Pięć szybkich wniosków: Cracovia – Lech 3:3

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizy meczu, statystyk pomeczowych, analizy gry danego zawodnika czy wyboru najlepszej akcji w wykonaniu Kolejorza, prezentujemy pięć szybkich pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny i poszczególnych piłkarzy.



Ospałe 20 minut i nagłe rozbudzenie

Lech średnio wszedł w to spotkanie, co prawda starał się przejąć inicjatywę i rozgrywać piłkę w ataku pozycyjnym, ale czynił to zbyt wolno, chaotycznie, zbyt przewidywalnie dla rywala. W 19 minucie po złym wybiciu piłki po rzucie rożnym i po rykoszecie poznaniacy stracili gola, który na szczęście podziałał na nich mobilizująco. Lech od razu zaczął grać szybciej, składniej, z większą determinacją, w 2 minuty stworzył sobie aż 3 dobre okazje, których nie wykorzystał przez świetnie broniącego Karola Niemczyckiego. Na szczęście nasz zespół poszedł za ciosem doprowadzając do wyrównania w 29 minucie po kolejnym szybkim rozegraniu piłki. Cracovia od 19 minuty nie istniała, Lech zdominował przeciwnika narzucając jemu swój styl gry. Przy odrobinie szczęścia mógł wyjść na prowadzenie jeszcze przed przerwą, gol na 2:1 wisiał w powietrzu od dawna.

Przebłysk siły Lecha

Już w 47 minucie Lech dopiął swego, zdobył bramkę na 2:1, później podwyższył wynik na 3:1, w ostatnich 20 minutach miał za zadanie zagrać odpowiedzialnie i z koncentracją. Dwubramkowe prowadzenie po 67 minutach było w pełni zasłużone, od 20 minuty w piłkę grał tylko jeden zespół, który przewyższał gospodarzy umiejętnościami wybranych zawodników. Przykładowo Joao Amaral sam zabawił się z Cracovią notując między 29 a 67 minutą gry 2 gole i asystę. 2 asysty zaliczył też Mikael Ishak, który przecież nie jest jeszcze w optymalnej dyspozycji. Portugalsko-szwedzki duet w pojedynkę rozprawił się z Cracovią, po 67 minutach gry wydawało się, że już pozamiatane, Lech m.in. wygra w Krakowie 10 raz w historii (7 w lidze) a po 8 latach zdobędzie pełną pulę podczas wyjazdowej inauguracji wiosny.

Defensywna rozpacz

Brak czołowego stopera ligi Bartosza Salamona był dziś bardzo widoczny. Lech z Lubomirem Satką i z Antonio Miliciem wyglądał przeciętnie, Chorwat jest chwalony za ostatnio regularnie strzelane bramki, jednak w defensywie popełnia zbyt dużo prostych błędów, z Górnikiem naprawił je Filip Bednarek, dzisiaj np. przy bramce na 2:3 nie dał rady już tego zrobić. Oprócz indywidualnych błędów martwi kolejny mecz wyjazdowy, w którym Lech ma spore problemy z kontrolowaniem boiskowych wydarzeń. Przy Bułgarskiej rywale mają kłopot z oddaniem choćby celnego strzału, z kolei na wyjazdach coraz częściej w poszczególnych fragmentach potrafią narzucić nam swój styl gry i zdominować Lecha fizycznie stosując przy tym pressing czy grając na pograniczu faulu. Co tu dużo pisać. Wyjazdowy bilans Lecha w lidze szału nie robi (4-4-2, 17:13), poza Poznaniem nasza drużyna jest zupełnie innym zespołem mającym wiele problemów z kontrolowaniem wydarzeń na murawie. Do tego już w zimowych sparingach doszły problemy w obronie, mimo przeciętnych przeciwników Lech zostawiał rywalom zbyt wiele miejsca w ofensywie, niestety mankamenty widoczne w meczach towarzyskich przełożyły się na pierwsze wiosenne spotkanie o stawkę. Defensywa nie stanowiła w niedzielę kolektywu, więcej można było wymagać również od drugiej linii, z taką grą na wyjazdach będziemy mieli wkrótce duże problemy w Gdańsku, w Szczecinie i w Gliwicach/Zabrzu. Jeśli nie poprawimy tego elementu, nie poprawimy gry w obronie, to zaraz przez mecze wyjazdowe stracimy fotel lidera Ekstraklasy oraz odpadniemy z Pucharu Polski. Czas się obudzić!

