Bramkarz, który regularnie przegrywa

W niedzielę spore szanse na grę przeciwko Kolejorzowi ma były lechita, Grzegorz Sandomierski. 32-letni bramkarz tej jesieni przekroczył granicę 200 ekstraklasowych występów. W trwającym sezonie 2021/2022 nie opuścił jeszcze ani jednego ligowego spotkania.



Grzegorz Sandomierski nie należy do bramkarzy, którzy Lechowi dają się we znaki. Wielu golkiperów często akurat w meczach z poznaniakami notowało tzw. „dzień konia”, do takich bramkarzy w ostatnich sezonach zalicza się choćby Pavels Steinbors, który grając w Arce Gdynia oraz Jagiellonii Białystok miał i ma patent na nasz klub. Sytuacja Sandomierskiego wygląda zupełnie inaczej. Ten golkiper nie umie radzić sobie z Kolejorzem, a mecze przy Bułgarskiej są dla niego przeklęte.

Grzegorz Sandomierski w barwach Jagiellonii
null

Grzegorz Sandomierski to bramkarz, który wiosną 2007 roku przez kilka miesięcy występował w rezerwach Lecha Poznań. Będąc nastoletnim zawodnikiem spędził u nas pół roku, po czym wrócił do Jagiellonii Białystok, której jest wychowankiem. W 2008 roku Sandomierski przyjechał na Bułgarską jako pierwszy bramkarz Jagi puszczając aż 6 goli. W kolejnych latach były zawodnik m.in. KRC Genk, Dinama Zagrzeb, Blackburn Rovers czy CFR Cluj przybywał do nas jako golkiper Cracovii, Zawiszy Bydgoszcz, a w lipcu po 4 latach zagrał z Lechem Poznań jako bramkarz Górnika Zabrze.

Grzegorz Sandomierski przy Bułgarskiej
null

32-letni już doświadczony bramkarz mierzący 196 cm wzrostu zagrał z Lechem Poznań aż 16 razy. W Polsce nie ma innego klubu z którym Grzegorz Sandomierski rywalizowałby częściej. Trzykrotny reprezentant Polski zanotował bardzo niekorzystny bilans z Kolejorzem 6-1-9 puszczając w 16 meczach z nami aż 29 goli. Dnia 30 lipca w 2. kolejce Sandomierski dał się pokonać aż 3 razy, a jego Górnik Zabrze uległ Kolejorzowi 1:3.

Jedna z interwencji Grzegorza Sandomierskiego przy Bułgarskiej
null

Wizyty dla tego zawodnika w Poznaniu są przeklęte. Obecny bramkarz Górnika Zabrze przy Bułgarskiej przegrał wszystkie 7 meczów puszczając w nich aż 21 goli! Grzegorz Sandomierski grając w pierwszym składzie poległ na naszym obiekcie odpowiednio 1:6, 0:2, 0:2, 2:6, 1:2, 1:2 oraz 0:1. Trzy razy przegrał na Lechu z Jagiellonią. trzykrotnie z Cracovią i raz z Zawiszą 2:6, kiedy trenerem niebiesko-białych był Maciej Skorża.

Lovrencsics pokonuje Sandomierskiego w meczu z Zawiszą
null



Grzegorz Sandomierski przeciwko Lechowi Poznań:

2008, Lech – Jagiellonia 6:1
2010, Lech – Jagiellonia 2:0
2010, Lech – Jagiellonia 0:1 (SPP – mecz w Płocku)
2010, Jagiellonia – Lech 2:0
2011, Lech – Jagiellonia 2:0
2012, Jagiellonia – Lech 2:0
2014, Lech – Zawisza 6:2
2015, Zawisza – Lech 1:0
2015, Cracovia – Lech 5:2
2016, Lech – Cracovia 2:1
2016, Cracovia – Lech 2:0
2016, Lech – Cracovia 2:1
2016, Cracovia – Lech 1:1
2017, Cracovia – Lech 0:2
2017, Lech – Cracovia 1:0
2021, Górnik – Lech 1:3

Bilans: 6-1-9 na niekorzyść Sandomierskiego
Puszczone gole: 29
Puszczone gole w Poznaniu: 21

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





9 komentarzy

  1. kri$$ pisze:

    Samo się nasuwa zdanie – oby podtrzymał złą passę z Kolejorzem.

