Pięć szybkich wniosków: Lech – Warta 2:0

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizy meczu, statystyk pomeczowych, analizy gry danego zawodnika czy wyboru najlepszej akcji w wykonaniu Kolejorza, prezentujemy pięć szybkich pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny i poszczególnych piłkarzy.



Na to nie dało się patrzeć

Pierwsze minuty meczu wyglądały tak jak przewidywał to chyba każdy, kto choć trochę interesuje się polską piłką nożną. Lech prowadził atak pozycyjny, Warta się broniła i na dodatek robiła to bardzo głęboko. Rywala interesował w tym meczu choćby punkt, Dawid Szulczek poszedł na całość decydując się na ultradefensywne ustawienie 1-6-3-1, które w trakcie meczu zmieniało się na 1-3-6-1. W tym ustawieniu dwóch środkowych pomocników Warty często wchodziło pomiędzy stoperów stosujących indywidualne krycie m.in. Ishaka i Amarala. Portugalczyk w pierwszej połowie regularnie zmieniał pozycje, grał na obu flankach, na „10” co nie przełożyło się na żadne konkrety. Na bezradnego w ofensywie Lecha nie dało się patrzeć, poznaniacy nie mieli pomysłu, jak sforsować zagęszczoną linię obrony przeciwnika. Lech w pierwszych 45 minutach oddał na bramkę Lisa tylko 5 strzałów w tym 2 celne autorstwa Salamona oraz Ishaka z daleka. Ponadto gdyby nie 2 świetne interwencje Bednarka w 15 minucie, to nasz zespół sensacyjnie przegrywałby 0:1.

null

Znów mocny kwadrans po przerwie

Trener Maciej Skorża o dziwo nie przeprowadził w przerwie żadnych zmian, choć już po 20 minucie kilku zawodników poszło się rozgrzewać. Zaraz na początku II odsłony goście mieli kolejną świetną sytuację, którą złym wyprowadzeniem piłki sprokurował Milić. Po tamtej akcji Lech w końcu się obudził. Nasza drużyna zaczęła grać przede wszystkim szybciej, składniej, z większą werwą. Lech tym razem od 47 a nie od 46 minuty, po zmianie stron znów był zupełnie inną drużyną niż w pierwszej odsłonie co przełożyło się na 11 bramkę (10 ligową) strzeloną między 51 a 60 minutą gry. Ten gol zaskoczył Wartę, nie ukrywał tego także jej trener, przeciwnik robił wszystko, by nie stracić bramki z akcji, a tymczasem dał się pokonać po tym jak obrońcy źle wybili piłkę po wcześniejszym rzucie rożnym. Lech w 53 minucie zaskoczył obronę Warty, w jej polu karnym znalazł się m.in. Ishak, Salamon czy Milić, goście nie byli na to gotowi, zgubili krycie, Lech po objęciu prowadzenia zrealizował swój cel mogąc grać później z większym spokojem.

null
null

Cichy bohater

Cichym bohaterem meczu z Wartą był Filip Bednarek, który w 15 minucie wybronił uderzenie z bliska autorstwa Papeau oraz dobitkę Zrelaka. Nasz bramkarz zatrzymał Słowaka także w 46 minucie gry, gdy piłkę źle wyprowadzał Milić oraz kapitalnie obronił strzał Czyżyckiego oddany już w doliczonym czasie spotkania. Lech w końcu miał między słupkami kogoś, kto wybronił nam mecz, przydał się drużynie, dał oczekiwaną jakość i zrobił naprawdę wiele, by to Kolejorz okazał się zwycięzcą derbów. Tym razem nasza obrona miała słabszy dzień, duet Karlstrom – Kvekveskiri w środku pola też nie pomagał, z tyłu kiepsko zagrał Pereira, przez co Warta oddała na naszą bramkę aż 10 strzałów w tym 5 celnych! Aż 5, ponieważ jeszcze żaden inny rywal tej jesieni nie oddał przy Bułgarskiej aż tylu celnych uderzeń, choć nikt nie zagrał w Poznaniu tak bardzo defensywnie, jak „Zieloni”. Obrona Lecha zagrała dziś bardzo przeciętnie, nie była sobą, nie radziła sobie z pojedynczymi kontrami Warciarzy, których na szczęście zatrzymał świetny w derbach Filip Bednarek.

