Tydzień z historią: Manchester na kolanach i koniec najlepszej serii

Tydzień z historią – nowy cykl KKSLECH.com powstały przed sezonem 2021/2022 z okazji 100-lecia klubu. Pod koniec każdego tygodnia w sposób tekstowo-zdjęciowo-filmowy wspominamy ważne Lechowe wydarzenia, historyczne mecze czy inne istotne/ciekawe spotkania oraz rzeczy, które w konkretnym czasie miały miejsce w Kolejorzu.



Koniec rekordowej passy

Jesienią 23 lata temu miała miejsce najdłuższa zwycięska seria Lecha Poznań w Ekstraklasie. Rekordowa passa wygranych Kolejorza trwała od 29 sierpnia niemal do końca października 1998. Podopieczni ówczesnego trenera Adama Topolskiego zwyciężyli w 9 kolejnych ligowych spotkaniach, w 5 z nich nie stracili gola. Po rekordowej serii 9 ekstraklasowych wygranych przyszły 3 kolejne porażki, Lech Poznań mimo rekordowej serii zwycięstw sezon 1998/1999 i tak skończył poza podium. Z 54 punktami i bilansem 17-3-10, gole: 55:36 był na 4. miejscu. Niebiesko-biali załapali się do europejskich pucharów tylko dzięki dyskwalifikacji Wisły przez UEFA.

Dziewięć zwycięstw z rzędu (od 29.08.1998 do 24.10.1998):

Ruch Chorzów 5:0 (d)
ŁKS Łódź 2:1 (w)
Górnik Zabrze 3:1 (d)
Pogoń Szczecin 3:2 (w)
GKS Bełchatów 3:0 (d)
Odra Wodzisław 3:0 (d)
Polonia Warszawa 2:1 (w)
Zagłębie Lubin 4:0 (d)
Stomil Olsztyn 2:0 (w)

Manchester City na kolanach!

Lech Poznań po porażce w Anglii i po 3 kolejkach Ligi Europy 2010/2011 miał 4 punkty w grupie i nadal szanse na awans. Dzień przed meczem z Manchesterem City dnia 4 listopada 2010 roku i to po dwóch wysokich zwycięstwach nad Cracovią oraz Wisłą zarząd klubu zwolnił Jacka Zielińskiego zatrudniając na jego miejsce Jose Bakero. Lechici byli wtedy odpowiednio ustawieni jeszcze przez poprzedniego trenera, a także niesamowicie nakręceni. W pierwszej fazie meczu mieli co prawda problemy, lecz z czasem śmielej ruszyli na Manchester. W grze Lecha były elementy, których nie widzieliśmy wówczas w Ekstraklasie, czyli walka, pasja, ambicja, determinacja czy zaangażowanie. W 31 minucie kapitalną bombą z daleka popisał się Dimitrije Injac dzięki któremu stadion przy Bułgarskiej eksplodował. W 51 minucie po rzucie rożnym wyrównał kat Kolejorza, Emmanuel Adebayor, ale ostatnie dwa ciosy należały już do nas. W 87 minucie z rzutu wolnego dośrodkował Sergei Krivets, piłka odbiła się od głowy obrońcy, następnie o głowę Manuela Arboledy, a na końcu trafiła w słupek i wpadła do siatki. W 90 minucie ponownie Sergei Krivets podał na środku boiska do Mateusza Możdżenia, który odwrócił się z piłką, oddał strzał z dystansu i zdobył przepięknego gola. Radość była wtedy ogromna, szał na trybunach wręcz gigantyczny, to co było niemożliwe wydarzyło się naprawdę. Kolejorz sensacyjnie pokonał naszpikowany gwiazdami Manchester City sprawiając sensację na skalę nie tylko Ligi Europy!

Czwartek, 04 listopada 2010 roku, godz. 19:00 – 4. kolejka Ligi Europy 2010/2011
KKS Lech Poznań – Manchester City 3:1 (1:0)
Bramki: 31.Injac 87.Arboleda 90.Możdżeń – 51.Adebayor
Żółte kartki: Rudnevs, Djurdjević, Możdżeń – Richards, Bridge
Sędzia: Pieter Vink (Holandia)
Widzów: 43500 (1200 kibiców MC)
KKS Lech: Burić – Kikut, Bosacki, Arboleda, Henriquez – Injac (51.Kiełb), Djurdjević – Peszko (74.Wilk), Stilić (63.Możdżeń), Krivets – Rudnevs.
Rezerwowi: Kotorowski, Gancarczyk, Bandrowski, Zapotoka, Możdżeń, Kiełb, Wilk.
Manchester: Given – Richards, Boyata, Lescott, Bridge (70.Kolarov) – Milner (78.Kompany), Zabaleta, Vieira – Wright-Phillips (46.Silva), Adebayor, Johnson.
Rezerwowi: Hart, Kompany, Silva, Jo, Balotelli, Barry, Kolarov.

