajmy kciuki za ich zdrowie, bo w innym przypadku o trofeum będzie trzeba walczyć Skrzypą na stoperze, popularnym Marchewą na lewej pomocy lub wstawić Mrozka do bramki.

Wiele osób zapewne zupełnie nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji w tym z tego, co będzie w kolejnym sezonie, z tego jak wielki problem będzie miał Lech Poznań, który z Klimczakiem na czele sam popierał idiotyczne pomysły o obowiązkowych młodzieżowcach. Za rok o tej porze Jakub Kamiński niemal na pewno nie będzie już zawodnikiem Lecha Poznań, natomiast Michał Skóraś po tym sezonie kończy wiek młodzieżowca. Kto za nich? Nikt. W tej chwili nikt nie nadaje się do gry, Lech będzie miał problem z jednym młodzieżowcem a co dopiero z dwoma. Oczywiście można jeszcze mocniej obniżyć poziom sportowy wystawiając siłą bramkarza Krzysztofa Bąkowskiego, który kiepsko zaczął sezon w I-lidze, ale na coś takiego Maciej Skorża na pewno się nie zgodzi. Już teraz sam trener musi zacząć przebierać w zawodnikach z roczników 2001-2003, by za rok ktoś z nich regularnie dostawał szanse. Do tego gorącego tematu wkrótce wrócimy.

Środa – Rozpoczyna się rzeczywisty ruch transferowy i wypuszczanie różnych transferowych informacji z klubu po 2 tygodniach posuchy. Tutaj należy uważać. Szykowane są korpogadki, tłumaczenia, dlaczego tyle wszystko trwało, ile to czasu trwały obserwacje, kto był jedynką i ile to niby Lech zapłacił. Faktem jest jednak kończący się serial pod tytułem “nowy skrzydłowy w Kolejorzu”, Lech zaczął robić szum wokół nowego zawodnika, wszyscy stoją już w gotowości, by medialnie jak najlepiej przedstawić nowego piłkarza. Sami weźmiemy w tym udział, jest o dziwo za co pochwalić zarząd, który miał szansę skorzystać z okazji i wziąć ciekawego na papierze zawodnika, który nie jest efektem łapanki.

Czwartek – Losowanie Pucharu Polski cały Lech (pierwszy zespół i rezerwy) może uznać za dobre. Awans Lecha w Częstochowie to obowiązek, rezerwy jak najbardziej są w stanie powalczyć u siebie z Puszczą o awans. Uwagę zwraca bardzo mocna para Jagiellonia – Lechia i kilka par III-ligowców z IV-ligowcami czy samych III-ligowców. Coś takiego oczywiście nie podoba się wielu kibicom, system w którym rozstawieni są tylko pucharowicze i to jedynie w losowaniu 1/32 finału budzi bardzo wiele kontrowersji, już podczas samego losowania dużo zależy od szczęścia. Lech z tego czwartkowego może być podwójnie zadowolony, bowiem w razie przejścia Skry Częstochowa zwiększa się prawdopodobieństwo trafienia w kolejnej fazie na któregoś ze zwycięzców tzw. “pary śmiechu” 1/32 rozgrywek:

Concordia Elbląg – Unia Skierniewice
Orlęta Radzyń Podlaski – Lechia Zielona Góra
Świt Nowy Dwór Mazowiecki – Rekord Bielsko-Biała
Wisłoka Dębica – Świt Skolwin

Po losowaniu Maciej Skorża przedmeczową konferencję prasową znów potraktował jak element meczu. Z jednej strony mówił o automatyzmach i późnych zmianach podczas meczów, by nic nie psuć. Z drugiej poinformował o możliwych zmianach personalnych specjalnie pod system Termaliki z trzema obrońcami. Po takich zdaniach trener Mariusz Lewandowski + dział analiz Termaliki (o ile takowy istnieje), nie mogli połapać się, jak zagra Lech i przede wszystkim, w jakim składzie. Trener Lecha Poznań znów wykorzystał konferencję prasową do bajerowania, nie ułatwił przeciwnikowi zadania w rozpracowaniu naszej drużyny tylko niewinnymi słówkami jeszcze mocniej zamotał. I o to właśnie chodzi! Lech wreszcie ma szansę stać się nieprzewidywalny na dłużej.