Skorża zawalił mecz zmianami

Spory wpływ na przykrą stratę 2 cennych punktów przy prowadzeniu 3:1 po 67 minutach miał Maciej Skorża. Już wpuszczenie w 61 minucie Dawida Kownackiego było dziwne, przecież zamiast dawać na plac nieprzygotowanego napastnika i to na prawą pomoc można było desygnować Daniego Ramireza + przesunąć na bok Joao Amarala albo dać na boisko Filipa Marchwińskiego, który przecież po tureckich sparingach był tak bardzo chwalony przez klub (jak widać przez Skorżę nie). Dawid Kownacki zaliczył fatalne wejście, w ogóle nie był zainteresowany grą, nie biegał za wiele, nie był zdyscyplinowany taktycznie, nie był zdecydowany w odbiorze, w samym doskoku do rywala. Po 14 minutach trener ewidentnie uznał, że mecz jest już wygrany ściągając z boiska zagrożonego pauzą Jespera Karlstroma. Od jego zejścia Lech zupełnie się posypał, zaczął grać jeszcze bardziej nerwowo, nie miał wspomnianej już wyżej boiskowej kontroli nad poczynaniami „Pasów” w środku pola. Efekty zmian każdy widział, poznaniacy po każdym kolejnym ruchu trenera grali coraz gorzej aż stracili cenne 2 punkty.

Skończył się margines błędu

Remis nie zostałby wzięty jako porażka, gdyby nie został osiągnięty w takich okolicznościach. Lech na własne życzenie w swoim starym stylu stracił 2 gole i 2 punkty, przy prowadzeniu 3:1 chyba nie było kibica, który obawiałby się o potknięcie, a zwłaszcza, gdy przebieg gry nie zapowiadał 2 bramek dla krakowian w ciągu kilkunastu minut. Niestety Lech stracił 2 punkty, nie stracił na szczęście pozycji lidera, którą utrzyma wygrywając za tydzień u siebie z Termaliką. To spotkanie odbędzie się przed meczem Pogoni z Zagłębiem, dlatego w przypadku zwycięstwa, które jest obowiązkiem utrzymamy 1. pozycję. Przez remis w Krakowie margines błędu jest teraz niewielki, tak naprawdę skończył się on już na starcie rundy, w obecnej sytuacji oprócz ogrania Termaliki będzie wypadało zdobyć tak z 4 oczka podczas 2 kolejnych wyjazdów do Gdańska i Szczecina. Spotkanie z Termaliką zapowiada się na papierze na najłatwiejsze w najbliższym czasie, później na wyjazdach zagramy aż 3 razy z rzędu, ponieważ po Lechii oraz po Pogoni lechitów czeka jeszcze wyjazd na Puchar Polski do Gliwic bądź Zabrza.

Po starciu z Cracovią na pewno martwią słowa Macieja Skorży dotyczące sytuacji kadrowej. Nie da się ukryć, że ona trochę się poprawia, jednak dopiero we wtorek/w środę okaże się, czy wszyscy zawodnicy, którzy dziś zagrali będą do dyspozycji także na mecz z Termaliką. Dzisiaj nie wystąpił m.in. Adriel Ba Loua, ponieważ sztab szkoleniowy nie chciał ryzykować pogłębienia mikrourazu, pecha miał za to awizowany do gry od początku Kristoffer Velde mający niestety problem z covidem zwany w klubie infekcją.

„Nie chcę oceniać postawy zawodników, którzy weszli na boisko. Wiele zmian było wymuszonych, były prośby piłkarzy, by zejść, nie do końca był taki plan na mecz. Przed meczem robiłem dobrą minę do złej gry, miałem spore obawy, na przykład dziś mieliśmy na ławce Ba Loua z którego nie mogliśmy tak naprawdę do końca korzystać. Dziś wielu zawodników grało nie będąc na 100% gotowych.”

