Pyry z gzikiem: Jak dawniej

Pyry z gzikiem – szybkie, luźne, szczere, obiektywne i swobodne podsumowanie każdego tygodnia w Lechu Poznań. Alternatywa dla cyklu „Na chłodno” lub jak kto woli – „Na chłodno mini” bądź „express”.



Poniedziałek – Bardzo spokojny początek tygodnia w Lechu. Chyba wszyscy pogodzili się już z porażką w Białymstoku myśląc o przyszłości, o weekendowym spotkaniu ze Śląskiem. Wcześniejszy mecz ze Skrą jest traktowany przez kibiców mało poważnie, jako jedno z nielicznych spotkań w trakcie sezonu, w których wynik może być tylko jeden. Rywal absolutnie nikogo nie grzeje, sam mecz w Poznaniu a nie na wyjeździe tylko dodatkowo uspokaja kibiców, patrząc na opinie wygłaszane przez internautów widać nie pychę tylko przekonanie dotyczące wywalczenia awansu. Nawet grając w eksperymentalnym składzie.

Wtorek – Maciej Skorża chyba też wiedział, że wynik może być tylko jeden desygnując jedenastkę, która nigdy wcześniej ze sobą nie grała. Na Skrę wyszli niemal sami rezerwowi mający doskonałą okazję do złapania rytmu meczowego czy pokazania się kibicom. Ktoś się wyróżnił? Patrząc na surowe oceny wystawione przez Was to nikt. Najwyższe średnie noty mieli strzelcy bramek, asystent przy golu na 2:0 oraz Filip Bednarek dostając wiele ocen wyjściowych (3).

3,76 – Douglas
3,64 – Ramirez
3,38 – Kozubal
3,31 – Bednarek
3,22 – Milić
3,20 – Sobiech
3,12 – Czerwiński
3,12 – Tiba
2,93 – Skrzypczak
2,91 – Murawski
2,78 – Skóraś
2,77 – Kvekveskiri
2,77 – Amaral
2,70 – Baturina
2,46 – Marchwiński

Mecz ze Skrą nie miał żadnej historii, zakończył się spokojną wygraną faworyzowanego Lecha, który nie pokazał na boisku żadnych fajerwerków. Czy ktoś oczekiwał więcej? patrząc po surowych ocenach kibiców raczej tak. W rzeczywistości trudno było oczekiwać czegoś ekstra od zespołu grającego w eksperymentalnym składzie, który był przekonany o wywalczeniu awansu już po pierwszym golu. Lechici na boisku mieli pełną kontrolę, nie forsowali tempa, prowadząc grę raczej czekali aż na murawie zrobi się trochę więcej miejsca. Zespół rywala, który w Poznaniu nie oddał ani jednego celnego strzału przyjechał do nas po to, by odbębnić ten Puchar, mieć go już z głowy i nie skompromitować się wysoką porażką, o której by później trąbiono. Przeciwnik nieposiadający stadionu i muszący cały czas grać na wyjazdach wykonał swój cel. Skra Częstochowa nie wyda już więcej pieniędzy na organizację kolejnego wyjazdu w mniej ważnych dla siebie rozgrywkach, odpadła, ale nie przyniosła wstydu. Rywal trochę powalczył, pobiegał odpadając po cichu z dużo wyżej notowanym klubem, który nie miał prawa nawet za bardzo się zmęczyć.

null
null
null

Meczu ze Skrą na pewno nie zapomni 17-letni Antoni Kozubal, który zdobył pierwszą bramkę w seniorskim Kolejorzu, być może kiedyś o tym spotkaniu przypomną sobie Artur Sobiech (pierwszy gol dla Lecha) i debiutant w pierwszym zespole Roko Baturina. Niestety wtorkowy mecz zapisał się w negatywnej historii nowego obiektu przy Bułgarskiej, której akurat tak szybko nie wymażemy. 3622 widzów (uprawnionych było ponad 5100) to najgorsza frekwencja w 11-letniej historii nowego stadionu Lecha Poznań. Wcześniej najmniej kibiców (4376) obejrzało mecz Lecha ze Śląskiem 2:1 rozegrany 28 lutego 2018 roku. Tamto spotkanie również odbyło się w środku tygodnia i w dużo niższej niż we wtorek temperaturze -11°C (odczuwalna przez wiatr była dużo niższa). Teraz ranga meczu zrobiła swoje, słaby medialnie rywal nie pomógł, klubowi zaszkodziła jeszcze telewizja Polsat. To, co robi ta stacja, jak traktuje kibiców, woła o pomstę do nieba. W Polsacie mają gdzieś kibiców, to czy ktoś zdąży z pracy na mecz czy nie, podpisali sobie umowę z PZPN-em robiąc sobie transmisje z wybranych meczów wtedy kiedy chcą. My graliśmy o 16:00, wcześniej Górnik z Radomiakiem rywalizował już o godzinie 14:30, terminy wielu spotkań Pucharu Polski od dawna są idiotyczne. Na dodatek Polsat nie zgadza się, by mecze nieujęte w ramówce mogły pokazywać kluby m.in. na kanale YouTube. Oczywiście są wyjątki, Śląsk przeprowadził sobie transmisję z pojedynku ich rezerw z Zagłębiem Lubin kpiąc sobie z regulacji, które muszą przestrzegać inni.