Piątek – Doskonały początek meczu w wykonaniu lechitów chyba zaskoczył sam zespół Kolejorza, który przy stanie 2:0 po 4 minutach zupełnie stracił pomysł na mecz i kontrolę nad nim. Na szczęście drużynę wspominanymi w pomeczowych analizach, bardzo udanymi zmianami, uratował Maciej Skorżę, którego rękę widać coraz mocniej. Lech nie gra równo, podczas meczów ma dużo słabszych momentów, ale wygrywa, zbiera te punkty, jest w czołówce, wystartował w lidze tak jak powinien wystartować zespół, który nie gra w europejskich pucharach. Lech goli na razie dużo niżej notowane drużyny, wywiązuje się z roli faworyta, rośnie mentalnie, taktycznie idzie do przodu notując obecnie oczekiwane rezultaty. Oprócz 10 punktów wywalczonych podczas ulubionych piątków cieszyć może na pewno konkurencja na wielu pozycjach i rosnący wpływ ławki rezerwowych na Kolejorza. Zeszłej jesieni Dariusz Żuraw musiał grać non stop Moderem z Tibą, aktualnie Maciej Skorża ma do dyspozycji Tibę, Kvekveskiriego, Murawskiego, Karlstroma a nawet Kozubala, który spośród młodzieżowców ma odpowiedni potencjał, by w przyszłości powalczyć o miejsce w środku pola.

null
null

Sobota – Rezerwy w dokończonym meczu wygrywają 2 raz z rzędu pogrążając Znicz Pruszków, który w sierpniu poległ z Lechem II zarówno w Pucharze Polski jak i w II-lidze. Tego samego dnia zarząd triumfuje. Nowy skrzydłowy jest już klepnięty, jest się czym chwalić, z pomocą wszystkich chętnych mediów władze dumnie wypinają pierś chwaląc się przede wszystkim kwotą jaką wydali na zawodnika, której oczywiście nie da się w żaden sposób zweryfikować. Abstrahując już od sumy transferu zarząd ma naprawdę furę szczęścia ściągając w tym okresie okna takiego piłkarza. Rzadko są sytuacje, kiedy dany klub oddaje dobrego zawodnika z liczbami, bo ten nie pasuje do stylu preferowanego przez nowego trenera. Tak właśnie wygląda sytuacja Ba Louy w Viktorii Pilzno, gdzie nowy szkoleniowiec Michal Bilek woli grać na skrzydle innym piłkarzem, który jest lepszy w defensywie niż przyszły skrzydłowy Lecha Poznań. Sytuacja Ba Louy w Czechach prezentuje się niemal identycznie jak Joao Amarala za kadencji Dariusza Żurawia jesienią 2019 roku. Wtedy Portugalczyk robiący liczby, delikatnie pisząc, nie pasował obecnemu trenerowi, który jakoś nie widział dla niego miejsca w składzie promując na bokach wychowanków.

Sytuacja Afrykanina to przepiękny prezent dla władz, które nie sprowadzą przysłowiowego szrotu, Tomasz Rząsa miał niesamowite szczęście, wkrótce wraz z całym zarządem będzie mógł szczycić się dobrym na papierze skrzydłowym, który był okazją. Z tej okazji trzeba było jeszcze skorzystać, należało szarpnąć się, wyłożyć spore pieniądze, namowić do gry piłkarza a na końcu kupić Ba Louę. Już pomijając dokładną kwotę transferu, to czy Lech ją zawyżył czy nie, należą się władzom brawa za ten konkretny transfer, który medialnie aż chce nam się prezentować. Do południa powinniśmy puścić tekst na temat tego skrzydłowego, w wiadomości będzie jedna informacja, której chyba nigdzie nie było, a która jest dość istotna przy tym nieprzypadkowym transferze. Miejmy tylko nadzieję, że po tym jak zarząd odetchnął z ulgą nie zacznie zaraz wyłazić do mediów jak po awansie do Ligi Europy i nie będzie pouczał wszystkich w Polsce, jak prowadzić klub sportowy.