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





31 komentarzy

  1. kibol z IV pisze:

    Karlstrom powinien wykartkować się własnie na Termalicę. Z Termalicą beż Szweda dalibyśmy radę. Po tym meczu mamy bardzo trudne mecze w których jego obecność jest bezcenna.

    #MajsterNaStulecie

  2. Pawel68 pisze:

    Bez bramkarza nie będzie MP!Ręczniki to nasi bramkarze!Bednarek?Kontrakt 3 lata?Rząsa wypierdalaj!

    • 100h2o pisze:

      A ciołku uczyłeś mnie dobrych manier. Więc napiszę Tobie grzecznie ” proszę łaskawie wypierdalać” z takimi chamskimi komentarzami. Obrażasz ludzi tu piszących wulgarnym słownictwem.

    • Pawel68 pisze:

      100h2o 3 lutego 2022 o 20:08
      Powiem jak kibol kibolom… odpierdolcie się od Bednarka. I dodam… stańcie kiedyś na bramce w meczu, zapewniam jest zajebiście duża.
      Bardzo dobrze, że Bednarek zostaje w Poznaniu. Co do jego pozostania nie mam ŻADNYCH wątpliwości!
      To napisał ten pseudo znawca po zatrudnienie ręcznika Bednarka:
      Co do innych bramkarzy i marzeń o niebieskich migdałach…. każdemu wolno marzyć! Pozdrawiam serdecznie marzycieli.

      PS; No i na dodatek Filip to brat Janka Bednarka więc przestańcie marudzić !
      PS2 – ponoć Mateusz Lis ( ten który grał jedynie w rezerwach Lecha) ma propozycję (konkretną) z Galatasaray. I to na tyle Panowie Eksperci od bramkarzy.

    • Pawel68 pisze:

      Redakcja usuwa moje posty nie dając mi się bronić przed wściekłymi atakami lodziarza Rutka!!!

    • Przemo33 pisze:

      @Pawel68
      Zgadzam się z Tobą w kwestii bramkarza. Przydałby się wreszcie dobry bramkarz, który dałby spokój między słupkami i po prostu robił swoje.

  3. Piknik pisze:

    1)Już to pisałem. Nie może się Lechowi w meczach Ekstraklasy zdarzać, że wygrywasz dwoma bramkami i ostatecznie tracisz punkty z rywalem, który w tym sezonie sportowo nie jest w wybitnej formie.
    2)Czas już zakończyć te legendy o „trudnych terenach”. Oczywiście są statystyki, że w jednym miejscy wygrywamy częściej a w innym częściej tracimy punkty. Ale każdy mecz jest inny a statystyki to tylko pewne zebrane liczby, które są tylko ciekawostką piłkarską. Straciliśmy punkty z Cracovia lub przykładowo z Jagą nie dlatego, że nie wiem ziemia na tych dwóch stadionach jest przeklęta i Kolejorz nigdy tam już nie wygra. Tracimy tam punktu bo brakuje nam odpowiedniej jakości sportowej przez te całe 90 minut z groszem meczu.
    3) Defensywa zagrała dziś słabo szczególnie środek obrony. Bartosz Salamon musi grać na środku. Facet ze swoimi warunkami fizycznymi myślę, że nie przegrałby tylu pojedynków powietrznych z graczami Cracovii.
    4)Trzeba poszukać lepszego bramkarza, nie żeby Bednarek popełnił dzisiaj jakiś karygodny indywidualny błąd, ale przydałby się gość, który pozamiata tą ligę i obroni nam taki mecz jak ten w Krakowie. Wydaje się, że tą ostatnią bramkę trochę zręczniejszy bramkarz by wybronił.
    5)Panie trenerze bardzo proszę już nie kombinować ze składem. Zmiany na pewno nie pomogły zmiennicy nic nie wnieśli do gry a powstał chaos na boisku.
    6)Po strzeleniu 3 bramki drużyna jakby wrzuciła drugi bieg. To nie sparingi w Turcji, tu nikt nie odpuści i każdy rywal będzie grał to samego końca. Panowie piłkarze jest 3-1 to nic…nadal trzeba być skupionym i szukać 4 a może piątej bramki tak aby dobić przeciwnika.
    7)Najlepszym graczem był bez wątpienia pan piłkarz Amaral dwie bramki plus asysta brawo. Miakel Ishak mimo, że nie strzelił bramki to widać, że jest potrzebny drużynie, potrafi przytrzymać piłkę, w odpowiedni sposób wystawić futbolówkę koledze. Można by zarzucić Kamińskiemu, że chłopak momentami był podczas meczu niewidoczny ale swoje zrobił, zdobył bramkę. Atak mamy najlepszy w lidze natomiast budowę drużyn, które zdobywają trofea zaczyna się od defensywy. Koniecznie Lech musi lepiej grać w obronie.
    Dobra dosyć tych piknikowych bredni.
    PS.
    W sobotę panie i panowie wszyscy na stadion Lech potrzebuje teraz wsparcia.

