Nasz rywal: Śląsk Wrocław

O godzinie 20:30 w zimowych warunkach Lech Poznań powalczy na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław, który przed przerwą na kadrę po 9 kolejnych spotkaniach bez wygranej zdołał się przełamać. Dzięki temu WKS ma 6 oczek przewagi nad strefą spadkową i ten piątkowy mecz z Kolejorzem nie będzie dla gospodarzy z tych arcyważnych.



Przerwa na kadrę Śląskowi na pewno bardzo się przydała. Trener Piotr Tworek pracuje we Wrocławiu od niespełna miesiąca, w dodatku w Płocku kolejne kartki zobaczyli podstawowi stoperzy Wojciech Golla ora Diogo Verdesca, którzy dziś będą pauzować. Tym samym sztab szkoleniowy wrocławian miał sporo czasu, by znaleźć ich następców, dzisiejszy przeciwnik Kolejorza rozegrał nawet sparing z Chrobrym Głogów, w którym pokonał I-ligowca rezultatem 5:2. – „Pracowaliśmy dosyć mocno i dosyć intensywnie wykorzystaliśmy przerwę na reprezentację. Pełni optymizmu i nadziei spoglądamy w przyszłość i czekamy na spotkanie z Lechem.” – powiedział na piątkowej konferencji prasowej Piotr Tworek.

Zestawienie środka obrony gospodarzy to spora zagadka. Na stoperze może zagrać któryś z rekonwalescentów w postaci Marka Tamasa czy Konrada Poprawy. Może zagrać też m.in. Łukasz Bejger, Szymon Lewkot lub Daniel Leo Gretarsson. Zagadkę stanowi także ustawienie Śląska Wrocław, który przeciwko Wiśle Płock zagrał w zupełnie innym systemie niż z Radomiakiem Radom. Nowy opiekun WKS-u wierzy, że 2 tygodnie przerwy na kadrę pozwoliły znaleźć odpowiednie ustawienie, w którym Śląsk Wrocław zaskoczy Lecha Poznań powstrzymując jednocześnie jego mocne strony. – „Chcemy, by w kolejnym meczu było widać nasz pomysł na zespół. Chcemy poprawić grę w defensywie z którą mieliśmy trochę problemów. W przerwie na kadrę pracowaliśmy też nasz organizacją gry po stracie piłki, bo wiemy, że Lech bardzo dobrze przechodzi do kontrataku i w tym aspekcie musimy być bardzo dobrze zorganizowani.” – oznajmił Tworek.

Lech Poznań w 10 meczach na nowym stadionie Śląska Wrocław wygrał tylko raz w 2018 roku, jednak to on wieczorem będzie faworytem do odniesienia zwycięstwa. W piątek więcej do stracenia ma Kolejorz, który musi podejść do tego spotkania z pełną koncentracją grając przy tym z dużą determinacją, jeśli nie chce powtórzyć tego, co wydarzyło się nie tak dawno w Krakowie. Śląsk Wrocław zapewne remis wziąłby w ciemno, ale z drugiej strony WKS nie wygrał u siebie od listopada zeszłego roku, w tych rozgrywkach zwyciężył przed własną publicznością tylko 3 razy, dlatego w piątek na pewno nie będzie ograniczał się tylko do defensywy.

Podczas piątkowej konferencji prasowej opiekun drużyny z Dolnego Śląska nie ukrywał, że dziś jego drużynę będzie interesowała pełna pula. – „Patrzymy na siebie, budujemy swoją siłę oraz moc, od dwóch meczów nie przegraliśmy, zdobyliśmy 4 punkty, mamy średnią 2 punktów na mecz, a to jest dobry wynik. Chcemy punktować i strzelać bramki, w każdym meczu chcemy patrzeć na siebie. Numerem 1 zawsze jest zwycięstwo. Ekstraklasa jest nieprzewidywalna, nie patrzymy na tabelę, nie patrzymy na to, kto do nas przyjeżdża. Swoją mentalnością i grą chcemy dać kibicom radość.” – zapowiedział. – „Znamy mocne strony Lecha. Jest Kamiński, Skóraś, Ba Loua, Velde, Amaral czy Ishak. Od tygodnia mamy plan na ten mecz, liczę na jego realizację. Nie możemy myśleć o naszych problemach w obronie, to przeciwnik ma mieć problemy z naszą grą.” – dodał Piotr Tworek.

Poznaniacy mają na swoim koncie serię 4 kolejnych wizyt we Wrocławiu bez przegranej i passę 3 z rzędu bramkowych remisów. Lech ostatni raz przegrał we Wrocławiu we wrześniu 2017 roku (0:2). W razie dzisiejszej wygranej Kolejorz odzyskałby fotel lidera Ekstraklasy i byłby pierwszy co najmniej przez kilkanaście godzin. Z tradycyjnym przedmeczowym i meczowym raportem tym razem prosto z obiektu Śląska Wrocław ruszamy na KKSLECH.com już około godziny 19:35. Pierwszy gwizdek sędziego Krzysztofa Jakubika z Siedlec zabrzmi za to o godzinie 20:30. W trakcie spotkania możliwe są niewielkie opady śniegu.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





1 Odpowiedź

  1. Kibic z Bydgoszczy pisze:

    Mnie to w ogóle niszczy, że obawiamy się takich meczy. A to przeciwnik mocny,bo w górnej połowie tabeli albo gra z nożem na gardle, bo jest w strefie spadkowej lub blisko tej strefy, albo bramkarz drużyny przeciwnej jest najlepszy na boisku. Nie wiadomo jaki przeciwnik by nam odpowiadał. Takiego, który się przed nami położy na pewno nie będzie. Czy my się obawiamy, że przeciwnik będzie walczył? Na pewno będzie walczył.
    Lech sam jest sobie winien takiej sytuacji. Zamiast przynajmniej utrzymać 4-punktową przewagę z jesieni, roztrwonił ją zaraz na początku wiosny.
    Teraz przydałaby się np. taka wyjazdowa seria zwycięstw jak w roku 2013 – 10 wyjazdowych zwycięstw z rzędu. I kadra wtedy wcale nie była jakaś super.
    A my tymczasem co mecz obawiamy się gry przeciwnika już kilka dni przed meczem. I obawiamy się nie tylko tego o czym tutaj napisałem ale przede wszystkim, że przeciwnik po prostu będzie grał w piłkę.

Dodaj komentarz