Niedziela – Jest dobrze. Juniorzy starsi poszli w ślady Lecha i rezerw, też wygrali swój mecz, zwyciężyli w 1. kolejce CLJ aż 6:1 zostając pierwszym liderem w nowym sezonie 2021/2022. To nie koniec dobrych informacji w tym sympatycznym tygodniu. W Ekstraklasie punkty stracili pucharowicze w postaci Śląska i Pogoni dzięki czemu Lech utrzymał fotel lidera, którym będzie dalej, gdy dziś Jagiellonia nie wygra z Górnikiem 3:0 lub wyżej. W takiej sytuacji przyszłotygodniowy mecz Lecha z Lechią zapowiada się arcyciekawie, frekwencja również powinna być dobra, ponieważ w tygodniu Ekstraklasa SA przesunęła godzinę tego spotkania z 20:00 na 17:30 co ułatwi wizytę na Bułgarskiej kibicom z landów.

Na koniec kolejnego tygodnia taka kolejna mała refleksja. Wbrew przedsezonowemu negatywnemu nastawieniu wielu kibiców, których zdanie jest w pełni zrozumiałe, Lech zaczął wyglądać mniej więcej tak jak to przewidywaliśmy. Promowany na tej witrynie Maciej Skorża zaczął ogarniać Lecha przede wszystkim taktycznie wprowadzając na wyższy poziom paru zawodników. Do tego namówił do gry u nas Amarala, Douglasa, sprowadził Sobiecha, miał spory udział w transferze Ba Louy, zaczął tworzyć Lecha po swojemu, który szybko zaczął stawać na nogi. Wpływ na transfery, lepsze przygotowanie taktyczne + wprowadzenie na wyższy poziom paru zawodników dało szybki efekt, który przy tak małej liczbie meczów i pełnych mikrocyklach treningowych po prostu musiał nadejść. Po przyzwoitym starcie sezonu 2021/2022 następnym krokiem musi być utrzymanie się w czołówce na wiele, wiele tygodni, w tym uniknięcie corocznego jesiennego kryzysu. Prędzej czy później nadejdzie dołek, Kolejorz straci punkty i zapewne w końcu przegra. Wtedy ważny będzie szybki powrót na właściwe tory, 2 lata temu czy 3 lata temu, kiedy po 4 kolejkach poznaniacy mieli nawet komplet 12 oczek, trenerzy Żuraw i Djurdjević nie umieli zapanować nad zespołem. Nie zdążyliśmy się nawet obejrzeć, a nagle we wrześniu, w październiku oraz w listopadzie z dobrego letniego Lecha nic nie zostało, wszyscy mu odjechali, czołówka nagle znalazła się daleko od poznaniaków.

Zdjęcie tygodnia

Dziś w zdjęciu tygodnia niepublikowana przez nas wcześniej fotografia wykonana w Niecieczy po golu na 1:0. Może wielu z Was widziało, może nie, ale Barry Douglas po bramce podbiegł do ławki rezerwowych wykonując ukłon w kierunku Macieja Skorży. Gest Szkota można uznać za powitanie się z Lechem Poznań, za powitanie z kibicami przed którymi Barry przedstawił się pokazując jedno ze swoich największych atutów.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





41 komentarzy

  1. smigol pisze:

    Jeszcze będzie pięknie…

  2. tomasz1973 pisze:

    Oby to co już dzięki Skorży działa, działało jak najdłużej, a zarząd niech się weźmie do roboty, bo to, że wytargali (jak piszecie przypadkiem) dobrze zapowiadającego się zawodnika nie świadczy, że im się nagle we łbach odpowiednio poukładało! Gdzie LO? gdzie bramkarz? Gdzie stoper za Rogne? Co z młodzieżowcem?
    Jak zasypią te dziury odpowiednim “towarem” i niczego po drodze nie spieprzą (czytaj np. sprzedaż Kamińskiego), jak zimą dopieszczą zespół od strony wzmocnień wartością sportową, to mogą powoli, grzecznie i bez zbędnej gadki wyłazić ze swoich nor, po to tylko, żeby w jubileuszowym sezonie posypać głowy popiołem i przeprosić kiboli słowami –tak zawiniliśmy, przepraszamy Was, że przez tak długie lata musieliście czekać na to, żebyśmy wreszcie zrozumieli, że w piłce liczą się zwycięstwa i trofea– dopóki to się nie stanie obowiązuje hasło –wypierdalać do Wronek–!

    • Przemo33 pisze:

      Tak powinni zrobić, a czy tak zrobią? Z tym zarządem i władzami wszystko jest możliwe, ale jeśli chodzi o transfery to jedyna nadzieja w Skorży, że będzie naciskał na wzmocnienia i przyjście graczy z odpowiednią jakością. Myślę, że w Lechu ani Rutek ani nikt inny z władz nigdy nie przyzna się do błędu, a szkoda, bo to ważna rzecz.

