Odkurzony temat sprzed 28 lat

W ostatnich dniach odkurzona została sprawa sprzed ponad 28 lat, która dotyczy Lecha Poznań. Były piłkarz Wisły Kraków, Grzegorz Szeliga na swoim profilu na Facebooku poinformował o sprzedaniu meczu Wisły Kraków z Legią Warszawa w 1993 roku.



Ogólnopolskie media wróciły do sprawy z ostatniej kolejki sezonu 1992/1993 już kilka dni temu, zaraz po publikacji poniższych wpisów przez Grzegorza Szeligę. 53-letni obecnie były napastnik pochodzący z Warszawy i grający m.in. w Legii, Jagiellonii, Wiśle, Ruchu czy w Zagłębiu, zdecydował się publicznie przyznać do sprzedaży słynnego meczu, bowiem zmaga się z nieuleczalną chorobą i chce oczyścić swoje sumienie.

null

Grzegorz Szeliga jest jedną z nielicznych osób, która przyznała, że spotkanie Wisły z Legią było ustawione. Wcześniej już w 2012 roku podobnie wypowiadał się bramkarz Legii, Maciej Szczęsny, który nie ukrywał kupna tytułu przez jego klub w sezonie 1992/1993.

null

Sprawa ostatniej kolejki rozgrywek 1992/1993 od paru dni komentowana jest także przez kibiców Lecha Poznań, między innymi w „Śmietniku Kibica” na KKSLECH.com nie brakuje licznych dyskusji na ten temat. Dla przypomnienia pozostałym kibicom cała sprawa dotyczy dnia 20 czerwca 1993 roku i wydarzeń z 34. kolejki. Przed ostatnią serią spotkań Ekstraklasy trzeci Lech Poznań mając 46 punkty tracił 1 oczko do drugiego ŁKS-u Łódź oraz pierwszej Legii Warszawa. W ostatniej kolejce Kolejorz podejmował u siebie Widzew, ŁKS grał u siebie ze zdegradowaną już Olimpią Poznań, a Legia jechała do Krakowa na bój z ligowym średniakiem – Wisłą.

Goli widocznych na powyższym filmiku nie trzeba w ogóle komentować. Bramki strzelano na wyścigi, ostatecznie Legia wygrała przy Reymonta z Wisłą aż 6:0, ŁKS rozgromił Olimpię 7:1, ale to nie starczyło mu do mistrzostwa. W tym samym czasie broniący tytułu Kolejorz zremisował u siebie z Widzewem 3:3. Poznaniacy w 34 kolejkach zanotowali dobry bilans 17-13-4, gole: 70:29 zostając najskuteczniejszym zespołem Ekstraklasy.

Po meczach 20 czerwca 1993 roku UEFA natychmiast zajęła się wydarzeniami w Polsce i poinformowała o wykluczeniu Legii oraz ŁKS-u z rozgrywek o Puchar UEFA. Dopiero dnia 10 lipca 1993 roku PZPN oficjalnie anulował wyniki spotkań Legii i ŁKS-u w 34. kolejce przyznając mistrzowski tytuł trzeciemu Lechowi Poznań, który po remisie z Widzewem Łódź 3:3 miał tyle samo punktów (47). Legia nigdy nie mogła pogodzić się z utratą tytułu, w 2004 i w 2007 roku odbyły się nawet rozprawy z wnioskiem, by uchylić decyzję z 1993 roku, ale oba zostały rozpatrzone negatywnie. Warszawski klub do dziś przypisuje sobie mistrzostwo 1993 co jest wyszydzane przez kibiców innych polskich drużyn.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





15 komentarzy

  1. smigol pisze:

    Wszyscy to zawsze dobrze wiedzieli, szacunek dla pana Szeligi.

  2. Kibic z Bydgoszczy pisze:

    To potwierdzenie tego, że w tym sezonie legia nie tylko jest słaba ale przede wszystkim sędziowie tani nie są. Inflacja wszędzie :-)

  3. leftt pisze:

    Obejrzałem sobie jeszcze raz te bramki. Obrońcy Wisły wykonywali prawie że taniec deszczu wokół tych wszystkich Kowalczyków i Śliwowskich. Ale czego się nie robi, żeby udawać, że zrobiło się wszystko ale żeby bramka i tak wpadła.

  4. Mirco pisze:

    W wielu miejscach (w sensie mediach) jadą po byłym piłkarzu Wisły p. Szelidze, bo się przyznał…. Tymczasem zapominają, że on piłkarzem kiedyś był, a cały czas jest człowiekiem. Mało kto przejmuje się tym, że walczy ze śmiertelną chorobą, a jest nią paskudny nowotwór. Kto stracił kogoś bardzo bliskiego z powodu raczyska, wie o czym mówię. Ja tam wcale się nie dziwię, że p. Szeliga się przyznał i dobrze, że zrobił to publicznie – na tyle, na ile stan jego zdrowia mu pozwala. Po prostu szykuje się na tamten świat… Zwyczajnie nie chce, aby ktokolwiek miał do niego żal o jego czyny z przeszłości.
    Jako Kibol Kolejorza uważam, że ustawiając mecz źle zrobił, ale doceniam, że teraz jak mężczyzna przyznał się do błędu i sprawa w jego przypadku jest zakończona. Życzę mu aby wygrzebał się z tej choroby mimo wszystko, a jeśli Pan Bóg zaplanował w jego przypadku inaczej, to żeby na tę ostatnią chwilę był przygotowany najlepiej jak tylko potrafi!
    Ps. Na marginesie tamtej kolejki, zastanawiam się ile razy – nas Kiboli, piłkarze różnych drużyn oszukiwali ustawiając wyniki meczów w latach 90. Kiedyś widziałem listę tzw. ustawionych spotkań i była ona przerażająco długa. Jakoś ma przeczucie, że ligowa piłka w latach 90. to było jedno wielkie szambo i raczej rzadko kiedy mecze były rozgrywane uczciwie….