null

Kolejny krok

Mecz z Wartą ponownie nie był porywającym widowiskiem. Lech w pierwszych 45 minutach nie poradził sobie z ultradefensywnym ustawieniem Warty, nie miał przestrzeni do rozgrywania piłki, nie bardzo też miał pomysł, jak prowadzić atak pozycyjny, żadne schematy nie funkcjonowały, w dodatku przegrywałby do przerwy, gdyby nie Filip Bednarek. Druga połowa była już lepsza, Lech znów nie zaskoczył Warty z akcji, ale 2 razy pokonał Lisa po wcześniejszym stałym fragmencie gry. Przy stanie 2:0 na boisku zrobiło się trochę więcej miejsca, Warta nie tyle co otworzyła się a straciła już wiarę w remis, w defensywie nie była już tak skoncentrowana, nie była zdyscyplinowana taktycznie, przez co kolejne szanse na gole mieli m.in. Amaral, Ramirez, Skóraś czy Marchwiński. Mecz z Wartą był podobny do tego zeszłotygodniowego z Piastem. Wtedy Lech również dużo lepiej grał po przerwie i wygrał bez straty gola. Trzy punkty to największy plus niedzielnych derbów, o samej grze nie ma więcej co pisać. Atak pozycyjny nie funkcjonował, nie było także kontroli nad kontrami Warty co skutkowało aż 10 strzałami w tym 5 celnymi oddanymi przez rywala.

null

Właściwe tory lokomotywy

Lech wciąż ma dołek w grze, w wynikach absolutnie nie, pod tym względem wszystko jest zgodne z oczekiwaniami. Lech robi to, czego wymagają kibice. Regularnie wygrywa domowe mecze, jest liderem po 14 kolejce z rzędu, na pewno będzie nim także po najbliższej serii spotkań, ma już 5 oczek przewagi nad Lechią i 3 punkty więcej od Pogoni. Jest dobrze, ale w ostatnich 3 jesiennych kolejkach trzeba zrobić wszystko, by jeszcze powiększyć przewagę nad goniącymi nas ekipami. Poznańska lokomotywa znajduje się na właściwych torach, już w środę zawita do Krakowa na obiekt Garbarni, w niedzielę dojedzie do Lubina, gdzie gra będące w kryzysie Zagłębie. Awans do ćwierćfinału Pucharu Polski to absolutny obowiązek Lecha Poznań, wygranej nad „Miedziowymi” trzeba za to wymagać, aż prosi się, aby Lech wykorzystał kryzys Zagłębia i po 7 kolejnych spotkaniach z tym rywalem bez zwycięstwa wreszcie znalazł sposób na lubinian.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





15 komentarzy

  1. Mateusz92 pisze:

    Wygrana w środę to obowiązek i tutaj tak naprawdę nie ma się nad czymś rozwodzić. Natomiast Lubin wydaje się idealnym terenem by przełamać wyjazdową niemoc. Od początku rzucić się na nich jak Azor na szynkę i będzie dobrze (pod warunkiem, że będzie dopisywała skuteczność). Zagłębie nie wytrzyma naporu Lecha. Defensywa nie jest mocną stroną Zagłębia. Wystarczy sobie przypomnieć jak my broniliśmy za Żurawia. Choć z drugiej strony lepiej nie wracajmy do tego. Niedzielny wieczór to nie jest dobry czas na wnerwienie się. Fakt zbliżającego się poniedziałku jest sam w sobie tak wnerwiający, że nie warto dokładać sobie nowych zmartwień.

  2. Grossadmiral pisze:

    Co prawda przed meczem z jagą pisałem że w końcu trzeba się przełamać w białymstoku skoro jesteśmy w dobrej formie a oni słabiej a dodatkowo sama statystyka prawdopodobieństwa przemawia za nami a mimo wszystko dostaliśmy w trąbę tak teraz jest podobnie ale miejmy nadzieję że z lepszym skutkiem wyjdziemy z tego pojedynku. Zagłębie jest cienkie kadrę ma słabą zawodnicy są nie w formie szysz nie gra a starzynski juz odcina kupony. Żurawiowi paru zawodników ma coś do pokazania że na nich nie stawiał czy nie miał dobrych relacji więc szansa na 3 pkt jest olbrzymia póżniej radom i tutaj będzie bardzo cięzko pachnie remisem następnie górnik to też wysokie prawdopodobieństwo 3 pkt. Byłoby fantastycznie zainkasować 9 punktów ale racjonalnie 7 też chyba będzie spoko. Teraz garbarnia niech rezerwowi się spiszą

  3. 100h2o pisze:

    Redakcja pisze : „Druga połowa była już lepsza, Lech znów nie zaskoczył Warty z akcji, ale 2 razy pokonał Lisa po wcześniejszym stałym fragmencie gry.”
    1 bramka – jak widziałem to były PODANIA = Kamyk/Kwekwe +Amaral+ Pereira i gol Milića. Jakby nie patrzeć TO BYŁA BRAMKA STRZELONA Z GRY !!!!!!!!!! I też trener Warty bredzi że stracili obie bramki po stałych fragmentach gry !