    • 100h2o pisze:

      Satce trzeba dać zgodę na transfer, saper (sorry) stoper bardzo potrzebny. Ile już bramek zawalił trudno policzyć, a żadnej nie strzelił. Niepokoi słabizna Rebocho , kryjącego powietrze, kompletnie nie orientującego się w przestrzeni. Ktoś tu narzekał na Bartosza Salamona… często brak piłkarza najlepiej świadczy o jego wartości!

  4. mahum pisze:

    Podobno obecnie Kownacki nie wygląda jak profesjonalny piłkarz. Jeśli on przyszedł po to tylko, żeby się odbudować kosztem wyników osiąganych przez drużynę i ma grać jak dzisiaj, to to jest duże nieporozumienie. Trzeba było wziąć do Krakowa tego Antczaka, a Kownacki niech się odbudowuje indywidualnie.

  5. Bryx03 pisze:

    Zagraliśmy bardzo słabe 35 minut i bardzo dobre 55 minut. Niestety, nie udało się, nie pomógł trener Skorża tym razem. Dziwnie się te pierwsze 20 minut oglądało, jakby Lech miał ciężkie nogi. Przypominał mi trochę ten mecz nasze spotkanie z Radomiakiem 0-0, czyli pierwszy mecz sezonu. Od drugiego spotkania wszystko zaczęło nabierać nowego tempa i mam nadzieję, że tak będzie i tym razem

    • Pawel68 pisze:

      Ktoś napisał:Trzeba dłużej trzymać w bramce ten ręcznik z napisem Bednarek. Wpuszcza wszystko, co leci w światło. Dopiero ktoś w tygodniu się onanizował tym, że Lech przedłużył z nim kontrakt. Nie wiem po co. Bramkarze – obaj – sa do wymiany. Ten facet mógł dziś pomóc Lechowi. zamiast tego był jak camembert – stał i śmierdział.

      • olos777 pisze:

        Nie jestem w stanie przypomnieć sobie w całej historii Lecha gorszych bramkarzy……

      • 100h2o pisze:

        Masz psa to go kopnij. Oglądaj mecz i dopiero pisz.1 bramka samobój, druga gościu strzela z metra, 3 bramka obrońcy nie nadążają z wyskokiem a strzał przy samym słupku. Zatem kopnij psa, skoro zabrakło np Trałki. Bednarek wpuścił 3 bramki które wpuściłby nawet taki mistrz jak Stipica czy wytęskniony Kovacević. To fakty , a nie jego obrona bo…. obrony w tym meczu nie było. Co wrzutka z połowy bboiska to panika, co zagranie na nasze lewe skrzydło to gościu stoi samiutki jak palec bo Rebocho „kryje”…. swojego środkowego obrońcę Milića. Odpal sobie powtórkę. A jak chcesz zaistnieć…. kopnij psa.