null
null
null
null

Środa – Hasło „Puchar Polski rządzi się swoimi prawami” w końcu dotyczyło Lecha Poznań. W środę dużą niespodziankę sprawiły rezerwy Kolejorza, które przegrywając 0:1 umiały 2 raz w ciągu 3 dni odrobić straty i wygrać. Po bardzo ważnym zwycięstwie w Elblągu, przyszła wygrana w Pucharze Polski z ćwierćfinalistą poprzedniej edycji, Puszczą Niepołomice. Artur Węska i jego ekipa przeszła do historii klubu, Lech II Poznań dostał się do 1/16 finału pierwszy raz od 1967 roku notując w sezonie 2021/2022 fajną przygodę. Rezerwy eliminując I-ligowca już zrobiły dużo w rozgrywkach, które tak naprawdę są tylko dodatkiem, a które na pewno budują wielu młodych chłopaków. Triumf po dogrywce ze Zniczem + wyeliminowanie Puszczy w meczu na styku i po odrobieniu strat to spore, pozytywne doświadczenie dla rezerw, które akurat w Pucharze Polski grają bez żadnej presji. Uda się – fajnie. Nie uda – trudno.

Czwartek – Ekstraklasa SA ustala termin meczu 12. kolejki z Wisłą Płock w Poznaniu. Lech znów zagra w piątek, tym razem 22 października o 20:30. W tym sezonie piątek to nasz dzień, można się już przyzwyczaić do tego terminu, który zawsze będzie fajny, gdy Lech zwycięży zapewniając sobie i swoim kibicom spokojny weekend. Piątek, 22 października na ten moment wydaje się być dobry jeszcze z dwóch innych powodów. Po pierwsze – na razie Lech prowadzi w lidze, zatem ewentualną wygraną od razu umocniłby się na 1. miejscu. Po drugie – po pojedynku z „Nafciarzami” odbędą się mecze w ramach 1/16 finału Puchar Polski co dałoby drużynie trochę więcej czasu na spokojny trening pod konkretnego rywala. Kolejorz tego rywala pozna w piątek po 12:00, mógłby mówić o dużym pechu, gdyby spośród 31 możliwych klubów wylosował jedną z 9 ekstraklasowych ekip i jeszcze grał z nią na wyjeździe.

Piątek – Tematem numer 1 tego dnia było bardzo emocjonujące losowanie 1/16 finału Pucharu Polski. Szybko rozlosowano większość klubów z Ekstraklasy, w ostatnich parach do wylosowania było tylko 5 ekstraklasowych drużyn w tym Lech Poznań. W 9 parze wyjęto Legię co oznaczałoby grę w Warszawie, gdyby zaraz po niej wylosowano Kolejorza. Tak się nie stało, w ostatnich 4 parach do rozlosowania były już tylko 3 ekstraklasowe zespoły w postaci Lecha, Łęcznej i Rakowa. Częstochowianie trafili na KKS Kalisz, zatem kibice liczący na dobre, łatwe na papierze losowanie znów mogli odetchnąć z ulgą.

W końcówce losowania do trafienia była Arka Gdynia, ostatecznie na samym końcu w misce zostały 2 kluby – Unia Skierniewice i Lech Poznań. Lech został wyjęty jako pierwszy, ale zgodnie z zasadami zamieniono gospodarza, którym będzie zespół występujący w niższej klasie rozgrywkowej. Unia Skierniewice to idealny przeciwnik dla tych wszystkich, którzy chcieli poznać prawdziwy smak Pucharu Polski, liczyli na nieznanego rywala i łatwego na papierze do wyeliminowania.

