Oko na grę: Artur Sobiech

W materiach z cyklu „Oko na grę” w każdym oficjalnym meczu Lecha Poznań baczniej obserwowany jest przez nas wybrany wcześniej zawodnik Kolejorza. W każdym spotkaniu wybrany piłkarz zostaje poddawany naszej analizie w tym często także statystycznej. Najpóźniej kilka godzin po meczu publikowane są wnioski na temat jego gry + ogólna ocena występu przeciwko danemu rywalowi.



We wtorek od początku zagrało wielu zmienników, a jednym z takich piłkarzy był Artur Sobiech. 31-letni napastnik pierwszy raz w oficjalnym meczu Kolejorza otrzymał szansę gry od 1 minuty. Jego występ w wyjściowej jedenastce był idealną okazją, by bliżej przyjrzeć się postawie doświadczonego zawodnika w ramach cyklu „Oko na grę”.

Opis gry:

Artur Sobiech od początku był w ataku bardzo ruchliwy, nie czekał tylko na podanie, starał się cofać do drugiej linii i pomagać rozgrywać piłkę. W 18 minucie był tam, gdzie powinien być wysunięty napastnik. Sobiech nie spalił dobrej akcji, czekał aż piłka po podaniu Ramireza minie obronę pozwalając mu oddać strzał. Ostatecznie piłka zapodziała się między nogami stoperów Skry, ale na końcu nieco szczęśliwie znalazła się pod nogą Sobiecha, który dał radę w nią trafić i wykończyć dobrą okazję.

null

Po premierowej bramce Artura Sobiecha spokojniej grał cały zespół Lecha Poznań sprawiając wrażenie drużyny pewnej siebie i przekonanej o awansie do kolejnej fazy. Mimo paru niezłych akcji napastnik zastępujący we wtorek Mikaela Ishaka nie miał już później zbyt wielu okazji do strzelenia drugiego gola. Doświadczony piłkarz błysnął za to w 72 minucie dobrze rozgrywając piłkę. Wtedy Sobiech efektownym zagraniem podał tyłem do Daniego Ramireza (zagranie widać na ostatnim zdjęciu). Piłka trafiła do Hiszpana, ofensywny pomocnik zdecydował się na strzał lewą nogą zza pola karnego, który niestety był niecelny. Podanie Sobiecha było w tej sytuacji bardzo efektowne, gdyby Ramirez był skuteczniejszy wówczas Artur Sobiech skończyłby to spotkanie z golem i z asystą.

null

31-letni piłkarz od 67 minuty u swojego boku miał drugiego napastnika w postaci debiutanta Roko Baturiny. Nie grał z nim do końca spotkania, kwadrans przed końcem meczu ze Skrą trener Maciej Skorża zdecydował się zdjąć z boiska Artura Sobiecha i wpuścić za niego Joao Amarala. Sam Sobiech pojedynek z częstochowianami może zapisać do udanych meczów w swojej karierze. Piłkarz w 18 minucie wykazał się instynktem snajpera, w innych sytuacjach również był aktywny w polu karnym, we wtorek był jednym z najlepszych zawodników Kolejorza. 31-latek udowodnił, że jest potrzebny tej drużynie, ma określoną jakość, którą na pewno pokaże w przyszłości, jeśli tylko trener będzie dawał mu szanse w dłuższym wymiarze czasowym.

Ocena gry: 4

Artur Sobiech w meczu ze Skrą Częstochowa
null
null
null
null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





2 komentarze

  1. Kosi pisze:

    Dobry wystep, mogl tylko grac do konca, nie wiem po co go Skorza zdejmowal

  2. Pawelinho pisze:

    Sobiech wypełnił swoje zadanie w 100% czyli zdobył bramkę i to w zasadzie tyle. I tak w meczu ze Śląskiem od pierwszej minuty zagra zapewne Ishak, który strzelił zdecydowanie więcej goli. Poza tym Ishak jest też kapitanem więc nie sądzę, aby Skorża posadził szwedzkiego snajpera kosztem Sobiecha, który dopiero pierwszy raz wpisał się na listę strzelców.

Dodaj komentarz