  3. Sp pisze:

    Mecz z lechią zapowiada się ciekawie. W przypadku naszej wygranej robi się dobra sytuacja.

    • El Companero pisze:

      jak dziś Jaga nie wygra to mamy 2 pkty przewagi, za tydzień wygrana z flądrą i pewnie będzie ze 4 a za 2 tygodnie śledzie i 6 pkt? I to by była petarda, taka przewaga w połowie sezonu, można by kontrolować każdy mecz. Pozwolić sobie na remis na wyjeździe. Warunek niezbędny: wygrywać wszystkie mecze u siebie bezwzględnie!

  4. robson pisze:

    Co do młodzieżowca, to mocno liczę na Szymczaka. Byle mu tylko na wypożyczeniu zdrowie dopisywało, to za rok może z butami wejść do pierwszego składu.

  5. Bart pisze:

    Szymczak to prędzej będzie ciekawy zmiennik i opcja do rotacji/głębii składu. Żeby grać musiałby strzelić z formą i być mega kozakiem żeby posadzić Ishaka i Sobiecha na ławce. Musielibyśmy chyba zacząć grać na dwóch napastników, bo zwłaszcza Ishak czy Sobiech mają za dużo do zaoferowania żeby być przyspawanym do ławki. Atak to akurat pozycja która zawsze jest u nas dobrze obsadzona. W erze Rutkowskich chyba tylko w sezonie 14/15 graliśmy taktyką bez napastnika, a w 15/16 mieliśmy problemy w ataku przez kontuzje Robaka i Kownackiego oraz nietrafiony transfer Thomalli. W pozostałych latach zawsze byli u nas bramkostrzelni napastnicy, często kręcący się wokół korony króla strzelców. Rengifo, Lewandowski, Rudnevs, Teodorczyk, Robak, Gytkjaer, Ishak, nawet Ślusorz miał sezon w którym strzelił kilkanaście bramek. Dziewiątka to pozycja na której najtrudniej jest się przebić wychowankowi. Tomczyk nie dostawał szans gdy był w formie i na nie zasługiwał, Kownacki miał problemy z regularną grą. Między innymi właśnie dlatego z Lecha odszedł Kurminowski – bo chciał miejsca w którym ktoś na niego postawi i da mu spokojnie pograć.

  6. Didavi pisze:

    Nie ma co się podniecać kwotą transferu. Lech zarabiający co roku miliony za wychowanków już dawno powinien wydawać kwoty powyżej miliona na wzmocnienia. Cała Europa juz dawno nam pod tym względem odjechała. Trzeba też pamiętać, że za pół roku może okazać się, że Lech wydał jednak 900tys i nikogo to nie zdziwi, bo klamcy już nieraz zawyżali kwoty transferowe w mediach.
    Co do młodzieżowca jestem pewny, że bedzie nim Bąkowski. Niezależnie czy będzie na to gotowy. W klubie będą zadowoleni, że w końcu wychowanek na bramce, no i że nie trzeba płacić i szukać kozaka na bramkę. Jak ogólnie wiadomo, nie ma w Lechu nikogo kto potrafi ocenić umiejętności bramkarskie, więc postawienie na Bąkowskiego ten problem załatwi. Z wyjątkami zagra Szymczak, Palacz i jakoś to będzie, my możemy się tylko modlić, żeby Bąkowski do tego czasu podniósł swoje umiejętności.

  7. leftt pisze:

    W jednym akapicie jest napisane, że jest ogromny problem z młodzieżowcem, w innym, że już teraz Kozubal może rywalizować o pierwszy skład. Tak więc może jest jakaś nadzieja. Co nie zmienia faktu, że jeden młodzieżowiec to zdecydowanie za mało.

  8. 07 pisze:

    Hahaha chyba tylko naiwniacy wierza w to, ze po sezonie 21/22 Ishak zostanie… czyli mamy juz 2 z transferem po Kaminskim. To jest korpo. I tu sie nic nie zmieni.

    • Przemo33 pisze:

      Jeszcze może odejść za rok Satka, podobno było już nim zainteresowanie jakiś czas temu. Niedawno był podstawowym stoperem w swojej reprezentacji na Euro i jeśli do tego rozegra dobry sezon, to pewnie ktoś się za niego zgłosi. Więc trójka Kamiński, Satka, Ishak jak najbardziej może odejść po sezonie.

