Pięć szybkich wniosków: Lech – Wisła P. 4:1

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizy meczu, statystyk pomeczowych, analizy gry danego zawodnika czy wyboru najlepszej akcji w wykonaniu Kolejorza, prezentujemy pięć szybkich pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny i poszczególnych piłkarzy.



Duża nerwowość i dobry ostatni kwadrans

Trener Maciej Skorża postanowił w piątek dokonać dużych rotacji, od początku zagrali m.in. Pereira, Douglas, Murawski czy Ramirez, którzy zastąpili kolejno Satkę, Rebocho, Karlstroma oraz Amarala. Nie można mówić, że zmiany nie osłabiły Lecha. Poznaniacy w pierwszych 30 minutach grali chaotycznie, widać było brak zrozumienia w niektórych sytuacjach, na dodatek przypadkowo stracony gol na 1:1 spowodował nerwowość w grze, o której po spotkaniu mówił Maciej Skorża. Jego drużyna w pierwszych 30 minutach miała optyczną przewagę, jednak nie potrafiła stwarzać zbyt wielu groźnych sytuacji do zdobycia gola. Nie brakowało nerwowych minut podczas których lechici próbując rozgrywać piłkę po ziemi notowali łatwe straty. Poznaniakom zaczęła układać się gra dopiero w ostatnim kwadransie pierwszej odsłony, wtedy Kolejorz zaczął grać przede wszystkim szybciej, co z miejsca przełożyło się na bardziej efektowną grę. W ostatnich 15 minutach pierwszej części kibice mogli zobaczyć próbkę ofensywnych umiejętności zespołu.

null

Dominacja potwierdzone golem

Lech od początku drugiej połowy ostro ruszył na Wisłę. Widzieliśmy wtedy Lecha agresywnego w swojej postawie, zdeterminowanego, dynamicznego, który od 46 minuty dążył do zdobycia gola. Po wznowieniu gry wręcz pachniało bramką na 2:1, która ostatecznie padła i to w złotym okresie naszej drużyny. Lech między 51 a 60 minutą zaliczył w tych rozgrywkach aż 9 trafień w tym 8 ligowych, Lech jest w tym okresie niesamowity, to zabójcze minuty, o których już zresztą pisaliśmy w czwartek. Ten okres pokazał siłę, jaką dysponują poznaniacy, wystarczyło z większą werwą ruszyć na rywala, nieco go przycisnąć, stworzyć kilka sytuacji, oddać parę strzałów, by szybko wyjść na prowadzenie. Gra pomiędzy 46 a 60 minutą gry była wręcz perfekcyjna, wówczas ręce same składały się do oklasków.

null

Bardziej otwarta gra Wisły pomogła Lechowi

W 68 minucie trener rywala Maciej Bartoszek postanowił zaryzykować. Przeprowadził dwie zmiany, po których wiślacy zaczęli grać nieco odważniej, w końcu nie byli zepchnięci do defensywy tylko odważniej ruszyli do przodu. Poznaniacy trochę byli tym zaskoczeni, Wisła nawet wyrównała, jednak zdobyła bramkę ze spalonego. Nieco bardziej odważna gra płocczan nie zmieniła nastawienia Kolejorza szukającego okazji do zdobycia kolejnych goli. Na boisku zrobiło się więcej luzu, więcej miejsca, co lechici szybko wykorzystali strzelając wiślakom kolejne 2 bramki w 11 minut. Popis w sytuacjach po których padły gole dał od początku bardzo aktywny Jakub Kamiński oraz piątkowy zmiennik Joao Amaral (1 gol, 1 asysta). Portugalczyk był bohaterem drugiej połowy, wszedł na zmęczoną już Wisłę i mając wiele miejsca na boisku dosłownie się z nią zabawił. 30-latek po piątkowym spotkaniu w Ekstraklasie ma już na swoim koncie 5 bramek oraz 5 asyst, wczoraj udowodnił, komu należy się miejsce w wyjściowym składzie na pozycji numer 10.

null

Moc liderującej lokomotywy

W pierwszych 30 minutach Lechowi nie układała się gra, widzieli to wszyscy łącznie z trenerem, który w przerwie nie chciał robić zmian licząc na metamorfozę wyjściowej jedenastki po zmianie stron. Lech rozkręcający się już od 31 minuty na dobre przyspieszył w drugich 45 minutach, lokomotywa ruszyła z pełną parą i przejechała nad Wisłą. Poznaniacy wygrali drugą część meczu aż 3:0, pokazali moc, pokazali polot, rozmach w ofensywie oraz skuteczność co przełożyło się na efektowne zwycięstwo 4:1. W piątek nie było wątpliwości, kto jest liderem i kto jest lepszy. Dla Lecha Poznań był to rekordy mecz w sezonie 2021/2022 pod względem strzałów, gospodarze oddali w sumie 24 uderzenia w tym 13 celnych. Lechici w każdym kwadransie mieli wyższe posiadanie piłki, wykonali w sumie 84% celnych zagrań i wygrali 56% starć 1 na 1. Dzięki drugiej połowie, w której poznaniacy zdmuchnęli Wisłę z boiska był to naprawdę dobry mecz w wykonaniu Kolejorza, który kolejnym, efektownym zwycięstwem zyskał jeszcze więcej pewności siebie.

null

Pora na kolejne wyzwania

Za Lechem mecz-pułapka, bój z dużo niżej notowanym rywalem, który nie okazał się groźny dzięki postawie naszego zespołu. Poznaniacy do wysokich umiejętności dołożyli cechy wolicjonalne, które w końcówce roku 2021 będą kluczowe, aby wygrać jesienne zmagania. Lech wciąż będzie regularnie zwyciężał, jeśli nie będzie lekceważył rywali, do każdego z nich będzie podchodził z pokorą, ale pewny swoich umiejętności, do których trzeba dołączyć tylko ambicję, wolę walki i zaangażowanie. Lech po ograniu Legii poszedł wczoraj za ciosem, wywiązał się z roli faworyta, jutro rano może zapomnieć o tym spotkaniu i skupić się na kolejnych wyzwaniach. We wtorek Kolejorz zagra w Skierniewicach, w piątek zaprezentuje się w Mielcu, kadra drużyny jest szeroka, dlatego zwycięska passa niebiesko-białych może trwać dalej. Szkoda jedynie urazów dwóch piłkarzy, o których po meczu mówił Macieja Skorża. Według niego te dwie kontuzje trochę zmieniają plany dotyczące pucharowego pojedynku z Unią Skierniewice a konkretnie wyjściowego składu na to spotkanie.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





2 komentarze

  1. Kosi pisze:

    Mecz w ktorym Lech byla pelna kontrola. Nie podobal mi sie sklad, ktory na koncu wygrana sie obronil, zabraklo mi tylko gola Ishaka, ktory sporo sie napracowal zaslugujac na bramke. Za brak karnego ocena 1 dla sedziego

  2. inowroclawianin pisze:

    Wnioski? Powoli do przodu, kolejka po kolejce..

Dodaj komentarz