Czołowy zespół jednej z grup III-ligi niestety ma stadion z czasów, w których Lech zdobył swój jedyny dublet. Brak oświetlenia, dwie trybuny bez dachu, na jednej są jeszcze drewniane ławki, niestety transmisja telewizyjna z tego spotkania, które odbędzie się między godziną 12:00 a 15:00 stoi pod znakiem zapytania. Tam nie ma jakichkolwiek warunków do pracy, już po zdjęciach obiektu widać, że nie będzie się dało pociągnąć prądu, zatem nie zrobimy żadnej relacji na żywo prosto ze stadionu (dałoby radę jedynie okrojoną z telefonu). Być może ze Skierniewic będą chociaż zdjęcia co okaże się w późniejszym terminie. Przez takie rzeczy mecz z Unią na pewno nie ma samych plusów, wśród plusów można wymienić za to nie tak daleki wyjazd oraz możliwość wystawienia przez Macieja Skorzę podobnego składu jak na mecz ze Skrą Częstochowa.

Realne szanse na awans do 1/8 finału mają rezerwy Lecha Poznań, które wpadły na inny czołowy zespół III-ligi – Olimpię Grudziądz. Jest to spadkowicz z II-ligi, którego wiosną nasze rezerwy pokonały na wyjeździe, wcześniej latem zeszłego roku w poprzedniej edycji Pucharu Polski przegrały w 1/32 finału z Olimpią w Grudziądzu 0:2. Dla Lecha II Poznań nie jest to anonimowy przeciwnik, Grudziądz nie jest dla Kolejorza obcym terenem, co powinno pomóc sztabowi Artura Węski w przygotowaniach do tej rywalizacji.

W piątek wieczorem Lech Poznań ogłasza utworzenie tzw. „działu naukowego”, który będzie zajmował się głównie analizą przygotowania motorycznego młodych piłkarzy Lecha Poznań. Na jego czele stanie Bartłomiej Grzelak (to nie jest ten były zawodnik ekstraklasowych klubów). Przygotowaniem fizycznym juniorów od października zajmie się Duńczyk, Mathias Marker a stałym współpracownikiem-konsultantem zostanie ekspert od przygotowania fizycznego, Adam Owen z Walii, który kilka lat temu trenował Lechię Gdańsk. Wszystko to brzmi fajnie i profesjonalnie. Na pewno jest to coś interesującego, co odróżnia Lecha Poznań od innych polskich klubów pozwalając gonić Europę. Reszta wyjdzie już w przysłowiowym praniu.

Sobota – Nadszedł mecz ze Śląskiem. Sobota, godzina 17:30, +20 stopni na termometrach, bezchmurne niebo, piękna jesień. Termin + warunki atmosferyczne były wręcz idealne do zaliczenia przez klub rekordowej frekwencji i tak też się stało. Przed meczem licznik pokazywał ponad 31 tysięcy zajętych miejsc, już 2 godziny przed spotkaniem w okolicach stadionu zaczęły się tworzyć korki, przed stadionem jak dawniej zbierały się spore grupki kibiców. Było czuć atmosferę wielkiego piłkarskiego święta w Poznaniu, można było dostrzec wracającą modę na Lecha Poznań, który pod wodzą Macieja Skorży w sezonie 100-lecia będzie próbował nawiązać do czasów sprzed lat, kiedy za kadencji tego samego trenera ostatni raz wygrał coś konkretnego.

null
null
null
null

Lech Poznań pokazał w tym meczu MOC, udowodnił, że spotkanie z Jagiellonią było tylko wypadkiem przy pracy i nie należy się nim zamartwiać. Kolejorz był faworytem sobotnich zawodów, dlatego wygrana nie jest żadnym zaskoczeniem. Większym zaskoczeniem była postawa drużyny, ta wspominana już w naszych analizach ogromna dominacja głównie w pierwszych 30 minutach. W sobotę Lech do jakości, którą ma i którą większość ekip w lidze już zna, dołożył cechy wolicjonalne, o których w piątek na konferencji mówił Maciej Skorża wypowiadając jeszcze zdanie np. na temat pozytywnych wrażeń, które ma dostarczyć zespól. Trener nie rzucił słów na wiatr, w tym konkretnym meczu faktycznie było tak jak mówił o tym Maciej Skorża mający przedwczoraj ogromny wpływ na prowadzoną przez siebie drużynę.

„Mamy wysoką jakość, ta jakość będzie robiła różnicę w lidze tylko wtedy, gdy na odpowiednim poziomie będzie nasze bieganie, zaangażowanie i agresywność. Bez tego nie mamy czego szukać w tej lidze.”
„Gramy przed własną publicznością, stadion będzie wypełniony, chcemy stworzyć atmosferę, którą kibice będą wspominali. Chcemy im dostarczyć pozytywnych wrażeń. Chcemy by byli dumni z naszej gry i z wyniku.”