Trybuny podczas meczu KKS Lech Poznań – Manchester City FC:

null
null
null


null

Roberto Mancini (trener Manchesteru): – „Jestem rozczarowany tą porażką i tym wynikiem. Po raz kolejny zabrakło nam szczęścia i wykończenia akcji. My na pewno awansujemy, bo kolejny mecz wygramy. Chcemy nadal grać swoje mimo tych trzech porażek z rzędu. Gdybyśmy grali kolejne 100 meczów z Lechem to aż 90 z nich byśmy wygrali. Dziś na pewno nie zasłużyliśmy na porażkę, ale taka jest piłka. Lech nie miał dziś niczego, czego nie miałby Manchester. W piłce nie jest tak, że zawsze wygrywa bogatszy, a dziś to się potwierdziło.”

Jose Bakero (trener Lecha): – „Pierwsza połowa a właściwe minuty były nieco nerwowe, a my traciliśmy za dużo piłek. W drugiej połowie nieco się to zmieniło, choć Manchester grał pressingiem. Na pewno trzeba podziękować kibicom za to, że pomogli nam odnieść to zwycięstwo. Po wejściu Silvy wiedziałem, że jest to świetny zawodnik i może stworzyć groźny duet z Adebayorem. To jednak my byliśmy lepsi i zasłużenie wygraliśmy.”

Sergei Krivets (pomocnik Lecha): – „Manchester City to bogaty klub i ma świetnych piłkarzy. Oni zawsze chcą wygrać, więc nasze zwycięstwo jest dziś wielką niespodzianką dla nas oraz dla wszystkich Polaków. Zagraliśmy z większym zaangażowaniem bardzo chcąc wygrać to spotkanie już przed meczem. Mamy szansę wygrać grupę, ale przed nami jeszcze ciężkie mecze, bo i z Juventusem i z Salzburgiem. W tych spotkaniach też będzie ciężko i także będzie trzeba w nich walczyć.”

Semir Stilić (rozgrywający Lecha): – „Już przed meczem mówiłem, że możemy grać o zwycięstwo. Dziś wygraliśmy co pokazało, że z powodzeniem możemy rywalizować ze wszystkimi drużynami na świecie. Wszystkie zmiany jakie dokonał dzisiaj Bakero wypaliły i cieszę się, że wygraliśmy. W kolejnym meczu na pewno będzie walka, spotkanie z Juventusem będzie dla nas kluczowe.”

Sławomir Peszko (skrzydłowy Lecha): – „Każdy z nas remis brałby w ciemno już przed meczem, a wyszła dla nas super kolejka. Przed nami jeszcze dwa mecze, więc nie możemy spocząć na laurach, bo nas to zgubi. Wydaje się, że spotkanie z Juventusem będzie kluczowe jeśli chodzi na nasze wyjście z grupy.”

Mateusz Możdżeń (pomocnik Lecha): – „Przyznam się, że nie mierzyłem. Po prostu uderzyłem jak najmocniej z prostego podbicia, a że piłka wpadła jak wpadła, to tylko pozostaje mi podziękować Bogu. Dla takiego młodego zawodnika jak ja jest to jakaś bajka, która na razie się nie kończy i niech trwa jak najdłużej. Przed meczem trener Bakero mówił, aby się nie bać, żeby jak najdłużej utrzymać się przy piłce. Bakero wspominał też o zaangażowaniu, bo wiedział, że umiejętności mamy dobre. Trenerowi udał się super debiut i co mogę jeszcze powiedzieć? niech trwa tak dalej.”

„Każdy wie co dzisiaj zrobił dobrego, dlatego też już czekamy na następne mecze. Z takim zawodnikami jacy występują w Manchesterze na pewno nie gra się na co dzień, ale ja w Lechu też mam od kogo się uczyć. Nikt przed pierwszym meczem w Lidze Europy nawet nie mówił, że będziemy pierwsi po 4. kolejce. Wtedy drugie miejsce bralibyśmy w ciemno.”



Jedyna wygrana w Lidze Europy 2020/2021

Po 2 kolejnych porażkach w Lidze Europy 2020/2021 zespół Lecha podejmował u siebie Standard Liege. Było to jedno z najlepszych spotkań w wykonaniu poznaniaków podczas zeszłorocznej jesieni. Kolejorz totalnie zdominował Belgów wygrywając 3:1. Był to najniższy wymiar kary, lechici zdominowali przede wszystkim środek pola nie pozwalając gościom na zbyt wiele. Poznaniacy bramkę z Belgami stracili na własne życzenie, po błędzie, dnia 5 listopada 2020 na uwagę zasługiwały 2 gole Ishaka po 2 asystach Puchacza, który rok temu na początku listopada rozegrał być może nawet najlepszy mecz w seniorskim Kolejorzu.