      • Didavi pisze:

        Kamiński, Ishak i Satka na pewno latem zostaną sprzedani. Do tego pewnie Ramirez będzie chciał odejść jak nie będzie grał.

      • Przemo33 pisze:

        Fakt, Ramirez również może odejść, jeśli nie będzie grał zbyt wiele i zgłosi się po niego jakiś chętny. Kto wie, czy ktoś jeszcze nie odejdzie, wszystko jest możliwe. Czas pokaże.

  9. Przemo33 pisze:

    Na razie, na obecną chwilę faktycznie jest dobrze. 10 punktów w 4 meczach, 8 goli zdobytych, co daje średnią 2 bramek na mecz, tylko 2 gole stracone i to z karnych, gra też nie wygląda tragicznie. Mimo wszystko warto pamiętać, że nie graliśmy z mega wymagającymi rywalami, którzy będą się bić w tym sezonie o podium, tylko z drużynami, które będą walczyć o utrzymanie lub miejsce w środku pola. Do tego w grze jest jeszcze bardzo dużo do poprawy, drużyna może grać jeszcze lepiej. Momentami mieliśmy też szczęście, rywale byli nieskuteczni i o tym też warto wspomnieć. Ale oczywiście ogólnie jeśli chodzi o naszą grę i sytuację w tabeli jest na razie dobrze i to może chociaż trochę cieszyć, mimo, że to dopiero początek sezonu i do końca jeszcze daleko.
    Co do skrzydłowego – no proszę, w końcu jest za co pochwalić władze, co nie zdarza się zbyt często. Trafił się niezły skrzydłowy i w końcu potrafili wykorzystać tą okazję, a nie odpuścić, jak to lubią robić. Za to można ich pochwalić. Teraz może pojawić się pytanie i pewnie będzie się pojawiać później, czy faktycznie jest lepszy od Kądziora. Myślę, że będą oni w trakcie sezonu porównywani, a my kibice będziemy z ciekawością obserwować nowego skrzydłowego i mieć nadzieję, że u nas wypali. Gdyby wypalił, wszyscy by na tym zyskali, dlatego pozostaje mieć właśnie nadzieję, że nowy skrzydłowy będzie dla nas kimś, kim kiedyś dla drużyn z Ekstraklasy byli Saidi Ntibazonkiza (Cracovia) i Abdou Razack Traore (Lechia Gdańsk). Oby tak właśnie się stało.

  10. Max Gniezno pisze:

    Zarząd już tyle razy mamił kibiców różnymi wizjami zespołu za 5 czy 10 lat. Dajmy sobie spokój póki co z wybieganiem do przodu. W tym sezonie liczy się tylko tu i teraz.
    Mistrz 2021/2022

  11. Bart pisze:

    Co do pozostania Kamińskiego, nie byłbym wcale taki pewny. Lech nie takie numery już robił, oraz tyle razy okłamywał i robił kibiców w balona, że w swoich deklaracjach nie jest absolutnie wiarygodny. Modera czy Bednarka też nie chcieli ani nie planowali sprzedawać, ale do zmiany zdania wystarczyło żeby ktoś położył na stole trochę więcej kasy a sam piłkarz trochę ponaciskał na transfer. Polskie kluby (w tym i Lech) nie potrafią postawić się piłkarzom ani agentom. Nie potrafią powiedzieć “ty się nigdzie nie ruszasz bo cię w tym oknie nie sprzedamy”. Młodzi z Ekstraklasy wyjeżdżają zbyt szybko. Czy Jóźwiak, Moder, Puchacz, Gumny, Szymański, Karbownik, Walukiewicz, Płacheta i wielu innych nie mogli zostać choć na jeszcze jeden sezon? Tak im źle było w Polsce? Kluby im tak mało płaciły że przymierali głodem, jeździli komunikacją miejską i nosili ciuchy z outletów? Wszyscy powyjeżdżali do przeciętnych klubów i wszyscy póki co są tam zapchajdziurami. Młodzi zamiast wyjeżdżać z Polski w wieku 20-21 lat powinni wyjeżdzać mając 23 albo 24 lata.

