Pyry z gzikiem: Umiejętność wyszarpywania

Pyry z gzikiem – szybkie, luźne, szczere, obiektywne i swobodne podsumowanie każdego tygodnia w Lechu Poznań. Alternatywa dla cyklu „Na chłodno” lub jak kto woli – „Na chłodno mini” bądź „express”.



Serwując dzisiejsze „Pyry z gzikiem” warto jeszcze odgrzać stary kotlet z zeszłego tygodnia i wrócić na chwilę do meczu z Piastem. Przed nim kibice obawiali się, czy aby na pewno sztab szkoleniowy wie co robi zarządzając tylko 3 treningi podczas pierwszego tygodnia przerwy na kadrę? Piast ćwiczył wtedy aż 8 razy, w drugim tygodniu listopadowej przerwy na kadrę również miał więcej zajęć od Lecha. Okazało się, że Maciej Skorża i jego ludzie znów mieli nosa doskonale wiedząc, jak przygotować zespół, któremu zmniejszyli trochę obciążenia treningowe. Mamy dane fitness z tamtego spotkania, okazało się, że to właśnie w meczu z Piastem drużyna Lecha przebiegła najwięcej kilometrów w całym ligowym sezonie. Mimo wyższego posiadania piłki od rywala (58% do 42%) zespół pokonał dystans minimalnie krótszy od gliwiczan co świadczy o bardzo dobrym przygotowaniem fizycznym do tamtego starcia. Poznaniacy mieli też więcej sprintów, więcej szybkich biegów, w zeszłą sobotę aż 8 zawodników pokonało co najmniej 10 kilometrów. To naprawdę dobre liczby, przewaga fizyczna Lecha w meczu z Piastem od razu rzuca się w oczy, motorycznie i fizycznie wyglądaliśmy wtedy naprawdę bardzo dobrze.

null

W tygodniu przed meczem z Wartą nie działo się wokół Lecha nic, o czym można by wspomnieć. Derby Poznania nie kręcą ludzi w Poznaniu tak jak derby w Krakowie czy nawet w Warszawie, idzie nawet odnieść wrażenie, że w mediach trochę na siłę pompowało się atmosferę tego meczu, w którym jego przebieg był znany wszystkim już tydzień temu. Przedmeczowa konferencja prasowa była o niczym, była pełna kurtuazji, podczas niej nieźle zamieszał przede wszystkim Maciej Skorża, który w swoim stylu nie zdradził prawdy dotyczącej sytuacji kadrowej. Bardzo interesującą wypowiedzią była natomiast ta poniższa dotycząca trudnego okresu na początku 2022 roku:

„Dla nas dużym wyzwaniem są mecze wyjazdowe, porównując je z tymi u siebie widać zauważalną różnicę. Chcemy jak najszybciej zmienić sytuację, bo już myślę o tym, co czeka nas w lutym, gdzie są trudne wyjazdowe mecze w Gdańsku czy w Szczecinie. Tam tak dużo sytuacji nie wykreujemy.”

Możemy być wszyscy bardzo zadowoleni z takiego myślenia, które jest zgodne z rozumowaniem większości kibiców. Maciej Skorża nie myśli jak prymitywny chłop w stylu: świnię zarżnąć, wódą popić, kwiaty do flakonu i oby do soboty, bo będzie flaszka. Z takim podejściem trenera można być spokojnym i mieć nadzieję, że podczas wyjazdowych meczów Lech wkrótce zacznie spisywać się trochę lepiej niż ostatnio, kiedy miał również problemy z kontrolowaniem gry w poszczególnych fragmentach spotkań. Wizyta w Gdańsku i Szczecinie w ciągu paru dni będzie dla Lecha Poznań prawdziwym testem, być może nawet te spotkania okażą się kluczowe, tym bardziej fajnie byłoby mieć przed tymi lutowymi meczami kilkupunktową przewagę. Wtedy presja wyniku ciążyłaby na tych dwóch zespołach, to one koniecznie musiałyby ograć Lecha, by łudzić się dogonieniem poznaniaków. Maciej Skorża podczas ostatnich konferencji przedmeczowych i pomeczowych często wybiega myślami już do wiosny, do lutowo-marcowych gier, które (patrząc na terminarz), będą kluczem do wszystkiego w jubileuszowym sezonie. Teraz w listopadzie i w grudniu tak naprawdę bronimy tego lidera próbując ugrać do zimy jak najwięcej punktów. W sobotę dogoniła nas Pogoń, wygrał też Raków mający 3 punkty mniej od Lecha oraz zaległe spotkanie do rozegrania. Przez taki popis, jak w Łęcznej nie mamy już żadnego marginesu błędu, te 2 stracone punkty przez Lecha ciągle bolą a ich brak niestety jest odczuwalny w tabeli.