  6. misha pisze:

    Lech w tym sezonie stracił 18 punktów. 50% tych strat oddaliśmy w 5 meczach (25% meczy) na tzw. dalekich wyjazdach 400 km+ (Białystok, Kraków, Łęczna, Nieciecza, Mielec) notując bilans 1-2-2. Średnia pozycja tych zespołów to 12 (typowe ligowe średniaki bez ambicji pucharowych). Pisałem o tym na kkslech w felietonie kibica jakiś czas temu. Niemoc 400+ trwa już od 5 sezonów. Ktoś wyciągnie z tego jakieś wnioski? Czy nadal będziemy mówić o zaczarowanym stadionie w Białymstoku, czy niewygodnej Cracovii?

  7. Seth pisze:

    Piec szybkich wniosków
    1.Bednarek to nie bramkarz to popierdółka
    2.Satka to nie stoper …myslami chuj wie gdzie
    3.Czerwinski to bronic zapomniał
    4.Kownacki pod forma i nim ja złapie bedzie maj
    5.Marchwinski nadaje sie co najwyzej do tarcia chrzanu lub deptania kapuchy

  8. Max Gniezno pisze:

    Jeszcze jeden wniosek. Święte prawo Cracovii zagrać mecz z nami na oparach płucnych, z takim zaangażowaniem, z taką wolą walki. Myszor, Rakoczy co oni z reguły grają a co grali wczoraj ? Ostatnie piętnaście minut to był mecz z ich strony niczym o mistrzostwo świata lub o zapobiegnięcie degradacji. Jeszcze raz takie ich święte prawo i gratulacje za walkę.
    Tylko szkoda że ta walka rok w rok jest szczególnie skoncentrowana na Lechu. Przyjdą kolejne kolejki i dostaną łomot z wiślakami od Vana Lee czy Rakowem lub Pogonią. Podobna sytuacja była z Arką ale jak widać same wygrane nad Lechem nie wiele im dały.

    • mahum pisze:

      Oni za chwilę mogą przegrać z Płockiem i Jagą po kompletnie bezbarwnym meczu. Spięli się na nas wczoraj jak Paprykarze albo LTSK. Z Arką mieliśmy to samo – wymęczone remisy albo w mazak.

      • Sosabowski pisze:

        Cracovia właśnie tak gra, wrzuca 5 bieg w 80 minucie i wrzutki. Zobacz sobie np mecz z Górnikiem Zabrze. Przegrywali 2:0 a potem w 84 i 90 dwa razy stoper z główki na wyrównanie 2:2. Po prostu taki styl a my daliśmy się na to złapać jak dzieci.

  9. leftt pisze:

    1. W obronie kompletny chaos. W dodatku brak wyciągania wniosków. Pierwsze ostrzeżenie było już przy 0-0, kiedy Cracovia sprytnie rozegrała rzut wolny, ale sędzia zatrzymał akcję, bo nie czekali na gwizdek. No i potem jeszcze kilka razy grali to samo. Ile miejsca miał Rakoczy przy pierwszej bramce? Kto próbował mu przeszkodzić? Gdzie byli defensywni pomocnicy? Ta bramka to kryminał.
    2. Zresztą dwie następne też. Przy drugiej również zwraca uwagę ogromna przestrzeń, którą miał Myszor. Salamon musi wrócić jak najszybciej.
    3. Na Bednarku psów bym nie wieszał, ale nie pomógł. Trzecia bramka chyba była do wyjęcia.
    4. Skóraś w pierwszej połowie był aktywniejszy od Kamińskiego, w ogóle prawa strona lepiej hulała. Niestety Skórasiowi brakuje jakości. Tu źle przyjmie, tam za mocno poda. Przy zdrowych Ba Lua i Velde (chyba, bo nie widziałem gościa w akcji) powinien łapać co najwyżej ogony.
    5. Kamiński natomiast pod jednym względem przypomina mi Hamalainena. Otóż znany i niezwykle lubiany w naszym mieście Fin też miał tendencję do znikania na długie minuty z radaru. Ale statystyki się zgadzały. No to Kamiński ma bramkę.
    6. Amaral. Dwa przyjęcia. Skorża zmarnował jego robotę swoimi zmianami.
    7. Byłem pewien, że po trzeciej bramce pójdziemy za ciosem i pokażemy moc. Jakieś 5-1, tak żeby postraszyć paprykarzy i resztę. Ale Skorża miał inne zdanie.
    8. Marchewa. Jedna charakterystyczna dla niego sytuacja: wprawdzie niby bez konsekwencji, bo i tak był spalony, ale w decydującym momencie meczu prosty błąd techniczny przy przyjęciu piłki w polu karnym przeciwnika. Tak samo i mniej więcej w tym samym miejscu było w Łęcznej, tylko bez spalonego. Facet wygląda na kogoś, kto zawsze obesra zbroję w decydującym momencie. Bramki może jeszcze strzeli. Na przykład czwartą przy stanie 3-0.
    9. Kownacki w tej chwili nadaje się na orlik.
    10. Czesiu miał rację: 2-0 to niebezpieczny wynik. W tym przypadku 3-1. Tak więc przy remisie gra się po to, żeby wygrać. Przy prowadzeniu gra się po to, żeby przeciwnika rozjebać, a przy rozjebaniu po to, żeby go upokorzyć. Takie założenie powinniśmy przyjąć. Będzie bezpieczniej.

