10 rzeczy z których zapamiętamy 2021 rok

2021 rok to szalony czas w Lechu Poznań. Dnia 1 stycznia 2021 sytuacja panująca wokół klubu była beznadziejna, dnia 31 stycznia 2021 będzie już bojowa i optymistyczna. Pierwsza połowa kończącego się roku jest do zapomnienia, druga zapisała się już w pozytywnej historii Kolejorza. Dziś pora na 10 rzeczy z których wszystkie osoby skupione wokół Lecha zapamiętają mijające miesiące.



1) Najgorsza wiosna od wielu, wielu lat

Okres od 30 stycznia do 16 maja 2021 to bolesny czas w Lechowej historii w XXI wieku. Obecnie nie ma już sensu rozgrzebywać tego, co się wtedy stało, bez wsparcia kibiców na trybunach przez obostrzenia Lech był dopiero siódmą siłą wiosny zajmując na koniec sezonu 2020/2021 zaledwie 11. miejsce w tabeli. Zdarzyła się nawet passa podczas której poznaniacy od 14 marca do 17 kwietnia zaliczyli serię 5 kolejnych spotkań bez wygranej. Podczas tej serii Lech zdobył zaledwie 2 punkty i to za sprawą 2 remisów 0:0 u siebie. Wiosna 2021 jest bolesna, na długo zapadnie w pamięci kibiców, szczegóły warto odpuścić.

null

2) Powrót Macieja Skorży

W kwietniu wrócił tu najlepszy możliwy trener, dzięki któremu wróciły też piękne kibicowskie wspomnienia z mistrzowskiego sezonu 2014/2015. Maciej Skorża od początku cieszył się dużym wsparciem i zaufaniem kibiców, którzy w jego osobie pokładali całą nadzieję na powrót Kolejorza do wygrywania. Dziś Maciej Skorża to człowiek wokół którego wszystko się kręci, to maszynista poznańskiej lokomotywy z prawdziwego zdarzenia, osoba z mentalnością zwycięzcy, która cały czas jest głodna wygrywania wszystkiego co się da. Powrót Macieja Skorży odmienił Lecha Poznań, teraz nikt się z nas nie śmieje, Kolejorz pod wodzą doświadczonego trenera znów zwycięża i celuje w trofea.

null

3) Najdłuższe lato od 13 lat

Między innymi przez brak europejskich pucharów i przełożone Mistrzostwa Europy na rok 2021 z roku 2020 minione lato w przypadku Lecha było najdłuższe od 2008 roku. Poznaniacy sezon 2020/2021 skończyli 16 maja, nowy rozpoczęli dopiero 23 lipca. Wcześniej nudzili się wszyscy, powiew nadziei związany z powrotem Macieja Skorży szybko uleciał. W czerwcu w Lechu nie działo się nic wartego uwagi, nie było konkretnych wzmocnień, nadziei na lepszą przyszłość, był to zdecydowanie najnudniejszy miesiąc w 2021 roku. Na dodatek zainteresowanie losami klubu ze strony kibiców bardzo mocno spadło.

null

4) Lato z liderem

Lech w trzech pierwszych kolejkach zgromadził na swoim punkcie 7 oczek i na początku sierpnia został liderem. Na przełomie lipca oraz sierpnia Kolejorz wygrał nawet 4 kolejne mecze ligowe co w ostatnich latach w rundzie jesiennej rzadko miało miejsce. Ta passa tylko umocniła Lecha Poznań na 1. miejscu, dzięki czemu kibice po nudnym czerwcu mieli chociaż przyjemny lipiec oraz sierpień. Wtedy jeszcze nikt nie był pewny utrzymania fotelu lidera do końca 2021 roku, obecnie Kolejorz prowadzi już po 17 kolejkach z rzędu.

null

5) Efektowne mecze będące demonstracją siły

Jesienią Lech rozegrał kilka meczów, których dawno już nie notował. Były spotkania, w których poznaniacy pokazali swoją siłę dosłownie zmiatając rywali z boiska. Dnia 17 września oraz 2 października Lech na oczach tysięcy kibiców rozprawił się z Wisłą Kraków 5:0 i ze Śląskiem 4:0, wówczas było czuć moc drużyny Kolejorza, dało się zauważyć jej sportową siłę, na dodatek dobrze wypełniona Bułgarska niosła zespół do efektownej gry a nie go paraliżowała. Oprócz tych dwóch meczów Lech rozegrał też parę spotkań, w których miał pełną boiskową kontrolę nie pozwalając rywalom zupełnie na nic. Tak było choćby w starciach z Lechią 2:0, z Cracovią 2:0 czy w poszczególnych fragmentach spotkań z Pogonią, Legią, Wisłą Płock bądź z Zagłębiem. Warto pamiętać także o letnim pojedynku z Termaliką, w którym po 4 minutach poznaniacy prowadzili już 2:0.

