Powolny rozwój sekcji

26 sierpnia tego roku Lech Poznań oficjalnie uruchomił swoją sekcję kobiecą. Zespół pod szyldem „Lech Poznań” w rundzie jesiennej osiągał całkiem niezłe wyniki, jednak ten temat niezbyt interesuje kibiców. W Polsce nie ma mody na piłkę kobiecą, w Poznaniu nie ma jej wcale i na razie niewiele wskazuje na jakieś poważne zmiany w tym temacie.



Utworzenie sekcji kobiecej, a właściwie danie nazwy Lech Poznań jednej z istniejących już drużyn było możliwe dzięki współpracy klubu z Uniwersytetem Adama Mickiewicza. Inicjatorem żeńskiej sekcji piłki nożnej jest współwłaścicielka Lecha Poznań, Maja Rutkowska, która od tego sezonu w towarzystwie brata – Piotra Rutkowskiego regularnie zaczęła pojawiać się na obiekcie przy Bułgarskiej podczas meczów Kolejorza.

Dzięki zaangażowaniu się Mai Rutkowskiej od sezonu 2021/2022 w III-lidze kobiecej gra drużyna pod nazwą Lech Poznań UAM. To jest bardzo młody zespół złożony z wielu nastoletnich dziewczyn, które często są nawet niepełnoletnie. Obecnie w piłce żeńskiej mamy Ekstraligę kobiet, I-ligę, II-ligę (grupa północna i południowa), III-ligę i IV-ligę. Lech Poznań gra we wspomnianej III-lidze z 11 innymi zespołami rywalizując w systemie mecz i rewanż.

Maja Rutkowska
null

Rywalami piłkarek Kolejorza są drużyny Juna-Trans Stare Oborzyska, Lechia Gdańsk, Ladies Football Academy Szczecin, Błękitni Stargard, KTS-K Gosrit Luzino, KKP Chełmża, KA 4 Respect Krobia, MKS Lew Lębork, Victoria Niemcz Osielsko, Olimpia II Szczecin i UKS Górnicza Konin (kolejność według klasyfikacji rundy jesiennej).

Lech Poznań UAM w zakończonej tydzień temu rundzie jesiennej zajął 1. lokatę. Żeński zespół w 11 kolejkach wywalczył 25 punktów notując bilans 8-1-2, gole: 44:9. Dziewczęcy Kolejorz ma tyle samo oczek co Juna-Trans Stare Oborzyska z którą w październiku przegrał w finale Pucharu Polski 1:3 oraz 2 punkty więcej od Lechii Gdańsk.

Młodym, głównie nastoletnim dziewczynom, w rundzie jesiennej najlepiej poszło we wrześniu, gdy udało się wygrać 4 kolejne mecze. Lech Poznań UAM swoje domowe spotkania rozgrywa na boisku ze sztuczną trawą mieszczącym się za halą UAM przy ulicy Zagajnikowej. Wyjątkiem było ostatnie spotkanie 7 listopada, które odbyło się na głównej płycie obiektu przy Bułgarskiej.

Lech Poznań UAM
null

Jednym z głównych problemów Lecha Poznań UAM jest bardzo słabe zainteresowanie piłką kobiecą w Polsce. Dyskusji kibiców na temat wyników piłkarek praktycznie nie ma, na portalach społecznościowych to samo, nawet w lokalnych mediach ten temat jest właściwie nieobecny. Wyjątkiem był tylko dzień oficjalnego utworzenia sekcji kobiecej oraz ostatni mecz, który został rozegrany przy Bułgarskiej.

Na domowe mecze Lecha Poznań UAM przy Zagajnikowej jesienią przychodziło w porywach 30 osób, na ostatnim pojedynku z LFA Szczecin frekwencja była już wyższa. Dzięki grze na Stadionie Miejskim na trybunach było około 200 osób. W Poznaniu o sekcji kobiecej nikt na co dzień nie mówi, stale tematem zajmuje się tylko klub, na YouTube przeprowadza on nawet transmisje na żywo z domowych gier sekcji żeńskiej, które cieszą się jednak bardzo słabym zainteresowaniem (średnio ogląda je ok. 150-200 osób).

Dzięki daniu nazwy „Lech Poznań” kobiecemu zespołowi UAM piłkarze Kolejorza zyskali nowych kibiców. Od sierpnia młode dziewczyny regularnie pojawiają się na domowych meczach niebiesko-białych, w czasie jednego z pojedynków doszło nawet do prezentacji kobiecego zespołu na głównej płycie.