  10. Mirco pisze:

    Ja z kolei odpuściłem sobie pisanie wczoraj jakiegokolwiek komentarza, bo bezpośrednio po meczu byłem tak wnerwiony, że wypisywałbym same wulgaryzmy, a to do mnie średnio podobne… przynajmniej się staram mocno nie zachwaszczać naszego pięknego polskiego języka.
    Co do samego meczu, ciężko cokolwiek odkrywczego napisać, niż to stwierdzają wszyscy Kibole powyżej. Poziom emocji jest ogromny, bo wszyscy chcemy się cieszyć Majstrem na stulecie!
    Po prostu mi się w głowie nie mieści jak można było takie spotkanie zawalić – strzelić trzy bramki na wyjeździe i mecz… przegrać – tak przegrać bo remis dla nas to porażka. Już po stracie bramki na 3:2 (bramka stracona kompletnie bez sensu – zero krycia obrońców, w ogóle ordynarne pozwalanie na dośrodkowania) zabrakło odpowiedzi w postaci przeniesienia ciężaru gry na połowę Cracovii. Zaczęło się bezsensowne wybijanie piły na pałę, bez jakiejkolwiek próby pogrania piłką. Wszystko wyglądało tak, jakby na boisku zameldowała się zupełnie inna 11-tka niż ta, która przez kilkadziesiąt minut wcześniej robiła z Cracovią co chciała… Brak Salomona był bardzo widoczny. Zmiany trenera były również z kapelusza. Dobra finalnie wejście Kownackiego nic nie dało, ale to była pierwsza zmiana, gdzie przy spokojnym wyniku można było zaryzykować wpuszczenie Dawida, żeby otrzaskał się na nowo z ekstraklapą przed meczem u siebie. Jednak kolejne zmiany były kompletnie bez sensu! Do zmiany i to natychmiastowej po stracie drugiej bramki, byli boczni obrońcy, ewidentnie nie nadążający za atakami Cracovii, ale nie zmieniono Kamińskiego, Jespera (toż to sabotaż). Rozumiem, nawet wprowadzony poźniej Czerwiński dał ciała – jednak dla mnie wpuszczenie znowu na bok pomocy/skrzydło Filipa Marchwińskiego to kompletna pomyłka. Same sparingi pokazały, że jeśli on wnosi cokolwiek do gry Lecha to tylko w ofensywie, a tu gdy wynik się sypał potrzeba było kogokolwiek, który bardziej ogarniałby grę w obronie. Równie dobrze na boisku mógłby pojawić się Barry i wydaje mi się, że łatwiej byłoby dowieźć trzy punkty, do końca.
    Co do sporów kolegów co do postawy Filipa w bramce – trzeba uczciwie przyznać, same bramki to nie jego ewidentna wina, choć nie zrobił wszystkiego żeby im zapobiec, ale to wynika z jego możliwości. Obrona przy wszystkich golach dla Cracovii zagrała fatalnie i to jest fakt. Jednak trzeba zauważyć, że swoimi interwencjami nie wprowadzał, jakiegokolwiek spokoju w nasze szeregi. Chyba tylko raz spróbował wyłapać jakieś proste dośrodkowanie – cały czas gra, jakby przyspawany do linii bramkowej! A nasi obrońcy – wiedząc, że tak gra nasz bramkarz, nawet nie próbują trzymać linii (licząc na spalony), wiedząc, że piłki lecące wzdłuż naszej linii bramkowej w odległości 3-4 metrów są poza zasięgiem naszego bramkarza i cofają się jak durni ile wlezie… Podpisali z Filipem kontrakt na trzy lat ok, ale zdania nie zmieniam – nam w bramce potrzebny jest kozak, jeśli chcemy zdobyć Majstra – a póki co Filip takim nie jest….
    Cóż – może to nazbyt optymistyczne, ale mam nadzieję, że nasi będą tak wnerwieni i trener Skorża ich tak opierd….. (wulgaryzm, jak najbardziej uzasadniony ;-), że na Bułgarskiej Termalicę po prostu rozjadą. Oby tak było!