null
null
null

Po wczorajszym meczu z Wartą można powiedzieć, że Lech stał się powtarzalny. Znów niewiele pokazał w pierwszej połowie, znów więcej zaprezentował po przerwie, znów strzelił gola między 51 a 60 minutą gry (11 w tym 10 ligowego) i znowu wyszarpał pełną pulę. Ta umiejętność wyszarpywania 3 punktów jest bardzo istotna, a już tym bardziej w tej części rozgrywek, kiedy rywale nauczyli się gry Lecha, murawy są nieco gorsze, coraz ciężej gra się w piłkę i trudno będzie się na nich grało także w lutym. Na pewno usprawiedliwieniem kiepskiej postawy Lecha w ataku pozycyjnym w pierwszych 45 minutach jest ultradefensywne ustawienie Warty. Jeszcze żadna drużyna w Ekstraklasie nie forsowała systemu 1-6-3-1, Lech nie wiedział, jak dobrać się do Warty i nikt inny w tej lidze także nie miałby pomysłu, w jaki sposób przedrzeć się przez tak gęstą obronę. Szacunek dla trenera Warty, Dawida Szulczka, który nie owijał w bawełnę mówiąc otwarcie o tym, jak miał zagrać jego zespół przeciwko Lechowi, którego siły wystraszył się już kolejny przeciwnik biorący remis w ciemno. – „Taki sposób grania jak nasz przyniósł punkty Stali czy Jagiellonii, dlatego też chcieliśmy grać w niskiej obronie i w pressingu.”

null
null
null
null
null

Tymczasem Maciej Skorża po meczu zastanawiał się, czy przypadkiem gorsza gra w ofensywie nie jest spowodowana już zmęczeniem piłkarzy? – „Na pewno stwarzamy mniej sytuacji niż wcześniej, może czujemy już w kościach trudy tego sezonu (rundy)?”. Patrząc na liczbę rozegranych minut i meczów to raczej nie. Bardziej Lech może być już zmęczony psychicznie, może czuć się trochę wypompowany, w końcu broni pozycji lidera od początku sierpnia, wszyscy nazywają go głównym kandydatem do tytułu i nakładają ogromną presję. Dla wielu zawodników obecna sytuacja jest nowością, trzeba przecież pamiętać, że wielu z nich jeszcze w marcu, kwietniu czy w maju kompromitowało się w każdym wiosennym meczu, a teraz jesienią każdy wymaga od nich gry na pełnych obrotach przez 90 minut. Do końca jesieni zostały nam 4 mecze w tym 3 ligowe. Styl jest teraz mniej ważny, tym bardziej, że środowe zawody po 11:45 na obiekcie Garbarni też nie będą wielkim widowiskiem. Lech zagra w eksperymentalnym składzie, w deszczu, na błotnistej murawie, wtedy najważniejszy będzie po prostu sam awans będący obowiązkiem Kolejorza tak jak obrona 1. pozycji i przezimowanie do wiosny na fotelu lidera Ekstraklasy. W lidze zostały nam 3 mecze kolejno w Lubinie, w Radomiu oraz z Górnikiem u nas, 7 punktów na pewno da 1. miejsce i najprawdopodobniej pozwoli nawet powiększyć przewagę nad Pogonią, Lechią czy Rakowem co byłoby bardzo istotne przed trudnymi lutowo-marcowymi zmaganiami. Patrząc na terminarz dopuszczalny byłby remis w Radomiu, 3 punkty na koniec z Górnikiem to już obowiązek tak jak środowy awans do ćwierćfinału. Ostatnio Lech kiepsko kończył jesienne zmagania, przed 2 laty u siebie zremisował z Arką 1:1, 12 miesiecy temu przegrał z Wisłą 0:1, tegoroczne udane zakończenie jesieni zbudowałoby bardzo pozytywną atmosferę na święta, na przerwę zimową. A tego wszyscy kibice Kolejorza bardzo potrzebują.

