Udanie zakończyć nieudany rok

Nieudany 2021 rok dla naszego klubu w końcu się kończy. Kolejorz ma jednak duże szanse zakończyć go udanie i podczas krótkiej zimowej przerwy z optymizmem spoglądać w 2022 rok. Lechowi Poznań do przezimowania do wiosny na fotelu lidera pierwszy raz od 13 lat brakuje tylko 1 oczka, jednak nikt nie wyobraża sobie, by Kolejorz stracił punkty w domowej konfrontacji z Górnikiem Zabrze.



Rok i dwa lata temu na koniec roku też rywalizowaliśmy u siebie i co ciekawe także 19 grudnia. O tych spotkaniach więcej pod koniec tekstu, wcześniej warto wspomnieć o m.in. bardziej udanych meczach Kolejorza na koniec jesieni. Przykładowo 20 lat temu 2001 rok kończyliśmy w dobrych nastrojach zmierzając powoli do Ekstraklasy. Lech dnia 28 listopada pokonał w Zamościu tamtejszego Hetmana 2:0. Koniec 2002 roku dla poznaniaków nie był już tak szczęśliwy, bowiem w 15. kolejce Ekstraklasy dnia 23 listopada przegraliśmy na wyjeździe z krakowską Wisłą 2:3, a o bramkę gorzej pod Wawelem było na koniec 2003 roku, gdy padł wynik 2:4.

Udanym rokiem dla Kolejorza był rok 2004 roku, podczas niego zdobyliśmy Superpuchar i Puchar Polski, na jego koniec podopieczni ówczesnego trenera, Czesława Michniewicza pokonali przy Bułgarskiej Drwęcę Nowe Miasto Lubawskie 5:0. To spotkanie odbyło się 4 grudnia i zostało rozegrane w ramach Pucharu Polski. 12 miesięcy później rok 2005 ekipa z Wielkopolski zakończyła bezbramkowym remisem w Wodzisławiu, lecz dzięki wcześniejszej wygranej nad Odrą 1:0 awansowaliśmy wtedy do 1/2 Pucharu Polski. Kolejny 2006 rok zakończył się przy Bułgarskiej już nieudanie, gdyż Lech Poznań przegrał w Pucharze Ekstraklasy z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski 0:2, ale 12 miesięcy później 7 grudnia 2007 roku poznaniacy ograli w lidze kielecką Koronę 1:0 po golu Piotra Reissa.

Kolejorz bardzo udanie zakończył też 2008 rok, w którym za kadencji poprzednich władz zaczął tworzyć się mocny zespół. Dnia 17 grudnia już 13 lat temu lechici musieli pokonać w Holandii tamtejszy Feyenoord Rotterdam, aby awansować do 1/16 Pucharu UEFA. Poznaniacy stanęli wówczas na wysokości zadania dzięki zwycięskiemu trafieniu Ivana Djurdjevicia.

Na koniec 2009, 2010, 2011 i 2012 roku niebiesko-biali także wygrywali swoje mecze. 12 temu Lech ograł we Wronkach kielecką Koronę 2:0, 11 lat temu 16 grudnia zwyciężył na wyjeździe z FC Salzburg 1:0, a 10 i 9 lat temu triumfował w lidze. 12 grudnia 2011 roku podopieczni Jose Marii Bakero Escudero okazali się lepsi od Zagłębia wygrywając w Poznaniu z lubinianami 3:2, zaś 9 grudnia 2012 roku Kolejorz pokonał na wyjeździe Koronę Kielce 1:0 po golu w drugiej połowie Bartosza Ślusarskiego.


null

Cała piękna seria 6 kolejnych wygranych na koniec roku została przerwana 8 lat temu, gdy w grudniu 2013 roku Lech Poznań zremisował na koniec jesieni z Zawiszą w Bydgoszczy 2:2. Później w 2014 roku podopieczni trenera Macieja Skorży już nie zawiedli powracając na zwycięską ścieżkę. Dnia 13 grudnia przed 7 laty poznaniacy pokonali przed własną publicznością Lechię Gdańsk 1:0 i dzięki trzem zwycięstwom z rzędu do wiosny przezimowali na 3. pozycji w tabeli Ekstraklasy. W 2015 roku znowu było gorzej. Po 6 jesiennych wygranych z rzędu Kolejorz uległ na wyjeździe liderującemu Piastowi Gliwice kończąc mistrzowski 2015 rok na 5. miejscu.


