Pięć szybkich wniosków: Skra – Lech 0:3

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizy meczu, statystyk pomeczowych, analizy gry danego zawodnika czy wyboru najlepszej akcji w wykonaniu Kolejorza, prezentujemy pięć szybkich pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny i poszczególnych piłkarzy.



Pełna dominacja

Mecz rozpoczął się od ataku pozycyjnego Skry, która szybko straciła piłkę. Od 3 minuty Lech dominował nad beniaminkiem I-ligi, gra poznaniaków może nie była zbyt porywająca, za to formalni goście przewyższali częstochowian wyższymi umiejętnościami technicznymi. W takiej sytuacji bramka wisiała w powietrzu, gol na 1:0 dla Kolejorza był tylko kwestią czasu i ostatecznie padł w 18 minucie. Trafienie dla Kolejorza nie zmieniło obrazu gry, Skra czuła, że jest dużo słabsza od lechitów, przez co bała się otworzyć, by zaraz nie stracić 2 i 3 bramki. Po pierwszej połowie poznaniacy mieli aż 74% posiadania piłki, natomiast formalni gospodarze tego meczu nie oddali ani jednego strzału mając w pierwszej odsłonie problemy z wyjściem z własnej połowy.

null

Ciąg dalszy dominacji

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Lech grał z dużym spokojem, Skra tak samo zabezpieczając głównie tyły. W drugich 45 minutach tempo spotkania nie było szybsze, poznaniacy wiedzieli, że awansują, Skra starała się przede wszystkim przeszkadzać i nie zostawiać lechitom zbyt wiele miejsca na rozegranie piłki. Ostatecznie skończyło się na wygranej Kolejorza wynikiem 3:0, który nie oddaje przewagi, jaką we wtorek miał Lech Poznań. Ta była znacznie większa, formalni goście zdominowali beniaminka I-ligi mając pełną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Lech od pierwszej minuty czuł się pewnie, przez co nie forsował tempa, nie był też zainteresowany rozgromieniem Skry tylko po prostu chciał ze spokojem, bez stresu i bez kontuzji dostać się do kolejnej rundy Pucharu Polski.

null

Rywal przyjechał jak najmniej przegrać

Taktyka Skry Częstochowa była bardzo prosta. I-ligowiec nie przyjechał do nas po awans tylko przybył tutaj, aby rozegrać mecz, mieć go już z głowy i jak najmniej przegrać. Wszyscy wiedzą o problemach Skry, w razie awansu częstochowianie znowu musieliby gdzieś jechać lub tak jak we wtorek – być formalnie gospodarzem kolejnego spotkania w Pucharze Polski. Ekipa Skry obrała taktykę podobną jak kilka lat temu obrał Znicz Pruszków, który po pucharowej porażce u siebie aż 1:5 przyjechał do Poznania na rewanż przegrać możliwie jak najniżej. Drużyna Jakuba Dziółki we wtorek mogła sprawdzić się na tle mocnej drużyny, przećwiczyć grę w destrukcji, obejrzeć sobie duży stadion i zebrać bezcenne doświadczenie przed trudną walką o utrzymanie w I-lidze. Przeciwnik Kolejorza nie miał dziś ochoty do atakowania, w Poznaniu nie oddał celnego strzału, nawet kontry po których Skra próbowała coś stworzyć na połowie Lecha da się policzyć na palcach jednej ręki.

null

Awans w formie sparingu

Maciej Skorża podczas konferencji prasowej nie owijał w bawełnę. Celem było dziś danie szansy gry zmiennikom i awans, który bez trudu został wywalczony. Lech wywalczył go niskim nakładem sił, wystarczyło mieć przebłyski dobrej gry, żeby zdobyć 3 gole i wypunktować dużo niżej notowanego przeciwnika. Według trenera „niektórzy zawodnicy dali do myślenia i być może pojawią się w sobotę w pierwszym składzie”. Te słowa brzmią nieco kurtuazyjnie, wcześniej zszedł Tiba, więc być może faktycznie zagra ze Śląskiem od 1 minuty, być może wystąpi Douglas, reszta piłkarzy w przypadku braku kontuzji podstawowych zawodników ma na to nikłe szanse. We wtorek wyróżnił się tylko Dani Ramirez mający asystę i udział przy golu na 1:0 oraz 3:0. Inni piłkarze zagrali co najwyżej solidnie, przeciętnie na tle I-ligowca wyglądał natomiast Czerwiński, Marchwiński, Skóraś, Murawski czy Skrzypczak, który przy nieuznanym golu i przy okazji jedynej akcji Skry w tym spotkaniu jak dziecko dał się nawinąć Masowi. Na nasze szczęście sędzia odgwizdał wtedy pozycję spaloną.

null

Rozgrzewka przed sobotą

Mecz ze Skrą był tylko rozgrzewką przed tym, co całego Lecha czeka już w sobotę. Dziś nie zagrali m.in. Ishak, Karlstrom, Satka, Salamon, Rebocho czy Pereira. Tylko w ramach rozgrzewki na murawę weszli Amaral i Ba Loua, wtorkowe spotkanie zakończyło się spodziewanym zwycięstwem Kolejorza i za 2-3 dni nikt z kibiców nie będzie o nim pamiętał. Mecz rozegrany 28 września 2021 roku na dłużej może zostać w pamięci tylko 17-letniego Antoniego Kozubala, który zdobył pierwszego gola w seniorskim zespole Lecha Poznań. Sam pojedynek niestety zapisał się w negatywnej historii nowego stadionu przy Bułgarskiej. Frekwencja na poziomie 3622 widzów jest nowym antyrekordem obiektu otwartego prawie 11 lat temu.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





2 komentarze

  1. 100h2o pisze:

    Tak a propos ilości ludzi na stadionie…. ponoć SREDNIA liczby widzów po 9 kolejkach Extra (77 meczów rozegranych ) to… 6 800 ludzi. Czyli jak popatrzeć- wtorek-16 ta to i tak „wuchta wiary” na Bułgarskiej.

Dodaj komentarz