Zdjęcie tygodnia

Mamy najlepsze zdjęcia z tych derbów. W tej rundzie większość zawodników dosłownie pcha się z cieszynkami pod obiektyw ułatwiając uwiecznienie najważniejszych meczowych momentów. W każdym meczu udaje się uchwycić radość lechitów najbliżej jak tylko się da, dzięki temu pozostali kibice będą mieli masę pamiątek, gdy koniec sezonu 2021/2022 w maju będzie tak radosny, jak Antonio Milić po premierowym golu na którego poprzez swoją jesienną metamorfozę zasługiwał od dobrych paru kolejek. Brawa dla najlepszego w historii klubu Chorwata grającego w polu.

null
null
null
null
null
null
null
null
null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





22 komentarze

  1. fox pisze:

    Zmęczenie może trochę ale wszystkie ekipy w ekstraklasie powinni odczuwać zmęczenie nie które nawet większe.Bardziej martwią kontuzje czołowych piłkarzy na szczęście zmiennicy są na tyle wartościowi że dają radę.Sam mecz z Wartą był trudny do oglądania.Wiadomo było,że Warta zamuruje i będzie czekać na kontrę i o mały włos ta kontra by się udała.Brawo Bednarek kolejny piłkarz który poczynił postępy.Już po raz wtóry powtarzam,że Skorża musi coś zrobić z tym atakiem pozycyjnym bo większość drużyn będzie grała z Lechem murarkę.Moim zdaniem to przede wszystkim muszą grać szybciej i podania muszą być dokładniejsze.W drugiej połowie Kolejorz zagrał szybciej i to przyniosło efekty.No ale to moje zdanie a teraz do roboty Panie Skorża i czekam na Garbarnię.

    • Gadzuki pisze:

      Najgorsze jest to, że by wygrać naszą ligę musisz pokonać takie ekipy z podwójnym autobusem przed bramką. A potem przychodzą puchary europejskie i okazuje się, że nikt tak nie gra tylko szybko przechodzą z ataku do obrony i na odwrót i jak nie umiesz z nimi grać to podpadasz pod eurowpierdol. A gdzie się tego nauczyć jak u nas w lidze to może jeszcze Papuszyn, sledzie chcą grać w piłkę reszta muruje w meczach przeciw nam bramkę.

    • leftt pisze:

      No, nie wiem. Pogoń chyba właśnie złapała rytm, bo zapakowała w dwóch ostatnich meczach osiem bramek drużynom z górnej połowy tabeli. Są na fali, my już trochę gonimy resztkami i nie chodzi o samą fizyczność. Zagłębie, Radomiak, Górnik. Nie spodziewam się efektownych zwycięstw, chociaż mecz z Żurawiem może być nawet łatwiejszy niż z Wartą. Kluczowe będzie utrzymanie przewagi przed zimą.

      • Mateusz92 pisze:

        Pogoń ostatnio ostro idzie to fakt. Oni już mieli dołek, gdy stracili parę punktów w końcówce i odpadli z PP. Do końca rundy będą mocni, ale wiosną, zgodnie ze szczecińskim zwyczajem, będą rozdawać punkty na lewo i prawo. Nie powiedziałbym, że my mały dołek. Gra Lecha wynika z taktyki rywali. Piast i Warta zastosowali najbardziej ordynarną murarkę jaką można sobie wyobrazić. Ci pierwsi murowali nawet przy 0:1. Natomiast wczoraj, gdy zrobiło się więcej miejsca, od razu było nam łatwiej. Przeciwko Pogoni nikt tak nie muruje.
        Mam wrażenie, że z Zagłębiem czy Górnikiem będzie lżej bo te zespoly zwyczajnie nie potrafią bronić. Ciekawe, jak zagra Radomiak. Być może na fantazji i pod wpływem wysokiej pewności siebie, będą chcieli pójść na wymianę ciosów. Sam jestem ciekawy jak to będzie wyglądać w Radomiu.

  2. robson pisze:

    Paradoksalnie mecze w Gdańsku czy Szczecinie mogą być łatwiejsze niż z dołem tabeli, bo Lechia i Pogoń będą z nami prowadziły otwartą grę. Wystarczy więc utrzymać poziom obrony z jesieni, a z przodu zawsze coś powinno wpaść jak będziemy mieli więcej swobody.

