Tydzień z historią: Niezapomniana Austria i awans do Ligi Europy 2020

Tydzień z historią – nowy cykl KKSLECH.com powstały przed sezonem 2021/2022 z okazji 100-lecia klubu. Pod koniec każdego tygodnia w sposób tekstowo-zdjęciowo-filmowy wspominamy ważne Lechowe wydarzenia, historyczne mecze czy inne istotne/ciekawe spotkania oraz rzeczy, które w konkretnym czasie miały miejsce w Kolejorzu.



2 października 2008 – Rafał Murawski w ostatniej akcji dał awans do Pucharu UEFA

Rewanżowy bój z Austrią Wiedeń rozegrany 2 października 2008 roku mimo dość wczesnej pory (mecz rozpoczął się o 18:15) przyciągnął na trybuny niemal komplet kibiców, którzy wierzyli w odrobienie wyniku 1:2 i w awans do fazy grupowej Pucharu UEFA. 11 lat temu wolne miejsca były wówczas tylko w sektorze gości, w którym fani Austrii zaprezentowali się słabo. Do Poznania przyjechali w słabej liczbie, ale przynajmniej mieli ze sobą pojedyncze flagi i użyli pojedynczej pirotechniki. Natomiast kibice Kolejorza na IV trybunie przedstawili dwuczęściową oprawę „Siła Honor” oraz „jeden za drugim stoi, nikt się nie boi – YF ’98” z użyciem niebiesko-białych chorągiewek.

null
null
null
Oprawa kibiców Lecha

Rewanżowy pojedynek z Austrią rozpoczął się po myśli Kolejorza, bowiem już w 10 minucie pierwszego gola zdobył Hernan Rengifo, który w sytuacji sam na sam z Safarem wpakował piłkę do siatki zachowując do końca zimną krew. W kolejnych minutach lechici dwukrotnie pokonywali bramkarza Austrii, lecz za każdym razem sędzia dopatrzył się naruszenia reguł gry. Szczególnie dziwne było zachowanie arbitra, który nie uznał prawidłowo zdobytej bramki przez Rengifo po wcześniejszej bombie z daleka Rafała Murawskiego. W 24 minucie znakomitą sytuację do podwyższenia skromnego prowadzenia miał również Robert Lewandowski, który próbował uderzać tuż zza linii pola karnego. W 39 minucie bliski zdobycia bramki był Semir Stilić, któremu ostatecznie zabrakło precyzji i futbolówka poszybowała minimalnie nad poprzeczką.

W drugiej połowie Austriacy szukali okazji do odrabiania strat. W 52 minucie po ciekawie rozegranym rzucie wolnym znakomitą szansę na wyrównanie miał Emin Sulimami. W 62 minucie goście doprowadzili już do remisu. Kontrowersyjnie sędziujący cypryjski arbiter dopatrzył się przewinienia w polu karnym dyktując rzut karny. Jedenastkę na gola pewnie zamienił Milenko Acimović i na stadionie przy ulicy Bułgarskiej znów rozpoczęła się nerwówka. Odrabianie jednobramkowej straty nie udawało się ani próbującemu z dystansu Stiliciowi ani też Lewandowskiemu. Dopiero w 85 minucie trochę od niechcenia piłkę do przodu kopnął Manuel Arboleda. Ta po wcześniejszym zgraniu głową trafiła do Sławomira Peszki, a ten czubkiem buta wyprowadził Kolejorza na prowadzenie. W regulaminowym czasie nie doczekaliśmy się już więcej bramek, dlatego arbiter zarządził dogrywkę.

null
I połowa w całości

II połowa w całości

null

Po golu w 120 minucie Rafał Murawski na sprincie podbiegł pod narożnik II trybuny i tam w otoczeniu fotoreporterów demonstrował swą szaleńczą radość. Szybko dołączyli do niego pozostali koledzy z zespołu, jeden z nich próbował nawet przeskoczyć płot.