  11. Arekwlkp1986 pisze:

    Cracovia 3:3 Amaral. Szkoda bo dał to co od niego wszyscy oczekują. Ishak mimo, że jeszcze nie w formie zrobił swoje asystami. Kamiński potrafił zaginąć lecz gol mówi wszystko.
    Poprostu frajersko stracone punkty ,tak po staremu. Zmiany rozjechały zespół!! W obronie totalny chaos! Satka jest głową gdzie indziej czy o co chodzi!? Bednarek- z zawodu bramkarz. Przy całej sympatii dla chłopa ale nie daje spokoju, pewności!
    Kownacki jeśli nie weźmie się za siebie to do eklapy wróci szybko!Przespacerował mecz. Zapoczątkował kłopoty. Niby w 11 a właściwie w 10. Marchwinski pełne gacie brak doskoku agresji. Niech już dadzą sobie spokój z chłopakiem z korzyścią dla każdej ze stron! Skóras może narobi wiatru ale na koniec popełnia niezrozumiałe straty. Do tego strasznie przewidywalny z tą prawą nogą!
    Na papierze skład szeroki i mocny a rzeczywistość brutalna!

  12. Franco pisze:

    Amaral ma chyba ambicję załapać się do 11-tki stulecia :)
    Po Kownackim dużo się nie spodziewałem. Po pierwsze najpierw to on musi mieć jakąś formę. Po drugie Skorża musi mieć na niego jakiś pomysł. Trochę takie piąte koło u wozu. Jeśli Ishak nagle nie wypadnie na dłużej to Kownacki za dużo do roboty nie będzie miał. Amarala nie wygryzie :) Na skrzydłach Kamiński raczej też nie do ruszenia, chyba, że mu się w pewnym momencie odechce. Z drugiej strony boiska, w niektórych meczach może wymieniać się z Balou. Generalnie na zmiany ktoś musi wchodzić, ale tu pierwszy w kolejce powinien być Velde. Bo on jest szykowany na kolejny sezon, a Kownackiego zaraz już nie będzie.
    Liczę na powrót do formy Tiby i wierzę, że BaLoua zacznie dawać więcej niż jesienią. Generalnie ze Skorżą jest tak, że po każdej wpadce zawsze jest poprawa, więc póki co jeszcze w panikę nie wpadam :)

  13. Behemot pisze:

    Z takim podejściem trenera, to podwójną koronę mamy w tym roku na bank… Cierniową…

  14. Bart pisze:

    Zastanawia mnie skąd wczoraj było tyle niedokładności i nerwowości. Czy w Lechu był/jest poważniejszy problem z covidem, i przechorowało pół drużyny? A może na dniach wyjdzie więcej pozytywnych testów, skoro Velde trenował z drużyną i wypadł w ostatniej chwili? Albo może drużyna grała na nogach z ołowiu, bo mocniej trenowali żeby szczyt formy osiągnąć na przełomie lutego i marca gdy wypadają mecze z Pogonią i Rakowem?

    Szkoda też, że Karlstrom nie dostał wczoraj kartki. To był idealny moment na wyczyszczenie się z kartek. Brak Karlstroma w meczu u siebie z Niecieczą nie byłby tak bolesny, a tak wisi nad nami widmo pauzy Jespera w meczu z Lechią, Pogonią, czt Rakowem.

