Tydzień z historią: Najlepszy sezon w historii

Tydzień z historią – nowy cykl KKSLECH.com powstały przed sezonem 2021/2022 z okazji 100-lecia klubu. Pod koniec każdego tygodnia w sposób tekstowo-zdjęciowo-filmowy wspominamy ważne Lechowe wydarzenia, historyczne mecze czy inne istotne/ciekawe spotkania oraz rzeczy, które w konkretnym czasie miały miejsce w Kolejorzu.



Sezonem, którego wielu kibiców Lecha Poznań zapewne nie pamięta, a który na zawsze zapisał się w historii Lecha Poznań jest ten toczący się blisko 40 lat temu. Są zawodnicy, którzy znaleźli się w niedawno wybranej jedenastce 100-lecia Kolejorza rywalizujący w historycznym sezonie 1983/1984. Trenera 100-lecia nie wybrano, ale to miano śmiało można przypisać Wojciechowi Łazarkowi, którego w tym sezonie pod względem sukcesów próbuje dogonić Maciej Skorża.

Przed sezonem 1983/1984 identycznie jak przed tym trwającym – nikt nie spodziewał się dubletu. Był on tylko w sferze marzeń drużyny, która po mistrzowskich rozgrywkach 1982/1983 została osłabiona. Z klubu odszedł bramkarz, Piotr Mowlik wybrany niedawno do jedenastki 100-lecia, który zdecydował się na wyjazd do USA oraz Janusz Kupcewicz, który po bardzo udanym sezonie wyjechał do francuskiego AS Saint-Etienne. W miejsce wspomnianej dwójki do Lecha Poznań przyszło paru młodych zawodników, w tym obrońcy Ryszard Szewczyk i Czesław Jakołcewicz nominowani przez kapitułę do miejsc w jedenastce 100-lecia. Obrona Mistrzostwa Polski wydawała się być trudnym zadaniem, a zdobycie dubletu w sezonie 1983/1984 jeszcze mniej realne.

Lech Poznań historyczny sezon 1983/1984 rozpoczął od trzech zwycięstw z rzędu i to bez straty gola, w czwartej serii spotkań przyszła wyjazdowa porażka z wicemistrzem kraju, Widzewem Łódź. Później do końca rundy jesiennej niebiesko-biali regularnie zbierali punkty wygrywając m.in. z Legią Warszawa czy z beniaminkiem ligi, Górnikiem Wałbrzych. Zwycięstwo nad tym mało znanym teraz klubem było ważne, ponieważ górnicy h po jesieni byli liderem zawdzięczając 1. miejsce w Ekstraklasie przede wszystkim dzięki kompletowi zwycięstw w meczach na własnym stadionie. Lech Poznań także wygrał wszystkie jesienne spotkania przed własną publicznością (8-0-0, 22:5), ale nieco gorzej grał na wyjazdach (2-1-4, 7:9) przegrywając zmagania jesienią jednym punktem.

W przerwie sezonu 1983/1984 stolicę Wielkopolski opuściło kilku zawodników i to nie z własnej woli. Problemy zdrowotne mieli Józef Szewczyk oraz Jerzy Krzyżanowski, a Janusz Małek i Andrzej Strugarek zdecydowali się odejść z Kolejorza. Nasz zespół przeciętnie zaczął rundę wiosenną nie umiejąc wciąż wygrać na wyjeździe. W końcu skończyła się też passa u siebie. Dnia 8 kwietnia 1984 roku na oczach 40 tysięcy ludzi lechici przegrali przed własną publicznością z wicemistrzem i faworytem to tytułu Widzewem Łódź wynikiem 0:1. Wokół tego meczu do dziś krąży wiele legend, jedna z nich mówi o zniszczeniu w trakcie spotkania dostawianej, drewnianej trybuny dzięki której mecz obejrzał nadkomplet.