Piotr Rutkowski & Maja Rutkowska
null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





13 komentarzy

  1. ryszbar pisze:

    Jak to mówią kropla drąży skałę. Ważne, że jest plan na ten zespół. Pewnie awans poprawi zainteresowanie. Ja na ten przykład przynajmniej staram się śledzić wyniki a i czasami podejrzę na transmisję. Trzymam kciuki za dziewczyny.

  2. mario pisze:

    a mnie żeński futbol kompletnie nie interesuje, mógłby nie istnieć. Być może to kwestia tego, że jest to w miarę świeża sprawa. W siatkę i kosza kobiety grają od dawna i wydaje się to naturalne. Póki co, żeńska piłka ma dla mnie taki sam sens jak męska gimnastyka artystyczna.

    • robson pisze:

      Odnoszę wrażenie, że w siatce, koszu czy tenisie nie rzucają się tak w oczy dysproporcje w poziomach między męską a żeńską wersją tych sportów i dlatego się przyjęły. A w piłce nożnej dysonans jest potężny. Nawet na zawodach najwyższej rangi poziom piłki żeńskiej jest żenujący…

      • mario pisze:

        to jest racja, choć może te dysproporcje, o których piszesz biorą się stąd, że piłka nożna to dla kobiet jednak nowość w porównaniu ze sportami, które wymieniłem. Tam rzeczywiście te dysproporcje są dużo mniejsze i jakoś się to ogląda.

  3. Sp pisze:

    A ja oglądam kobiecą piłkę, kiedyś na Eurosporcie teraz na TVP Sport no i na klubowym yt. Wiem czego można się spodziewać po występie III ligowych dziewczyn, dlatego też jakiś wielkich wymagań nie mam. Chętnie oglądam mecze kobiet i dobrze, że robi się coraz więcej wokół tego by właśnie trafiało do jak największej liczby odbiorców. Wiadomo, że ktoś już na samą myśl piłka kobieca nie zainteresuje się tym, ale dla laika, który jeszcze nie oglądał meczu to polecam podejść bez wymagań i jakichkolwiek oczekiwań bo szybko można się zrazić. Powiem tak Lech Poznań UAM ani mnie to grzeje, ani ziębi, choć powtarzam jak mam czas i leci na żywo to obejrzę, na powtórkę bym się nie zdecydował.

  4. tomasz1973 pisze:

    No to dla równowagi…ja mam tak jak mario. Zero zainteresowania, bo byc go nie może, kobiety strasznie kalecz tą piękną grę! Dlatego piłka nożna kobiet mogłaby nie istnieć, co do porównań, to tak jak kolega wyżej lepiej nie da się tego określić jak gimnastyka artystyczna panów. No ale cóż, takie czasy, kobieta chce robić wszystko to co facet, a facet (na szczęście mniejszość) strasznie zniewieściał i nie zdziwię się jak nie długo jeżeli byłyby mrozy to zamiast kaleson założą pończochy.

  5. Franco pisze:

    A ja obejrzałem sporo meczów kobiecych, ale na poziomie reprezentacyjny. W latach 90-tych pojedyncze mecze. Turnieje Euro i WC w zasadzie regularnie od 2001 roku. Na igrzyskach, od Sydney 2000 o ile pamiętam. Tak gdzieś do 2017 starałem się oglądać większość meczy na tych turniejach. Na pewno wszystkie Niemek, Amerykanek, Norweżek, Szwedek, czy Brazylijek. Czyli czołówki. Bo wtedy kobieca piłka była jak hokej czyli dyscypliną kilku reprezentacji.
    Koło 2015-2017 zacząłem już tylko oglądać playoffy. A ostatnie MŚ 2019 to oglądałem chyba tylko finał (?) Nawet nie pamiętam kto zajął dalsze pozycje.
    Polskę trudno było oglądać bo się nie kwalifikowaliśmy. W losowaniach grup eliminacyjnych ciężko nam było wskoczyć wyżej niż czwarty koszyk. O ile pamiętam jakieś transmisje częściej zaczęły się za trenera Góralczyka. Wcześniej może coś było, ale trudno mi powiedzieć. Złoto U-17 na Euro’2013 chwilowo zrobiło trochę szumu, ale szybko sprawa ucichła.
    U nas grała Atena Poznań, ale co się z nimi dzieje, nie wiem. Nic nie słychać.
    Inicjatywa w Lechu bardzo dobra. Życzę powodzenia i na pewno będę starał się śledzić, przynajmniej wyniki ;)
    A jak mnie coś strzeli, to i na żywo się skuszę, ot tak dla rekonesansu.