Lech ogrywając u siebie Standard Liege rezultatem 3:1 w 3. kolejce Ligi Europy 2020/2021 sprawił miłą niespodziankę. W ciągu miesiąca i paru dni ograł 2 klub z Belgii, zarobił wtedy 570 tysięcy euro i zachował realne szanse na awans do 1/16 finału. Kolejorz wygrał dnia 5 listopada 2020 roku pierwszy mecz w fazie grupowej od 5 lat a u siebie od 10 lat. Było to 60 zwycięstwo poznaniaków w historii występów w europejskich pucharach i przy okazji ostatnie.

3. kolejka grupy D Ligi Europy 2020/2021, czwartek, 5 listopada, godz. 18:55
KKS Lech Poznań – Royal Standard de Liege 3:1 (2:1)
Bramki: 14.Skóraś 22 i 48.Ishak – 29.Lestienne
Asysty: 1:0 – Tiba 2:0 – Puchacz 3:1 – Puchacz
Żółte kartki: Ramirez, Muhar – Gavory, Bastien, Dussenne
Sędzia: Manuel Schuettengruber (Austria)
Widzów: (bez udziału publiczności)
Lech: Bednarek – Czerwiński, Satka, Rogne, Puchacz – Tiba (81.Muhar), Moder – Skóraś (62.Sykora), Ramirez (81.Awwad), Marchwiński (62.Kamiński) – Ishak (85.Kacharava).
Rezerwowi: Malenica, Dejewski, Crnomarković, Muhar, Sykora, Klupś, Kamiński, Awwad, Kacharava,
Standard: Bodart – Jans, Dussenne, Bokadi, Gavory (46.Sique) – Bastien, Cimirot (88.J.Carcela-Gonzalez), Raskin (72.Carcela-Gonzalez) – Lestienne (72.Oulare), Balikwisha, Amallah (60.Boljević).

Philippe Montanier (trener Standardu): – „Na początku nasza gra nie wyglądała źle, później po kontrach straciliśmy gole. Po przerwie byliśmy słabsi niż w pierwszej połowie, graliśmy słabo w środku pola co nie dało nam szans na zdobycie punktów. Strata 3 bramki podłamała mój zespół, po tym golu rywal dominował. Lech pokazał klasę, był lepszy. Technicznie nas przewyższał, grał z większym zaangażowaniem niż my.”

Dariusz Żuraw (trener Lecha): – „Mamy pierwsze 3 punkty i jesteśmy bardzo zadowoleni. Wygraliśmy w pełni zasłużenie, rozegraliśmy dobry mecz, stworzyliśmy więcej sytuacji podbramkowych zdobywając gole po ładnych akcjach. Boisko było trudne, ale graliśmy na nim to chcemy grać od dłuższego czasu. Taka gra przyniosła nam efekt w postaci zwycięstwa. Gol na 3:1 dał dużo spokoju, Standard nie miał już argumentów, by wrócić do gry w tym meczu.”



Poprzednie publikacje cyklu „Tydzień z historią”:

>> Włosko-francuska sensacja i remis na Camp Nou
>> 12:11 w karnych i cud w Błażejewku
>> Grecki rewanż, efektowne wyniki i odsłonięta lokomotywa
>> Niezapomniana Austria Wiedeń i awans do Ligi Europy 2021
>> Cypryjskie 5:0 i otwarcie nowej Bułgarskiej
>> Niezapomniany 16 września i spektakularne wygrane
>> Lechowe początki, pucharowy debiut i kolejny Superpuchar
>> Letnie mecze na starej Bułgarskiej
>> 11:1, belgijski pech i otwarcie Bułgarskiej
>> Dwa awanse do Ligi Europy
>> Letnie pucharowe mecze
>> Hat-trick Gytkjaera i rekordowe 6:0 z Grasshoppers
>> Lech Cup 2003, wiele meczów w Europie i drugi Superpuchar
>> Awans po karnych i wyjazdowy rekord
>> Tytuł juniorów i emocjonujący dwumecz z Norwegami
>> 6 tys. kilometrów do celu i rekordowy dwumecz
>> Sparing z nadkompletem widzów i dwa Superpuchary
>> Pucharowy czerwiec i awans na oczach 60 tysięcy
>> Pierwszy tytuł i puchar po karnych
>> Nowy sponsor i jedyny dublet
>> Trzy czerwcowe mistrzostwa i srebro na Rynku
>> Gdańskie emocje, czwarty Puchar i pożegnanie zasłużonych
>> Dwa puchary, spadek i 6:0

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





Dodaj komentarz