Tydzień z historią: 12:11 w karnych i cud w Błażejewku

Tydzień z historią – nowy cykl KKSLECH.com powstały przed sezonem 2021/2022 z okazji 100-lecia klubu. Pod koniec każdego tygodnia w sposób tekstowo-zdjęciowo-filmowy wspominamy ważne Lechowe wydarzenia, historyczne mecze czy inne istotne/ciekawe spotkania oraz rzeczy, które w konkretnym czasie miały miejsce w Kolejorzu.



Słynny cud w Błażejewku

W latach 70-tych XX wieku nękany różnymi problemami Lech Poznań zdołał przejść metamorfozę, która pozwoliła Kolejorzowi najpierw odbudować się sportowo i zdobyć brązowy medal Mistrzostw Polski a później zadebiutować w europejskich pucharach.

Po awansie Lecha do Ekstraklasy w 1972 roku poznaniacy w kolejnych latach byli ligowym średniakiem. Lech zajmował przede wszystkim miejsca w drugiej połowie tabeli, ale prawdziwy kryzys nastąpił dopiero w sezonie 1976/1977. Kolejorz prowadzony wtedy przez Mieczysława Chudziaka oraz Edmunda Białasa w 8 kolejkach zdobył zaledwie 2 punkty i legitymował się bilansem 0-2-6, gole: 5:18. Podczas tej passy niebiesko-biali wysoko przegrali z Wisłą Kraków i Ruchem Chorzów po 1:4 oraz zebrali baty od Stali Mielec 1:5. Wówczas wiadomo było, że w Lechu Poznań potrzebne są zmiany, zatem ówczesne władze postanowiły zwolnić trenerski duet mianując na pierwszego szkoleniowca drużyny Jerzego Kopę, który został wyciągnięty przez klub z Szombierek Bytom. Kopa objął Lecha Poznań dnia 1 października 1976 roku. Jego początki w stolicy Wielkopolski nie były zbyt dobre. Kolejorz przegrał kolejne trzy spotkania z rzędu i dopiero w piątym meczu pod wodzą Jerzego Kopy rozgromił ROW Rybnik 4:0, by w ostatniej kolejce jesieni takim samym wynikiem pokonać na stadionie Warty zabrzańskiego Górnika.

W rundzie wiosennej wszyscy kibice niebiesko-białej ekipy po cichu liczyli na poprawę gry i wyników Lecha, choć szczerze mówiąc mało kto wierzył w nagłą metamorfozę poznaniaków. Lechici ciułali punkty u siebie, na wyjazdach już najczęściej przegrywali. Na domiar złego starciu z podobnie notowaną Odrą Opole gracze Kopy stracili aż 7 goli co najlepiej pokazało, w jakim miejscu znajdowała się wtedy wielkopolska drużyna. W końcu przyszedł maj 1977 roku, a Jerzy Kopa wciąż wierzył, że da się utrzymać Lecha w Ekstraklasie. W 26 serii spotkań niebiesko-biali grając już na Dębcu roztrzaskali Pogoń Szczecin 5:0,trzy dni później ulegli w Warszawie tamtejszej Legii 0:2, przez co wszystko wróciło do normy. Na dodatek terminarz Lecha Poznań do końca sezonu 1976/1977 nie był zbyt łaskawy, bo w trzech ostatnich kolejkach Kolejorz miał zmierzyć się z dwoma innymi klubami broniącymi się przed spadkiem oraz z liderem tabeli. Pierwszy z trzech pojedynków „o wszystko” udał się lechitom, bowiem ci pokonali także walczący o ligowy byt GKS Tychy 3:1. Wygrana nad śląskim zespołem wciąż dawała poznaniakom niewiele i potrzebne były kolejne dwa triumfy. Kolejorz w 29. kolejce miał zmierzyć się na wyjeździe, a w ostatniej serii spotkań zagrać u siebie z ówczesnym liderem, Śląskiem Wrocław. W takim wypadku utrzymanie Lecha było mało realne, ale Jerzy Kopa miał plan, postanowił przede wszystkim przygotował swój zespół jak najlepiej pod względem mentalnym.