Lechici od pierwszych sekund narzucili Śląskowi swoje warunki, stosowali wysoki pressing na połowie rywala, notowali wiele odbiorów, przechwytów, grali z dużą determinacją zachowując się jakby ten mecz miał o czymś decydować. Chyba nikt nie spodziewał się aż tak rozjuszonego Lecha, który dorwał się do Śląska tłamsząc go przede wszystkim dużo większym zaangażowaniem. W postawie Lecha od pierwszych sekund nie było żadnego czekania nie wiadomo na co, jakiegoś kalkulowania, respektu dla rywala. Poznaniacy zaprezentowali grę, o której marzą kibice, właśnie tak powinny wyglądać mecze przy Bułgarskiej, które niestety w ostatnich miesiącach tak nie wyglądały, stąd pozytywne zaskoczenie taką grą jest spore.

null
null
null
null

Atmosferę z meczu ze Śląskiem można porównywać z atmosferą, jaka miała miejsce przy Bułgarskiej wiosną 2017 roku. Wtedy było to spotkanie z Lechią, w którym 5 marca lechici na oczach 31281 kibiców ograli gdańszczan 1:0 za sprawą trafienia w 70 minucie Radosława Majewskiego. Wówczas trybuny wręcz eksplodowały, podobnie było w sobotę, gdy już w 2 minucie cały stadion wyskoczył po tym jak Amaral błyskawicznie otworzył wynik zawodów. W ostatnich latach rzadko miały miejsce mecze Lecha w Poznaniu, kiedy kibice na różnych trybunach stali przypatrując się temu, co wyczynia Lech. Kiedy w 30 minucie Kamiński sunął przez ponad połowę boiska na bramkę Śląska hałas na stadionie rósł z każdym kolejnym przebiegniętym metrem aż padła bramka, po której ponad 28 tysięcy ponownie eksplodowało. Wciąż ciężko ocenić, co w tym sezonie wygra Lech, na którym miejscu skończy, czy wstawi coś do gablot czy nie. Na ten moment na pewno wróciły pozytywne sportowe emocje, Bułgarska niesie Kolejorza do pamiętnych zwycięstw a nie paraliżuje piłkarzy jak bywało to np. 2 lata temu. Pod tym względem coś drgnęło, jest lepiej, na stadion aż chce się przychodzić, myśli się o meczach od rana, kibice mogą żyć tymi meczami, przeżywać je, wspominać o nich np. podczas takich przerw, jak ta październikowa na kadrę. Czuć, że Lech gra w Poznaniu, przy Bułgarskiej, w sobotę było czuć jego sportową moc, ta radość po golach zapewne do teraz dudni w uszach wielu uradowanych kibiców cieszących się chwilą oraz małym progresem uczynionym przez Kolejorza.

null
null
null
null

Niedziela – W niedzielę wyniki co najmniej dwóch spotkań mogły ułożyć się lepiej, niestety Raków z Pogonią wbiły outsiderom aż 7 goli i są tuż za naszymi plecami. Tego samego dnia Lechia rozbiła piętnastą Legię, która na szczęście skupia się jesienią na czymś innym punktując tak samo nędznie, jak Kolejorz zeszłej jesieni z identycznego powodu. Gdańszczanie pod wodzą nowego trenera ewidentnie odżyli, zostali w ten weekend nowym wiceliderem PKO Ekstraklasy, siedzą Lechowi na ogonie, należy zacząć traktować ich jak najbardziej serio.

Przed nami druga tej jesieni październikowa przerwa na kadrę, podczas której będzie się tutaj działo bardzo dużo. Normalnie w tygodniu skupiamy się głównie na bieżących sprawach, na tematach meczowych, teraz jest wreszcie czas na kilka tekstów, które idealnie nadają się na czas oczekiwania na powrót do rywalizacji. I tak jeszcze dziś pojawi się artykuł na temat Unii Skierniewice, którego przed meczem ze Śląskiem nie dało się wepchnąć do harmonogramu, będą aż trzy artykuły na temat pracy Macieja Skorży, będzie podsumowanie II etapu jesieni, artykuły na temat miejsc Lecha w tabeli, lidera, na temat Jespera Karlstroma, o statusie zawodników, będzie nowa sonda, tekst o Lechowej strategii, zimowym okienku, będą dwa kolejne odcinki cyklu „Tydzień z historią”, zapowiedzi III etapu jesieni i kilka bieżących Lechowych spraw. W przyszły poniedziałek, podobnie jak podczas wrześniowej przerwy na kadrę, nie będą serwowane „Pyry z gzikiem” zamiast których w połowie przyszłego tygodnia pojawi się „Na chłodno”. W skrócie: nudy na KKSLECH.com nie będzie, serwis będzie tętnił życiem, powoli zbliża się grudzień, zatem podczas tej przerwy zostaną zapowiedziane dwa coroczne plebiscyty – Lechowy za 2021 rok i na użytkownika. Zostańcie z nami!

