Zupełnie inny status

Obecna sytuacja Lecha Poznań pokazuje najlepiej, jak dużo przez 12 miesięcy może zmienić się w klubie piłkarskim. Rok temu Kolejorz był świeżo po awansie do Ligi Europy i po 2 ekstraklasowych wygranych z rzędu. O jego sile stanowili wtedy zupełnie inni piłkarze niż teraz.



Rok temu w podobnym okresie między 16 września a 4 października Kolejorz był na fali wznoszącej. Po wygranych nad Hammarby 3:0, Wartą 1:0 i Apollonem 5:0 przyszły 2 bardzo znaczące październikowe zwycięstwa. 1 października 2020 roku Lech Poznań ograł Charleroi 2:1 dostając się do Ligi Europy, a 3 dni później pokonał jeszcze na wyjeździe Piasta Gliwice 4:1. Kolejne 2 ligowe zwycięstwa pozwoliły podopiecznym ówczesnego trenera Dariusza Żurawia awansować na 6. miejsce w ligowej tabeli (do końca rozgrywek Lech już wyżej nie był).

Przykład Lecha Poznań pokazuje, że rok w futbolu to szmat czasu. Od paru miesięcy nie ma już w naszym klubie trenera, który w dniach 16 września – 4 października 2020 przeżywał spory wzlot będąc na ustach wszystkich. W Kolejorzu nie ma jeszcze aż 4 piłkarzy, którzy 1 października pojawili się w wyjściowym składzie na bój w Belgii o Ligę Europy (Crnomarković, Kravets, Moder, Puchacz).

Skład Lecha w meczu z Charleroi: Bednarek – Czerwiński, Satka, Crnomarković, Kravets (71.Skóraś) – Tiba, Moder – Kamiński, Ramirez (78.Rogne), Puchacz – Ishak (87.Marchwiński).

Przez 12 miesięcy mocno zmienił się status innych zawodników. Thomas Rogne nie jest już kapitanem i nie łapie się nawet na ławkę rezerwowych, Alan Czerwiński (według internautów KKSLECH.com po Charleroi miał najniższą średnią ocen) również jest obecnie głębokim rezerwowym. Filip Bednarek (w Belgii był najlepszy ze średnią notą 5,79) teraz gra, ponieważ kontuzjowany jest Mickey Van der Hart.

Przez rok obniżył się też status Pedro Tiby muszącego ostro rywalizować o miejsce w składzie czy Daniego Ramireza. Liczby Portugalczyka są teraz dużo słabsze niż rok temu, Ramireza tak samo, ale w tym przypadku głównym powodem jest mało minut Hiszpana na boisku. 12 miesięcy temu o tej porze nikt nie wyobrażał sobie Lecha Poznań bez Ramireza, to ten pomocnik otworzył wynik zawodów w Charleroi strzelając w kwalifikacjach do Ligi Europy 1 bramkę i notując aż 3 asysty.

W porównaniu z zeszłorocznym okresem status w Lechu Poznań nie zmienił się tylko w przypadku 4 zawodników, którzy wystąpili w Belgii. Lubomir Satka, Jakub Kamiński i Mikael Ishak grający w Charleroi od początku także i w tym sezonie są ważnymi postaciami Kolejorza szkolonego już przez Macieja Skorżę. Nie można jeszcze zapomnieć o Filipie Marchwińskim oraz Michale Skórasiu. Wychowankowie naszego klubu rok temu byli zmiennikami, po roku nadal nimi są, status przy Bułgarskiej mają taki sam.

Obecny Lech Poznań dopiero się rozkręca, w XXI wieku nigdy nie prowadził w tabeli Ekstraklasy aż tak długo. Tamten Kolejorz sprzed roku właśnie po 2 wspomnianych meczach z Charleroi oraz z Piastem Gliwice zaczął się zwijać. Do końca jesieni 2020 miał jeszcze tylko jeden wzlot w postaci pokonania na początku listopada Standardu Liege 3:1. Później wiosną 2021 na przełomie lutego oraz marca wygrał 3 z rzędu ligowe spotkania na co nikt nie zwrócił uwagi. Kolejne 3 wygrane w Ekstraklasie nic Lechowi nie dały, w dodatku pomiędzy pojedynkami z Wartą, ze Śląskiem i z Pogonią poznaniacy odpadli z Pucharu Polski.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





4 komentarze

  1. Kosi pisze:

    Wniosek? Zrobiono jedna z szybszych rewolucji. Slabe ogniwa (procz modera) zastapiono lepszymi pilkarzami (Pereira, Rebocho, Amaral, Douglas). Zaostrzyla sie jeszcze rywalizacja. W skrocie: zupelnie inny Lech

  2. J5 pisze:

    Rok w futbolu to szmat czasu, i choć i tamta, i obecna drużyna o tej samej porze roku święciła sukcesy, to są to zupełnie inne drużyny. Drużyna Żurawia to był kolos na glinianych nogach, który zwycięstwa w lidze odnosił dlatego, że pierwszy strzelił gola a indolencja strzelecka rywali była na tyle duża, że nie potrafili wykończyć wielu błędów żurawiowej defensywy. Z kolei wspaniałe zwycięstwa w Lidze Europy spowodowane były po części zlekceważeniem zespołu z Polski, i słabym rozpracowaniem taktyki ówczesnego Kolejorza, na którą ekstraklasowe zespoły nie dawały już się zazwyczaj nabierać. Tamta drużyna była za słaba na grę na trzech frontach, była gorzej przygotowana fizycznie i słaba mentalnie. Rozbita w grudniu nie była w stanie podnieść się już do końca sezonu.
    Drużyna Skorży wydaje się inna. Zgliszcza jakie zastał trener zapowiadały ciężką pracę nad odbudową, a opóźniające się wzmocnienia raczej nie napawały optymizmem. Jednak Skorża zbudował mocny kręgosłup mentalny, oparty na dobrym przygotowaniu kondycyjnym bez mitycznego Kasprzaka, oraz doskonałej taktyce. Co prawda gra na tylko krajowym podwórku jest prostsza, ale zespół Kolejorza potrafi odwracać losy meczów, gra obronna wreszcie jest na wysokim poziomie, a ławka rezerwowych pozwala na jakościowe zmiany i rotacje. Wreszcie Kolejorz jest liderem, i na razie rozdaje karty. Ta drużyna jeszcze nic nie wygrała, ale po raz pierwszy od dawna, daje nadzieje na upragnione trofeum. Tyle można powiedzieć dzisiaj o zespole Skorży. Czy drużyna ta będzie w stanie godnie uczcić stulecie klubu czas pokaże. Na razie możemy cieszyć się z fajnej gry zespołu. A o drużynie z przed roku, pewnie wielu z nas już zapomniało. Powodzenia dla zespołu Macieja Skorży

  3. inowroclawianin pisze:

    Zupełnie inny skład, zupełnie inny sztab, szeroka kadra, jakość zawodników i od razu przyniosło to efekty. Fajnie gdyby tak już było zawsze, by był ten ciągły rozwój krok po kroku do przodu w każdym aspekcie to byśmy mogli co roku tytuł zdobywać i co roku grać w pucharach (nie w eliminacjach). Marzę by w końcu Rutek zmienił to podejście.

Dodaj komentarz