null
null
Fetowanie zwycięskiego gola

Feta pomeczowa

Po meczu miała miejsce jedna z większych fet w historii Lecha. Na trybunach dosłownie wszyscy stali i cieszyli się, a na murawie świętowali piłkarze, trenerzy, dziennikarze i działacze. Nikt długo nie schodził z boiska, bo każdy chciał, aby piękne chwile trwały jak najdłużej. Piłkarze długo dziękowali kibicom za doping, po wszystkim Franciszek Smuda udał się na konferencję. W sali na góra 30 dziennikarzy było ponad 100 osób, które nagrodziły „Franza” brawami. Ten przyznał, że dzwonił do niego nawet prezydent Polski gratulując mu silnego Lecha. Euforia była ogromna, a emocje podczas spotkania udzieliły się nawet panom z UEFA. Czwórka przedstawicieli Europejskiej Federacji Piłki Nożnej w czasie meczu wstawała i z zaciekawieniem śledziła wydarzenia boiskowe, gdy arbiter podejmował różne kontrowersyjne decyzje. Mężczyźni w garniturach mieli jednak kamienne miny, a kiedy w 120 minucie wszyscy wstali po trafieniu Murawskiego panowie z UEFA usiedli.

Wypowiedzi obu trenerów po meczu:

Karl Daxbacher (trener Austrii): – „Bardzo dziękuję kibicom za wspaniałą atmosferę i gratuluje Lechowi tego awansu. Bardzo boli przegrać i odpaść w takich okolicznościach, ale absolutnie nie chcę powiedzieć, że awans Lecha nie jest zasłużony.”

Franciszek Smuda (trener Lecha): – „Chciałem podziękować moim piłkarzom za charakter. Piłkarze w zespołach, w których ja pracowałem zawsze mieli charakter. Gratuluje zawodnikom zwycięstwa i mam nadzieję, że po zwycięstwie z Austrią poniesie ich euforia. W niedzielę na pewno nie będzie nam łatwo, ponieważ dogrywka kosztowała nas dużo sił.”

Smuda o telefonie od prezydenta:

„Przed chwilą dzwonił do mnie sam prezydent kraju i gratulował mi pokazu gry w piłkę! Nie kłamię! Mówię prawdę! Prezydent oglądał mecz i jego zadowalała nasza gra. W tym bałaganie jaki teraz jest w polskiej piłce to naprawdę coś wielkiego. Kibice kiedyś skandowali bym uczył się od Michniewicza. Nigdy nie będę się uczył od niego, bo tego nie lubię. Uczę się sam od siebie.”

Murawski po meczu:

„Wygraliśmy i nie ma na to innego komentarza. Zasługiwaliśmy na to. To dla mnie mecz i bramka życia. Mamy poczucie, że zrobiliśmy kawał dobrej roboty. Było dużo emocji i sporo nerwów, ale zakończenie jak w najlepszej bajce. Wierzyliśmy do końca i udało się. Nasza ciężka dwuletnia praca nie poszła na marne. Myślę, że zrobiliśmy duży krok w kierunku Europy – zakończył strzelec złotej bramki.”

Piotr Reiss o meczu i kolejnym rywalu (Z Legią było 0:0):

„To był mecz bardzo emocjonujący i bardzo nerwowy. Walczyliśmy do końca, bo przecież należała nam się ta czwarta bramka. Jesteśmy bardzo szczęśliwi i po meczu nie będziemy myśleć jeszcze o Legii. Dopiero od piątku zaczniemy o niej myśleć. Naszej radości nie ma końca i myślę, że przy takiej euforii z Legią moglibyśmy grać już teraz. Zagralibyśmy pewnie podobnie jak z Austrią. Im bliżej końca mojej kariery tym te mecze są coraz ważniejsze. Myślę, że po moim wejściu na boisko jakąś tam cegiełkę do tego sukcesu dołożyłem. Na pewno napijemy się po piwie, ale długo świętować nie będziemy, gdyż jesteśmy profesjonalistami i wiemy, że czeka nas bardzo ważny mecz z Legią. Musimy opić ten awans i powiem szczerze. Dzisiaj jesteśmy tak podbudowani psychicznie, że Legię machniemy z rozpędu.”