  4. Piknik pisze:

    Zimno ale jak jest listopad to raczej nie możesz się spodziewać 20C na termometrze także, oszukując swój układ nerwowy Piknik ogrzewał swój organizm zimnym piwkiem na stadionie, obserwując derby Poznania. Jakby Lech podczas tego spotkania chciał nawiązać do poprzedniego nie udanego sezonu, grając dwie zupełnie różne połowy. Pierwsza jest do zapomnienia i zgadzam się z redakcją, że pan Bednarek jest cichym bohaterem tego meczu. Nie wiem czy gdyby Warta zdobyła bramkę Kolejorz byłby wstanie wbić dwie bramki zdeterminowanemu rywalowi, tak aby nie stracić punktów w tym meczu. Trudno oceniać formę golkipera Lecha skoro rywale tak rzadko w ostatnich meczach są w stanie choćby oddać strzał na bramkę naszego zespołu. Jednak dwie interwencje naszego golkipera są dla mnie kluczowe w tym meczu. (Jednak nie zmieniam zdania, że w przerwie zimowej trzeba sprowadzić bramkarza, który zwiększyłby rywalizacje na tej pozycji). Druga odsłona to w końcu rozbicie tego muru przed bramką rywala. Gdy Lech strzelił Warta w pewnym momencie musiała się odsłonić a nasi zawodnicy mieli dużo więcej miejsca aby dalej zagrażać bramce rywala, co skutkowało stratą kolejnej bramki Zielonych i szkoda, że Lech w końcówce nie dobił rywala bo był bliski strzelenia kolejnych goli.
    Kibicowsko to było wielkie święto piłki nożnej w Poznaniu. Olbrzymia liczba kibiców, nawet pan prezes Kurski stwierdził, że warto w TVP pokazać derby Poznania. Myślę że są to szczególne derby bez agresji z dużym szacunkiem dla rywala z odpowiednią oprawą z której jako poznaniacy możemy być dumni. I tak na koniec było jak było a Lech znowu zdobywa trzy bezcenne punkty.

  5. Kosi pisze:

    Mecz podobny do tego z Piastem, rywal lepszy w ofensywie, slabszy w obronie. Zaskoczyla mnie pozytywna gra rezerwowych. Ramirez z duza energia, Skoras zrobil wiecej niz Kaminski

  6. aaafyrtel pisze:

    chce skomentować kastę na 1:0… ona był a akcji, ale ta akcja została uruchomiona wcześniejszym wybiciem z rogu… ten róg to jednak lekkie kuriozum jak dla mnie… mieliśmy szczęście, że gwizdacz dostrzegł muśnięcie piłki przez włosy wystające z głowy iwanowa po strzale naszego…

  7. 07 pisze:

    Brak pazernosci i przyspieszenia. Gra na stojąco. Bednarek rowniez w kilku akcjach mógł szybko poslac piłkę do przodu, a zamiast tego biegał sobie z piłką w polu karnym…. skończyło się szczęśliwie ale gra w ataku pozycyjnym do poprawy. Lubin tez bedzie się bronił..

  8. Przemo33 pisze:

    Udało nam się wygrać, ale mecz mógł się zupełnie inaczej potoczyć, gdyby nie dwie bardzo dobre interwencje Bednarka w 15 minucie meczu. Za to minus dla obrony, że dopuścili do tego, natomiast brawa dla Filipa za te dwie, kluczowe interwencje. Zdecydowanie bramkarz wczoraj był jednym z najlepszych na boisku. Ogólnie pierwsza połowa była słaba w naszym wykonaniu, za mało było strzałów z naszej strony, ofensywni zawodnicy mieli problem by oddać celny strzał na bramkę Warty, która dobrze się broniła. Dla przykładu Adriel coś próbował, starał się, ale często podejmował złe decyzje. Inni ofensywni gracze również coś próbowali zrobić, ale niewiele z tego wychodziło. Brakowało strzałów z dystansu i ten mecz po raz kolejny pokazał, że brakuje nam kogoś, kto potrafi przymierzyć z dystansu, kto jest w tym specjalistą i może w ten sposób strzelić parę bramek w sezonie. Dwa celne strzały Salamona i Ishaka to za mało. Warto wspomnieć, że Warta grając defensywnie mogła nawet prowadzić z nami do przerwy, na nasze szczęście tak się nie stało, dzięki wspomnianemu wyżej Bednarkowi.
    Druga połowa była już lepsza, udało się w końcu strzelić bramkę, potem dołożyć drugą i nasza drużyna złapała luz w grze, natomiast Warta nie grała już tak dobrze w obronie, dlatego mieliśmy szansę na strzelenie kolejnych bramek i szkoda, że nie udało się wygrać tego meczu wyżej.