Pięć lat temu Lech Poznań kończył rundę jesienną 17 grudnia na wyjeździe. Mimo przegrywania do przerwy w Krakowie 0:1 zremisował z Cracovią 1:1. Gola na wagę oczka po wrzutce z rzutu wolnego w ostatnim kwadransie meczu strzelił Lasse Nielsen. Kolejorz mógł wtedy ze spokojem wygrać, gdyby w końcówce byłby bardziej skuteczny.

Przed 4 laty Lech kończył rok 2017 meczem u siebie dnia 17 grudnia. Przed garstką widzów na trybunach ograł w Poznaniu ekipę Termaliki Nieciecza 3:1. Kolejorz miał w tamtym spotkaniu dużą przewagę zwyciężając w pełni zasłużenie po hat-tricku Christiana Gytkjaera.


null

Trzy lata temu Lech kończył rok najpóźniej w historii. Dnia 21 grudnia 2018 roku wygrał z Wisłą w Krakowie wynikiem 1:0 po golu Pedro Tiby. Dzięki trzem zwycięstwom z rzędu na koniec jesieni podopieczni ówczesnego trenera Adama Nawałki niespodziewanie zakończyli rundę jesienną 2018/2019 na wysokim 3. miejscu w ligowej tabeli.

Rok i dwa lata temu kończyliśmy jesień 19 grudnia, czyli w tym samym dniu, w którym w niedzielę zagramy z Górnikiem Zabrze. Koniec roku 2019 i 2020 był bardzo bolesny. Przed 2 laty Lech podejmował Arkę, od 25 minuty grał w przewadze, ale to gdynianie w doliczonym czasie pierwszej połowy zdobyli bramkę, a konkretnie uczynił to wyśmiewany w całym kraju Fabian Serrarens. Po przerwie Lech napierał, napierał, w 75 minucie wyrównał Lubomir Satka, jednak zwycięskiej bramki na 2:1 nikt już nie strzelił. W końcówce Kolejorz miał doskonałe okazje, aż 3 setki miał choćby wprowadzony Paweł Tomczyk. Dla „Pawki” był to ostatni mecz w pierwszej drużynie, wychowanek Kolejorza już nigdy później nie zagrał w pierwszym zespole.


null

12 miesięcy temu dnia 19 grudnia było jeszcze gorzej. Lech Poznań w meczu z Wisłą Kraków miał ogromną przewagę, statystycznie zaliczył najlepsze spotkanie w sezonie 2020/2021 oddając na bramkę rywala aż 26 strzałów w tym 12 celnych. Do niestety rywala niestety nie chciało wpaść, ponieważ przy Bułgarskiej świetnie bronił były lechita Mateusz Lis, w dodatku w drugiej połowie po błędzie obrony pogrążył nas Jakub Błaszczykowski. Kolejorz przy pustych trybunach i we mgle uległ więc „Białej Gwieździe” 0:1 kończąc fatalną rundę jesienną na miejscu, o którym lepiej nie wspominać podobnie jak o stracie punktowej, którą mieliśmy do czołowych miejsc na koniec 2020 roku. Oby tym razem 19 grudnia było lepiej niż rok i 2 lata temu.


null

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





12 komentarzy

  1. 07 pisze:

    Górnik „odpalił ” od meczu z L. Zespół wrzucił na kolejny bieg. Wczoraj bez 3 z podstawy jako pierwszy zespół wygral na nowym stadionie Rakowa. W Poznaniu licze na dobry mecz, bo Kolejorz lubi grać z mocnym zespołem. Urban to nie majster na budowie i murować nie będzie. Lech za to jedzie juz na oparach. Aby wygrać trzeba wyjść mocno zmotywowanym i ” orać” przez 90 minut.