  6. Przemo33 pisze:

    W sumie pomijając kwestie zainteresowania piłką kobiecą i podejścia do tych tematów, to bardzo fajny pomysł, by Lech miał również swoją drużynę kobiecą. Niech dziewczyny grają, robią swoje i niech to daje im i kibicom tego zespołu radość, a może kiedyś przyjdą też jakieś sukcesy.
    Co do kwestii zainteresowania piłką kobiecą to chyba można by to porównać do kwestii filmów – jeden film bardziej spodoba się widzom i tym chętniej pójdą do kina, by go obejrzeć i/ lub tym chętniej zobaczą go w internecie/ w telewizji pierwszy lub następny raz, a innym mniej. Może to też wynika z faktu, że raczej tak jest, że gdy myślimy o facetach i sporcie, to do głowy przychodzą głównie piłka nożna, boks i można by jeszcze kilka dyscyplin podać (to kwestia indywidualna każdego), a gdy myślimy o kobietach i sporcie, to do głowy pierwsze co przychodzi to siatkówka i kilka innych dyscyplin, ale raczej nie piłka nożna. Tutaj to widać też czasami w szkole od najmłodszych lat, ale to już inna kwestia.
    Tak czy inaczej szacunek dla ludzi, którym chciało się włożyć trud i stworzyć kobiecą drużynę Lecha. Od siebie mogę tylko życzyć dziewczynom powodzenia i sukcesów w przyszłości.

  7. Levin_67 pisze:

    Proboszczem w Starych Oborzyskach, jest były kapelan Lecha ks. Jacek Markowski. Ciekawe czy nadal „działa” w sporcie.

  8. inowroclawianin pisze:

    Mnie też raczej niezbyt interesuje. Nigdy w całości nie obejrzałem żadnego meczu kobiet, a tym bardziej na żywo. Może gdyby te dziewczyny z Lecha grały z powodzeniem w damskiej LM to bym się zainteresował bardziej.

  9. tolep pisze:

    Bez sensu sport. Nie przyjmie się. Jakby może grały w hali, to ewentualnie można by było zawiesić oko na walorach artystycznych… z tym że u piłkarek to zazwyczaj z tym nie bardzo. Nie ma widzów i nie będzie, więc i pieniędzy też nie.

    • Franco pisze:

      Piszesz o Polsce ? Szkoda bo kobieca piłka to super sprawa. Niestety, u nas beton i konserwa. No i potrzebne są jak zawsze rozwiązania systemowe, a na to póki co nikt nie pójdzie.
      Ale ja na to patrze inaczej. Piłka kobieca ligowa w Polsce bez większych aspiracji, ale jako organizacja zagospodarowująca duże ilości dziewczynek. Każdy sposób jest dobry by wyciągnąć dzieci sprzed monitora na boisko.
      Obalić stereotypowe myślenie, że dziewczyny to tylko kochają siatkówkę i tylko do tego się nadają.
      Al Bundy szydził, że nie ogląda piłki nożnej jest dla kobiet. Z amerykańskiego punktu widzenia miał rację. Tam swego czasu piłka nożna była wpisana w program szkolny dla dziewczyn. Amerykańce nawet doszli naukowo (jak to oni),że ta właśnie dyscyplina zespołowa najlepiej służy rozwojowi fizycznemu dziewczynek.
      U nas teoretycznie powinno być łatwiej, ze względu na popularność męskiej piłki, no ale idzie ślamazarnie. Mimo, że bieda będzie, to fakt, myślę, że się przyjmie ale na takim poziomie półamatorskim, lokalnym, może niektórych szkół. Na zasadzie kółka zainteresowań, fajnego spędzania czasu, a nie na zasadzie zapiszę córkę na piłkę to za kilka lat będzie zarabiać kupę kasy. Tego faktycznie nie będzie.
      P.S.
      Z tymi walorami artystycznymi, to nie jest tak ciężko. Kolejny stereotyp. Nie wiem czy pamiętasz czasy bobochłopów 20 lat temu. Głównie w Europie, bo Ameryka starała się trzymać poziom. Już od dawna jest z tym o wiele lepiej. Choć nie każdemu to wyszło na dobre :)
      Gdy Niemki przechodziły z ery cyborgów babonatorów w erę bardziej przyjemną dla oka, skończyły się medale.

  10. Pawel1972 pisze:

    Kobieca piłka nożna to kabaret, a nie poważny sport. Po co w ogóle o tym piszecie?

Dodaj komentarz