null
null



6) Rozbłysk Lechowych gwiazd

Już latem pojawili się piłkarze dla których warto było przychodzić na stadion. Do Mikaela Ishaka (10 goli jesienią) dołączył m.in. Barry Douglas czy Pedro Rebocho, który od początku wyglądał na bardzo udany transfer. Przyjemnie patrzyło się na efektywną grę Jespera Karlstroma, na metamorfozę lidera tylnej formacji Bartosza Salamona, wygranie rywalizacji z Lubomirem Satką przez Antonio Milicia czy progres Jakuba Kamińskiego (6 goli, 3 asysty). Oczywiście na koniec należy wspomnieć o Joao Amaralu. Trener Maciej Skorża najpierw namówił go na powrót do Poznania, później zrobił z niego ofensywnego pomocnika, a na koniec uczynił Portugalczyka gwiazdą Lecha i całej Ekstraklasy (8 goli, 5 asyst). Lech w końcu stał się drużyną, w której nie brakuje klasowych piłkarzy z jakością.

null

7) Brak corocznego jesiennego kryzysu

W Lechu pierwszy raz od sezonu 2008/2009 nie było corocznego jesiennego kryzysu. Owszem. Były dołki w grze, głównie pod koniec roku Lech miał trochę problemów w poszczególnych fragmentach meczów, jednak cały czas nieźle punktował, od 3 kolejki jest liderem, w 19. kolejce nawet powiększył przewagę nad wiceliderem do 4 punktów. Jesienią nie zdarzyła się sytuacja, by poznaniacy stracili punkty w 3 kolejnych spotkaniach ligowych. Na dodatek do 1/4 finału Pucharu Polski awansowali po 3 pewnych zwycięstwach bez straconego gola.

null

8) Przerwane i nieprzerwane passy

W 2021 roku Lechowi po 7 kolejnych ligowych porażkach udało się wygrać w Warszawie w rozgrywkach Ekstraklasy pierwszy raz od października 2015 roku. Po 7 kolejnych spotkaniach bez zwycięstwa poznaniacy pokonali również Zagłębie Lubin. Wciąż nie wygrali jednak w Radomiu czy po prawie 30 latach w Mielcu w ramach rozgrywkach Ekstraklasy. Ponadto Lech znów odpadł z Pucharu Polski w rywalizacji z ekstraklasowym klubem i jeszcze 2 razy przegrał z Jagiellonią. Kolejorz na nowym obiekcie w Białymstoku jeszcze nigdy nie wygrał czekając na zwycięstwo na Podlasiu od 2013 roku.

9) Lider zimą po 13 latach

Już latem po wskoczeniu na 1. miejsce po 3. kolejce i lipcowo-sierpniowej serii 4 kolejnych wygranych Lechowi Poznań można było postawić mały cel. Tym celem było oczywiście liderowanie podczas zimy pierwszy raz od 13 lat. Jeszcze przed ostatnim meczem z Górnikiem dnia 19 grudnia jasne było przezimowanie Kolejorza do wiosny jako lider pierwszy raz od 2008 roku, a to jest najlepszym dowodem na zmiany sportowe zachodzące w Lechu. Poznaniacy są liderem Ekstraklasy jak najbardziej zasłużenie stając się jednocześnie faworytem do wygrania czegoś więcej niż tylko ligowego meczu za 3 punkty.

null

10) Powrót nadziei na trofea

Rok temu 28 grudnia sytuacja Lecha była beznadziejna. Po roku wszystko wygląda zupełnie inaczej, sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Lech wiosną 2022 ma realne szanse na dublet, ostatni raz tak dobra atmosfera wokół klubu zimą panowała w grudniu 2016 roku, kiedy poznaniaków szkolił Nenad Bjelica. Wtedy Lech także miał realne szanse na dublet, jednak w Ekstraklasie nie prowadził.

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





7 komentarzy

  1. kri$$ pisze:

    oby w 2022 roku były tylko radosne rzeczy do zapamiętania.

  2. Mateusz92 pisze:

    Za Lechem zwariowany rok, pełen skrajnych emocji, odczuć. Chciałbym, aby 2022 rok był spokojniejszy i kojarzony pozytywnie. Mistrzostwo Polski, awans do fazy grupowej któregoś z europucharów oraz podium po rundzie jesiennej przyszłego sezonu- zobaczymy, który z tych celów uda się zrealizować:)

  3. deel pisze:

    Ten rok różni się od poprzedniego. Na plus. Niemniej zweryfikuje go rok kolejny. Początek to popłuczyny z trenerem Żurawiem, który nie potrafił wskrzesić zespołu z czasów covidowego lata. Pewnie był tutaj z pół roku za długo, ale może to i dobrze, z dzisiejszej perspektywy. Po nim nastał trener Skorża. Nie byłem jego fanem i raczej nie będę. Pomimo trudnego startu doceniam jego warsztat jako taki. Pracę jaką wykonał z drużyną pomiędzy rundami. Niemniej dostrzegam korelacje do analogicznego okresu pracy Żurawia. Lech wszedł w ligę tak jak w puchary rok wcześniej. Tym razem dłużej utrzymał siły i koncentrację. Pewnie dlatego, że w tym roku nie musiał w pucharach konkurować. Czy ominął go jesienny kryzys? Nie, nie ominął. Tylko tym razem nie dotyczył on wszystkich zawodników równocześnie. I to pozwoliło zbierać punkty. Mam też zastrzeżenia, podobne jak do Żurawia rok wcześniej – nadal nie ma koncepcji w zespole jak grać z tzw. „murarzami”. Nie mam tutaj na myśli tworzenia kwadratowych jaj, tylko zauważam, że zespół wciąż grał to samo wiedząc, że niewiele z tego wyniknie. Jak rok temu. Tak jak cieszy mnie pozycja lidera, tak widzę też, że jest sporo rzeczy do zmiany/poprawy jeżeli celujemy w jakiekolwiek trofeum w nadchodzącym roku. Jedną z nich i to chyba najpilniejszą jest płynna zmiana ustawienia w trakcie meczu i akcentów w ataku. Może Ba Loua czasem na 10-ce, nie tylko na skrzydłach? Owszem, nie ma liczb ale jakoś go trzeba wykorzystać. Ma niekonwencjonalny drybling, szybkość. Może grając czasami w środku, mieszałby obronie rywali w głowach? Martwi mnie, że Ramirez po covidzie wciąż, moim zdaniem, jest cieniem samego siebie. Może to wynika jednak ze zmiany sposobu gry? Tak też postrzegam grę Tiby. Widzę tutaj duży margines na wykorzystanie ich potencjału. Również Murawski miał dobre momenty. Można pokombinować. Teraz jest na to czas i ufam, że trener Skorża coś wymyśli. Musi, bo jesień zaliczył dobrą wyłącznie dzięki formie kilku zawodników. Nie zawsze trafiał ze składem i taktyką. Robił błędy. Na razie jest na plus. Oby tak dalej.

    • leftt pisze:

      Z tymi murarzami to trochę racja a trochę nie. Fakt – potraciliśmy punkty w Mielcu, Łęcznej i Białymstoku. Ale: Białystok – trener nie jest od tego, żeby uczyć zawodnika trafiać w prostokąt. On to powinien umieć. To samo Mielec plus dzień konia bramkarza. Tak z gry to Stal nawet nie pierdła. W Łęcznej z kolei zaczęliśmy się gubić, gdy przeciwnik zaczął grać odważniej. Prędzej było to widać w meczach z Piastem i Wartą, gdzie rzeczywiście męczyliśmy się. Ale paradoksalnie akurat te mecze wygraliśmy. Podsumowując: z murarzami musimy grać lepiej, ale akurat straty punktów z nimi nie wynikają z nieumiejętności rozklepania defensywy rywala tylko z nieskuteczności i ogólnego frajerstwa.

      • deel pisze:

        O tym właśnie piszę. Kiedy grasz z drużyną preferującą otwartą piłkę to w fazie ataku masz miejsce i czas żeby dobrze przymierzyć w ten prostokąt. Kiedy przeciwnik muruje to nie masz tego czasu, uderzasz sytuacyjnie, pod nogi rzuca się tobie 2-3 piłkarzy rywala. Jesteś zmuszony wrzucać na aferę, może coś wyjdzie. To nie jest kwestia skuteczności. To kwestia takiego rozegrania piłki żeby mieć ten ułamek sekundy potrzebny do właściwego wykończenia akcji. Tego mi brakuje w grze Lecha z takimi rywalami. Niby mamy posiadanie piłki, stwarzamy okazje z których nic nie wynika, przeważamy. I co z tego skoro nie potrafimy dać piłkarzom ofensywnym tej chwili na dokładne uderzenie.

  4. Jacek_komentuje pisze:

    A ja mam nadzieję, że za jakiś czas będziemy mijający rok pamiętać jako początek odrodzenia Kolejorza i budowy wielkiego Lecha na lata. Na razie do tego droga daleka, nie takie rzeczy obecni sternicy potrafili spieprzyć, ale małe podstawy do optymizmu są. Trzymam się więc tej nadziei z całych sił.

    Pierwsza weryfikacja właśnie nadchodzi. Zimowe okno transferowe i okres przygotowawczy pokażą nam, czy kolejny raz ulegliśmy iluzji czy wreszcie coś się w Lechu zmienia naprawdę.

    Życzę Wam wszystkim, żebyśmy tak właśnie zapamiętali 2021!

  5. inowroclawianin pisze:

    Ja zapamiętam z kolejnego przegranego sezonu, kompromitacji, minimalizmu Rutka i nadziei na lepszy kolejny sezon, z dobrej jesieni.

Dodaj komentarz