    • leftt pisze:

      Kiedyś czytałem wspomnienia Fryzjera i szczerze mówiąc rzygać mi się chciało. Co do Szeligi – przytaczając w śmietniku jego wpis trochę niepotrzebnie nabijałem się, że było ostro pite. Że literówki we wpisie itp. Potem wyszły na jaw inne okoliczności, tragiczne w sumie. Co zresztą nie wyklucza tych pierwszych. Życzę mu zdrowia i siły. Tyle.

  5. przem37 pisze:

    Jedno zdanie wyjaśnienia i dość znacząca korekta. Niestety, ale większość osób popełnia błąd cytując głupią wypowiedź Szpakowskiego, dlatego piszę aby sprostować ten banał jaki wciąż się powtarza.
    LECHOWI NIKT, NIE PRZYZNAŁ MISTRZOSTWA POLSKI !!!!

    Lech Poznań w sezonie 92/93 zdobył tytuł Mistrza Polski. Nie było żadnego „Majstra przy stole”. A gwoli wyjaśnienia, przed 34 kolejką Legia i ŁKS, miały po 34 punkty, Lech miał ich 33. W ostatniej kolejce Lech zremisował z Widzewem finalnie miał 34 punkty.
    Po zamieszaniu związanym z „niedzielą cudów”, PZPN jako organizator rozgrywek w tamtym czasie, ze względu na niesportowe zachowanie podjął decyzję o anulowaniu wyników obu spotkań (był to tzw. obustronny walkower).
    Poskutkowało to tym, że wszystkie 3 kluby miały taki sam bilans punkowy, ale to Lech miał z nich najlepszy stosunek bramek strzelonych do straconych.
    I dlatego Lech Poznań w 1993 roku został Mistrzem Polski, a nie dlatego, że ktoś mu ten tytuł przyznał.

    • leftt pisze:

      Dlatego, że szmacie i ŁKS-owi odjęto punkty. Co nastąpiło przy stole a nie przy boisku. Rzeczywiście – MP był konsekwencją odjęcia punktów rywalom, co odróżnia tę sytuację np. od przytoczonej niedawno w Śmietniku z 1951 roku, kiedy MP przyznano zwycięzcy PP. Tak czy inaczej – nie nastąpiło to na boisku więc z tym zdobyciem to tak sobie. Co zresztą pośrednio przyznały ówczesne władze Lecha nie wypłacając Sidorczukowi premii za MP, co spowodowało skierowanie sprawy do sądu.

      • przem37 pisze:

        Left, nie masz racji, walkower, jest częścią rozgrywek w gry w piłkę nożną (możesz go dostać za nieuprawnionego zawodnika, czy przekroczenie limitu zmian), zdarza się rzadko, ale się zdarza.
        I kolejna sprawa nie anulowano wyników tych meczów, tylko przyznano tzw. obustronny walkower, a to jest różnica.
        Majster przy stole byłby wtedy, gdyby, pomimo walkowera, ŁKS, albo Legia miały więcej punktów, a PZPN arbitralnie przyznał tytuł Lechowi.

        Swego czasu czytałem wspomnienia z tego sezonu bodajże Brzęczka, który mówił jak ich niemiłosiernie skręcili w kilku meczach min. na ŁKSie.
        Dlatego uważam, że Lech ten tytuł zdobył, a nie ktoś mu go dał.

      • leftt pisze:

        To są wszystko niuanse. Pamiętam ten dzień i pamiętam, że po wyłączeniu Studia S-13 nie cieszyłem się z MP dla Lecha. W ogóle z niczego się nie cieszyłem, po prostu czułem obrzydzenie. Tego majstra ze wszystkich siedmiu lubię najmniej.

  6. Levin_67 pisze:

    Nie znałem wcześniej przytoczonego w artykule wywiadu Macieja Szczęsnego, podobnie jak pisząc o odebraniu Groclinowi pucharu, powodu dlaczego pan Szeliga zdecydował się na to wyznanie. Późniejszy dopisek był niepotrzebny, cóż czasami szybciej coś mówimy lub piszemy, niż myślimy. Redakcja przypomniała dość istotny fakt, o którym chyba nikt wcześniej nie napisał w śmietniku, mianowicie ten że na „niedzielę cudów” jako pierwsza zareagowała UEFA, stawiając tym samym PZPN niejako „pod ścianą”. Swoją drogą ciekawe który z prezesów Dziurowicz, Listkiewicz, Lato czy Boniek, wpadł na pomysł żeby uroczyście „zwrócić” legii tytuł. Panu Szelidze jak chyba wszyscy użytkownicy tego portalu, życzę zdrowia i wytrwałości w walce z chorobą.

  7. Pawelinho pisze:

    Tym bardziej życzę im spadku za te wszystkie lata, kiedy byli ciągnięci za uszy. „gdzie legła nie może tam sędziego pośle” nie wzięło się przecież znikąd”, a tym bardziej nigdy nie uwierzyłem, że nie są umoczeni w ten proceder jako „czysty” klub. Niech szmata leci jak najniżej.

  8. Pawelinho pisze:

    Ogólnie bardzo ciekawe fakty, które trzeba przypominać kibicom szmaty.

Dodaj komentarz