Zdjęcie tygodnia

Zdjęciem tygodnia jest dziś radość Jakuba Kamińskiego i Pedro Rebocho po trzecim golu, po którym uśmiechnął się nawet sędzia :) Ta bramka dobiła Śląska, klęczący Szromnik oraz siedzący jeden ze stoperów pokazuje najlepiej, jak w sobotę wyglądał Śląsk zdmuchnięty z murawy po zaledwie 57 minutach gry.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





7 komentarzy

  1. Kosi pisze:

    Bardzo dobre podsumowanie tygodnia. Co do Lecha, dwa wygrane, 7 goli, fotel obroniony. Do Warszawy trzeba jechac po wygrane, bez zadnej kalkulacji, wyjsc jak na slask bo nie mamy nic do stracenia. Nie wyobrazam sobie takiej gry jak z Rakowem i na koncu remisu czy porazki

  2. inowroclawianin pisze:

    Reasumując to był kolejny dobry tydzień w Lechu w tym sezonie :-) Oby kolejne nie były gorsze :-)

  3. Pawelinho pisze:

    Bardzo dobre i wytrawne jak zwykle zresztą „pyry z bzikiem”. Generalnie na ten dzień mecz z Jagą można potraktować jako wypadek przy pracy mając względzie obowiązkową wygraną w PP czy rozgromienie wicelidera z Wrocławia, który został zdeklasowany wręcz ośmieszony. Generalnie nie mam jakiś wielkich oczekiwań względem meczu z ległą w w-wie, ale mając w pamięci wynik z Lechią, gdzie dostali 3:1 to dobrze by byłoby jakby Lech w końcu zagrał trzy punkty co zagrał równie dobrze i skutecznie przez pełne 90 minut na wyjeździe czyli tak jak grał u siebie z Wisłą czy Śląskiem, a nie tylko pierwsze 45 minut bez goli w nieszczęsnym Białymstoku. Na razie, a przynajmniej na ten moment Skorża uniknął tego nieszczęsnego kryzysu (odpukać) i oby jak najdłużej Lech był w takiej formie jak z ostatniego meczu. Wiadomo nie da się grać tak w każdym meczu wygrywać w takim stylu, ale nie miałbym nic przeciwko. Tak czy inaczej oby więcej takich optymistycznych odcinków przed przerwami na kadrę, których zwyczajnie nie ciepię, ale jakby nie było dzięki temu można chociaż na trochę odpocząć od futbolu.

  4. ArekCesar pisze:

    Nic dodać, nic ująć. Musimy tak grać w kolejnych meczach, a wyniki przyjdą same.

  5. Mateusz92 pisze:

    Jak zwykle świetnie Pyry z gzikiem:) tak trzymać! Przerwa reprezentacyjna zapowiada się bardzo ciekawie na KKS.LECH.com. Dzięki Wam będzie łatwiej przeżyć te dwa tygodnie. Szkoda, że przerwa nadeszła akurat teraz po tak świetnym meczu ze Śląskiem.

  6. 100h2o pisze:

    Lech II: Mleczko – Kaczmarek, Laskowski, Pingot, Malec (72.Palacz) – Gogół (65.Czekała), Kryg, Krivets (46.Marciniak) – Wilak (46.Karbownik), Spławski (79.Wełniak), Kołtański.
    Rezerwowi: Radliński, Waliś, Palacz, Zagórski, Marciniak, Ławrynowicz, Czekała, Wełniak, Karbownik.
    To skład rezerw z meczu PP, wygranego 2-1 z Puszczą.
    Ciekawe KTO z tych piłkarzy na stale zasili 1 drużynę ( w jakiejś tam przyszłości). Może ci? Pingot, Gogół, Karbownik Jakub ? Postępy robią Kołtański,Wilak, Pacławski. Nieco zawodzi nieżle zapowiadający się Ławrynowicz.
    Może nie jest tak żle jak tu pisano biadoląc że „marny rocznik”?
    Tabela 2 ligi płaska jak naleśnik, ale…. może nareszcie w tym sezonie rezerwy nie będą chwytały sie brzytwy pod koniec ligi?
    4-0 fajne.
    I przekornie powiem, że Lech tak samo grał w Białymstoku w 1 połowie. Tylko wtedy pudłował niemiłosiernie… gdyby strzelił bramkę np w 10 minucie Jaga nie miałaby żadnych szans!

Dodaj komentarz