02.10.2008, godz. 18:15 – III runda kwalifikacyjna Pucharu UEFA 2008/2009 (rewanż)
KKS Lech Poznań – FK Austria Wiedeń 4:2 (2:1, 1:0
Bramki: 10.Rengifo 85.Peszko 99.Lewandowski 120.Murawski – 61.Acimović – k. 100. Hattenberger
Żółte kartki: Tanevski, Arboleda, Peszko, Kotorowski, Stilić, Reiss – Hattenberger, Acimović, Schiemer, Majstrović, Bąk
Czerwona kartka: 105 min. – Schiemer (za drugą żółtą)
Sędzia: Costas Kapitanis (Cypr)
Widzów: 23500
KKS Lech: Kotorowski – Wojtkowiak, Tanevski (112.Djurdjević), Arboleda, Wilk – Peszko, Murawski, Stilić, Injać (84.Reiss) – Lewandowski, Rengifo.
FK Austria: Safar – Standfest, Schiemer, Bąk, Majstrović – Sulimani (69.Krammer), Blanchard, Hattenberger, Acimović – Okotie (102.Diabang), Bazina (107.Madl).

Wszystkie gole

Filmik, który najlepiej wszystko podsumowuje

Autor zdjęć: Krzysztof Krause

Kibice podczas meczu Lech – Austria 4:2:

Przebieg meczu Lech – Austria 4:2

Pomeczowa feta i radość na murawie:



1 października 2020 – Charleroi pokonane! Lech Poznań w Lidze Europy 2020/2021!

Po wyeliminowaniu Valmiery oraz Hammarby, a także niespodziewanym wyeliminowaniu Apollonu wszyscy czekali na zwycięzcę pary Charleroi – Partizan (to spotkanie odbyło się dzień po naszym pojedynku na Cyprze). Belgowie byli wtedy w wysokiej formie, ale Partizan był drużyną o wiele bardziej doświadczoną, której bardzo zależało na awansie. Ostatecznie dalej przeszli Belgowie, z którymi wcześniej Lech radził sobie kiepsko.

Dnia 1 października 2020 roku marzeniem całego naszego klubu był awans do Ligi Europy, przez co przełożono mecz z Pogonią Szczecin. Poznaniacy mieli tydzień na odpowiednie przygotowanie się do starcia z zespołem, który walczył wówczas o największy sukces w swojej historii. Royal Charleroi przed meczem z Kolejorzem pozostawało bez domowej porażki od 4 października 2019 roku. Było liderem Jupiler League oraz faworytem w rywalizacji z Kolejorzem.

Zespół Dariusza Żurawia jako pierwszy wyszedł na prowadzenie za sprawą strzału z daleka Daniego Ramireza. Jeszcze przed przerwą wynik kolejnym uderzeniem z dystansu podwyższy Tymoteusz Puchacz, przez co upragniony awans wydawał się być bardzo, bardzo blisko. Po zmianie stron lechici niestety nie zachowali odpowiedniej koncentracji. Poczuli się zbyt pewnie, rywal miał rzut karny, który obronił Filip Bednarek. W końcu Charleroi i tak zdobyło kontaktową bramkę grając jeszcze w końcówce z przewagą jednego zawodnika.

W 77 minucie za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Lubomir Satka, zatem Lech przez kilkanaście minut musiał bronić dostępu do własnej bramki. Poznaniacy mieli trochę szczęścia, ratował nas m.in. Thomas Rogne, Filip Bednarek aż na końcu w strugach ulewnego deszczu Kolejorzowi udało się wywalczyć awans do fazy grupowej Ligi Europy! W końcówce nie zemściła się kontra Jakuba Kamińskiego, który w sytuacji 1 na 1 i po minięciu bramkarza nie trafił do siatki. Ogromna nerwówka w końcówce, gra w dziesiątkę i tzw. obrona Częstochowy zakończyła się udanie, Lech pierwszy raz wygrał w Belgii stając się jednocześnie pierwszym polskim klubem od 45 lat, który zwyciężył w tym kraju.