    W ogóle to postawa niektórych wychowanków trochę mnie żenuje. Tyle mówią o miłości do Lecha czy o marzeniach o trofeach z Lechem, a nawet w tym Lechu nie chcą dłużej pograć i spróbować najpierw czegoś z Lechem wygrać. Mówią o miłości do Lecha, a jednocześnie nie mogą usiedzieć by stąd spierdolić. Ich miłość do Lecha kończy się w momencie otrzymania pierwszej lepszej oferty od pierwszego lepszego zagranicznego klubu. Czy Kędziora albo Kamiński przegrali kariery tym że poodchodzili z Lecha nie w wieku 20-21 lat, tylko w wieku odpowiednio 23 i 24 lat? Stracili coś na tym? No kurwa nie sadzę, bo obaj poznajdowali fajne kluby w których grają za kasę jakiej w Polsce by nigdy nie zarobili.

    Wracając do Kamińskiego, wsystko zależy od oferty. Rutkowski z Klimczakiem dostają erekcji na samą myśl o przychodzącym przelewie i koszulce Kamińskiego powieszonej na ścianie. Co jeśli ktoś położy na stole np z 12 mln euro? Przecież oni po zobaczeniu takiej oferty posrają się ze szczęścia.

    • Przemo33 pisze:

      Ciężko się z Tobą @Bart nie zgodzić. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że nie pojawi się nagle oferta nie do odrzucenia za Kamińskiego, którą Rutek przyjmie, bo Kuba to dla nas bardzo ważny piłkarz, to samo dotyczy innych graczy, na przykład Ishaka. Też inną, ważną kwestią jest to, że odchodząc teraz do innego klubu Kamiński musiałby walczyć o miejsce w składzie i mógłby równie dobrze grać w miarę regularnie co nie grać praktycznie wcale jak kiedyś Kapustka w Leicester, a to spowolniłoby jego rozwój. Tymczasem u nas ma pewne miejsce w składzie (tu nawet nie chodzi o miejsce dla młodzieżowca, po prostu swoją grą pokazuje, że w pełni na miejsce w podstawowym składzie zasługuje) i może regularnie grać i się rozwijać, co może mu tylko pomóc i przynieść dużo korzyści. Kuba jest młody, nie musi się nigdzie śpieszyć i tutaj masz rację co do tego, że nasi młodzi wychowankowie odchodzą stąd zbyt szybko, czasami aż przebierając nogami by już, już odejść jak Puchacz. Niektórzy po jednym, dobrym sezonie chcą odejść, zamiast poczekać jakiś czas, pograć trochę regularnie, poprawić swoje umiejętności w klubie, w którym grają regularnie w podstawowym składzie. A można zrobić tak, jak Kędziora czy Kamiński i odejść właśnie w wieku około 23 lat i dobrze na tym wyjść. Kędziora po odejściu z Lecha jest podstawowym piłkarzem Dynama Kijów i regularnie gra w europejskich pucharach oraz odnosi sukcesy, zdobywa trofea. Trafił z klubem. Kamiński odszedł do Niemiec, do Stuttgartu, grał regularnie i awansował już w pierwszym sezonie do Bundesligi, potem było różnie, odszedł do Fortuny, znów grał regularnie i znów awansował do Bundesligi, w poprzednim sezonie ciężka kontuzja, ale teraz jest piłkarzem Schalke, znanego niemieckiego klubu i znów będzie miał szansę, by grać regularnie i znów awansować do Bundesligi. Jego przygoda, kariera w Niemczech chociaż nie idealna, perfekcyjna, to jest mimo wszystko dość udana. Obaj piłkarze pokazali, że pośpiech w odejściu nie jest najlepszym rozwiązaniem. Może warto trochę poczekać z odejściem, żeby potem grzać ławkę lub siedzieć na trybunach w zagranicznym klubie i potem szukać innego klubu czy odejść na wypożyczenie w poszukiwaniu minut i regularnej gry.

      • inowroclawianin pisze:

        Dokładnie, idealny przykład Jóźwiak, który przebierał nogami a trafił chyba najgorzej jak mógł. Tam wszystko się sypie, a kibice go wyzywają i wyganiają.