  2. Sp pisze:

    Jan Urban chyba pamięta o naszej stronie i wszedł poczytać, a tu artykuł o jego bramkarzu. W bramce Górnika w meczu z Rakowem gra Bielica

    • Kosi pisze:

      Hahaha. Na bank, szczegolnie ze artykul tu wisi od paru godzin. Dzis Urban zamienil ogorka na ogorka. Rakow prowadzi 1-0, zmiana nic nie dala, zapewne w niedziele wroci Sandomierski

      • Sp pisze:

        Mają jeszcze młodego Sokoła może będą próbować pod koniec roku jak my pod koniec sezonu co dostał szanse Szymański i Mleczko

  3. Soku pisze:

    Nie chcę nic mówić, ale dzisiaj w pierwszym składzie KSG zagrał młodziutki Bielica i spisał się całkiem nieźle, więc cały artukuł może być jak krew w piach. ;-)

  4. Pawelinho pisze:

    Myślę, że to tak naprawdę nie większego znaczenia kto w Górniku Zabrze zagra na tej pozycji i nie sądzę nawet jeśli Urban pamiętam o tej stronie, aby brać z niej informacje na temat tego kto zagra na bramce. Generalnie Zabrzanie wygrali z Rakowem, a to nasuwa ostrożne prognozy przed niedzielnym meczu, który będzie ostatnim tegorocznym spotkaniem Lecha. Na dodatek wypadałoby ten mecz wygrać chociażby z tego względu, że w ostatniej kolejce Lech skompromitował się z radomiakiem, na tle którego drużyna Macieja Skorży wyglądała tragicznie pod bardzo wieloma względami nie tylko taktycznymi, ale co równie istotne mentalno-fizycznymi bo ani głowa ani ciało nie dojechało do Radomia co akurat było widać gołym okiem, że w tym aspekcie gospodarze byli na głowę Lecha. Dlatego szczerze to średnio mnie obchodzi kto zagra na bramce Zabrzan bo bardziej interesuje mnie to czy Lech będzie wstanie wydobyć resztki sił w 19 kolejce, która dałaby względny zimowy spokój jeśli Lech wygra, a z tym jeśli chodzi o domowe mecze nie ma problemów aczkolwiek widać mały dołek fizyczno-mentalny czyli taki typowo Lechowy jesienny kryzys formy, ale szczęście w nieszczęściu, że ten tzw kryzys nie jest taki jaki był w poprzednich latach tzn od MP w 2015 roku. Najważniejsze jest to, aby po prostu wygrać z Górnikiem mimo iż nie będzie to łatwe spotkanie jakby się mogło wydawać.

  5. Kibic z Bydgoszczy pisze:

    Byłem na meczu Zawiszy z Lechem jak grał Sandomierski. Niestety wtedy Zawisza wygrał, a Osuch cwel świętował. Na Sandomierskiego były same pociski w trakcie meczu. Co Górnik w nim widzi oraz w Janickim… Chyba jedynie bagaż doświadczenia. Na takich piłkarzy ich stać. A nas nie stać na Jimeneza?

    • zuras1922 pisze:

      Ja nie lubię ani takich hurra zachwytów nad Lechem, ani artykułów jak ten w trakcie rundy, po takich akcjach-artykułach i pochwałach, w przeszłości Lech albo przestaje grać albo, albo bramkarz czy piłkarz gra mecz życia, ohh, takie spostrzeżenie.

      • Kibic z Bydgoszczy pisze:

        Kumpel to nie od tego zależy chociaż taka jest niestety prawda, że X-meny zazwyczaj mają dzień konia w meczu z nami. A ile było ostatnio pojedynków z Arką czy Cracovią, mecze przyjaźni, które wszyscy znienawidziliśmy bo nudne, chujo.. i przede wszystkim przegrane albo remis. Kto jest winien takiej sytuacji wszyscy bardzo dobrze wiemy. W tym sezonie przy takich meczach jak np. z Jagiellonią, Stalą, Radomiakiem stare demony w naszych głowach powracają. A zapowiedzi naszego zarządu, że zimą nikt nie wzmacnia składu albo słowa trenera, że tylko dlatego mamy skład taki jaki mamy bo to stulecie klubu nie napawają optymizmem. Bolec to sknerus. Dał trochę kasy na 100-lecie na odczepne ale jego strategia się nie zmieni. Zobaczycie, że tak będzie.