Młody wówczas szkoleniowiec zabrał cały zespół do leżącej kilkanaście kilometrów od Poznania wsi Błażejewko słynącej z dużej ilości domków letniskowych, działek rekreacyjnych i jeziora nad którym lubią wypoczywać mieszkańcy Kórnika czy nawet Poznania. To właśnie w Błażejewku była ustalana strategia lechitów na dwa ostatnie spotkania w sezonie oraz tam odbyły się przedmeczowe odprawy. Metody psychologiczne Jerzego Kopy powiodły się i Lech najpierw wygrał na wyjeździe z ROW Rybnik 3:1, by 25 maja 1977 roku pokonać u siebie lidera, Śląska Wrocław 2:0. Bramki dla Kolejorza w tamtym spotkaniu strzelili Mirosław Justek oraz Ryszard Szpakowski dzięki którym Lech już do przerwy prowadził z późniejszym Mistrzem Polski 2:0. Wspomniany mecz ze Śląskiem Wrocław z trybun śledziło ponad 20 tysięcy kibiców, natomiast poznaniacy dzięki trzem wygranym z rzędu ostatecznie utrzymali się w lidze co do dziś jest nazywane „Cudem w Błażejewku”. Kolejorz w sezonie 1976/1977 zajął 14. miejsce zdobywając w 30 kolejkach łącznie 23 punkty. Niebiesko-biali zakończyli ligę z bilansem 9-5-16 37:48 wyprzedzając o dwa oczka GKS Tychy oraz o pięć ROW Rybnik (oba zespoły spadły z I-ligi). Ponadto sensacyjne utrzymanie się Lecha Poznań w Ekstraklasie zwane do dziś „Cudem w Błażejewku” pozwoliło Kolejorzowi na dobre stanąć na nogi. W kolejnych rozgrywkach podopieczni Jerzego Kopy zajęli niespodziewanie wysokie 3. miejsce, które umożliwiło Lechowi po raz pierwszy w historii wystartować w europejskich pucharach.

Pamiętne karne w historii klubu – 12:11 z Pogonią

W środę, 10 października 2001 roku doszło do spotkania, którym emocjonowała się cała Wielkopolska. W środku tygodnia liderujący po 13 kolejkach II-ligi (dzisiejszej I-ligi) gracze Kolejorza zmierzyli się z liderem grupy „B” ówczesnej I-ligi (dziś Ekstraklasy), czyli Pogonią. Wtedy szczecińska ekipa teoretycznie o klasę przewyższała Lecha i m.in. dlatego pojedynek z Portowcami był w Wielkopolsce hitem.

Dnia 10 października 20 lat temu na starą Bułgarską przyszło ponad 20 tysięcy widzów, a zatem to hitowe spotkanie obejrzał nadkomplet publiczności. Wtedy na stadionie zjawił się nadkomplet widzów, frekwencja wyniosła 22 tysiące widzów a to 4 tysiące więcej aniżeli podczas konfrontacji z Amiką Wronki, która została rozegrana w ramach Pucharu Ligi parę dni wcześniej.

Frekwencja na poziomie 22 tysięcy miała duży wpływ na atmosferę, która 10 października 2001 roku była wręcz kapitalna. Na trybunach fani Kolejorza przedstawili dużą sektorówkę używając także czerwonych rac świetlnych. Nie zabrakło również innego rodzaju pirotechniki, której teraz nie widzimy na stadionach, a która przypominała wtedy rzymskie ognie.

W samym meczu z Pogonią lechici momentami grali jak równy z równym, jednak gole próbowali zdobyć przede wszystkim po stałych fragmentach. Regulaminowy czas oraz dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, wcześniej jedną z atrakcji był występ Jerzego Podbrożnego, który z wiadomych powodów od pewnego momentu nie miał w Poznaniu łatwo. Napastnik był tamtego dnia niemiłosiernie rugany dostając przy okazji z różnych elementów lecących z trybun. Niektóre zabierali nasi zawodnicy, ale jedną z butelek złapał Podbrożny i poszedł poskarżyć się sędziemu.