    • Grossadmiral pisze:

      Plus też taki że z badziewiakami ligowymi gramy u siebie a to zawsze duży atut. Dodatkowo przedostatni mecz sezonu gramy z wartą gdzie już tam może być po ptakach i wystawić młodych będą chcieli ostatnia kolejka zagłębie które napewno nie będzie miało o co grać i będą mentalnie na wakacjach. Legła raków u siebie też ogromny atut. Ostatnie 2 kolejki innych kandydatów 29 Lechia Gdańsk-Pogoń Szczecin 30 Raków Częstochowa-Lechia Gdańsk Napewno będą to cięższe spotkania dla nich niz dla nas ale też nie widzę przeciwwskazań żeby sobie zaklepać tytuł w kwietniu :)

  3. Tadeo pisze:

    Oby na wiosnę nie doszło do sytuacji z którymi niejednokrotnie mieliśmy już do czynienia np.z Bielicą , który miał praktycznie autostradę do mistrzostwa.a potrafił to zawalic.Moze w przerwie zimowej jakieś dodatkowe wzmocnienia , i jedziemy po mistrzostwo.

  4. Pawelinho pisze:

    Niestety prawda jest taka, że większość drużyn w tym sezonie przeciwko Lechowi będzie grała ultradefensywnie byleby nie dostać 3/4 bramek w plecy. Dobrze, że trener Maciej Skorża widzi mankamenty jeśli chodzi o grę na wyjazdach, która będąc dyplomatą tyłka nie urywa, aczkolwiek warto mieć na względzie fakt iż Lech na wyjeździe przegrał tej jesieni tylko raz z Jagiellonią w Białymstoku, a resztę wygrał 3 razy oraz zanotował tyle samo remisów. Także na 7 rozegranych meczów Lech zdobył 12 punktów. Nie jest to najgorszych wynik. Lech wg takiej statystyki tej jesieni jest czwarty. Lepsze są tylko ekipy Lechii (, Radomiaka oraz Rakowa, który pod tym względem jest najlepszy pod tym względem jest Raków (bilans 5-2-2, 17 pkt), Lechia Gdańsk 3-4-2, 13 pkt i Radomiak 3-4-2, 13 pkt. Także wcale tak źle nie jest mając na względzie te trzy zespoły (cztery licząc Lecha w tabeli wyjazdów stan na 16 kolejkę PKO Ekstraklasy). Do końca rundy jesiennej możliwa pula do zdobycia przez Lecha to 9 punktów i najpewniej bilans wyglądać będzie mniej więcej tak 1-2-0 (patrzę realnie), ale nie miałbym nic przeciwko takim wariantom 2-1-0 lub 3-0-1 ewentualnie 3-0-0. Najgorszy z możliwych wariantów (taki z automatu odrzucam) 1-1-1 lub 0-2-1 bo tak naprawdę każdy jest możliwy, a Polska liga bywa nieprzewidywalna. Fajnie, że w dalszym ciągu Lech walczy o PP i MP zaś oba cele na koniec sezonu są jak najbardziej realne do zdobycia. Dublet na stulecie klubu – to jest to!

    ps

    Jak zwykle świetny odcinek pyr z bzikiem.

  5. inowroclawianin pisze:

    Marzy mi się komplet zwycięstw w tych meczach, ale nie będzie łatwo. Najtrudniej moim zdaniem będzie w Lubinie i w Radomiu. Radomiak wyraźnie jest na fali.
    Podoba mi się podejscie trenera. Wierzę, że myśli również o zimowych wzmocnieniach i przyciśnie Rutka. Piotruś ładny utarg zrobił w niedzielę. 23 tysiące widzów plus olbrzymie kolejki w sklepie stacjonarnym i w pubie zarówno przed jak i po meczu.
    Wyjazd do Krakowa niestety mnie ominie, ale tego do Lubina już nie mogę się doczekać :-)

  6. Sp pisze:

    Mi się wydaje, że mecz z Radomiakiem będzie teoretycznie najłatwiejszy, bo Radomiak gra ofensywną piłkę i może na nas się nie cofną tylko pójdą na wymianę ciosów co dla nas będzie miłą rzeczą. Tam pewno stracimy bramkę, ale wygramy przynajmniej 3:1

  7. 100h2o pisze:

    Mam taką refleksję. Jak wiele zależy od trenera. Tak naprawdę to 75% sukcesu.
    Dobra forma Salamona, Milića , Amarala, Karlstroma to tylko przykład działania trenera. Przy nich w pewnym sensie weryfikuje się „klasa” innych . Może Tiba nie taki WIELKI? Murawski może to przeciętniak, a Sobiech to „skwaszone wino”. Mnie martwi to że Marchwiński dalej „śpi” i już nie wiem i wątpię czy to NAPRAWDĘ taki „wielki talent”. Niby COŚ, ale niby co? Wyrażnego postępu nie widzę, co najwyżej drgnięcie nogi po uderzeniu młotkiem w kolano, przez lekarza.
    Cenię Skorżę za to ,że Lech mocno trzyma się w górze tabeli i nareszcie po jesieni nie będzie gonił czołówki (prowadzi od 4 kolejki!).
    Co do Łęcznej…. dla mnie tak naprawdę zje…nym meczem był ten z Jagą i nie tylko dlatego że przegrali, ale przecież w 1 połowie 3 bramki dla Kolejorza to było MAŁO! Tam poległ nie tylko Salamon, ale cała drużyna. I Lech wcale nie grał tragicznie, ale dał ciała w Białymstoku, po całości pudłując niemiłosiernie. W Łęcznej Strączek (ich bramkarz) naprawdę bronił bardzo dobrze, w Białymstoku ich bramkarz tak naprawdę nawet się nie ubrudził!

  8. Bart pisze:

    To są tzw. gównowygrane imienia Legii Warszawa z poprzednich lat. Wygrane absolutnie kluczowe do zdobywania trofeów. Skoro potrafimy przepychać takie mecze, to naprawdę mamy drużynę gotową do walki o trofea. Coś może być na rzeczy z tym zmęczeniem psychicznym. Gigantyczna presja (przecież całą Wielkopolska chce i z utęsknieniem wyczekuje tego majstra), duża rywalizacja w zespole, bronienie pozycji lidera od miesięcy.

    Chociaż z drugiej strony, to jest taki etap rundy że wszyscy grają słabiej. Tylko Pogoń złapała formę. Nie zdziwię się mimo wszystko jak śledzie w ostatnich 3 meczach zanotują przynajmniej dwa remisy, bo po tym zaaplikowali Betonom piątkę, kolejni rywale wystawią autobus i skończy się gurwa śmieszkowanie. Skoro nawet Lech, mimo silniejszej kadry i większego potencjału piłkarskiego, ma problem z „otwieraniem konserw” i kreowaniem sytuacji przy skomasowanej obronie, to co dopiero jakaś Pogoń Śledzie. Nieciecza i Warcinka na bank postawią autobus, bo w sumie to co innego mają zrobić. Niewiadomą jest mecz z Górnikiem. Oni pewnie autobusem nie zagrają bo to w końcu jest radosna kapela Jana Urbana. Mecz Górnik – Pogoń może się potoczyć różnie, bo Podolski w końcu złapał formę. Widać że to piłkarz z innego świata. Te jego czyste uderzenia z woleja, to jego przyjęcie, to jego uderzenie. Pamiętam jak u nas Maciej Gajowy próbował uderzać z woleja i za każdym razem kiksował, albo jak turbośmieszek Majewski oddawał miliardy niecelnych strzałów i rzadko kiedy trafiał chociaż w bramke. No przepaść. Inny świat.

    • Mirco pisze:

      @Bart podzielam obawy co do meczu z Górnikiem. Mam nadzieję, że trener Skorża wymyśli odpowiedni sposób na odcięcie od podań do Podolskiego. Niektórzy już na dobre skreślili Podolskiego (bo tyle meczów bez gola) tymczasem to gość, które w meczu może nie być widoczny przez 85 minut, ale jak przez moment będzie miał dwa metry swobody, to może załadować kastę – oby nie w meczu z nami. Mam nadzieję, że w meczu z Górnikiem zagramy na koniec rundy po prostu swoje i będziemy skuteczni, wtedy 3 punkty zostaną przy Bułgarskiej.

  9. Bart pisze:

    W zasadzi to mówiłem o terminarzu Pogoni (Bruk-Bet, Górnika Zabrze i Warta do końca roku). Nie wiadomo jak sobie poradzą z radosną piłką Urbana. Można za to się spodziewać, że Śledzie pogubią punkty z Niecieczą i Wartą, bo zapewne jedni i drudzy zaparkują autobusy a w Szczecinie nie mają piłkarzy do kreowania gry przy skomasowanej obronie. Kim oni sforsują gęste zasieki obronne? Grosickim i Kucharczykiem którzy potrzebują przestrzeni i w tłoku gorzej sobie radzą?