Po porażce z Widzewem podopieczni Wojciecha Łazarka pojechali do Gdyni i tam znów przegrali. Później jednak Lech pokazał klasę zwyciężając w 8 meczach z rzędu odczarowując wyjazdy w Lublinie. Podczas tej serii Kolejorz wygrał choćby Legią w Warszawie, przez co mocno oddalił stołecznych od awansu do europejskich pucharów. Fantastyczna, wiosenna seria 8 zwycięstw z rzędu pozwoliła Lechowi nieco odsapnąć w 29 i w 30. kolejce. W przedostatniej serii spotkań poznaniacy przegrali w Katowicach, ale domowym remisem z Pogonią Szczecin 1:1 w dniu 13 czerwca 1984 roku zdobyli Mistrzostwo Polski. W rozgrywkach 1983/1984 lechici mieli tyle samo punktów. co drugi w lidze łódzki Widzew i w dodatku gorszy bilans bezpośrednich spotkań. W sezonie 1983/1984 liczyły się jednak bramki, a lepszy bilans goli mieli akurat poznaniacy, dlatego to oni mogli świętować obronę tytułu. Co ciekawe w 30. kolejce szansę na Mistrzostwo Polski miał też Widzew, aczkolwiek łodzianie musieli wygrać z Legią Warszawa aż 9:0. Ostatecznie zwyciężyli tylko 1:0 co okazało się za mało, aby wyprzedzić Kolejorza.

Lech Poznań w 30 kolejkach mistrzowskiego sezonu 1983/1984 ugrał 42 oczka (wtedy zwycięstwa nie były punktowane za 3). Podopieczni Wojciecha Łazarka zanotowali bilans 19-4-7, gole: 47:21 mając najlepszą obronę w Ekstraklasie. Lech w Poznaniu zaliczył bilans 13-1-1, 29:4, natomiast na wyjeździe 6-3-6, 18:17. Niebiesko-biali do Mistrzostwa Polski dnia 13 czerwca 1984 roku dołożyli jeszcze Puchar Polski sięgając po niego 6 dni później poprzez 2 wiosenne zwycięstwo na stadionie Legii Warszawa.

W finale dnia 19 czerwca Mistrz Polski, Lech Poznań był mocnym faworytem, bowiem Wisła Kraków w rozgrywkach 1983/1984 broniła się przed spadkiem zajmując na koniec ligowego sezonu dopiero 11. miejsce. Lech Poznań mógł dać „Białej Gwieździe” awans do europejskich pucharów, ale ostatecznie po wygranej 3:0 zgarnął w sezonie 1983/1984 wszystko. Kolejorz miał wtedy patent na Wisłę, w finale rozbił ją w 47 minut, w lidze w 2 spotkaniach także nie stracił gola z tym rywalem.

Lechici dochodząc do finału wyeliminowali wcześniej Celulozę Kostrzyn (0:0 k. 4:3), Piasta Gliwice (5:0), ŁKS-u Łódź (1:0, 1:2) oraz Ruchu Chorzów (1:0 i 3:0). Dnia 19 czerwca 1984 roku na finał do Warszawy wybrało się około 10 tysięcy kibiców Kolejorza. Arbitrem finałowego boju, który śledziło 15 tysięcy ludzi był wówczas słynny sędzia Wit Żelazko. Udział w jedynym w historii Lecha Poznań dublecie 39 lat temu zdobytym za kadencji trenera Wojciecha Łazarka mieli zawodnicy, którzy znaleźli się w jedenastce 100-lecia. Są nimi Damian Łukasik, Hieronim Barczak, Mirosław Okoński i Jarosław Araszkiewicz.

Finał Pucharu Polski 1983/1984 – Stadion Legii Warszawa (19.06.1984)
Lech Poznań – Wisła Kraków 3:0 (2:0)
Bramki: 8.Miłoszewicz 21.Okoński 47.Jakołcewicz
Sędzia: Wit Żelazko (Warszawa)
Widzów: 15000
Lech: Pleśnierowicz – Pawlak, Łukasik, Adamiec, Barczak – Bąk (85.Oblewski), Miłoszewicz, Jakołcewicz (69.Kofnyt), – Niewiadomski, Araszkiewicz, Okoński.
Wisła: Zajda – Motyka, Skrobowski (27.Gorgoń), Budka, Jałocha (78.Świerczewski), Targosz, Nawałka, Nawrocki, Banaszkiewicz, Iwan, Wróbel.