    Gra naszej drużyny nie była najlepsza, pierwsza połowa do przemilczenia, mieliśmy w tym meczu trochę szczęścia (dwie ważne interwencje Bednarka w 15 minucie), ale najważniejsze, że udało nam się wygrać i jesteśmy nadal liderem. Takie mecze, gdy nie gramy najlepiej, gdy nam nie idzie, też trzeba umieć wygrywać. Przed nami teraz dwa mecze, które trzeba wygrać. Wygrać z Garbarnią i awansować do dalszej rundy Pucharu Polski, a później w końcu się przełamać i wygrać z Zagłębiem. Następnie w tym roku mamy jeszcze mecze z Radomiakiem i Górnikiem. Trzy mecze ligowe, do zdobycia 9 punktów, ale tak realnie patrząc Radomiak jest w dobrej formie, ostatnio wygrywa, z Zagłębiem nie wygraliśmy ostatnich 7 meczów, więc gdybyśmy zdobyli w tych trzech meczach 7 punktów oraz wygrali w meczu z Garbarnią w Pucharze Polski, to będzie na prawdę dobrze. Teraz przed nami ostatnie cztery mecze, ostatni rywale i oby ta końcówka roku kalendarzowego była dla nas udana.

  9. Mirco pisze:

    Wszyscy Kibole którzy oglądali wczorajszy mecz i uważają, że Filip Bednarek był najlepszy u nas na boisku mają w 100% rację. Inna sprawa – niczego nie odbierając naszemu bramkarzowi – że: 1. strzały (ten zwłaszcza Zrelaka) Warty były delikatnie mówiąc kiepsko mierzone – na nasze szczęście ;-) 2. przykro, że po meczu u siebie na Bułgarskiej najbardziej chwalimy bramkarza, a nie np. napastników 3. mimo dziś kilku udanych interwencji Filipa, uważam, że w przerwie zimowej musi do nas przyjść jakiś „kozak” na bramkę. Mnie strasznie wczoraj strasznie irytowały jego zbyt wolne wznawianie gry – ewidentnie mieliśmy problem z atakiem pozycyjnym przy zagęszczonej obronie Warty, więc gdy Warcie udawało się przedostać po naszą bramkę, to aż prosiło się, żeby nasz bramkarz po ich nie udanym strzale maksymalnie szybko wznowił grę. Można byłoby uzyskać przewagę liczebną i wyjść z porządną kontrą, a tak dalej się męczyliśmy…. ważne że mamy 3 punkty i tyle!

    • aaafyrtel pisze:

      odniosę się do dwóch twoich opinii odnośnie bednarka…

      fakt 1. te jego dwie obrony strzałów wprost w niego na początku meczu były szczęśliwe i nawet nieco komiczne, zwłaszcza ta druga, ale zważ, że nasi obrońcy naciskali na warciarzy, uniemożliwiając im precyzyjne strzały obok stojącego na linii bednarka…

      fakt 2. on zwlekał wielokrotnie z szybkim wznowieniem akcji, ale może nasi byli pokryci i/lub źle ustawieni i obawiał się przechwytu?

  10. 07 pisze:

    Nikt nie pisze o kozackiej interwencji Jaspera w 2 połowie kiedy rywal oddawał strzał. Dla mnie on obok Bednarka i Kweke na plus w tym meczu plus Joel. Najbardziej zawiódł Kaminski.

  11. J5 pisze:

    Nie krytykował bym Lecha aż tak bardzo po tych kilku ostatnich meczach. Kolejorz jako jedyna drużyna w Ekstraklasie ma problem. Po prostu żaden rywal nie chce z Lechem wygrać meczu, tylko chce nie przegrać. Być może ta słabsza pierwsza połowa jest elementem taktyki Skorży, która ma podmęczyć rywala po to, aby po przerwie rozluźnić jego szyki i strzelić gola, a liczba 10 goli pomiędzy 50 a 60 minutą meczu może to potwierdzać, tak jak i częstsza obecność w polu karnym stoperów, co w derbach zakończylo się strzeleniem gola.
    Przy tak defensywnie ustawionym rywalu również defensywa Lecha nie jest tak czujna jak z rywalami ze szczytu tabeli. To nawet jest zrozumiałe, a cieszy to że wreszcie do zwycięstwa przyczynił się bramkarz. Być może dopiero Radomiak na wlasnym boisku będzie chciał grać w piłkę i wygrać mecz. Wydaje się że dopiero wtedy zobaczymy skutecznego Kolejorza. A teraz niech cieszą nas trzy punkty

Dodaj komentarz