    Co do meczu Lecha z Górnikiem Zabrze powiem tak: jeśli mamy zdobyć majstra, to nie możemy pękać przed radosną kapelą Janka Urbana. Oglądałem mecz Górnika z Legią i gra obronna Górnika wyglądała tragicznie. Legia w drugiej połowie wyszła na nich mocniej i zabrzanie nie wiedzieli co się dzieje. Byli kompletnie zesrani i niezorganizowani. Do tego bronili czwórką, max piątką, bo reszta piłkarzy nie wracała do obrony, a ci którzy zostali z tyłu nie trzymali ustawienia ani linii. Przy takiej obronie Górnika z naszą siłą ofensywneą powinniśmy spokojnie wcisnąć kilka bramek.

    Na pewno Lech musi pracować nad schematami ataku pozycyjnego do rozrywania skomasowanej obrony. To da się zrobić. Szybkie operowanie piłką plus mądry ruch bez piłki i można rozpracować każdą defensywę. Dobry przykład to gol Amarala z Piastem. Tam Rebocho z Amaralem, Ba Louą i Pereirą szybko wymienili piłkę a Ishak ruchem bez piłki stworzył wolną przestrzeń w którą wbiegł Amaral i dostawił nogę. Amaral ogólnie jest bardzo dobry w znajdowaniu i wykorzystywaniu wolnych przestrzeni, czy to w środku pola czy na skrzydłach. Dlatego właśnie często był problem ze znalezieniem mu pozycji na boisku – bo to ani nie jest napastnik, ani skrzydłowy, ani dziesiątka kreująca grę. To jest piłkarz który nie może być na stałę przypisany do jednej pozycji, tylko musi być wolnym elektonem podwieszonym pod napastnika.

  10. Gadzuki pisze:

    Górnik ma silnych wysokich obrońców idealna defensywa na wrzutki z boku gorzej jak trzeba wygrywać pojedynki 1:1 i prostopadłe piłki. Dodatkowo tam nie broni cała drużyna niektórzy mają problem by cofać się do obrony i to można wykorzystać.

  11. Przemo33 pisze:

    Bardzo ważna jest umiejętność wygrywania meczów, w których nie idzie, gra się nie układa, brakuje sytuacji, skuteczności, a rywal gra dobrze w obronie i nie pozwala na zbyt wiele. W poprzednich latach często takich spotkań nie wygrywaliśmy, a już zwłaszcza, gdy rywal strzelił jako pierwszy bramkę. W tym sezonie udało nam się nie tylko ostatnio, ale z parę razy wygrać mecze, gdy nam nie szło, potrafiliśmy strzelić chociaż jedną bramkę i wyszarpać 3 punkty. To super ważne, bo takie mecze jak z Wartą czy z innymi zespołami, gdy na przykład do przerwy nasza gra będzie słaba i będzie nudne 0-0 mogą się jeszcze nie raz przytrafić, ważne, by walczyć do samego końca i wierzyć, że można strzelić chociaż jednego gola, na wagę wygranej. Tutaj mam również cichą nadzieję, że Skorża będzie wierzył w rezerwowych i w razie potrzeby nie będzie bał się ich wpuścić na boisko czy zaskoczyć jakąś zmianą, bo zawodnicy grający mniej niż podstawowi również mogą coś wnieść do gry i nawet okazać się kluczowi.

    A co do pozostałych do końca roku kalendarzowego czterech meczów, to 7 punktów na 9 możliwych do zdobycia w lidze oraz zwycięstwo i awans w meczu z Garbarnią byłyby mile widziane. Robić nadal swoje, nie popełniać błędów w obronie, nie dopuszczać rywali do takich sytuacji, jak te Warty w 15 minucie poprzedniego meczu oraz strzelać gole i powinna być pozycja lidera Ekstraklasy na koniec roku kalendarzowego.

  12. ArekCesar pisze:

    Myślę, że z Lubinem o dziwo będzie najłatwiej. Pauze będzie miało chyba 2 graczy z obrony za czerwoną kartkę, w tym Balić, który nam ewidentnie nie leży. Najtrudniej będzie w Radomiu i można się spodziewać zaciętego meczu koło remisu. Marzeniem byłoby wygrać chociaż 1 golem.
    Co do Górnika, to oni mogą sprawić też nam kłopoty, bo lubią ofensywę i jeśli strzeliliby pierwsi to możemy mieć kłopoty. Ich mecz z Piastem został odwołany, ze względu na koronawirusa w Piaście, więc będą mieli trochę odpoczynku. Podobnie jak Radomiak, który również miał grać z Piastem.

Dodaj komentarz