Oko na grę: Radosław Murawski

W materiach z cyklu „Oko na grę” w każdym oficjalnym meczu Lecha Poznań baczniej obserwaowany jest przez nas wybrany wcześniej zawodnik Kolejorza. W każdym spotkaniu wybrany piłkarz zostaje poddawany naszej analizie w tym często także statystycznej. Najpóźniej kilka godzin po meczu publikowane są wnioski na temat jego gry + ogólna ocena występu przeciwko danemu rywalowi.



Radosław Murawski ostatnio wygrywa rywalizację o miejsce w składzie z Pedro Tibą oraz z Niką Kvekveskirim i gra regularnie. Jego kolejny występ od początku był dobrą okazją, aby drugi raz w tym sezonie bliżej przyjrzeć się postawie Murawskiego w ramach cyklu „Oko na grę”.

Opis gry:

Radosław Murawski w meczu przy Reymonta po raz czwarty z rzędu wyszedł w pierwszym składzie Lecha Poznań u boku Jespera Karlstroma. Piłkarz, który w kwietniu skończy 28 lat tak dobrej serii w Kolejorzu jeszcze nie miał, ewidentnie wygrał rywalizację o miejsce w składzie i zyskał w oczach Macieja Skorży, który już w zimowych sparingach chętniej stawiał na tego zawodnika. W spotkaniu z Wisłą Kraków środkowy pomocnik pierwszy i jedyny raz błysnął w 14 minucie, kiedy fajnie zagrał do Michała Skórasia mającego później sytuację bramkową.

Na tym podaniu dobra gra w ofensywie Radosława Murawskiego skończyła się. Lech często grał za wolno, zbyt przewidywalnie dla przeciwnika, między innymi właśnie Murawski spowalniał grę. W jego podaniach brakowało elementu zaskoczenia, cały Lech już w środku boiska był zbyt przewidywalny dla Wisły, grał zbyt wolno, żeby wprowadzić większe zamieszanie wśród krakowskich obrońców. Murawskiemu nie można odmówić walki w tym meczu, dwa razy starł się on z dużo silniejszym napastnikiem Zdenkiem Ondraskiem, który cofał się do drugiej linii swojego zespołu.

W jednym ze starć prawonożny pomocnik został poturbowany, trzymał się później za kolano, w przerwie opuścił boisko, ale nie wiadomo, czy było to spowodowane urazem czy taktyką. Radosław Murawski w pierwszych 45 minutach niewiele pokazał, z przodu był mało efektywny, wielu kibiców nie może zrozumieć, dlaczego od pewnego momentu ten piłkarz gra u boku Jespera Karlstroma? Środek pola Murawski – Karlstrom faktycznie wydaje się być zbyt defensywny, za bardzo asekuracyjny, Murawski bardziej wygląda na kogoś, kto mógłby być rywalem Szweda a nie zawodnikiem grającym obok niego, który ma wspierać ofensywę.

Niestety Radosław Murawski był kolejnym piłkarzem obserwowanym w ramach cyklu „Oko na grę”, który w tym konkretnym meczu nic nie pokazał i drugim z rzędu zawodnikiem otrzymującym za swój występ najniższą możliwą ocenę, czyli jedynkę. Jeśli Maciej Skorża ponownie zechce zrobić zmiany, to przede wszystkim powinien pomyśleć nad nowym partnerem dla Jespera Karlstroma. Może w sobotę czas dać szansę od początku Pedro Tibie?

Ocena gry: 1

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





6 komentarzy

  1. gs pisze:

    Murawski z całej trójki: Tiba, Kwekwe daje najwięcej w obronie. Dzisiaj też można było zobaczyć braki szybkościowe Tiby.

  2. Kibic z Bydgoszczy pisze:

    Będę się upierał, że nie powinniśmy grać na 2 nominalne szóstki tylko szóstką i ósemką. Murawski też nie grał długi czas i miał braki. W wielu meczach potrzeba więcej ofensywy i wtedy powinien grać Kalstroem albo Murawski, a nie razem. Do dyspozycji mamy Kwekve i Tibę. To gracze bardziej ofensywni i kreatywni. Dajmy szansę Tibie dopóki nie jest jeszcze za późno.

  3. leftt pisze:

    Przypomina się Janek Urban i słynny duet TT.

  4. Kuki pisze:

    Trochę nie rozumiem tej jazdy po Murawskim. Facet gra swoje, środek pola zdominowany, niczego nie zawalił.
    Brakuje kreatywności? Bo Amaral jest wyłączony z gry, a nasi beznadziejni skrzydłowi kopią się po czołach.
    Tiba? W meczu z Wisłą zagrał tyle samo co Murawski. Z Rakowem też dostał sporo minut. Czy była jakaś zmiana w jakości? Nie.
    Z Wisłą miał jeden dobry przerzut do Rebocho. Coś więcej? W sumie tak, jak go Hanousek z Wisły zostawił na 3-4 długości w sprincie, 10-15 minut po wejściu na boisko Pedro.
    Tiba się dobrze sprawdzał za Żurawia, jak było powolne rozgrywanie, pieszczenie piłeczki. On i Ramirez nie pasują do dzisiejszego Lecha, gdzie trzeba grać na dużej intensywności, a nie robić kółeczka z piłką i spowalniać akcje. To już nie działa. Murawski i Kalstroem to jest najlepszy wybór na chwile obecna i nie ma co tutaj wymyślać koła na nowo.

  5. Bender pisze:

    Ocena „1” całkowicie niezasłużona. Murawski nie grał jakiegoś szczególnie wybitnego spotkania, ale nie był też hamulcowym gry Lecha. Robił swoje, prawdopodobnie wczorajszy mecz okupił kontuzją kolana. Tiba zagrał od niego słabiej.

  6. Zlapany na ofsajdzie pisze:

    Również całkowicie nie rozumiem tej oceny. Jedynkę to mógł za wczoraj dostać Kownacki albo Amaral. Murawski swoje zrobił, nie był wybitny, ale w żadnym wypadku nie odstawał. Patrząc na to, jak w tym sezonie wygląda Tiba i jak nieprzewidywalnym zawodnikiem jest Kvekveskiri, ja całkowicie rozumiem obecność Radka w wyjściowej 11-stce.
    Co więcej – nie wydaje mi się, żeby to była taka typowa żelazna szóstka. Jeśli już to taki piłkarz pomiędzy 6, a 8. Może faktycznie nie powinniśmy na te nominalnie słabsze zespoły wychodzić nim i Jesperem, ale porównanie, które padło powyżej, tzn. do duetu Trałka-Tetteh – moim zdaniem mocno na wyrost.

Dodaj komentarz