  2. leftt pisze:

    „Nikt nie wyobraża sobie”. Zawsze, jak widzę takie sformułowanie, to przypomina mi się mecz z Arką 2.05.2017

    • kri$$ pisze:

      tfu, tfu – obyś nie wykrakał!!

      • leftt pisze:

        Nawet nie chodzi o krakanie. Zwyczajnie w tym meczu jesteśmy faworytem tylko na papierze, takim 60-40, a i to w porywach. Spokojnie jestem w stanie wyobrazić sobie jakiś zdechły remis albo i coś gorszego. Nie lubię tego sformułowania po prostu.

    • Bart pisze:

      A ja gdy widzę jak ktoś wspomina o meczu z Arką z 2.05.2017, to przed oczami mam głupi kurwa ryj Radzia Majewskiego.

      Co do meczu z Górnikiem, mamy bardzo silny atut w postaci własnego boiska. Lech u siebie jest w tym sezonie piekielnie mocny, a Bułgarska niesie i pozwala piłkarzom wykrzesać z siebie więcej. Niech więc każdy kto może idzie w niedzielę na mecz, żeby dopingiem pomóc Lechowi wygrać.

  3. Mateusz92 pisze:

    Coś mi mówi, że w niedzielę będzie trochę strzelania. 4:2 dla nas i przezimujemy na pozycji lidera.

  4. 100h2o pisze:

    Fajnie napisał 14 grudnia (pyry z gzikiem) @leftt – cyt: „transfery nie dzielą się na zimowe i letnie tylko na trafione i nietrafione”.
    Odnosząc się do tego meczu.
    Piłkarze grają dla nas, dla kiboli . Każdy mecz to nie powinno być „odwalanie pańszczyzny bo mają problem w głowie” , a uczciwe „zarabianie swoich bejmów na boisku”. Stąd oczekuję ( nieważne czy to ostatni mecz w 2021) uczciwego wykonania swojej pracy. Od WSZYSTKICH graczy Lecha i trenerów.

    Niech oni wiedzą, że kibole płacą za bilety, a dzięki nim mają DOBRĄ ROBOTĘ! I narzekali na puste trybuny, wcale nie tak dawno . Zatem coby się nie działo oczekuję solidnego potraktowania rywala. Najlepiej tak 6-0 !!
    :-)
    I podobnej postawy (uczciwej pracy za duże bejmy) w 2022 roku .

  5. inowroclawianin pisze:

    Jedziemy już na oparach. Nie liczę na nie wiadomo jakie zwycięstwo. Oczekuję obowiązkowych 3 punktów i tyle. Może być ciężko. Trzeba szybko strzelić i zagrać solidnie w obronie. Niech się spręża.

  6. Max Gniezno pisze:

    Mam nadzieję że w podstawowej jedenastce nie wybiegnie Rogne. On jest już spakowany, siedzi na walizkach i myśli o zorzy polarnej .
    Tylko kto w środku obrony jeśli Milic i Satka nie dadzą rady ?

    • maksi3 pisze:

      Jest jeszcze opcja zagrania parą Salomon-Skrzypczak. Kto wie czy Skrzypczak nie zagra z większą ambicją niż Rogne? Oboje obecnie nie gwarantują super jakości w obronie ale może warto spróbować postawić na Matiego. Rogne swoją próbę w meczu z Radomiakiem spartolił, więc dajmy szansę Skrzypczakowi, jeśli zagra chociaż dostatecznie to od biedy można go rozpatrywać jako „4” środkowego na wiosnę. Meczów i tak za dużo nie będzie, a są inne pozycje, które w trybie pilnym powinniśmy wzmocnić. Bramkarz (top), skrzydłowy (top, za Kamyka od jesieni, a na wiosnę niech da nam głębię i spokój), napastnik (dwójka w trybie pilnym, bo jak Ishak złapie kontuzję to zostaniemy z Sobiechem). Także środek można zostawić na lato, szczególnie jeśli Mati zagra dostatecznie

Dodaj komentarz