Nasz rywal: Górnik Zabrze

Już o godzinie 15:00 na koniec nieudanego 2021 roku, ale za to bardzo udanej rundy jesiennej Lech Poznań podejmie Górnika Zabrze. 104 klasyk i 101 ligowy zapowiada się niezwykle interesująco, przy Bułgarskiej zaprezentują się dwie drużyny z górnej połówki tabeli.



Lech Poznań do meczu z Górnikiem Zabrze może podejść spokojnie, nie będzie pod bardzo dużą presją, gdyż Pogoń Szczecin wczoraj zawiodła i nie wyprzedziła Kolejorza. Tym samym niebiesko-biali przezimują do wiosny jako lider Ekstraklasy pierwszy raz od 13 lat, prowadzą od początku sierpnia i będą na 1. miejscu jeszcze przez wiele tygodni. Lech ma jednak szansę odskoczyć wiceliderowi na 4 oczka, dlatego mecz z Górnikiem Zabrze ma dla niego dużą stawkę. Nic do stracenia nie ma też nasz rywal z Górnego Śląska.

Górnik należy w tej chwili do najlepiej grających w piłkę drużyn w całej lidze. Zabrzanie nie przegrali od 6 listopada. W ostatnich 5 spotkaniach wygrali 4 razy (3 z rzędu) i zanotowali 1 remis, jednak w meczu, w którym 2 razy przegrywali. W środę górnicy grający bez 3 wykartkowanych zawodników potrafili ograć w Częstochowie miejscowy Raków 2:1, choć przegrywali 0:1 co najlepiej pokazuje siłę zabrzan. Przeciwnik z Górnego Śląska stanowi dla Kolejorza zagadkę, gdyż nie wiadomo, czy Jan Urban zdecyduje się wystawić do gry wszystkich 3 pauzujących w środę piłkarzy, a w dodatku nieznana jest sytuacja kadrowa rywala.

Według pomocnika Górnika Zabrze, Jeana Julesa Mvondo nasz zespół nie za bardzo interesuje Górnika. Zabrzanie mają grać swoją piłkę i w ten sposób chcą pokonać Lecha Poznań. – „Musimy zagrać swój mecz i dobrze wdrożyć do gry wszystkie wytyczne trenera. Musimy dać z siebie wszystko, nie ma znaczenia, które miejsce zajmuje rywal. Jesteśmy Górnikiem, więc musimy zagrać po swojemu. Chcemy zagrać najlepiej jak potrafimy, chcemy zgarnąć 3 punkty, które byłyby najlepszym prezentem na święta.” – powiedział w klubowych mediach przeciwnika kameruński pomocnik.

Lechowi Poznań byłoby dziś bardzo trudno wygrać z Górnikiem, gdyby ten mecz miał odbyć się w Zabrzu. Na szczęście zagramy przy Bułgarskiej, gdzie Lech tej jesieni u siebie jeszcze nie przegrał, stracił zaledwie 2 gole i ma na swoim koncie serię 5 kolejnych domowych zwycięstw. Na dodatek Lech Poznań w ostatnich 16 meczach z Górnikiem Zabrze u siebie zaliczył bilans 11-3-2, wliczając pojedynki domowe i wyjazdowe nie przegrał z górnikami w żadnym z 5 ostatnich spotkań strzelając zabrzanom aż 12 goli.

Ofensywne usposobienie obu ekip sprawia, że niedzielny mecz zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie, drużyny nie mają nic do stracenia, a to spotkanie może wyglądać podobnie jak to lipcowe, w którym Lech przegrywając w Zabrzu 0:1 umiał zwyciężyć 3:1. Dziś oba zespoły spotkają się ze sobą już 4 raz w 2021 roku, Kolejorz ma co odczarowywać, ponieważ rok i 2 lata temu dnia 19 grudnia na koniec jesieni zremisował u siebie z Arką 1:1 oraz przegrał z Wisłą 0:1. Na dodatek trener Jan Urban ostatni przegrał ze swoją drużyną w Poznaniu dnia 20 listopada 2010 roku (Lech – Polonia Bytom 1:0).

Drugi raz z rzędu Lechowi będzie sędziował Jarosław Przybył z Kluczborka. Mecz z trybun obejrzy około 16 tysięcy widzów w tym liczna grupa kibiców Górnika. Z ostatnim w 2021 roku przedmeczowym i meczowym raportem na żywo prosto z Bułgarskiej ruszamy na KKSLECH.com już o godzinie 13:35. Pierwszy gwizdek arbitra zabrzmi natomiast o 15:00. W przypadku wygranej Wielkopolanie przekroczą granicę 40 zdobytych punktów.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





3 komentarze

  1. Kibic z Bydgoszczy pisze:

    Kolejna już szansa na powiększenie przewagi nad goniącym nas peletonem z Paprykarzem w ryju. Poza tym zapowiada się dobry mecz, Górnik jest w formie i gra dobrą piłkę. Tym bardziej wyzwanie dla nas żeby ich pokonać. Zobaczymy czy nasza drużyna ma już charakter na mistrza Polski.

  2. klaus pisze:

    Pięknie by było spędzić święta mając 4 pkt przewagi. Tylko czy to nie spęta im nóg? Górnik chce grać w piłkę więc mecz powinien być otwarty a to szansa dla Ba Loua na szybkie rozwinięcie akcji. Oby Mikel coś strzelił