  12. Ostu pisze:

    To mówicie, że Ba Louy – lub jak go już niektórzy nazywają Lu Bega – to już nasz człowiek…?
    Mam nadzieję że za chwilę nie zaczną go niektórzy nazywać “Lebiega”…
    No ciekawe jaka wykluje się ksywka dla iworyjczyka…

  13. Mlody1981 pisze:

    Trzeba się liczyć że po tym sezonie Kamiński, Ishak i Satka odejdą dlatego niezwykle ważne aby jak najszybciej znaleźć następców. Odnośnie młodzieżowców to już za chwilę może być problem jak jeszcze Marchwińskiego sprzedadzą to zostaniemy z Kamińskim i Skórasiem i co jak któryś kontuzje albo kartkę dostanie to będzie mega problem… A na następny sezon to będzie problem fakt pewnie liczą na Bąkowskiego że się rozwinie ewentualnie Szymczak wróci bo pewnie Ishak odejdzie więc będzie więcej szans i pewnie będą wprowadzać Kozubala może Karbownik albo Wilak na skrzydło?

  14. inowroclawianin pisze:

    Nie ma się co aż tak zachwycać. Przed nami najtrudniejsze mecze. Bolą trochę stracone punkty z Radomiakiem. Wzmocnień na tą chwilę nie ma, czekam na potwierdzenie tego skrzydłowego umową. Co do młodzieżowców to nadaje się tylko Kamiński bo ani Skoras ani Marchwinski na tą chwilę nie robią żadnych liczb. Cieszy za to poprawa u Marchwinskiego, może jeszcze wypali u nas. Jak zabraknie młodzieży na odpowiednim poziomie to Rutek będzie musiał kogoś sprowadzić. Może znajdzie jakiegoś murzynka w Afryce, tak jest wiele talentów. Ogólnie sytuacja w ostatnich dniach trochę się poprawiła dzięki wynikom, ale daleko do optymizmu. Bez wzmocnień to się nie uda na dłuższą metę. Czekam na wzmocnienia i na najbliższy mecz, oby zwycięski.

  15. Kuki pisze:

    Zainspirowany nazwą tego wątka – chciałbym spytać, gdzie w Poznaniu i okolicach znajdę najlepszą restaurację z lokalną, Wielkopolską kuchnią?

  16. Mirco pisze:

    Mnie też cieszą zwycięstwa Kolejorza w ostatnich trzech meczach, ale podobnie jak @inowroclawianin uważam, że z radomiakiem straciliśmy punkty – i niech nikogo ich zwycięstwo z tęczową nie myli…
    W każdym razie fajnie, że trener układa grę po swojemu, ale najbliższe mecze z betonami i śledziami zweryfikują, w jakim miejscu jesteśmy. Chciałbym po dwóch kolejkach cieszyć się z kolejnych kompletów punktów (może być po 1:0) i lidera. Co do ewentualnego nowego nabytku, jeśli się potwierdzi będzie fajnie i mam nadzieję, że na boiskach ektraklapy chłopak odpali;-)

  17. kibol z IV pisze:

    Jest dobrze. I tak trzymać. Co prawda Lech miał jak na razie słabeuszy , na których ugrał 10 pkt , ale widac w zespole rękę Skorży. Na naszą ligę Skorża to trener wybitny. Wielkim błędem było pozbycie się go po mistrzowskim sezonie…Będzie majster ! Wierzę w to :)

    #MajsterNaStulecie

  18. 100h2o pisze:

    W tej transferowej bajce najbardziej dziwi, że milczy się o konkretach w sprawie LEWEGO obrońcy. Gdy na dodatek tak naprawdę nie ma zmiennika dla Douglasa, a granie Kamińskim na obronie to jak stawianie Ishaka na stoperze. Może tam grać, ale gdzie tu jest sens?
    Tym bardziej że Palacza nie widać nawet na ławce meczowej 1 zespołu. Nijak mi pojąć tych “mądrych ruchów”.
    Przypominam… Douglas złapał już 2 żółte kartki , a przyzwyczajony do “brytyjskiego grania” pewnie niedługo złapie następną od “wyczulonych sędziów”. I będzie kłopot, bo granie 3 środkowymi obrońcami Lechowi wychodzi średnio. Więc dawać Palacza, a przypominam że “kiedyś” debiutował też Kędziora (kontuzja Ceesaya) Drygas (kontuzja Injaća) więc czekanie na “upływ czasu” to wierutny idiotyzm. Nie będzie sobie radził ?Z zawsze może “spaść z boiska” nawet po 20 minutach gry!

Dodaj komentarz