Przed rozpoczęciem jedenastek, które miał rozstrzygnąć o tym, kto dostanie się do 1/8 finału Pucharu Polski chyba nikt w Polsce i w Lechu Poznań nie sądził, że przejdą one do historii Kolejorza. 10 października 2001 roku do wyłonienia zwycięzcy potrzebowano aż 15 serii jedenastek! Bohaterem karnych został bramkarz Kolejorza, Norbert Tyrajski, który najpierw obronił rzut karny, a potem sam uderzeniem z 11 metrów wpisał się na listę strzelców. Dzięki trafieniu „Tyraja” ekipa Lecha Poznań wygrała po karnych 12:11 i awansowała do kolejnej fazy pucharu krajowego

1/16 Pucharu Polski 2001/2002 – 10.10.2001, godz. 18:00
Lech Poznań – Pogoń Szczecin 0:0 k.12:11
Żółte kartki: Ślusarski – Drumlak, Ława, Stolarczyk
Sędzia: Grzegorz Gilewski (Radom)
Widzów: 22000 (700 kibiców Pogoni)
Lech: Tyrajski – Michalski, Mowlik, Wójcik – Przerada, Miklosik (107.Zawadzki), Jacek, Bekas (46.Twardygrosz), Matlak – Bugaj, Ślusarski (73.Wojciechowski).
Pogoń: Olszewski – Pokładowski (115.Mosór), Gęsior, Djoković (50.Kaczorowski), Stolarczyk – Biliński, Drumlak, Bednarz, Ława – Podbrożny, Dymkowski (103.Andruszko).

Jupitery rozświetliły Bułgarską

W tygodniu -> TUTAJ pisaliśmy o 13. rocznicy ostatniego blasku starych, legendarnych jupiterów, które po raz ostatni rozświetliły stadion Lecha Poznań podczas meczu przy Bułgarskiej. Dnia 15 października 1986 roku piłkarska kadra Polski rozegrała pierwszy mecz przy Bułgarskiej. Na dodatek w roli selekcjonera biało-czerwonych debiutował legendarny trener Kolejorza, Wojciech Łazarek, który 2 lata wcześniej zdobył z Lechem Poznań jedyny w historii naszego klubu dublet. Podczas meczu z Grekami na starej Bułgarskiej debiutowało nowe oświetlenie. W blasku legendarnych łabędzi Polacy pokonali swojego rywala 2:1 (2:1), spotkanie w ramach eME 1988 oglądało na żywo 30 tysięcy ludzi.

null



Poprzednie publikacje cyklu „Tydzień z historią”:

>> Grecki rewanż, efektowne wyniki i odsłonięta lokomotywa
>> Niezapomniana Austria Wiedeń i awans do Ligi Europy 2021
>> Cypryjskie 5:0 i otwarcie nowej Bułgarskiej
>> Niezapomniany 16 września i spektakularne wygrane
>> Lechowe początki, pucharowy debiut i kolejny Superpuchar
>> Letnie mecze na starej Bułgarskiej
>> 11:1, belgijski pech i otwarcie Bułgarskiej
>> Dwa awanse do Ligi Europy
>> Letnie pucharowe mecze
>> Hat-trick Gytkjaera i rekordowe 6:0 z Grasshoppers
>> Lech Cup 2003, wiele meczów w Europie i drugi Superpuchar
>> Awans po karnych i wyjazdowy rekord
>> Tytuł juniorów i emocjonujący dwumecz z Norwegami
>> 6 tys. kilometrów do celu i rekordowy dwumecz
>> Sparing z nadkompletem widzów i dwa Superpuchary
>> Pucharowy czerwiec i awans na oczach 60 tysięcy
>> Pierwszy tytuł i puchar po karnych
>> Nowy sponsor i jedyny dublet
>> Trzy czerwcowe mistrzostwa i srebro na Rynku
>> Gdańskie emocje, czwarty Puchar i pożegnanie zasłużonych
>> Dwa puchary, spadek i 6:0

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





Dodaj komentarz