  15. Wielkopolanin pisze:

    To co wczoraj się wydarzyło to jest wbiło się w moją psychikę, jak cierń. To wyglądało jak sabotaż. Masakra.

  16. fox pisze:

    Ja akurat w końcówce bardzo się bałem o wynik bo po zmianach Skorży Lech przestał grać zupełnie.Miałem nawet obawy żeby chociaż utrzymali remis.Skorża się wczoraj zupełnie pogubił.Było wiadomo,że Karlstrem to jest klucz do do bezpiecznej gry a trener zamiast dać mu się wykartkować to zdjął go,żeby nie złapał 4 kartki zupełny nonsens.I na koniec niech przestaną się w tym klubie ośmieszać z tymi infekcjami.Covid to jest covid żaden wstyd .Łapią to skoczkowie złapała łyżwiarka łapią inni piłkarze wszędzie jest komunikat jest covid jest izolacja koniec kropka.Dlacego w Lechu akurat muszą się z tym wygłupiać.

  17. Pawel1972 pisze:

    Niepokojące jest to, że po raz kolejny tracimy punkty przez idiotyczne zmiany. Pewnie łącznie już z 6 pkt. poszło się przeze to walić.

    Nie wiem czym się teraz kierował Skorża „likwidując” skrzydła, bo ani Kownacki, ani Marchewa skrzydłowymi nie są, a przede wszystkim nie za bardzo nadają się do bronienia. Dodać do tego wymianę dobrze broniącego Karlstroma na słabiej broniącego Kwekwe i skutek jest, jaki jest. Zamiast przy dwubramkowym prowadzeniu skupić się na dowiezieniu wyniku do końca, Skorża próbował wymyślić kanciate jaja, co gorsza nie po raz pierwszy, więc facet nie uczy się na własnych błędach…

  18. Ostu pisze:

    Ja swoje wnioski już wyciągnąłem ale interesuje mnie osobiście jakie wnioski wyciagnie Pan Maciej…
    I od razu napiszę, że jak Realnie Oceniam Rzeczywistość to ich nie wyciągnie do najbliższego meczu…
    A więc zobaczymy…
    Nie było we mnie spokojnosci, które to uczucie osiągnęło swoje apogeum wczoraj ale od dziś już na spokojnosci będę oglądał „wnioski” jakie wyciąga Pan Maciej…

  19. J5 pisze:

    Lech od początku zagrał tak jak zwykle, niemrawo, i tak jak ostatnio coraz częściej, obudziła go stracona bramka. Nagle Lech zaczął kreować sytuacje, zdominował Cracovię i strzelił gola. Po przerwie, jak zwykle, Lech strzelił dwie bramki, wyszedł na dwubramkowe prowadzenie na wyjeździe i nagle…zaczął grać jak za późnego Żurawia, tak samo tracąc dwa gole w końcówce meczu, w tym jednego w doliczonym czasie gry.
    Lech sprawiał wrażenie drużyny nie przygotowanej do sezonu, której sił wystarczyło na przeprowadzenie jedynie kilkunastu ataków. Kompletnego chaosu w defensywie nie tłumaczy jedynie brak Salamona, dziwi natomiast słaba forma dwóch występujacych stoperów, czy totalna niemoc Rebocho, który zapomnial jak się ma zachowywać boczny defensor.
    Fatalne były zmiany, i dyspozycja trenera Skorży. Zamiast wymieniać skrzydłowego za skrzydłowego trzeba być wpuścić Czerwińskiego i Douglasa, którzy potrafią zarówno atakować jak i bronić. Tak samo można było zamiast Amarala wpuścić Kvekve i pozamykać te sektory dla rywala. Można było…

    • Pawel1972 pisze:

      Ale jakiego skrzydłowego na skrzydłowego wymienił Skorża? Wymienił skrzydłowego na napastnika i skrzydłowego na uj wi jaką ma pozycję – ale na pewno nie jest skrzydłowym – Marchewę.

Dodaj komentarz