Poprzednie publikacje cyklu „Tydzień z historią”:

>> Obchody okrągłych rocznic
>> Reaktywacja klubu i ekstraklasowy debiut
>> Włoski niedosyt i serie przy Bułgarskiej
>> Fantastyczny początek wiosny 2017
>> Bunkier
>> Luty prestiżowych zwycięstw
>> Śnieżne mecze w Europie
>> Bułgarska zimą
>> 65 lat nazwy Lech Poznań
>> Styczniowe granie w Arenie
>> Pucharowe wygrane 1:0 i rekordowe zwycięstwo
>> Rekordowa umowa, pucharowe ostatki i ostatni lider
>> Medialny trener i dwa cenne remisy w Europie
>> Jubileuszowy gol i ważna stadionowa inwestycja
>> Początek, koniec rekordowej serii i ostatni raz na Dębcu
>> Dwa pierwsze medale i 7:1 w drodze po tytuł
>> Karne z Barceloną i mglista Bułgarska
>> Manchester na kolanach i koniec najlepszej serii
>> Włosko-francuska sensacja i remis na Camp Nou
>> 12:11 w karnych i cud w Błażejewku
>> Grecki rewanż, efektowne wyniki i odsłonięta lokomotywa
>> Niezapomniana Austria Wiedeń i awans do Ligi Europy 2021
>> Cypryjskie 5:0 i otwarcie nowej Bułgarskiej
>> Niezapomniany 16 września i spektakularne wygrane
>> Lechowe początki, pucharowy debiut i kolejny Superpuchar
>> Letnie mecze na starej Bułgarskiej
>> 11:1, belgijski pech i otwarcie Bułgarskiej
>> Dwa awanse do Ligi Europy
>> Letnie pucharowe mecze
>> Hat-trick Gytkjaera i rekordowe 6:0 z Grasshoppers
>> Lech Cup 2003, wiele meczów w Europie i drugi Superpuchar
>> Awans po karnych i wyjazdowy rekord
>> Tytuł juniorów i emocjonujący dwumecz z Norwegami
>> 6 tys. kilometrów do celu i rekordowy dwumecz
>> Sparing z nadkompletem widzów i dwa Superpuchary
>> Pucharowy czerwiec i awans na oczach 60 tysięcy
>> Pierwszy tytuł i puchar po karnych
>> Nowy sponsor i jedyny dublet
>> Trzy czerwcowe mistrzostwa i srebro na Rynku
>> Gdańskie emocje, czwarty Puchar i pożegnanie zasłużonych
>> Dwa puchary, spadek i 6:0

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





2 komentarze

  1. Franco pisze:

    1984 to rok, który ja osobiście uważam za swój początek kibicowania Lechowi. O samym sezonie wiele nie powiem. Pamiętam raczej wiosenne rozstrzygnięcia i ogólną euforię. Dlatego właśnie się wtedy jako dzieciak wkręciłem w Lecha. Mam jeszcze stary plakat z piętnastoma portretami Lechitów z okazji Mistrzostwa (nie pamiętam z jakiej gazety, chyba z PS).
    Ja, tworząc wszelakie jedenastki światowego futbolu, zawsze desygnuję piłkarzy, których pamiętam z gry, choćby przez krótki czas.
    Nie potrafię tak bezrefleksyjnie wymieniać piłkarzy, którzy kończyli kariery gdy mnie jeszcze nie było na świecie. Dlatego MOJA (nie stulecia) 11-stka Lecha Poznań wygląda tak:
    Sidorczuk – Barczak, Łukasik, Bosacki, Rzepka – Araszkiewicz, Piskuła, Skrzypczak – Okoński, Lewandowski, Reiss
    Może trochę przegięta, ale co mi tam

  2. leftt pisze:

    Wspomniany tu Andrzej Strugarek to jedyny człowiek, który zdobył z Lechem majstra zarówno jako piłkarz i jako trener.

Dodaj komentarz