Rok temu dnia 1 października nasz klub był na ustach wszystkich. Lech Poznań pierwszy raz od 2008 roku przebrnął 2 rozstawionych rywali i dostał się do fazy grupowej, a w dodatku stał się pierwszym polskim klubem, który dostał się do Ligi Europy poprzez przejście wszystkich 4 rund kwalifikacyjnych. Sam Kolejorz w drodze do wielkiego, niespodziewanego sukcesu wygrał na wyjazdach aż 3 razy. Był też pierwszą polską drużyną od 5 lat, która wygrała 4 kolejne spotkania w europejskich pucharach.

W Lidze Europy 2020/2021 były raptem 3 kluby, które przebrnęły wszystkie 4 rundy kwalifikacyjne. To oczywiście Lech Poznań, a także izraelski Hapoel Beer-Sheva oraz bułgarskie CSKA Sofia. Był to duży sukces, bowiem w sierpniu w I fazie eliminacji startowały aż 94 kluby. Na dodatek od 2009 roku, czyli od momentu kiedy Liga Europy zastąpiła Puchar UEFA raptem 13 klubów przebrnęło wszystkie 4 rundy kwalifikacyjne. Kolejorz miał oczywiście najtrudniej, bowiem nie było rewanżów, 3 razy grał na wyjazdach i 2 razy nie był rozstawiony.

IV runda kwalifikacyjna Ligi Europy 2020/2021, czwartek, 1 października, godz. 19:00
Royal Charleroi SC – KKS Lech Poznań 1:2 (0:2)
Bramki:56.Fall – 33.Ramirez 42.Puchacz
Asysty: 1:0 – Puchacz 2:0 – Kamiński
Żółte kartki: Rezaei, Nicholson – Ramirez, Satka
Czerwona kartka: 77 min. – Satka (za drugą żółtą)
Sędzia: Felix Zwayer (Niemcy)
Charleroi: Penneteau – Busi (57.Hendrickx), Dessoleil, Willems (84.Henen), Kayembe – Fall, Ilaimaharitra (89.Ribeiro Costa), Morioka, Gholizadeh – Nicholson, Rezaei.
Lech: Bednarek – Czerwiński, Satka, Crnomarković, Kravets (71.Skóraś) – Tiba, Moder – Kamiński, Ramirez (78.Rogne), Puchacz – Ishak (87.Marchwiński).



Poprzednie publikacje cyklu „Tydzień z historią”:

>> Cypryjskie 5:0 i otwarcie nowej Bułgarskiej
>> Niezapomniany 16 września i spektakularne wygrane
>> Lechowe początki, pucharowy debiut i kolejny Superpuchar
>> Letnie mecze na starej Bułgarskiej
>> 11:1, belgijski pech i otwarcie Bułgarskiej
>> Dwa awanse do Ligi Europy
>> Letnie pucharowe mecze
>> Hat-trick Gytkjaera i rekordowe 6:0 z Grasshoppers
>> Lech Cup 2003, wiele meczów w Europie i drugi Superpuchar
>> Awans po karnych i wyjazdowy rekord
>> Tytuł juniorów i emocjonujący dwumecz z Norwegami
>> 6 tys. kilometrów do celu i rekordowy dwumecz
>> Sparing z nadkompletem widzów i dwa Superpuchary
>> Pucharowy czerwiec i awans na oczach 60 tysięcy
>> Pierwszy tytuł i puchar po karnych
>> Nowy sponsor i jedyny dublet
>> Trzy czerwcowe mistrzostwa i srebro na Rynku
>> Gdańskie emocje, czwarty Puchar i pożegnanie zasłużonych
>> Dwa puchary, spadek i 6:0

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





1 Odpowiedź

  1. Pawelinho pisze:

    Tamten Lech z meczu z Austrią Wiedeń to było coś niesamowitego plus w tej drużynie było widać zarówno ambicje jak i niesamowity charakter oraz wolę zwycięstwa. Nawet teraz oglądając powtórki człowiek ma dreszczyk, który był wtedy bo to był naprawdę kapitalny mecz, w którym było wszystko. Co do meczów w Lidze Europy to szkoda, że były dobre tylko w eliminacjach bo później jak to wyglądało wiedzą wszyscy, a nie wyglądało to zbyt dobrze.

Dodaj komentarz